Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barack Hussein Obama II. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barack Hussein Obama II. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 kwietnia 2016

…jeśli dziś pan Stephen M. Walt…

…nie bez racji pisze między innymi…

„…Of course, even if Obama had explained the logic behind this strategy carefully and followed it consistently, he might still have failed to transform the foreign-policy establishment’s interventionist mindset. After all, that worldview is supported by plenty of wealthy individuals, powerful corporations, influential think tanks, and well-connected lobbies. A more ambitious effort to change how Americans think about foreign policy might not have succeeded. But as his presidency approaches its close, I still wish he had tried…”

źródło: "Foreign Policy" - "Obama Was Not a Realist President" by Stephen M. Walt

…to mając ku temu okazję, przywołam fragment monologu zapisanego w lipcu 2014 roku…

„...reasumując wydaje się znad kontuaru baru, że pan Obama jest dziś zasmucająco samotny tą najbardziej dolegliwą z możliwych samotności...

...samotnością w tłumie...

...co nie tyle było mu sądzone, ile stało się nieuchronne z chwilą podjęcia przez niego prezydenckiego wyzwania...

...i nie napiszę po raz kolejny, że z góry skazanego na spektakularną porażkę, bo już pisałem...

"...Kolejna kadencja Baracka Obamy, to kontynuacja jego izolacji z wyboru i okoliczności, ucieczka przed rzeczywistością w krainę rojeń o swoich szczególnych właściwościach z chybionymi odwołaniami do mirażu nic nie znaczącego (...) elektoratu:.."
- źródło j.n. "Czarno widzę w Białym Domu:"

...ale pomyśleć to tak sobie mogę ile razy tylko zechcę...”

źródło własne

...i dalej nie inaczej, jak kolejnym cytatem...

"...Tu wypada dodać, że zapis jest w oczywisty sposób moją, subiektywną opinią umocowaną zasadnie w przestrzeni obywatelskiej tylko tym, że na terytorium państwa, którego jestem obywatelem, stacjonują żołnierze armii Stanów Zjednoczonych Ameryki..." - źródło własne datowane na listopad 2012 roku

...przy porannym kubku kawy...

:-(

niedziela, 8 marca 2015

...w okazjonalnej kontynuacji treści...

...monologu prezentującego w zapisie skwapliwie przemilczany przez dziesięciolecia w publicznie dostępnej  przestrzeni medialnego przekazu fakt...

...istnienia na zachód od Łaby (tu wypada dodać, że nie bez pewnych, "zimnowojennych" racji...)...

"...obozu podporządkowanego bezwzględnie zaatlantyckiej"komendanturze i regulaminom"..."

źródło: "...nie bez racji pan Max Fisher..." by T.L.

...wypada odnotować przykre tego po latach konsekwencje dla bezpośrednio zainteresowanych (państw tak zwanej "starej Europy"; Niemiec, Francji, Włoch i tak dalej...) równie dolegliwe oczywistym ubezwłasnowolnieniem...

"...Konflikt wykazał, że Wielka Brytania nie może już praktycznie prowadzić całkowicie samodzielnej polityki zagranicznej, gdyż w każdym poważnym konflikcie międzynarodowym decydującą rolę odgrywają relacje między „supermocarstwami”, tj. Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim..." - źródło j.w. "...nie bez racji..."

...jak dolegliwe było członkostwo Polski w niegdysiejszym "Układzie Warszawskim"...

"Niemieckie władze krytykują naczelnego dowódcę NATO w Europie, amerykańskiego generała Philipa Breedlove'a, zarzucając mu, że swoimi wypowiedziami, które oceniają jako "niebezpieczną propagandę", zaostrza konflikt z Rosją - pisze w sobotę "Der Spiegel" ("Im Kanzleramt ist von "gefährlicher Propaganda" die Rede: Mehrere westliche Staaten werfen Nato-Befehlshaber Breedlove nach SPIEGEL-Informationen Übertreibungen zum Ukraine-Konflikt vor.")...

źródło od góry: "Interia Fakty" - ""Der Spiegel": Berlin zły na naczelnego dowódcę NATO w Europie" i "Spiegel Online" - "Ukraine-Krise: Nato-Oberbefehlshaber verärgert Alliierte" (collage by T.L.)

...konsekwencje, których pewnie można było by dziś uniknąć, gdyby nie kompletna ignorancja w tej akurat kwestii politycznych elit w pierwszym rzędzie przyjętej po transformacji ustrojowej byłego ZSRR do europejskiej wspólnoty i NATO odrodzonej Rzeczpospolitej reprezentowanej przez kolejnych jej prezydentów, premierów, ministrów spraw zagranicznych i obrony narodowej...

...o tyle w dwójnasób nagannie, że tym razem bez wątpienia z własnego wyboru...

...(w przeciwieństwie do sprawujących władzę w minionej epoce nad Wisłą  praktycznie takiego wyboru nie mających - nawiasem dla klarowności narracyjnej dodam)...

"..."So it is to be expected that these assessments do not always exactly match the assessments of individual nations (mówi amerykański generał Philip Breedlove, naczelny dowódca NATO w Europie). However, the overall conclusions generated by military analysts from NATO and from individual nations share a great deal of common ground. It is normal that not everyone agrees with the assessments that I provide."..."

źródło: "Reuters" - "Germany downplays report of rift with NATO over Breedlove comments" by Erik Kirschbaum and Tom Körkemeier via "Yahoo! News"

...skazując mnie tym na wysłuchiwane od lat pytania zadawanego nie tylko w weekendy przy kontuarach barów wszelakich...

"...kiedy to w końcu ci twoi "użyteczni idioci" (nie dla Europy jednak - dodam w doprecyzowaniu adresowanym do mniej zorientowanych w temacie) oprzytomnieją na tyle, by można było by traktować ich poważnie ?.."

"...- Przewodniczący Rady Europejskiej od początku swojej kadencji zapowiadał, że pogłębienie relacji transatlantyckich będzie jednym z jego priorytetów - wskazał doradca ds. politycznych i komunikacji w gabinecie przewodniczącego RE, Paweł Graś..."

źródło: "Gazeta PL" - "Spotkanie Tusk-Obama. USA chcą odstraszyć Rosję czołgami, UE nadal bez stanowiska. Waszyngton będzie naciskał?"

...z drażniącym akcentem stawianym nieodmiennie na nieszczęsnym dla mnie "twoi"...

...czemu trudno zaprzeczyć...

źródło własne © T.L.

...choć chwilami w krępującym zawstydzeniu już coraz częściej chciało by się tego...

...cokolwiek to może znaczyć (...)...

:-(

piątek, 20 lutego 2015

...w przeciwieństwie do pana Baracka Husseina Obamy II...

...czterdziestego czwartego prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej...

...któremu wydaje się, że z racji pełnionego urzędu możne sobie na nie jedno pozwolić...

...a nawet i na więcej...

źródło: "Busness Insider" - "The New York Post mocks Obama's take on 'Islamic' terrorism" by Colin Campbell via "Yahoo! News"

...czasami zadaje sobie pytanie, nim coś napiszę...

...czy tylko na pewno tak aby do końca bez nieuniknionych tego konsekwencji...

"President Barack Obama has argued the U.S. has one thing going for it that Europe doesn't: a tradition of warmly embracing its immigrants, including Muslims..."

źródło: "The Associated Press" - "US Muslims speak about their place in America" via "Yahoo! News"

...jakby nie dość było samego kompleksu Europy trapiącego Amerykanów od zarania ich zaatlantyckiej historii...

źródło: "„American Thinker”..." by T.L.

...dopełnionego w tym przypadku naturalnym brakiem dobrych manier pierwszego Afroamerykanina robiącego nie za boya, a gospodarza w Białym Domu...

źródło: "The Washington Post" - "Please address me as Mister. I insist." by Michael R. Strain

...odnotowuję powodowany obcym mi z przyrodzenia rozdrażnieniem znajdującym swoje źródło w kolejnej próbie odwracania politycznego "kota ogonem"...

...z marnym pocieszeniem mino weekendowej już pory, że przypominającym wypisz, wymaluj przysłowiowe "zawracanie kijem Wisły"...

...marnym, ale z drugiej strony jednak jakimś - fakt...

:-(

wtorek, 20 stycznia 2015

...powinieneś napisać, że...

...dziś, w przestrzeni neoliberalnej demokracji miarę stopnia społecznej integracji wyznacza poziom alienacji - powiedziała M. i sobie poszła...

collage by T.L. źródło od lewej: "Reuters" via "Yahoo! News" i po prawej własne T.L.

...to i piszę w sytuacyjnym doprecyzowaniu wirtualnego monologu...

...niedostatecznie zintegrowany Muzułmanin strzela do francuskiego policjanta, a do już chwalebnie zintegrowanego, bo wyalienowanego Afroamerykanina nad "Potomac River" strzela policjant...

...co w nieprozaicznym postrzeganiu bieżących zdarzeń znad kontuaru baru wydaje się być intelektualnie tożsame z treścią agencyjnych doniesień mówiących o kolejnej godnej odnotowania inicjatywie z brukselskim rodowodem...

"...(EU) Foreign ministers meeting in the shadow of the Islamist attacks and a wave of arrests across Europe agreed on the need to work with Arab nations and Turkey in particular to counter the growing threat..."

źródło: "AFP" via "Yahoo! News" - "EU to launch anti-terror drive with Muslim countries" by Bryan McManus

...wbrew pozorom nie tak znowu bezsensownej, jakby to mogło by się wydawać co poniektórym nieuleczalnym malkontentom i nieustającym w swoich poczynaniach domorosłym krytykom kolejnych inicjatyw politycznych współczesnych elit...

...bowiem gdzie, jeśli nie u źródeł szukać skutecznych sposobów okiełznania w końcu Demona Jihadu...

"When a raiding party from Islamic State of Iraq and the Levant attacked a Saudi border post last week, it was no mere hit on a desert outpost.

The jihadists were launching an assault on the new, highest-profile effort by Saudi Arabia to insulate itself from the chaos engulfing its neighbours.

The Saudis are building a 600-mile-long “Great Wall” — a combined fence and ditch — to separate the country from Iraq to the north..."

by Richard Spencer ("The Telegraph")

...ano właśnie, gdzie...

"...w przemijaniu zagubieni nie pytają dokąd ścieżki życia wiodą, nie pytają, bo i kogo ?.." by T.L.
(photo © by T.L.)

:-(

niedziela, 18 stycznia 2015

...zabawne, ale mimo upływu czasu...

...nie uważam nadal za stosowne, by rozśmieszał mnie akurat kolejny prezydent, premier lub inny polityczny przywódca, minister, a w końcu i profesor takiego, czy też innego, szacownego uniwersytetu...

źródło: "...jeśli rok temu pisałem, że..." by T.L.

...jak to robi tym razem sam prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, pan Barack Hussein Obama II, pierwszy w historii Afroamerykanin na tym urzędzie...

"US President Barack Obama has said that Europe should take a cue from America and focus on better integration of Muslims in the mainstream society as vast majority of the community believes in "tolerance"..."

źródło: "The Economic Times" - "Europe needs to integrate Muslims: Barack Obama"

...zaświadczający niewątpliwie swoją osobą o sukcesach amerykańskich praktyk integracyjnych...

...a praktyczną obecnością w "Białym Domu" o ich istocie...

źródło: "Google Images" (Ferguson, Mo.)

...sobie a Muzom bez nagannych intencji w wirtualnym monologu...

poniedziałek, 17 listopada 2014

...nie zawsze mają rację ci, co sądzą...

...że lepiej późno, niż wcale...

...bowiem bywa czasami tak, że co już się stało, to nieodstanie, jak ma to miejsce tym razem na nieszczęście milionów...

...i co w końcu uświadomiła sobie w pełni pani Merkel rozczarowująco przy tym popadając w panikę...

"...Merkel zaznaczyła, że jest przeciwna powrotowi do czasów NRD, gdy "bez zgody Moskwy niemożliwy był żaden ruch". Taka sytuacja jest "nie do pogodzenia z wartościami zachodnimi". Unia Europejska nie będzie potulna wobec Moskwy, tak jak było to za czasów NRD - podkreśliła...." - cytuję tym razem wyłącznie za polskim źródłem...

źródło: "PAP" via "Rzeczpospolita"

...tracąc niestosownie panowanie nad tym, co publicznie między innymi mówi...

"...Jak podkreśliła, Putin "odmawia rozwiązania konfliktu przy zachowaniu wzajemnego szacunku i za pomocą demokratycznych i prawnych środków". Stawia na pierwszym miejscu prawo silniejszego i ignoruje siłę prawa - krytykowała..." - źródło j.w.

...w kardynalnym błędzie rozeznania faktu reprezentowania przez prezydenta Rosji w tej kwestii woli Narodu pisanego z dużej litery, a nie swoich osobistych ambicji (...)...

...w przeciwieństwie do polityków Europy i Stanów Zjednoczonych Ameryki, którzy (jeszcze do niedawna) w miarę zadowalająco starali się mniej lub bardziej sprawnie stać na straży żywotnych interesów swoich wyborców w wymiarze lokalnym idącym nierozłącznie w parze z wymiarem globalnym...

...Narodu, który w żadnym razie nie przestraszy się wygrażania przysłowiowym paluszkiem nie tylko przez jakichś egzotycznych politycznie reprezentantów Australii i Kanady...

...ale w pierwszym rzędzie...

"...Agencja dpa oceniła przemówienie Merkel jako "zaskakująco krytyczne" i pisze o tym, że kanclerz "policzyła się z Putinem"." - źródło j.w.

...niemieckiego kanclerza...

...mimo że tym razem na imię mu Angela a nie Adolf...

...co w kwestii Ukrainy nie stanowi dla Rosjan żadnej różnicy (...)...

...piszę jak zawsze tylko w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego sobie a Muzom...

"...będąc pewnym tylko jednego...

...Rosja nie może już zawrócić z drogi do wyboru której została przymuszona okolicznościami spowodowanymi błędną oceną sytuacji przez zainteresowanych (...)...

...co wbrew pozorom nie jest pustą pisaniną prowincjusza, choć nie mam nic przeciwko temu żeby tak było...

...a tylko oceną bieżącej sytuacji postrzeganej znad kontuaru baru przez pryzmat rosyjskiej historii...

...której - jak widać - nie doczytano jeszcze do końca należycie nie tylko nad Potomac River..."

niedziela, 16 listopada 2014

...brzmi nieźle, z tym że zaraz rodzi pytanie...

...i kto to mówi ?..

"..."We're also very firm on the need to uphold core international principles," Obama said at a press conference to wrap up a weeklong Asia-Pacific tour..."

źródło: "AP by Julie Pace" via "Yahoo! News"

...i nie odkryję tu przysłowiowej "Ameryki" w weekendowym uniesieniu, jeśli napiszę, że mówi to prezydent światowego mocarstwa, które brnie ostatnimi laty w stosach tropów od pustkowi Afganistanu poprzez Irak, Libię, Syrię aż po tą nieszczęsną Ukrainę (...)...

...no to może by zapytać w poszukiwaniu sensu w tym bezsensie do kogo pan Obama mówi...

...bo przecież nie do narodów Bliskiego i Środkowego Wschodu...

...nie do mieszkańców Afryki Północnej...

...to może do swoich wyborców i obywateli Zjednoczonej Europy ?..

...też nie pozostaje nic innego, jak tylko dzisiaj w to wątpić (...)...

...będąc pewnym tylko jednego...

...Rosja nie może już zawrócić z drogi do wyboru której została przymuszona okolicznościami spowodowanymi błędną oceną sytuacji przez zainteresowanych (...)...

...co wbrew pozorom nie jest pustą pisaniną prowincjusza, choć nie mam nic przeciwko temu żeby tak było...

...a tylko oceną bieżącej sytuacji postrzeganej znad kontuaru baru przez pryzmat rosyjskiej historii...

...której - jak widać - nie doczytano jeszcze do końca należycie nie tylko nad Potomac River...

:-(

sobota, 15 listopada 2014

...weekendowe zmartwienia pani Anne Applebaum...

...z datowaniem na 14 November 7:33 PM...

"...These are all subjects that many outside Germany now debate quite often. The crowd and the other panelists nodded — and then almost immediately changed the subject. Instead of NATO, the German audience wanted to discuss genetically modified food and chickens washed in chlorinated water. If the transatlantic trade treaty under negotiation is ever passed, many speakers said they feared that these things might be forced upon German citizens by U.S. corporations. That, to them, was the greatest threat to the Western alliance..." (...Zamiast o NATO niemieccy uczestnicy panelu chcieli rozmawiać o genetycznie zmodyfikowanej żywności i kurczakach mytych w chlorowanej wodzie (…) powodowani obawą, że te rzeczy mogą być narzucone niemieckim obywatelom przez amerykańskie korporacje, i właśnie to według nich jest największym zagrożeniem dla zachodniego sojuszu (Europy z USA)..." - w swobodnym tłumaczeniu T.L)

źródło: "The Washington Post" - "Is Germany ready to assume a global role?" by Anne Applebaum

...i dalej...

... “When I think of politics,” a German friend told me, “I think about my neighborhood, streetlights, construction permits. Not foreign countries.”... - źródło j.w.

...pisze pani Anne Applebaum tym razem nie tyle jako publicystka "The Washington Post" (takie odnoszę wrażenie)...

...a jako prominentny członek "The Legatum Instiute" ("Anne Applebaum writes a biweekly foreign affairs column for The Washington Post. She is also the Director of the Global Transitions Program at the Legatum Institute in London." - źródło j.w.)...

... Instytucie będącym częścią "The Legatum Group" - organizacji prywatnych inwestorów działających na tak zwanych "rynkach wschodzących"...

źródło: "The Legatum Group"

...cokolwiek to znaczy, a dla zorientowanych w temacie znaczy o wiele więcej, niż w weekendowe, późne popołudnie wypadało by napisać nawet prowincjonalnemu poecie barowemu...

...poprzestańmy zatem na cytacie agencyjnego doniesienia "Reutersa" sygnowanego przez pana Matta Spetalnicka i Matta Siegela i zatytułowanego nie inaczej, jak tylko "In veiled message to China, Obama renews commitment to Asia-Pacific pivot"...

źródło: "Reuters" via "Yahoo ! News"

...który przywołał z zakamarków pamięci prowincjusza tekst datowany na listopad 2013 roku...

collage by T.L. z zawartości postu "W rozdarciu pomiędzy sercem a sympatią..."

...swoją treścią pewnie i nieprzesądzający, ale wróżący to i owszem...

...na pewno nie koniec, a dopiero początek nie tylko weekendowych zmartwień zaatlantyckich elit...

:-(

wtorek, 11 listopada 2014

...nie tylko w kontynuacji tematu "The Tor Project"...

źródło: "...jeśli policzyć, to..." by T.L.

...mając ku temu okazję w przekazie cytowanym za ""Computerworld pl"...

"Skoordynowana akcja sił policyjnych USA i 16-tu krajów europejskich doprowadziła do zamknięcia setek nielegalnych witryn WWW założonych w tej sieci (w tym takich, które handlowały bronią i narkotykami) oraz aresztowania 17 osób"

źródło: "Computerworld pl" - "Policja uderza w cyberprzestępców ukrytych w sieci TOR" sygnowane przez Janusza Chusteckiego

...odnotowując już tylko sobie a Muzom, że akurat  tematu anonimowości w Sieci w żadnym razie nie wyczerpuje tylko Sieć TOR...

źródło: "JonDonym" - JonDos GmbH was founded in March 2007

...w wirtualnym monologu przenosząc się jednym kliknięciem nie gdzie indziej, jak na dyplomatyczne salony globalnej wioski...

źródło: "Foreign Policy", "Putin Hits on China's First Lady, Censors Go Wild" by Bethany Allen-Ebrahimian

...gdzie to pan Putin wręcz ułańską fantazją naraził się...

...nie tyle samym Chińczykom (...), co zaatlantyckim publicystom, dając im powód swoim zachowaniem do z gruntu chybionych drwin...

"The first unspoken rule of diplomacy might be "Don't hit on the president's wife," but Russia's newly single president Vladimir Putin seems to have missed the memo..."

...zdaniem nie tylko barowego poety zdecydowanie mało trafnie i stosownie...

"I am seriously disgusted with this kind of low class, cheap, idiotic and tabloid type journalism of FP. Is this really FP all about? How far FP willing to go low with publishing this kind of rubbish and adiotic articles? Worse than all, calling dictator of Russia with disgustingly idiotic and childish names such as "Don Juan-in-cheif, newly single, tiger-shooting, horseback-riding, and other junks". Stupidity of story even is more disgusting and deserved to be in FP Editor's trashcan rather than being an actual article of a publication that claims covering foreign policy issues. This Ebrahimian should write only for an elementary school's newspaper somewhere in the middle of nowhere of stupid Eastern Kentucky or coal-country of Western Virginia. Even they have more intelligence than Ebrahimian and FP's Chief Editor. It is certain that this kind of trashy corporate medias have one, and only one goal, to push the American public to absolute stupidity"

źródło j.w. "Foreign Policy", "Putin Hits on China's First Lady, Censors Go Wild" by Bethany Allen-Ebrahimian

...jak na periodyk z pretensjami...

...starający się tym zapewne nieporadnie odwrócić uwagę swoich amerykańskich czytelników od niewątpliwie znaczącego dyplomatycznie faktu...

...siedzącej Pierwszej Damy Chin obok prezydenta Rosji, a nie Stanów Zjednoczonych Ameryki...

...nie tylko z oczywistego powodu (...)...

źródło: "...nie bez eksperckiej słuszności..." - "Dear Obama: Funerals Are No Place for Selfies" collage by T.L.

...ale innych, istotniejszych też (...)...

czwartek, 6 listopada 2014

...błąd miary demokracji, bowiem...

...to, co stanowi faktycznie jakąś wymierną wartość w ugruntowanych czasem systemach demokratycznych euroatlantyckiej wspólnoty...

...nic nie znaczy gdziekolwiek indziej...

źródło: "...czytając streszczenie analizy sytuacji na Bliskim Wschodzie..." by T.L.

...a jeśli coś, to tylko to, że pan Recep Tayyip Erdoğan doprowadził Turcję jeśli jeszcze nie dosłownie na skraj przepaści...

...to bez wątpienia w polityczny, ciemny zaułek nie tylko Bliskiego Wschodu (...)...

...odnotowuję jak zawsze tylko sobie a Muzom na marginesie rozważań pana Nicka Danfortha snutych na stronie "Foreign Policy" pod tytułem "Erdogan's Unsung Victory Turkey's strongman has broken the power of the military. Could that ensure the long-term victory of democracy?"

źródło: "Foreign Policy, Democracy Lab" - "Erdogan's Unsung Victory" by Nick Danforth

...w docenieniu narracyjnego waloru napisu "Erdogan's Way" widniejącego na fotografii, który wpisuje się ślicznie w cykl oznaczony etykietą "Recep Tayyip Erdoğan"...

źródło: "label Recep Tayyip Erdoğan" by T.L.

...w wirtualnym monologu prowincjusza okazjonalnie domykając inny...

...równie jak i ten pierwszy, mało optymistyczny...

"...to oznacza porażkę demokratów i jeszcze większa izolację prezydenta USA Baracka Obamy. "Financial Times" ocenił, że Demokraci szybko obarczyli prezydenta winą za wyborczy wynik..."

źródło: "Wprost"

...finałem sygnalizowanym zapisem datowanym na listopad 2012 roku...

"...Kolejna kadencja Baracka Obamy, to kontynuacja jego izolacji z wyboru i okoliczności, ucieczka przed rzeczywistością w krainę rojeń o swoich szczególnych właściwościach z chybionymi odwołaniami do mirażu nic nie znaczącego (...) elektoratu:.."

...tu zacytowanym za pośrednictwem postu z czerwca 2014...

źródło: "...nie inaczej, jak w najmniej ku temu sprzyjających okolicznościach..." by T.L.

...nie inaczej, jak w niekłamanym zasmuceniu (...)...

:-(

piątek, 26 września 2014

"Zbigniew Herbert mówił ponoć...

...że gdy chce się zdrowo pośmiać, sięga po pracę Stalina o językoznawstwie i nigdy nie doznaje zawodu..." - pozwolę sobie zacytować pana Szymona Hołownię za "Wyborczą pl"...

źródło: "Wyborcza pl"

...czego - choćbym nie wiem, jak bardzo chciał - jakoś nie mogę powiedzieć o twórczości lingwistycznej prezydenta Ameryki, Baracka Husseina Obamy II...

...który postanowił - nie napiszę w oczywisty sposób bezzasadnie, że zaraz wzorem wujaszka Dżugaszwili - a tylko jak sam mówi...

...swojego dobrego znajomego  ("...my good friend Mr. Stephen Colbert..." amerykańskiego aktora i satyryka w jednej osobie, pana Stephena Colberta...

źródło: "The New York Times"

...wykreować przy okazji wystąpienia na Szczycie Rady Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych nowotwór pojęciowy "threatiness"...

...mimo rozrywkowego rodowodu równie zabójczego, jak najnowszy arsenał militarny US Army...

...a może i nawet bardziej przez brak klarowności znaczeniowej umykającej nawet samemu jego twórcy w próbie doprecyzowania intencji własnego przekazu...

"...What, you ask, is threatiness? As my good friend Mr. Stephen Colbert will surely understand, threatiness is to threat as truthiness is to truth. By this, I mean that sometimes we cannot articulate why something is a threat, or offer evidence, but we still think it just feels, you know,threaty. We know it in our gut. And let me be clear: when there is enough threatiness floating around, America must take action..."

źródło: "Foreign Policy"

...jakże zatrważająco dalekiego od przaśnej, bo przaśnej, a jednak sytuacyjnie niezbędnej jasności wykładu Iosifa Wissarionowicza mimo jego odautorskich zastrzeżeń...

"Nie mogę zadowolić towarzyszy w całej pełni" - pisze samokrytycznie Stalin. Głos zabrał jednak, by dać odpór innemu językoznawcy Nikołajowi Marrowi, który ostro lansował pogląd, że ponieważ język należy do ideologicznej nadbudowy, to wraz z postępem rewolucji będzie ulegał "skokom jakościowym", by w końcu wspiąć się na szczebel ogólnoludzkiego języka myślowego.." - źródło j.w. "Wyborcza pl"

...dla którego w wyznaczaniu miejsca i znaczenia ówczesnego ZSRR na politycznej mapie świata za cenę milionów istnień ludzkich równie ważna, jak armie, była jednoznaczność językowa...

"Czy "woda", "góra", "las" mają nazywać się jakoś inaczej? Komu to potrzebne?" - pyta. I odpowiada - "jaskiniowcom"..." - źródło w zaadaptowanym formatowaniu cytatu j.w. "Wyborcza pl"

...jednoznaczność zdefiniowana w swojej państwowotwórczej niezbędności w dalekiej przeszłości przez Konfucjusza - Mistrza nad mistrzami zasad sztuki budowy państw i mocarstw...

...o czym pewnie sam Józef Stalin może i nie wiedział, ale to już temat - jak powiadają - na inne opowiadanie...

...i to niejedno, a już na pewno w temacie rzeczowników abstrakcyjnych tworzonych w zaoceanicznym dialekcie w żadnym razie nie sobie a Muzom...

źródło: "Al Jazeera" by Imran Khan i "...od dawna bowiem nie wiedzą, co czynią..." - T.L.

...a na nieszczęście i ku udręce niepoliczalnych setek tysięcy Bogu ducha winnych -kimkolwiek On jest...

:-(

czwartek, 25 września 2014

...no i nie wiem, czy pan Obama...

...najpierw powiedział...

"...However, the United States is not dissuaded from claiming its global leadership role: "The United states of America will not be distracted or deterred from what must be done. We are heir to a proud legacy of freedom and we are prepared to do what is necessary to secure that legacy for generations."


źródło: "Foreign Policy" via "...w mojej intuicyjnej tylko znajomości języka amerykańskiego..." by T.L.

...potem wzniósł toast za to, co powiedział...


źródło: "Reuters" by Steve Holland via "Yahoo! News"

...i kontynuował...

"No country has all the answers. No country has perfect practices," Obama said." - źródło j.w. "Reuters"

...czy może było odwrotnie...

...dzielę przysłowiowy włos na czworo od samego rana w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego sobie a Muzom w nieuprawnionej niczym krytyce spektaklu odgrywanego na globalnej scenie "The Monkey Cage"...

źródło: "The Monkey Cage"

...co rekompensuję sobie w pełni praw obywatelskich odnotowaniem bez dzielenia czegokolwiek na cokolwiek...

...że w Pospolitej po obyczajowo towarzyskim tsunami, które przeszło nie tylko przez wybieg poznańskiego ZOO...

...wszystko wróciło do normy:

Osły znowu razem !..

źródło: "Newsweek"

...i mogą nadal publicznie robić swoje ku uciesze małolatów i gawiedzi...

środa, 24 września 2014

...w mojej intuicyjnej tylko znajomości języka amerykańskiego...

...przesylabizowałem sobie - wspierając się przy tym translatorem "Google", czego nie mam wcale zamiaru ukrywać -  taki oto kawałek...

"Following the killing of an unarmed teenager in Ferguson, Mo., this summer, critics of the United States took advantage of the unrest that followed to slam America's policing tactics and persistent racism. Speaking to his fellow world leaders, Obama rebutted them. "In a summer marked by instability in the Middle East and Eastern Europe, I know the world also took notice of the small American city of Ferguson, Missouri -- where a young man was killed, and a community was divided. So yes, we have our own racial and ethnic tensions. But we welcome the scrutiny of the world -- because what you see in America is a country that has steadily worked to address our problems and make our union more perfect."


...tłumacząc go potem sobie a Muzom w wirtualnym monologu na język bardziej dla mnie zrozumiały tak...

Po zabiciu nieuzbrojonego nastolatka w Ferguson, MO latem tego roku krytycy Stanów Zjednoczonych wykorzystali będące następstwem tego incydentu niepokoje i metody ich tłumienia przez policję do oskarżenia tej instytucji o nieprzemijający rasizm. Przemawiając do jemu podobnych w sprawowaniu urzędu (bo nie napiszę przecież, by nie urazić akurat przy tej okazji i jego samego, i Narodu, którego jest reprezentantem, że równych pozycją i znaczeniem), światowych przywódców, Obama odrzuca to oskarżenie mówiąc: „Wiem, że w lecie naznaczonym niestabilnością na Bliskim Wschodzie i Europie Wschodniej świat zwrócił również uwagę na małe, amerykańskie miasto Ferguson w Missouri, gdzie śmierć młodego człowieka doprowadziła do społecznych podziałów. Tak, to prawda; mamy własne napięcia rasowe i etniczne, ale kontrolujemy je (panujemy nad nimi) ponieważ Ameryka, to kraj, który nieustannie pracuje nad rozwiązywaniem swoich problemów w dążeniu do doskonałości”

...czyli dobrych już 50 lat  lat tej pracy, jeśli dobrze liczę od pamiętnego dla Afroamerykanów (tak to zdaje się współcześnie mówi w politycznej poprawności) 1964 roku...

...to jest mniej więcej tyle, ile - w narracyjnym uproszczeniu - istniała współczesna codzienność polityczna państw Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej do czasu "Arabskiej Wiosny"...

...pomyślało mnie się nie wiedzieć czemu w barowej kontekstowości prowincjonalnego poety...

...bez jakiejkolwiek już ochoty do tłumaczenia czytelnej pewnie we wszystkich językach świata treści...

"...However, the United States is not dissuaded from claiming its global leadership role: "The United states of America will not be distracted or deterred from what must be done. We are heir to a proud legacy of freedom and we are prepared to do what is necessary to secure that legacy for generations."

źródło: "The Cable - Foreign Policy"

...a już na pewno bardzo dobrze po arabsku, chińsku i rosyjsku...

:-(

wtorek, 23 września 2014

...nie dalej, jak kilka godzin temu...

...pisałem w zawstydzeniu pełnym poetyckich porównań i delikatności przez wzgląd na moich amerykańskich przyjaciół i znajomych...

źródło: "...na marginesie, z tym, że..." by T.L.

...ale jeśli teraz czytam słowa prezydenta Obamy opublikowane przez "The Associated Press" dosłownie kilkanaście minut temu...

"...Obama say the U.S. is "proud to stand shoulder-to-shoulder" with Bahrain, Qatar, Saudi Arabia, Jordan and the United Arab Emirates in conducting the strikes." (Obama mówi, że US są "dumne stojąc  ramię w ramię" z Bahrajnem, Katarem, Arabią Saudyjską, Jordanią i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, w prowadzeniu (wspólnych) ataków (lotniczych na wschodzie Syrii). - w wolnym tłumaczeniu T.L.).

źródło: "AP via Yahoo! News"

...to pozwolę sobie a Muzom odnotować, że towarzystwo samych tylko monarchów absolutnych i arabskich szejków w prowadzeniu jakiejkolwiek wojny przez nieustającego pretendenta do przewodzenia demokratycznemu światu jest na swój sposób komiczne - jeśli jakakolwiek wojna może być śmieszna...

...i jeśli komuś cała ta tragifarsa przysparza splendoru, to tylko niepodzielnym, arabskim władcom, którzy w końcu mogą pokazać komu trzeba (...), nie inaczej, jak swojego zaatlantyckiego "gladiatora"...

źródło: "U.S.Air Force" (w adaptacji T.L.)

...spuszczonego w końcu z łańcucha nie tyle przeciwko Państwu Islamskiemu, ile faktycznie Syrii Bashara al-Assada*...

...na to wygląda znad kontuaru baru...

...a czy nie bez racji, to czas pokaże...

:-(

* "...The presence of Arab allies in the attacks was crucial for the credibility of the American-led campaign. With the backing of Jordan and the Gulf monarchies, Washington has the support of Sunni states hostile to Assad..." (Obecność Arabskich sojuszników w ataku była kluczowa dla uwiarygodnienia prowadzonej przez Amerykanów kampanii. Z poparciem Jordanii i (innych) monarchii Zatoki Perskiej Waszyngton wspierają (tylko i wyłącznie) państwa Sunnickie wrogie  Assadowi. - w wolnym tlumaczeniu T.L.)

źródło: "Reuters"