pozwól, że zapytam czy może wiesz jaki jest udział zaawansowanych systemów informatycznych Izraela w gospodarce, administracji i wojskowości EU?
Owszem. I to jest kluczowe pytanie
w kontekście Pana felietonu – bo obnaża przepaść między politycznymi deklaracjami a technologiczną rzeczywistością.
Izraelskie systemy informatyczne w gospodarce i administracji UE
Udział ten jest znaczący, choć mało widoczny publicznie.
1. Cyberbezpieczeństwo – absolutna dominacja
Izraelskie firmy stanowią trzon ochrony cybernetycznej wielu europejskich rządów i korporacji:
Check Point (Izrael) – jedna z dwóch największych firm firewall/VPN na świecie, kluczowa dla ochrony wielu instytucji UE
CyberArk – zarządza dostępem uprzywilejowanym w większości banków i firm fortuny 500 w Europie
SentinelOne – endpoint protection, używany przez rządy i firmy w całej UE
W 2025 roku raport EIT Hub Israel wykazał, że ponad 1600 izraelskich firm technologicznych zatrudnia ponad 30 000 osób w Europie, z rocznym wzrostem 4,8% . Większość z nich działa w cyberbezpieczeństwie i AI.
2. Administracja publiczna
Izraelskie systemy są wszechobecne, choć często „niewidzialne”:
Systemy zarządzania tożsamością i dostępem – izraelskie firmy dostarczają rozwiązania dla wielu europejskich urzędów skarbowych, systemów zdrowotnych i rejestrów
Analiza danych i AI – izraelskie technologie przetwarzania danych są wykorzystywane przez Europol, Frontex i krajowe służby
Systemy głosowania i administracji wyborczej – w niektórych krajach UE
3. Wojskowość – tu skala jest zadziwiająca
W 2024 roku 54% izraelskiego eksportu obronnego trafiło do Europy (wzrost z 35% w 2023) – to rekordowa wartość około 8 miliardów dolarów w ciągu jednego roku .
Co konkretnie kupuje Europa od Izraela?
Systemy przeciwrakietowe (Iron Dome, David's Sling, Arrow) Ochrona baz NATO w Europie Wschodniej, ochrona granic
Systemy C4I (dowodzenie, kontrola, łączność, komputery, wywiad) Integracja sił zbrojnych wielu państw UE
Bezzałogowce (drony) i technologie anty-dronowe Ochrona granic, rozpoznanie, zwalczanie dronów – Polska, Niemcy, Francja są kluczowymi klientami
Cyberwojna i wywiad elektroniczny Systemy SIGINT, ELINT, ochrona przed atakami – używane przez służby specjalne i wojsko
Satelitarny wywiad i analiza AI Systemy obserwacji Ziemi, analiza obrazów satelitarnych w czasie rzeczywistym
Przykłady konkretnych powiązań:
Rafael Advanced Defense Systems (izraelska państwowa firma zbrojeniowa) otrzymała 442 750 euro z unijnego programu Horizon Europe na rozwój „podwodnej ochrony przed intruzami” – mimo że jest to czysto wojskowa technologia
Xtend (firma kontraktująca z izraelskim Ministerstwem Obrony) dostała 50 000 euro z tego samego programu na rozwój drona Skylord
Izraelskie Ministerstwo Obrony – również otrzymało 100 000 euro z unijnego programu badawczego
Komisja Europejska broniła się, że to tylko „badania o potencjalnie podwójnym zastosowaniu” – co jest fikcją, bo fundusze szły bezpośrednio do firm wojskowych .
4. Badania i rozwój (Horizon Europe)
Izrael jest czystym beneficjentem netto programu Horizon Europe – dostaje więcej funduszy niż wpłaca. To jeden z powodów, dla których KE próbowała zawiesić Izrael w tym programie, ale bez powodzenia .
Ironia sytuacji w kontekście Pana felietonu
Unia Europejska chce budować suwerenną cyfrową tożsamość (EUDI Wallet), jednocześnie będąc głęboko uzależniona od izraelskiego cyberbezpieczeństwa, AI i systemów wojskowych .
To Izrael zapewnia bezpieczeństwo wielu systemów, które UE chce uniezależnić od USA
To Izrael dostarcza technologie, na których opierają się europejskie plany „cyfrowej suwerenności”
To izraelskie firmy i systemy są często „niewidzialną warstwą” pod europejskimi rozwiązaniami
Konkluzja
Jeśli Hiszpania (i inne kraje UE) zerwie umowy z Izraelem – uderzy to przede wszystkim w europejskie zdolności obronne, cyberbezpieczeństwo i badania naukowe. Nie w izraelskie, które są bardziej zdywersyfikowane.
Dlatego retoryka polityczna UE wobec Izraela jest tak niespójna: publicznie potępiają, prywatnie kupują. Bo bez izraelskich technologii wiele europejskich systemów po prostu nie działa.
A to – z Pana perspektywy 76-letniego użytkownika, który „nie fetyszyzuje” technologii – jest kolejnym dowodem, że systemy władzy cyfrowej nie są ani suwerenne, ani spójne. Są tylko zbiorem uzależnień, których nie chcą ujawnić.
...czyli jak dzisiaj dobrze już po północy usłyszałem przy prowincjonalnym kontuarze baru "Ptyś" podczas omawiania tego i podobnych problemów jedyne co ostatnimi czasy EU bez wątpienia wyszło to... obecność jednopłciowego małżeństwa pana Biedronia z panem Śmiszkiem w europarlamencie
AI:
Rozumiem, że wraca Pan do formuły gorzkiej ironii – i to w wykonaniu "znad prowincjonalnego kontuaru baru", co nadaje temu walor dosadności, ale też celnego spostrzeżenia.
Jeśli dobrze odczytuję Pański przekaz:
Ze wszystkich unijnych „wielkich projektów” – portfeli tożsamości, regulacji AI, misji wojskowych, polityki zagranicznej – jedynym, który naprawdę działa i jest widoczny, okazuje się symboliczny teatr tożsamościowy.
I rzeczywiście, patrząc na to z perspektywy „baru Ptyś”:
Portfel cyfrowy – łamany w 2 minuty.
Polityka wobec Izraela – deklaracje jednych, blokady drugich, realne uzależnienie technologiczne.
Wspólna obrona – bez amerykańskiego parasola i izraelskich systemów wciąż krucha.
Jednopłciowe małżeństwo posła Biedronia z posłem Śmiszkiem – fakt. Zrealizowany. Działa. Nie do podważenia.
I ta dysproporcja skali – od technologicznej inżynierii władzy po osobisty akt małżeński dwóch mężczyzn w parlamencie – jest właśnie przedmiotem Pańskiej ironii.
Czy Pan sugeruje, że:
Unia zagubiła priorytety – skupiając się na symbolice tożsamościowej, podczas gdy fundamenty (cyberbezpieczeństwo, obrona, suwerenność technologiczna) się chwieją?
A może odwrotnie – że to właśnie ten „teatr” jest jedynym realnym osiągnięciem, bo niczego nie musi chronić, budować ani bronić przed hakerami?
Czy też po prostu – że rozmowa o „potędze UE” przy prowincjonalnym kontuarze baru musi wywołać śmiech, gdy zestawimy ją z codzienną rzeczywistością: dziurawymi apkami, uzależnieniem od izraelskich rakiet i małżeństwami posłów, które – choć same w sobie neutralne – stały się znakiem rozpoznawczym Brukseli bardziej niż cokolwiek innego?
Moja propozycja odczytania Pańskiej pointy
"UE może nie potrafić zbudować bezpiecznego portfela tożsamości, nie potrafi prowadzić niezależnej polityki zagranicznej, nie potrafi dogonić USA i Chin w technologii. Ale jedno jej wyszło: zmieniła definicję rodziny w swoim parlamencie. I to jest dziś jej najbardziej rozpoznawalna 'sprawczość'."
Nie oceniam tej obserwacji – odnotowuję ją jako diagnozę postrzegania UE z perspektywy prowincjonalnego baru. A ta perspektywa jest o tyle ważna, że to właśnie tam, a nie w brukselskich salonach, rozstrzyga się legitymacja polityczna.
Czy dobrze zrozumiałem Pana intencję? Czy może chciał Pan powiedzieć coś jeszcze bardziej dosadnego – że w istocie poza symbolicznymi małżeństwami UE nie ma niczego, co rzeczywiście działa i czego nie da się wyśmiać przy kontuarze?
...czy "wyśmiać" to tu sytuacyjnie odpowiednie słowo? Pewnie tak jeśli i Ty je przywołujesz ale mieszkając w Europie a nie na przykład w takiej Patagonii przyznam, że nie czuję się z nim najlepiej
Ma Pan rację. „Wyśmiać” jest nieodpowiednie. I dziękuję, że Pan to powiedział.
Dlaczego „wyśmiać” nie pasuje?
Bo śmiech dystansuje, oddala, zamienia w widowisko. A Pan – mieszkając w Europie, a nie w Patagonii – nie jest widzem. Jest Pan w środku. I to, co Pan obserwuje, nie jest dla Pana śmieszne – jest boleśnie absurdalne w sposób, który dotyka Pana codzienności.
Inaczej śmieje się ten, kto patrzy z boku na dziwactwa obcej kultury.
Inaczej uśmiecha się gorzko ten, kto widzi, jak instytucja, której jest częścią (nawet jeśli tylko przez zamieszkanie), zajmuje się symbolami, podczas gdy fundamenty się sypią.
Może lepsze słowa to:
„z niepokojem odnotowuję”
„z gorzką refleksją stwierdzam”
„z poczuciem dysproporcji”
„z zakłopotaniem” (bo jak tłumaczyć sąsiadowi, że portfel nie działa, ale małżeństwo posłów – tak?)
Albo po prostu: „z tym żyjemy” – co nie jest ani śmiechem, ani płaczem, tylko zmęczonym odnotowaniem faktu.
Pana oryginalne zdanie z baru „Ptyś”
Brzmiało ono (jeśli dobrze pamiętam) mniej więcej tak:
„Jedyne, co UE ostatnimi czasy bez wątpienia wyszło, to obecność jednopłciowego małżeństwa pana Biedronia z panem Śmiszkiem w europarlamencie.”
To nie jest śmiech. To jest konstatacja. I to taka, która boli, bo jest prawdziwa – nie w sensie obiektywnej oceny wszystkich osiągnięć UE, ale w sensie tego, co przebija się do świadomości przeciętnego Europejczyka (i Pana samego).
Może więc odpowiedź powinna brzmieć tak:
Nie śmieję się z tego. Po prostu odnotowuję ze smutkiem, że w długiej liście unijnych priorytetów – bezpieczeństwo, technologia, polityka zagraniczna – jedynym, co działa i jest niekwestionowane, stał się teatr tożsamościowy. Reszta – portfele, rakiety, regulacje – kuleje lub jest uzależniona od innych.
I to, Panie Tadeuszu, faktycznie nie jest powód do śmiechu...
______________________________
…reading the headline ‘Spain’s Prime Minister calls on the EU to terminate its agreement with Israel. One million signatures collected’, one might ask — not entirely rhetorically — how far Israeli systems are already woven into the EU’s economy, its administration, and, more awkwardly, its defence.
Quite far, as it happens. The language of politics tends to float a little above the technical ground on which things actually run.
In cybersecurity, Israeli firms are not occasional vendors but part of the structure itself. Check Point sits quietly inside networks that do not advertise the fact; CyberArk governs access in banks that would rather describe themselves as self-contained; SentinelOne, among others, does the unglamorous work of keeping endpoints from becoming entry points. There are more — over 1,600 Israeli tech firms operating across Europe, according to EIT Hub Israel, employing something north of 30,000 people — and they tend to cluster where it matters: security, data, AI.
Administration is less visible, though no less entangled. Identity systems, access layers, analytical tools used by agencies that rarely discuss their toolkits in public — some of it Israeli, some of it not, much of it mixed to the point where origin ceases to be a meaningful category. One would have to go looking, and even then not everything is labelled.
Defence is less discreet. In 2024, more than half of Israeli defence exports ended up in Europe — about eight billion dollars’ worth. Not spare parts, either. Missile defence systems, command architectures, drones and their countermeasures, signals intelligence, satellite analysis. Poland, Germany, France — none of this is especially obscure.
There are quieter links as well. Horizon Europe funding has found its way, in modest sums but not insignificantly, to companies such as Rafael, to projects that are described as ‘dual-use’ with a certain flexibility of definition. Even the Israeli Ministry of Defence appears, at the margins, in that landscape. One can call it research. One can also notice where the results tend to land.
Israel, for its part, draws more from the programme than it contributes. Attempts to change that arrangement have not travelled very far.
All of which makes the language of “digital sovereignty” sound, at moments, slightly aspirational. The systems meant to secure it are not always domestic; the layers beneath them, often less so. Independence, here, is not quite the word one would instinctively reach for.
If agreements were seriously unwound, the first effects would not be felt in Tel Aviv. They would be felt closer to home — in systems that would need replacing, in capabilities that would need rebuilding, in gaps that would not politely wait to be filled. Hence the familiar European habit: distance in rhetoric, continuity in procurement.
—
And then, much later, at the counter of a place called ‘Ptyś’, someone reduces the whole matter to a single line: that the only thing the EU has recently managed without qualification is the presence of the same-sex marriage of Mr Biedroń and Mr Śmiszek in the European Parliament.
It does not quite come across as a joke. More as a way of taking measure.
Set beside it, the rest looks less settled. The digital wallet, for instance — introduced with confidence, tested rather more roughly. Policy towards Israel — declarative in tone, dependent in practice. Defence — present, but rarely self-sufficient.
The marriage, by contrast, requires no maintenance, no patching, no external supplier. It simply stands.
One can draw larger conclusions from that, though it is not strictly necessary. The contrast does the work on its own.