Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jihad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jihad. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 marca 2016

...poza tym, że to dobra wiadomość...

…na razie jeszcze dla nadwiślańskiej branży turystycznej…

źródło: "Newsweek Polska"

...i dalej...

"– To będzie walka rozłożona na całe pokolenie – przekonuje premier [Francji, pan Manuel Valls]. – Terroryści chcą zniszczyć naszą tożsamość, uniemożliwić nam korzystanie z samolotów, napicie się kawy na tarasie kafejki..."

źródło: "Rzeczpospolita" - "Wojna potrwa całe pokolenie"

…to śmiem wątpić, czy rodowitym z dziada pradziada Francuzom będzie się chciało żyć w strachu przez lata jeśli uświadomią sobie tylko, że jeszcze dziś mogą rozwiązać ostatecznie problem w ciągu kilku, kilkunastu tygodni...

"...Zdaniem premiera we Francji rezyduje dziś przeszło 2 tys. dżihadystów, z czego kilkuset ma za sobą doświadczenia w wojnie w Syrii..." - źródło j.w.

...pod warunkiem poprawnej odpowiedzi przedtem na pytanie, czy francuskie elity politycznej kompletnie tylko zidiociały...

"...Francuscy politycy nie są jednak do końca zgodni, jak daleko powinna sięgać walka z terroryzmem. Zapowiedziana zaraz po zamachach w Paryżu przez prezydenta Francois Hollande'a inicjatywa pozbawienia francuskiego obywatelstwa terrorystów została we wtorek rozmyta przez Senat. Przeciw pierwotnemu pomysłowi opowiedziało się 176 senatorów z partii lewicowych i ekologicznych (131 senatorów prawicy było za)..." - j.w.

...czy zaprzedały duszę islamskiej enigmie...

...co w spektakularnie bombowym efekcie znaczy  to samo dla lubiących pić kawę w miejscach publicznych Francuzów...

"– To będzie walka rozłożona na całe pokolenie – przekonuje premier [Francji, pan Manuel Valls]..."

...ale w praktycznej próbie pozbycia się problemu już niekoniecznie...

sobota, 20 września 2014

...pisze pani Rachel Shabi...

...którą darzę wirtualną sympatią nie od dziś...

źródło: "Blogger T.L."

...choć śmiem sądzić, że raczej bez wzajemności (...)...

...a wiec pisze pani Rachel nie bez słuszności...

"... In Iraq, for instance, western military intervention is viewed as support for the authoritarian, sectarian and West-approved leadership, whose persecution and air strikes are so bad that many Sunnis are prepared to put up with ISIL, for now, as preferable..." (W Iraku, na przykład, zachodnia interwencja wojskowa postrzegana jest jako wsparcie dla autorytarnego, sekciarskiego i prozachodniego Szyickiego przywództwa, którego prześladowanie irackich Sunnitów jest na tyle okrutne, że są oni nawet gotowi uznać swoje poparcie dla ISIL jako sytuacyjnie korzystne. - w wolnym przekładzie T.L.)...

źrodło: "Al Jazeera"

...co wydaje się może i nie do pojęcia temu lub owemu znad Sekwany, Tamizy albo Potomac River piszącemu sążniste opinie i analizy w tej kwestii...

...ale z perspektywy panislamizmu reprezentowanego dzisiaj jeszcze częściej gorzej, niż lepiej przez kolejną generację przywódców tak zwanego "Światowego Jihadu" nie jest do końca pozbawione sensu...

źródło: "...w zaczytaniu rodzącym pytanie..." by T.L.

...przy czym z oczywistych powodów mojej mniej, niż tylko powierzchownej znajomości "Koranu" nie powinienem się publicznie szczególnie upierać...

...w zamian obstając niezmiennie przy przekonaniu patrząc na bieżące zdarzenia znad kontuaru baru...

...że mam względną przyjemność domorosłego politologa amatora oglądać na stare lata zmierzch niepodzielnej dominacji nad światem cywilizacji euroatlantyckiej...

...a że z natury przygasają one o wiele wolniej od nagłej i niespodziewanej w każdym przypadku śmierci człowieczej, to przyjdzie mi pewnie jeszcze nie jedno zobaczyć mimo nie najdłuższego już czasu, jaki tak, czy siak jest jeszcze do mojej dyspozycji w ziemskiej egzystencji...

...czyli nie inaczej, jak pożyjemy, zobaczymy bez względu na to, czy będzie się to nam podobać, czy też może nie za bardzo...

piątek, 22 sierpnia 2014

...nie inaczej, jak...

...intencjonalnie ponad osobistymi sympatiami, ale mimo wszystko nieustająco z brakiem zrozumienia - nie wspominając o akceptacji - dla spektaklu okrucieństwa realizowanego przez kogokolwiek przeciwko komukolwiek...

...czy to będzie publiczna egzekucja amerykańskiego dziennikarza zaszlachtowanego w obecności kamery przez (najprawdopodobniej) nie kogo innego, jak Europejczyka [!]...

"...It’s not surprising that Foley’s executioner was a foreigner — specifically, a Briton..." 


źródło: "The Washington Post"

...choć w zgodzie z autorem tekstu piszącym; "...To nie jest zaskakujące, że katem Foleya był cudzoziemiec..." - w wolnym tłumaczeniu T.L. cytatu wyżej


źródło: "Wpis semantycznie uogólniony:" by T.L. z sierpnia 2012 roku

...czy też będzie to oddanie sześciu strzałów przez białego policjanta do nieuzbrojonego Afroamerykanina na ulicy miasta Ferguson, stan Missouri U.S...

...co trudno uznać za regulaminowo skuteczne zatrzymanie mimo, że patrząc na nie nie tylko znad kontuaru baru faktycznie było skończenie skuteczne...

...piszę sobie a Muzom tym razem nie siejąc już zgorszenia niepoprawnymi politycznie odnotowywaniami, a tylko zbierając mniej lub bardziej udane plony tego, co do tej pory napisałem...

:-(

czwartek, 7 listopada 2013

Zoom saudyjski...

...czyli słów kilka znad kontuaru baru w przypisie do bieżących zdarzeń z koniecznością odwołań historycznych...

...na szczęście w przypadku Arabii Saudyjskiej jaką znamy dziś nie tak znowu odległymi bo sięgającymi raptem początków XX wieku kiedy to w latach '20 Ibn Saud przejął panowanie nad poszczególnymi księstwami Półwyspu Arabskiego i świętymi miejscami Islamu co w tamtym czasie było w zasadzie nic nie znaczącym dla ówczesnego świata, lokalnym wydarzeniem w wymiarze plemiennym...

...gdyby nie to, że pod koniec lat '30 odkryto tam olbrzymie złoża ropy naftowej skłaniając tym Ibn Sauda do...

...zawarcia w 1945 roku z prezydentem Rooseveltem  paktu oddającego w zamian za gwarancie bezpieczeństwa i ciągłości panowania ustanowionej właśnie dynastii wszelkie prawa eksploatacji tych zasobów amerykańskim firmom...

źródło: "SUSRIS", "The Roosevelt and Abdulaziz Meeting, 70 Years On: A Conversation with Thomas Lippman"

...a to dopełnione postawieniem "drugiej nogi" uzurpatora na fundamencie naturalnego związku z wahhabickim fanatyzmem okazało się na dziesięciolecia trwałym fundamentem pomyślności familii.

- Dlaczego naturalnym i akurat z Wahhabitami ? - ktoś spyta nie zdając sobie pewnie sprawy jak istotne to pytanie.

Odpowiem, że z dwóch powodów:

Pierwszym jest swego rodzaju "grzech pierworodny" rodu Saudów, bowiem jego protoplasta, Mani' ibn Rabiah Al-Muraydi pojawił się na kartach historii dopiero w XV wieku i jak by tego było mało, to nie wiadomo skąd...

...co w świecie Islamu, gdzie cokolwiek znaczące rodziny wywodzą swój rodowód wprost od Mahometa (VI-VII w.n.e.) lub jego bliskiego otoczenia nie jest najlepszą rekomendacją do sprawowania polityczno-religijnego przywództwa.

Drugi, to ten, że Wahhabizm to również ruch nie tylko religijny ale i z ambicjami politycznymi powstały raptem w XVIII wieku nie gdzie indziej jak w Arabii właśnie (...)...

...czyniąc z nich znakomicie dobraną parę pod każdym względem jeśli nawet może nie do końca świadomie to podświadomie na pewno w sytuacji braku jakiejkolwiek innej, możliwej konfiguracji...

...ale dziś ani Saudowie, ani Wahhabici, a i też Stany Zjednoczone Ameryki to nie ta sama Ameryka, co kilkadziesiąt lat temu...

...dlatego pewnie w poczuciu realnego zagrożenia (...) rodzinny klan postawił wszystko na jedna kartę religijnego ekstremizmu zastępując iluzoryczne dziś gwarancje niewydolnego systemu polityczno militarnego znad Potomac River własnymi...

"Saudi Arabia has invested in Pakistani nuclear weapons projects, and believes it could obtain atomic bombs at will, a variety of sources have told BBC Newsnight.

While the kingdom's quest has often been set in the context of countering Iran's atomic programme, it is now possible that the Saudis might be able to deploy such devices more quickly than the Islamic republic.

Earlier this year, a senior Nato decision maker told me that he had seen intelligence reporting that nuclear weapons made in Pakistan on behalf of Saudi Arabia are now sitting ready for delivery..." 


źródło: "BBC News"

Z jakim skutkiem ?

Cóż, pisałem już o tym, że...

"...znam (...) wielu znakomitych poetów arabskich, matematyków, geografów, kartografów i wodzów, nie znam jednak nikogo godnego miana dziedzica nauk mistrza Machiavellego lub choćby pilnego ucznia Nicola..." - źródło: "Blogger T.L."

...i chciałbym akurat w tej kwestii nie pomylić się ten jeden, jedyny raz, nie tyle dlatego, że to moje zmartwienie ile dla dobrego samopoczucia.

środa, 30 października 2013

Pisałem coś ostatnio o Arabii Saudyjskiej ?..

...zapytam sam siebie, bo i kogo...

źródło: "Blogger T.L."

...i wygląda na to, że pisałem - odpowiem...

...a że pora już późna, to tylko w kontynuacji zacytuję na dobranoc...

"...He (Saudi Arabia’s Grand Mufti Sheikh Abdulaziz Al-Asheikh) criticized some preachers who encourage and lure youths to wage holy war (jihad) but prevent their sons from doing the same.

“Muslim should be fearful of God and not deceive young Muslims and exploit their weakness and lack of insight and push them to an abyss. I ask them (preachers) to advise (young people) as they would advise their sons,”

Asheikh said, adding that it is not good to incite others to do evil and at the same prevent their sons from doing it.

Replying to questions from the audience about the online campaign inciting youths to go for jihad (in Syria) without the permission of the scholars and rulers of the country, Asheikh clarified that waging jihad is not a personal obligatory duty of Muslims.


Referring to the Syrian conflict, he said: “These are feuding factions and one should not go there.

“I do not advise one to go there ... Going to a land that you do not know and without experience, you will be a burden to them. What they want from you is your prayer,” he added."


źródło: "Saudi Gazette"

...dokładając jeden z ostatnich fragmentów saudyjskich puzzli aż nieprzyzwoicie mimochodem w sytuacyjnym tą okolicznością zawstydzeniu...

:-(

niedziela, 20 października 2013

O sztuce autokreacji w praktyce...

...która bez rzetelnej krytyki sprowadza na manowce...

...dlatego w dowód niekłamanej sympatii, jaką darzę islamską przestrzeń medialną w tych trudnych dla niej, bo niezmiernie pogmatwanych czasach, pozwalam sobie przywołać cytatem poniższy materiał...
"...Asharq Al-Awsat success and popularity can be attributed to its dedicated and experienced team of skilled journalists, editors and columnists, who have editorial talent and years of journalistic experience, as well as the motivation to report the news impartially..." - źródło: "Asharq Al-Awsat - About us"

...pisze o sobie zespół redakcyjny...

...i dalej... 

" ...offering its readers in-depth analysis and exclusive editorials, as well as the most comprehensive coverage of the entire Arab world..." źródło j.w.

źródło: "Asharq Al- Awsat"

...na co adresatka pracy zespołu "Asharq Al-Awsat", czyli czytelniczka mieszkająca nie gdzie indziej, jak w Bejrucie (Liban) odpowiada tak w komentarzu zamieszczonym pod analizą sygnowaną przez pana Amira Taheri...

"Who can believe anything Amir Taheri has to say? Saudi Arabia is one of the founders and supporters of Salafi Jihadis who have infiltrated Syria and are causing chaos there... And they are angry about the UN Security Council double standards, which have always existed, only because they are not working out in their own interests...it is obvious to most that as long as those double standards serve their perceived interests, they will support the Security Council..."  źródło: "Asharq Al- Awsat"

...co mogło by być niezłym pretekstem do snucia niestosownych spekulacji o poczytności na świecie moich wirtualnych monologów, snutych przy porannym kubku kawy...

...ale nie jest, bowiem dysponując wolną wolą i skarbem możliwości dokonywania niczym nie skrępowanych wyborów...

...od uprawiania w jakiejkolwiek formie sztuki autokreacji wolę dobrze przyrządzoną sztukę mięs z  chrzanem i ziemniaczkami z wody poprószonymi koperkiem...

...o czym piszę w pozorze tylko weekendowego miszmaszu, bowiem kulinaria, to dziś w pierwszej kolejności polityka, a dopiero w drugiej kuchenna praktyka...

(...)

wtorek, 24 września 2013

"Mein Kampf" Baracka Husseina Obamay II

"... Some may disagree. But I believe America is exceptional..." - mówi z trybuny Zgromadzenia Ogólnego U.N. do Narodów świata prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Barack Hussein Obama II...

źródło: "The Washington Post" - full transcript: Obama's U.N.General Assembly speech

...i dalej...

"... I’ve made it clear that even when America’s core interests are not directly threatened, we stand ready to do our part to prevent mass atrocities and protect basic human rights..."

"...We live in a world of imperfect choices. Different nations will not agree on the need for action in every instance. And the principle of sovereignty is at the center of our international order.

But sovereignty cannot be a shield for tyrants to commit one murder. Or an excuse for the international community to turn a blind eye..."


...na co ja, że na dwoje babka wróżyła:

Albo to jakiś kuriozalny, polityczny arogant, albo fanatyk amerykańskiej, świętej wojny idący w zawody o lepsze z przywódcami islamskiego Jihadu...

...piszę już nawet bez ochoty na pytanie, czy to przemówienie czytała pani Michelle, bo że duch Hillary Clinton jest w nim obecny, to oczywiste...

"...And no one’s more mindful of these problems than I am, for they resulted in the death of four outstanding U.S. citizens who were committed to the Libyan people, including Ambassador Chris Stevens, a man whose courageous efforts helped save the city of Benghazi..."

:-(

środa, 8 maja 2013

Cambridge news: Palestyńska "black hole" istnieje...

...co jest rozumowaniem skończenie zasadnym i nie pozbawionym przy tym akcentu poetyki barowej podwójnie tym ciesząc...

źródło: "USA Today"

...zwalnia bowiem od snucia niestosownych rozważań o powinowactwach nie tylko duchowych pomiędzy euroatlantyckim współcześnie już tylko półświatkiem naukowym, a światowym jihadem w nadziei nie tyle na splendor, co na praktyczną możliwość terminowego regulowania bieżących faktur i to nie tylko przez szacowny jeszcze do niedawna Cambridge, ale i też inne uniwersytety frymarczące na "arabskich sukach" pozorami autorytetu.

I pomyśleć, że jeszcze niedawno, bo we wrześniu 2012 roku pisałem:

"...Nic, tylko dziekować Bogu, że Paryż to jeszcze nie Los Angeles, a Louvre, to nie jakieś "Country Museum" na końcu świata, no i na szczęście Cambridge i Ecole Nationale to nie Yale..."

Pozostaje zatem dziś już tylko spytać na koniec:

-A cóż to w tej kwestii zmienia, że Stephen Hawking w swojej labilności terminalnej postanowił zbojkotować Izraelskich akademików, czego skwapliwie nie omieszkano wykorzystać w zawstydzający sposób:

"...The University of Cambridge released a statement Wednesday indicating that Hawking had told the Israelis last week that he would not be attending "based on advice from Palestinian academics that he should respect the boycott."

University officials said earlier in the day they had "previously understood" that Hawking's decision was based solely on health concerns — he is 71 and has severe disabilities — but had now been told otherwise by Hawking's office..." (źródło j.w.)

Dalej czytamy:

"...Tim Holt, acting communications director at the University of Cambridge, said early in the day that Hawking's decision was based strictly on health concerns. Hawking suffers from amyotrophic lateral sclerosis, also known as Lou Gehrig's disease.

"For health reasons, his doctors said he should not be flying at the moment so he's decided not to attend," said Holt. "He is 71 years old. He's fine, but he has to be sensible about what he can do..." (źródło j.w.)

Tak, czy owak, Palestyna jako twór niezdolny "z urodzenia" do samodzielnej, państwowej egzystencji, po kres swojego istnienia pozostanie "czarną dziurą" dla europejskich i amerykańskich podatników - okazuje się, nie tylko zdaniem prowincjonalnego poety barowego, ale i "...one of the world's most famous scientists..." także.

To nie interpretacja, a nieuprawniona nadinterpretacja ?

Czas pokaże bez potrzeby przypominania, że początkowo w teoretyczne spekulacje o "czarnych dziurach" istniejących w kosmosie też wątpiono...

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Malijski post w niezobowiązującej konwencji "Stowarzyszenia Poetów Barowych":

"...We have reached our objectives,” President François Hollande of France said in a television interview last week, pledging that a withdrawal of French troops will begin at the end of April..."


źródło: "The New York Times"

Z tym, że to nie tak do końca decyduje tam i teraz o wszystkim pan Hollande, jak się wydaje co poniektórym przy rue du Faubourg Saint Honoré 55 i jemu samemu,

"Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz" - pisał w "Słówkach" Tadeusz Boy-Żeleński, co tym razem sygnalizują na swój sposób też i inni, oceniając w miarę trzeźwo sytuację słowami pana Scotta Sayare na stronach "The New York Times"

"...But the elections will be contingent upon the security conditions in the country, and many analysts and diplomats are doubtful that they will be held as scheduled..."

...inspirując mnie do odnotowania odautorskiej interpretacji zdarzeń w niezobowiązującej konwencji "Stowarzyszenia Poetów Barowych":

Nie wiem, jak przywódcy The National Movement for the Liberation of Azawad Tuaregów, ale nowe, enigmatyczne, postbinladenowskie "CEO" w liczbie mnogiej al-Qaedy nie bezzasadnie może być zainteresowane zatrzymaniem francuskiego kontyngentu interwencyjnego w Mali jak najdłużej, do czego wystarczy przeprowadzany od czasu do czasu atak kilku, kilkunastu jihadystów na ten, czy inny prowincjonalny ośrodek administracyjny północnych terytoriów zniechęcając tym z czasem tanio i skutecznie nie tylko francuską opinię publiczną do bezrozumnego służenia euroatlantyckiemu obłędowi Demona kracji z opłakanymi skutkami dla pana François Hollande i reszty politycznych elit tej części świata.

źródło: "Siasatema com"

Ano pożyjemy, zobaczymy w zasmuceniu przekonaniem, że czegokolwiek już by nie zrobił  w tej sytuacji prezydent Francji, nie będzie to powodem do dumy i chwały pana François Hollande.

Szkoda.
:-(

(linked to "Koniec mitu szlachetnej demokracji")

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Saharyjska fatamorgana, czyli mirage.fr...

Już pierwsze zdanie rozważań pana Raffaello Pantucci...

  „At this still inconclusive stage it is difficult to know exactly what the aim of the groups involved in the attack on the gas installation in Algeria was…”


źródło: "CNN"

...wydaje się być zasadną przesłanką do skreślenia kilku zdań wirtualnego monologu poety barowego z członkiem szacownego forum Królewskiego Instytutu zajmującego się problemami obrony i bezpieczeństwa, bowiem skromnym zdaniem piszącego te słowa, dziś już wiadomo na tyle dużo, by pokusić się o sformułowanie choćby wstępnej, roboczej charakterystyki tego incydentu w zasadzie bez możliwości popełnienia kardynalnego błędu:

1. atak nie ma nic wspólnego z Jihadem i al-Qaeda (…) 
- co wręcz prosi się o przywołanie jako punktu odniesienia pojęcia komunizmu i światowej walki klas zawracając w sobie poza etosem komunistycznych partii Europy również śmierć włoskiego premiera Aldo Moro, niemieckie Czerwone Brygady, maoistowską rewolucję kulturalną, zbrodnie Czerwonych Khmerów, rządy komunistów w Korei Północnej, Świetlisty Szlak i co tam jeszcze przyjdzie komu do głowy...

2. jego celem na pewno nie było wymuszenie jakiegokolwiek okupu (…)

3. wojskowa interwencja Francji w Mali jest sama w sobie na tyle medialnie spektakularna, że nie trzeba na nią zwracać dodatkowo w jakikolwiek sposób uwagi opinii światowej

4. kto odniósł natychmiastowe i jakie profity z tej tragedii nie jest żadnym sekretem wymagającym zaangażowania kadry analityków brytyjskiego MI6 do ich zdefiniowania, wystarczy czytać bieżące doniesienia światowych agencji prasowych…

…i to w zasadzie z grubsza wszystko pomijając intrygujący mnie akurat szczegół braku w doniesieniach medialnych z Mali choćby szczątkowej informacji o cywilach i ich dzieciach z tamtejszych miasteczek i wsi bombardowanych z takim zapałem i ponoć efektywnie przez francuskie lotnictwo...

źródło: "na:temat"

...do czego widać przywykłem czytając od miesięcy wszelkiego rodzaju raporty z Syrii, wiem bowiem skądinąd, że Sahara, to pustynia, ale na pewno nie bezludna, a tacy choćby Tuaredzy, to nie duchy i fatamorgana, a ludzie z krwi i kości.

żródło: "WP pl"

piątek, 18 stycznia 2013

If...

“Algeria is the birthplace of many North African Islamist extremists” 

źródło: "The Washington Post"

…to jednopłciowym tatusiem i mamusią tego północnoafrykańskiego, islamskiego mamzera jihadu są Stany Zjednoczone Ameryki Północnej i Europa (...)…

O czym piszę tylko w intencji uświadomienia zainteresowanym, że Afryka to nie Bliski Wschód i Azja, nie każdy przywódca Francji to zaraz Napoleon, czy choćby tylko i aż generał Charles de Gaulle, a PM Wielkiej Brytanii (nawet konserwatywny), to za każdym razem pani Margaret Thatcher, nie wspominając o tym, że postrzeganie Mali poprzez pryzmat Afganistanu i tamtejszej al-Qaedy (...), to totalne nieporozumienie z oczywistymi konsekwencjami takiego stanu rzeczy dla aktorów i animatorów tego kolejnego aktu tragifarsy odgrywanej na scenie współczesnego – tym razem wyłącznie europejskiego - politycznego teatru.

I bez znaczenia jest tu fakt prowincjonalności już dziś tej sceny, na każdej bowiem aktor umiera tak samo ku zasmuceniu, albo rozbawieniu (bywa) widza.

:-(

środa, 16 stycznia 2013

Z nim (islamskim terroryzmem na karku) Paryż, Londyn i Washington może dziś już tylko nauczyć się żyć:

"Polska jako członek Unii Europejskiej rozważa wysłanie wojskowej misji szkoleniowej do objętej walkami Mali - powiedział w radiowej Trójce Radosław Sikorski..."

źródło: "Gazeta pl"

Pewnie będą uczyć Malijczyków, jak rozdawać jihadystom z Maghrebu batoniki i chipsy ?

Ale żarty na bok:

"...Szef dyplomacji podkreślił, że kolejnym etapem może być misja militarna, ale w tej sprawie nie zapadły jeszcze żadne wiążące decyzje."

Po przegranej z afgańskimi Talibami, którzy w porównaniu do saharyjskich jihadystów to "panienki z bardzo dobrych domów" wypadało by pomyśleć nie dwa, a z cztery razy przed podjęciem decyzji choćby z oczywistego powodu panującego w polskiej armii „syndromu Nangar Khel”, a tam, w Mali żeby przeżyć, trzeba będzie nie dość, że zabijać kilka razy dziennie dzień po dniu, to do tego zabijać dzieci, na co w zasadzie żaden żołnierz regularnych armii świata nie jest przygotowany, a już na pewno nie koledzy sierżanta Żebryka.

To, że pan Hollande w swojej megalomańskiej pogardzie żywionej do przeciwnika w złudnej nadziei powtórki „libijskiego spacerku” dał się zwabić w malijską pułapkę...

źrodło: "Money pl"

...nie zobowiązuje kogokolwiek do czegokolwiek, a już na pewno nie jest warte ani jednej kropli krwi polskiego żołnierza w błędnym przekonaniu, że jakaś euroatlantycka koalicja jest w stanie wyplenić z korzeniami islamski terroryzm, albo choćby tylko skutecznie go zneutralizować.

Z nim Paryż, Londyn i Washington może dziś już tylko nauczyć się żyć.

:-(

wtorek, 15 stycznia 2013

Le père Noël Hollande...

…dał wszystkim zainteresowanym (...) noworoczny prezent:

Malijską operację, nomen omen, „Serval”, czyli sikający kilkadziesiąt razy na dobę kot w uzurpacji zaznaczenia własności terytorium, co po naszemu było by to "Szczyl" pewnie... 

Ale dość żartów, nie w nazwie bowiem istota, a w konsekwencjach, które w tym przypadku znaczą nic ponad, jak to, że bez względu na finał – który może być tylko mniej lub bardziej żałosny – Francja day after nie będzie już tą samą Francją na politycznej szachownicy globalnej wioski, jaką była jeszcze „wczoraj", co o tyle zasmuca, że na własne życzenie: 

"L'europe de la défense, source inépuisable de fières ambitions et de longs débats, n'en sort sûrement pas grandie: cinq jours après avoir donné un coup d'arrêt à l'offensive djihadiste au cœur du Mali, la France se découvre à peu près seule dans la bataille, bien que son entrée en scène jouisse d'un soutien diplomatique unanime..."

(.....)

"Laurent Fabius, chef de la diplomatie, veut encore croire que la France n'a pas vocation à agir seule."

(.....)

"...«Nous considérons que les problèmes qui se posent en Afrique doivent être résolus dans un cadre africain», a déclaré le chef de la diplomatie tunisienne. «D'une façon générale, nous sommes contre une intervention étrangère dans tous les cas de figure», a-t-il ajouté. Rafik Abdessalem est issu du parti islamiste Ennahda, qui dirige le gouvernement tunisien..."

źródło: "Le Figaro"
:-(

Rewers:

"...Marc Trevidic, France's top anti-terrorism judge, warned that Mali was the first case of jihad in sub-Saharan Africa.

"For the first time there is a 'black jihad': a jihad done for blacks by blacks," he told Reuters, saying its militants were both West Africans and dual nationals able to move freely in and out of France.

Paris is concerned at the ability of African Muslims, some of whom have dual nationality, to move between France and the region.

"That is the number one potential threat. It is the number one enemy to France," he said."
źródło: "Reuters"

Co dopełnione bliską zeru wartością operacyjną jakiejkolwiek miejscowej (afrykańskiej) formacji w tym konflikcie i dosmaczone odrobiną poezji barowej zawartej w porównaniu afgańskiego Taliba do "panienki z dobrego domu" w parze z saharyjsko sahelskim jihadystą wręcz bez możliwości popełnienia błędu upoważnia do jednoznacznej oceny sytuacyjnej:

Totalna wtopa - jak mawia mój wyrośnięty już siostrzeniec - wodza naczelnego armii francuskiej, jego sztabu, ministrów rządu, doradców i ekspertów wszelkiej maści.

I to jest właśnie rewers medialnego awersu malijskiego epizodu tragifarsy tej wojny.

(linked to)

czwartek, 20 grudnia 2012

...before it is too late:

"…For the first time al Qaeda is within striking distance of Israel,.." 

źródło: "The Daily Beast" by Dov Waxman

Co, zdaniem prowincjonalnego poety barowego, okaże się z czasem kłopotliwe nie tyle dla Izraela, a dla al-Qeda właśnie przy spełnieniu warunku nadrzędności idei państwa Israel nad kuriozum współczesnego neoliberalizmu demokratycznego z amerykańskim rodowodem (choć po prawdzie należało by zgodnie z faktami napisać „z hollywoodzkim rodowodem”)...

 źródło: "Reuters"

...dlatego nie o tym będzie, a o tym, że przesądzona już obecność al-Qaeda w Syrii (…), przybliża ją również w oczywisty sposób do granic Europy, a szczególnie Francji , Wielkiej Brytanii, Niemiec, Italii i pozostałych państw tego kontynentu zamieszkiwanych przez wielomilionowe społeczności muzułmańskie z potencjalnymi konsekwencjami tego faktu determinowanymi wyborem natury zachowań elit politycznych zadeklarowanymi już przecież uznaniem politycznego partnerstwa organizacji Hamas ku uciesze przywódców światowego Jihadu.

Wypada bowiem dziś brać pod uwagę w optymistycznym wariancie współudział choćby przedstawicieli terrorystów świętej wojny w sprawowaniu władzy po (jeszcze nie dokonanym skutecznie i ostatecznie) odsunięciu od władzy Bashara al-Assad i partii BASS.

Optymistycznym, co nie znaczy, że faktycznym zważywszy na precedens Palestyny i sprawującej tam niepodzielne rządy organizacji spod znaku Hamas z woli ludu i aprobacie politycznych pomyleńców znad Potomac River, Tamizy i Sekwany, czyli demokratycznego wyboru na podobieństwo historycznego prawzoru dojścia do władzy Hitlera w 1933 roku.

Demokracja to bowiem w teorii i dobrej praktyce nie Demon kracji, a już na pewno nie Demon kompletnie zidiociały. 

Tak sądzę w oczekiwaniu przewidywalnych zdarzeń z braku ciekawszych zajęć bez ochoty nawet do podjęcia wirtualnego monologu[!] z panem Peterem Beinart i jego pracą pod  maistreamowym współcześnie w amerykanskiej przestrzeni informacyjnej tytułem "The Crisis of Zionism", wystarczy bowiem sama zajawka, by sobie to darować:

"Israel's next great crisis may come not with the Palestinians or Iran but with young American Jews

A dramatic shift is taking place in Israel and America. In Israel, the deepening occupation of the West Bank is putting Israeli democracy at risk. In the United States, the refusal of major Jewish organizations to defend democracy in the Jewish state is alienating many young liberal Jews from Zionism itself. In the next generation, the liberal Zionist dream—the dream of a state that safeguards the Jewish people and cherishes democratic ideals—may die.

In The Crisis of Zionism, Peter Beinart lays out in chilling detail the looming danger to Israeli democracy and the American Jewish establishment's refusal to confront it. And he offers a fascinating, groundbreaking portrait of the two leaders at the center of the crisis: Barack Obama, America's first "Jewish president," a man steeped in the liberalism he learned from his many Jewish friends and mentors in Chicago; and Benjamin Netanyahu, the Israeli prime minister who considers liberalism the Jewish people's special curse. These two men embody fundamentally different visions not just of American and Israeli national interests but of the mission of the Jewish people itself.

Beinart concludes with provocative proposals for how the relationship between American Jews and Israel must change, and with an eloquent and moving appeal for American Jews to defend the dream of a democratic Jewish state before it is too late." żrodło: "Amazon Book Descryption"

czwartek, 6 grudnia 2012

Pani Susan Rice jest dzielnym kolegą:

„…Clinton said Rice shouldn't be criticized for repeating information that later turned out to be wrong.”

źródło: "The Associated Press"

Problem w tym, że źródłowe (agenturalne) informacje były poprawne, a pani Susan Rice swoim wystąpieniem w oczywisty sposób stała się współuczestnikiem ewidentnej próby matactwa bliskiego otoczenia prezydenta Obamy w tej sprawie, co ślicznie zaświadcza o jej dyspozycyjności, nie najlepiej jednak o rozeznaniu w przestrzeni politycznej w wymiarze międzynarodowym, bowiem dziś tak należy definiować Islam, Jihad i nierozłączny z nimi terroryzm.

sobota, 24 listopada 2012

The reference entry for Mrs.Susan Rice:

Sekretarzowanie pani Hillary Clinton można uznać za śmieszne z umowną stosownością użycia tego przymiotnika w odniesieniu do sposobu uprawiania polityki przez mocarstwa.

Natomiast teraz zanosi się na to, że będzie i śmieszno, i straszno.

„…"She's got a sort of a cowboy-ish attitude," one Western diplomat said. "She has a tendency to treat other countries as mere (U.S.) subsidiaries."


źródło: "Reuters"

Tak sądzę, ale na szczęście to już dziś tylko wewnętrzna sprawa Stanów Zjednoczonych Ameryki, którą zainteresowani będą mogli śledzić z pilotem w ręku na podobieństwo kolejnej produkcji made in Hollywood w obowiązującej tam już od lat niezmiennej konwencji błyskotliwego Afro Amerykanina błyszczącego w dwójnasób na tle swojego, zidiociałego, białego, ekranowego partnera.

Jednak nie to jest powodem mojego zainteresowania tym doniesieniem agencyjnym, a inne treści w nim zawarte:

„…Then came the battle for control of Libya in early 2011…”

I dalej:

“…The British and French were dumbstruck (…) Within 36 hours of the resolution passing on March 17, 2011, "the French were bombing Gaddafi's forces as they prepared to attack Benghazi," said one senior Western diplomat involved in the negotiations. "The Americans pushed the process well beyond what we thought we could achieve in the council, and it succeeded…"

Co pozwala zapisać na polityczne konto przyszłej, choć niedoszłej jeszcze, amerykańskiej Sekretarz Stanu, pani Susan Rice współudział sprawczy w wymordowaniu ~50 tysięcy Libijczyków w interesie światowego Jihadu.

Fakt: referencja godna tego stanowiska.

wtorek, 18 września 2012

Nie wcześniej, jak na Sądzie Ostatecznym:

„…Speaking to reporters later Monday, a spokesman for France's Foreign Ministry said the report was "damning for the Damascus regime…"

źródło: "CNN"
Dla rządu Francji, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych Ameryki, Turcji, Arabii Saudyjskiej i całej reszty udzielającej agresorom wsparcia finansowego, materialnego, medialnego i w końcu moralnego też:

„…Hours after presenting a new report to the U.N. Human Rights Council in Geneva, Switzerland, Pinheiro told CNN that the fundamentalist fighters were "one of the most alarming elements in the present stage of the civil war in Syria…"

I dalej:

„…In addition, "The commission found reasonable grounds to believe that war crimes, including murder, extrajudicial execution and torture, had been perpetrated by organized anti-government armed groups…”

Za co przed Bogiem - kimkolwiek On jest - i Światem odpowiadają z imienia i nazwiska nie kto inny, jak i Barack Hussein Obama II, i Hillary Clinton, David Cameron, Francois Hollande, a i Recep Tayyip Erdoğan też, w których towarzystwie będzie sądzony na Sądzie Ostatecznym zapewne i Bashar al-Assad, ale dopiero tam, nie wcześniej.