Pokazywanie postów oznaczonych etykietą World. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą World. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 lipca 2014

...cytując by Joshua Rovner...

...który na blogu sygnowanym przez "The Washington Post" pisze...

"...There is good reason to believe this was a case of user error. Air defense personnel in several countries, including the United States, have mistaken commercial airliners for military aircraft, with tragic results. Even highly capable crews sometimes blunder under the stress of combat. It would be no surprise if amateurs did the same..."

źródło: "The Monkey Cage"

...co w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego można - a i wręcz należy - skwitować oczywistym "nic dodać, nic ująć"...

...dalej jednak to nic innego, jak powielanie tragicznego dla świata (a dla euroatlantyckiej wspólnoty to już na pewno) błędu mentalnego zawartego w personalizacji długoterminowej strategii narodowej (nie tylko Rosji, ale i takich Chin na przykład również) osobą aktualnie sprawującego władzę przywódcy, którzy mimo odmienności systemowej również jak w demokracjach euroatlantyckich w swoim czasie przychodzą i odchodzą w niezmienności etosu narodowego...

...w Rosji na ten przykład w swojej istocie niezmiennego od czasów jeśli nie Iwana Groźnego, to Piotra I Wielkiego już na pewno...

...istocie będącej niczym innym, jak lustrzanym odbiciem etosu Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej - piszę nie bez kozery "lustrzanym"  (obróconym o 180 stopni względem oryginału jakby jakiś, współczesny absolwent dwóch fakultetów i dyplomu MBA nie wiedział) poprzestając na niedomówieniu zasadnym konwencją wirtualnego monologu przy porannym kubku kawy...

...sobie a Muzom...

...w nadziei, że Przedwieczny - kimkolwiek On jest - pozwoli jeszcze na kilka choćby wpisów...

...a jeśli nie, to i też dobrze, bowiem Świat akurat z tego powodu  nie zawali się na pewno... 

niedziela, 13 lipca 2014

...przez wzgląd na weekendową porę...

"..."With regards to Sykes-Picot, it's obvious to me that the carve-up of the region by the imperial powers was a successful policy of divide and rule and it has managed to divide Arabs rather than unify them, (the US is still doing it right up until today)..." (...)

...w kontynuacji cytatu...

"...I think our current Arab leaders are too weak, too corrupt and do not have the popular support to realise what the majority of Arabs would like - freedom from interference from the West."

źródło: "Al Jazeera"

...co dalej na Wschód znajduje swój wyraz w nieco innym wymiarze...

"...Chinese Foreign Ministry spokesperson Hua Chunying stated in a June 25 press conference that there is "no need for excessive interpretation," since the map does not indicate "any change whatsoever" in China's stance towards the South China Sea. In other words, it's not a big deal..."

źródło: "Foreign Policy - Tea Leaf Nation"

...ale bez wątpienia wpisującym się w nieodwracalny - wydaje się - już proces gruntownej przebudowy świata odziedziczonego po wielowiekowej dominacji nad nim euroatlantyckiej cywilizacji...

...pozostawiając bez odpowiedzi  dziś w zasadzie tylko jedno pytanie; jakim kosztem ?..

"...Amerika hatte den Deutschen nach 1945 die Partnerschaft aus rein pragmatischen Gründen angeboten. Für den Kalten Krieg brauchte Washington Verbündete und notfalls auch deutsche Divisionen. Schon in den frühen fünfziger Jahren begannen amerikanische Nachrichtendienste deshalb, aus früheren Wehrmachtseinheiten ein geheimes Armeekorps zu formen. Mit Hilfe der deutschen Partnerorganisation in Pullach, dem späteren Bundesnachrichtendienst, wurden 45.000 ehemalige Kämpfer aus deutschen Elite-Divisionen neu organisiert. Die Geheimtruppe sollte im Kriegsfall mit schweren Waffen ausgerüstet werden. In der damaligen DDR gab es ähnliche Pläne mit der „Kasernierten Volkspolizei“...

(...)

źródło: "Frankfurter Allgemeine Zeitung"

...So wie man in Washington verstehen muss, dass man seinen wichtigsten Alliierten nicht ewig behandeln darf wie einen Apportierhund." - (w niedoskonałej translacji poety barowego: Just as one must understand in Washington that one may not treat its most important allies forever as a retriever.)

...i tu, choćby przez wzgląd na weekendową porę, wypada postawić kropkę...

czwartek, 14 listopada 2013

...zaczytany w treści sygnowane przez panią Victorię Nuland:

Kreślenie map wszelkiego rodzaju stanowiących o losach milionów w zaciszu politycznych gabinetów jest zajęciem ze wszech miar pociągającym...

...wystarczy kartka papieru i ołówek by kreować wizję nowego, lepszego świata - za każdym razem tylko takiego, bo przecież nie gorszego...

...a jeśli do tego stoi za tym realny, lub tylko hipotetyczny potencjał pozwalający na urzeczywistnienie tej wizji, to wręcz nie wypada dziwić się takim działaniom, ani ich potępiać...

...w końcu kto wie lepiej od pana Obamy, albo François Hollande co jest dobre, a co złe dla Amerykanów, Francuzów i całej reszty ?

Co prawda, to prawda...

...z tym, że współcześnie każdy może sobie kreślić swoje...

...nie tylko w "The White House", "Palais de l'Élysée"...

...ale i na "Kremlu", "Zhōngnánhăi" nie wspominając o pisarzach kategorii political fiction i poetach barowych mogących kilkoma kliknięciami komputerowej myszki wykreować mapę jeśli nie całego świata, to jego części na pewno...

collage by T.L. w spontanicznej adaptacji innej mapy T.L. pochodzącej z wpisu 
"Theory of the Indirect Approach" w praktycznej wersji light..." na której kolorem czarym zaznaczono państwa w dobrowolnym związku pochodnym amerykańskiej doktrynie "kreatywnej destrukcji i chaosu"

...w dyskretnym przemilczeniu, że to żadna sztuka, bowiem w nieuświadomionym jeszcze do końca stanie embrionalnym on już faktycznie istnieje mając za sobą chwilę poczęcia...

...a że w jakimś stopniu poczęcia wymuszonego przez creative destruction and chaos” , to już temat na inne opowiadanie, którego po fakcie nie ma właściwie po co pisać...

...poprzestając na tradycyjnym w takich okolicznościach zajęciu wymyślania imienia dla nowego członka światowej rodziny.

Może "Euroazjatycka Wspólnota Interesów i Wzajemnego Poszanowania" ?..

...choć pewnie na tą chwilę wystarczy tylko jakaś nazwa robocza w rodzaju "W kupie raźniej", by przedwcześnie nie przesądzać czegokolwiek nietrafnym nazwaniem...

...na wzór "Zjednoczonej Europy" obejmującej w zamiarach poza jej cywilizacyjnymi granicami takie twory państwowe, jak Turcja, Ukraina, Gruzja, a może i za chwilę Kazachstan i Uzbekistan też...

...piszę sobie a Muzom w wirtualnym monologu codziennej praktyki egzystencjalno fenomenologicznej...

źródło: "Chanell News Asia"

...zaczytany w treści sygnowane przez panią Victorię Nuland, US Assistant Secretary of State for European and Eurasian Affairs.

:-(

poniedziałek, 6 maja 2013

Nad wyraz niestosowna uwaga w dobrej intencji:

"...For starters, President Obama articulates — as he has not done — how the disintegration of Syria represents a serious danger to America’s interests and ideals...."


źródło: "The New York Times"

Na początek, to ja w ramach sojuszniczych konsultacji radzę panu, szanowny panie Bill Keller wsiąść zimny prysznic, a potem dokładnie przetrzeć oczy i przetkać uszy, co może pozwoli panu przestać pisać o amerykańskim interesie w Syrii...

...nie wspominając o ideałach prezentowanych światu przez takich ambasadorów U.S.  jak Madonna, Lady Gaga, Justin Bieber...

foto ("Google") collage by T.L.

...i całej reszcie z Wall Street wraz z jej okolicami, co jest nad wyraz niestosowną uwagą z mojej strony o tyle usprawiedliwioną, że pisaną wbrew pozorom w dobrej intencji, bowiem żeby...

"...All of this must be carefully choreographed and accompanied by a symphony of diplomacy to keep our allies with us and our adversaries at bay..." 

...to nie wystarczy tylko imperialna arogancja, ale wypada przy tym rozróżniać choćby klucz basowy od klucza wiolinowego zapisanych w partyturze politycznej symfonii świata, i to nie tyle w jego interesie, co swoim własnym, by nie wyjść po raz kolejny na durnia.

Tak sądzę w po weekendowym oszołomieniu.

sobota, 4 maja 2013

...w niezamierzonym temacie "U.S. Moms and Dads":

"Woman files formal complaint with Northville school district in Michigan, claiming book containing Jewish girl's thoughts and experiences during Holocaust is inappropriate for seventh graders..."

źródło: "Ynetnews"

"..."It's inappropriate for a teacher to be giving this material out to the kids when it's really the parents' job to give the students this information," she continued..."

Co mnie upoważnia, jeśli nie wręcz zobowiązuje militarno ideologiczno gospodarczo kulturowym sojuszem do zasygnalizowania stosownym, amerykańskim instytucjom, że powyższe jest niczym innym, jak publicznym nawoływaniem do kazirodczej pedofilii, trudno bowiem wyobrazić sobie coś bardziej pornograficznego od lekcji seksu udzielanej w konfidencji "czterech ścian" prywatności małoletnim dzieciom przez mamusię i tatusia...

...a już na pewno przez amerykańską parę mom and dad...

źródło: "According2G - “Mom and Dad” by Terry Richardson at Half Gallery"

...o czym zaświadcza poza jakąkolwiek dyskusją przywołany wyżej cytatem sposób interpretacji przez nich "Pamiętników Anny Frank" wyjaśniając w zasadzie wszystko niejako przy okazji kompletnie zdezorientowanym przyczynami takich, a nie innych zachowań amerykańskich polityków w międzynarodowej przestrzeni.  

Tak sądzę w pierwszych godzinach kolejnego, upojnego weekendu.

(linked to "...pokaż mi mamo jak robi się seks...")

sobota, 27 kwietnia 2013

...bo to się zwykle tak zaczyna:

"North Korea said it will hand down a verdict on a detained American citizen accused of crimes against the state, the communist country’s official Korean Central News Agency reported today..."

źródło: "Bloomberg"

..." “In the process of investigation, he admitted that he committed crimes aimed to topple the DPRK with hostility toward it,” the KCNA report said, referring to the country’s official name Democratic People’s Republic of Korea..." (źródło j.w.)

Co tylko pozornie można by było uznać za weekendowy, kiepski żart, gdyby nie historia "Arabskiej Wiosny" w jej libijskiej odsłonie ("...America's intervention in Libya cost us a billion dollars..."), a już szczególnie dramat Syrii, którego prolog odegrała znakomicie na medialnej scenie pani Marie Colvin prowadzona wprawną ręką CEO "The Sunday Times"...

"...The Sunday Times has blood on its hands..."

źródło: "Vanity Fair"

...przesądzając ostatecznie o bezkonkurencyjnej współcześnie krwiożerczości euroatlantyckiego Demona kracji i jego oczywistej przewadze nawet nad muzułmańskim, światowym jihadem w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego bez pretensji do racji uogólnionych:

"...Szkoda tylko, że nikt nie pomyślał o tym przed wysłaniem pani Marie Colvin do Syrii, co jest o tyle prawdą , na ile pan Rupert Murdoch jest skuteczniejszy w kreacji zdarzeń na arenie międzynarodowej od prezydenta Obamy, pani Hillary Clinton, premiera Camerona i prezydenta Hollande’a razem wziętych..." (źródło: "Poezja barowa vs. analiza Reuters'a" - post datowany na Lipiec 2012 roku)

...bez zbędnego odwoływania się do przeszłości:

"THE probable use of chemical weapons by the Syrian regime against its own people is diabolical..."

źródło: "Express"

Fakt w demagogicznym, medialnie instrumentalnym zakłamaniu już i nawet samej diaboliczności [!]:

Nie przeciwko syryjskim obywatelom, a według - jeśli mnie pamieć nie zawodzi - publicznych oświadczeń ich prezydenta przeciwko żołnierzom obcych armii, które ośmielą się przekroczyć granice Syrii i jeśli coś w tej sytuacji mnie zawstydza, to kompletna już utrata zaufania do dyspozycyjnych politycznie w swojej deklaratywnej wolności  przekazów medialnych, komentarzy i opinii związanych z tą sprawą, czego pierwszym z brzegu przykładem jest prezentowana fotografia dzieci i wyrostków opatrzona sygnaturą "Demonstrators chant slogans and wave Syrian opposition flags in Raqqa province" bez zbędnego odwoływania się do przeszłości:

źródło: "Gazeta Wyborcza pl" z datą publikacji Czerwiec 2012 rok.


:-(

piątek, 26 kwietnia 2013

"Red line" politycznych szamanów:

"...It is extremely serious, this is a war crime," Mr Cameron told the BBC..."


źródło: "BBC News"

To prawda, z tym że:

Bezprzykładna agresja na Syrię jest już zbrodnią polityczną na pewno, a czy będzie też wojenną, to czas pokaże:

"...The U.N. Charter prohibits member states from using force against or intervening in the internal affairs of other states unless authorized by the U.N. Security Council or justified by self-defense..." (źródło: "Mequon Now")

W każdym bądź razie w tym przypadku rząd Syrii nie tyle, że może, a jest zobowiązany użyć wszelkich dostępnych środków w celu obrony integralności terytorialnej i systemowej państwa:

"...Mr Cameron said he agreed with the White House's warning that chemical weapons use would be a "red line" for possible intervention..." (źródło j.w.)

Dziwi tylko to, że pan Bashar al-Assad nie przekonał jeszcze dostatecznie swoją niezłomną postawą euroatlantyckich oszołomów, że nie cofnie się przed niczym w spełnieniu podjętego prezydenckim zaprzysiężeniem zobowiązania przed Bogiem - kimkolwiek On jest - Narodem i Historią.

Podsumowując:

Cokolwiek zrobi lub czego nie zrobi prezydent Bashar al-Assad, to i tak skazany już jest na sukces legendy świata arabskiego w przeciwieństwie do Obamy, Camerona, Hollande i pozostałych animatorów pierwszego i drugiego planu tego dramatu, którzy nie zmyją już niczym piętna hańby swoich politycznych wizerunków za życia, a i po śmierci też.

Co dokumentuje 75 poprzednich postów oznaczonych etykietą "Syria" lub od niej pochodnych domknięte cytatem:

"...We have a greater threat than Syria to face right here in America. Former Joint Chiefs of Staff Chairman Admiral Mike Mullen testified before the House Armed Services Committee, saying, "The most significant threat to our national security is our debt.” When America’s most senior military member announces that our own profligate spending constitutes a greater national security threat than a nuclear Iran, Al-Qaeda, Syrian uprisings, or domestic terror cells, we all must listen. America's intervention in Libya cost us a billion dollars. Intervening in Syria would cost much more..."

źródło: "Mequon Now"
:-(

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Z cyklu "ktoś pyta, ja odpowiadam"...

... choć pytanie "...kogo teraz napadną „ofiary terroryzmu" ?" jest dziś już tylko natury retorycznej, bowiem odpowiedz na nie jest już znana...

"...We want to see the coalition lead the way by ramping up its ability in order to be able to provide assistance, deliver services, and respond to the needs of the Syrian people. And every day, in the absence of peace, President Obama is committed to be helpful in non-lethal aid in order to help the Syrians be able to manage that. For the last several months, we have steadily increased our non-lethal assistance to more than $127 million, and that aid is providing food now, medical kits now, and support for local leaders who are trying to lay the groundwork for a stable and a democratic future..."


źródło: "U.S. Departament of State"

...w dążeniu do realizacji koncepcji wpisanej w próbę zachowania światowej dominacji U.S.A. poprzez destabilizację czego i gdzie się tylko da w marszu od północnoafrykańskich wybrzeży Atlantyku po okolice... Morza Południowa Chińskiego mając po drodze dziś jeszcze Syrię, Turcję[!] - swoja drogą aż kusi, by zapytać, czy pan Recep Tayyip Erdoğan o tym pomyślał - Kaukaz, Rosję i Regiony Autonomiczne pogranicza Chin właściwych.

Proste ?

Jak drut tym razem, a że przypomina rojenia niewydarzonego poety barowego snute na ciężkim, poniedziałkowym kacu ?

Dzięki Bogu - kimkolwiek On jest - dziś już nie wszystkim, co pozwala mimo wszystko nie tracić nadziei i spać spokojnie bez koszmarów przynajmniej w tej kwestii.

wtorek, 20 listopada 2012

I nie zapytam, co pan na to, szanowny panie François Hollande:

"...Syria's increasingly powerful Islamist rebel factions rejected the country's new Western-backed opposition coalition and unilaterally declared an Islamic state in the key battleground of Aleppo, a sign of the seemingly intractable splits among those fighting to topple President Bashar Assad..."


I nie zapytam nawet, co pan na to, szanowny panie François Hollande, bo i kogo i o co, mając nadzieję, że Marianne jakoś to przeżyje…

piątek, 2 listopada 2012

Demon kracji zmienia Świat:

„US Looks for New Civilian Leadership in Syrian Opposition”:


źródło: "Voice of America News via You Tube"

Tak jednoznaczne zaprezentowanie w świetle medialnych jupiterów roli Stanów Zjednoczonych Ameryki w syryjskiej zbrodni przeraża i zdumiewa, ale ma też swoją dobrą stronę, jeśli w ogóle wypada w tej sytuacji o takiej mówić:

źródło: "The New York Times"

Przed Bogiem, Historią i społecznością międzynarodową, a na pewno tą, islamską, usprawiedliwi uzasadnione w tej sytuacji użycie wszelkich, dostępnych, militarnych środków znajdujących się w arsenale syryjskiej armii w chwili pojawienia się tam wojsk NATO, lub w powietrzu samolotów tej organizacji, bowiem to już w sposób oczywisty nie żadna „rewolucja”, a podła i haniebna agresja.

Wojna w wymiarze międzynarodowym i plemiennym, której sprawców znamy z imienia i nazwiska:

Barack Hussesin Obama II i Hillary Clinton w pierwszym rzędzie, reprezentujący Stany Zjednoczone Ameryki Północnej w doborowym towarzystwie bandytów politycznych wszelkiej maści, nie wspominając o  całej reszcie.

To tak obrzydliwe, że aż sobie pomyślałem, czy aby tajemnicze źródło nadwiślańskich hien cmentarnych nie nazywa się przypadkiem „Departament Stanu U.S.A.”, który na podobieństwo fundamentalistów islamskich - okazuje się - nie uprawia już dziś niczego, co można by było nazwać polityką, a działa w poczuciu misji Demona kracji właśnie równie bezwzględnie i bezprawnie, jak i tamci.

Nieprawdopodobne i bez sensu ?

Jeśli już, to nie tak do końca, jakby się wydawało, ale to już inna historia, inne opowiadanie.

:-(

niedziela, 28 października 2012

zapisek na marginesie:

...cywilizacyjnie świat Islamu skazany jest na sukces w konfrontacji z – właściwie – popełniającym dziś samobójstwo światem kultury euroatlantyckiej. To tylko kwestia czasu.

I nic tu nie pomogą drony kolejnych generacji, zaawansowane technologie militarne i oczywista przewaga gospodarcza, bowiem nie to stanowi o sile żywotnej cywilizacji...

...nie Materia, a Duch emanujący w idei, co dokumentuje znakomicie niżej przytoczony przykład w opozycji do zdarzenia z „Pussy Riot”:

„Saudi authorities quickly dispersed a protest by hundreds of Syrian pilgrims calling for the fall of Syrian President Bashar al-Assad and denouncing what they said was international failure to stop bloodshed in Syria, a Reuters witness said…” 

źródło: "Yahoo! News"

A przecież to nikt inny, jak właśnie Arabia Saudyjska jest jednym z głównych sprawców i sponsorów tragicznych zdarzeń w Syrii:

“…Saudi Arabia has led Arab efforts to isolate President Bashar al-Assad's government and has supported the rebels with money and logistics…”

To prawda, ale Allach i Jego Prorocy, hajj , święte miejsca i świątynie są ważniejsze i nie godzi się plugawić ich doczesnością, która bez nich jest nicością.

Poezja barowa ?

Tym razem nie: 

To tysiące lat praktyki, trwania Chin, Indii, społeczności znad Eufratu, Tygrysu, Jordanu i Nilu ( a i jeszcze do niedawna europejskiej kontynuacji dziedzictwa śródziemnomorskiego też) stojącej naprzeciw raptem ~300 latom zdecydowanie nieudanego eksperymentu spod brandu Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej z uzurpacyjnymi aspiracjami do bycia Alfą i Omegą Świata.

Jak na to spojrzeć z boku, to jest to po prostu śmieszne, nie wspominając o tym, że okazuje się też być zabójcze.

środa, 24 października 2012

Jeśli pytają, wypada odpowiedzieć:

„…Given that the the CIA station chief in Libya determined within 24 hours of the attack that it was the work of terrorists, the question has arisen about why the White House continued claiming that the video was to blame…” 

źródło: "USA Today"

Powodowany strachem i w panice, w tym momencie bowiem zainteresowani już wiedzieli, byli pewni, że cały, taki śliczny plan, to jedna wielka klapa, jeśli nie wręcz klęska i z dwojga złego atak rozwścieczonego jakimś, głupim filmikiem (według wersji oficjalnej) tłumu wydawał się lepszym rozwiązaniem od newsów obwieszczających wyborcom amerykańskim na kilkadziesiąt dni przed wyborami, że to jacyś terroryści islamscy w Libii zaatakowali ambasadę U.S. zastrzelili agentów z którymi mieli swoje rozrachunki i doprowadzili do śmierci ambasadora ( tu na marginesie można się pokusić o stwierdzenie, że najprawdopodobniej przypadkiem ), terroryści, których już tam nie powinno być, bo przecież tyran Kadafi został zaszlachtowany i „zwyciężyła wola ludu, czyli demokracja”.

I tak można by było pisać jeszcze przez kilka akapitów, pytanie tylko po co ?

Nie ma żadnego znaczenia, kto zostanie prezydentem U.S.A. i wbrew potocznym wyobrażeniom nie zmieni to biegu historii, dziejących się już zdarzeń, do tego z przyjemnością patrzę i na panią Michelle i panią Romney, więc w czym rzecz?

Jeśli pytają, to wypada odpowiedzieć.

********
pobrane z Google+ Profile T.L.

" Secretary of State Hillary Clinton said on Wednesday that Syria could take advantage of a political vacuum in Lebanon..."

To już nie polityka, a jakaś obsesja...

Fakt, pani Asma al-Assad jest śliczna, ale żeby z tego powodu podpalać cały, Bliski Wschód, to już lekka przesada... jak na współczesne czasy.

I już nawet nie pytam, ile to będzie kosztować amerykańskiego podatnika.

I dalej:

„…and she urged Lebanese politicians to form a government free of "proxies and agents for outside forces...”

Budujące ? Nie do końca:

Od Libii, poprzez Syrię do tej deklaracji to ładne kilkadziesiąt tysięcy trupów, a to raptem werbalna deklaracja tylko...

niedziela, 21 października 2012

Czy istnieje życie pozagrobowe ?

Okazuje się, że tak, co udowodnili ostatnio Amerykanie przy okazji żenujących prób ustalenia ostatecznej wersji zdarzeń w Benghazi, rojąc przy tym niejako na boku plany na najbliższą przyszłość:

Są już politycznym trupem w świecie międzynarodowej polityki, a wydaje im się, że nadal funkcjonują , i to skutecznie, pośród żywych.

źródło: "The Washington Post page National Security"

Otwartą pozostaje kwestia, czy to tylko śmierć kliniczna, czy są martwi już na amen, ale jej rozstrzygniecie niebawem poznamy, cierpliwości:

“NATO is the new U.N. for Ankara when it comes to Syria,” he said.

He acknowledged that many European members of NATO, distracted by the continent’s economic crisis, would be reluctant to become involved. But he said one alternative would be for select NATO members — such as the United States, France and Britain — to assist Turkey with a military intervention, while other allies remain on the sidelines.

“It could be a ‘coalition of the fighting’ within NATO,” Cagaptay said. That was the approach NATO took last year when it ousted Libya’s former ruler, Moammar Gaddafi…”


środa, 17 października 2012

I było by miło:

Jeśli 31 marca o godz. 08:00 NATO z upoważnienia Rady Bezpieczeństwa ONZ przejęło pełną odpowiedzialność za interwencję wojskową w Libii mandat której wygasł 31 października o godz. 23:59 , to za zbrodnię ludobójstwa popełnioną 20 października odpowiada nie kto inny, jak właśnie ta organizacja i rządy państw, których armie w niej uczestniczyły.

W najłagodniejszym, możliwym wariancie ponoszą odpowiedzialność moralną, choć są i tacy, co twierdzą, że w najlepszym razie pośrednio sprawczą.

O czym piszę mając okazję odwołać się do oficjalnych już ustaleń w nawiązaniu do kilku moich, poprzednich wpisów dotyczących wypowiedzi pana prezydenta Francois Hollande i premiera Davida Camerona pełnych ich nierozważnych ocen sytuacji w Syrii i oskarżeń formułowanych pod adresem Bashara al-Assada. 

źródło: "The Huffington Post - The Blog"

Dziś już mogę tamte wątki uzupełnić przekazem, że zdaniem poetów barowych nie jesteście panowie szczegółowo poinformowani przez amerykańskiego partnera o wszystkich „detalach” dotyczących minionych, dziejących się właśnie i przyszłych zdarzeniach jak i ustalonych środkach mających ostatecznie doprowadzić do szybkiej i skutecznej „demokratyzacji” Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, mimo wszystko wątpię bowiem abyście mogli świadomie „podpisać się” pod dokonanym już na Kadafim i jego najbliższym otoczeniu mordzie i podobnym, zdecydowanie prawdopodobnym w Syrii na prezydencie tego państwa.

I było by miło, gdybym nie musiał zmieniać zdania, a i sądzę, że nie tylko mnie.

środa, 10 października 2012

Czytane z mapy:

 źródło: "BBC News"

Jakby nie patrzeć, to wygląda na to, że gdyby nie wsparcie poprzez granice Turcji, Libanu i Jordanni udzielane rebeliantom w jakimś dwuznacznym powiązaniu z obozami sunnickich uchodźców, to do Świąt Bożego Narodzenia było by prawdopodobnie po sprawie.


Humanitarne liczenie trupów:

„…According to the Syrian opposition, at least 30,000 people have been killed since the conflict began…”

źródło: "AL JAZEERA"

Zatem okazuje się, że - rachunkowo rzecz ujmując - państwo syryjskie broni swojej suwerenności już od kilkunastu miesięcy w sposób nadzwyczaj humanitarny, mając na względzie współczesne standardy ustanawiane i praktykowane nie przez kogo innego, jak przez sam sojusz NATO.

Dowodem na to może być liczba ofiar w Libii, gdzie przy aprobacie i za zgodą UN, Czerwonego Krzyża i pozostałych organizacji łącznie z agencjami informacyjnymi i poczytnymi gazetami po tej i tamtej stronie Atlantyku, w czasie ~9 miesięcy (bezpośrednia interwencja NATO trwała 7 miesiecy), wymordowano samych tylko czarnych obywateli tego państwa w przybliżonej liczbie 30 000 tysięcy sztuk [!].

Według oficjalnych danych Ciemnej Strony Mocy, łącznie z zaginionymi, zbrodnia libijska pochłonęła ~40 - 43 tysiące ofiar zaszlachtowanych humanitarnie za niebagatelną przyczyną około 30 000 tysięcy lotów bojowych dzielnych pilotów, między innymi Wielkiej Brytanii i Francji, godnych miana kontynuatorów lotniczych tradycji Guernici i Drezna, bo dopisujących do tej listy awiacyjnej hańby nikomu nie znane, jakieś Towerga. 

źródło: "PressTV"

Co dla mnie jest o tyle ważne, że potwierdza prawdomówność pana Bashara al-Assada, który w jednym z wywiadów wyjaśnił dlaczego został dentystą, a nie na przykład chirurgiem: powodem właśnie takiego a nie innego wyboru kierunku medycznej specjalizacji było to, że nie lubi on widoku zbyt dużej ilości krwi.

Trudno dziś rozsądzić, jak długo przy tym wytrwa, bowiem nie od niego to zależy, ale mnie już przekonał, że można na Jego determinacji polegać – cokolwiek to dla przyszłych zdarzeń w Syrii i jej wrogów znaczy.

piątek, 5 października 2012

Jak pan każe, sługa musi:

„Nasz człowiek nad Bosforem”, wzór demokratycznego przywódcy do naśladowania przez pozostałe kraje Bliskiego Wschodu, ojczulek narodu, który wyzwolił Turków spod terroru zwolenników ideologii Mustafy Kemala Atatürka widziany z perspektywy nie mojej i mnie podobnych poetów barowych, a młodego, mającego zaledwie 21 lat Turka, stambulskiego studenta:

„…Erdogan’s statements are about the politics of the Middle East, they are not about democracy or human rights. Turkish society doesn’t want any conflict or war with Syria.

We can’t tell whether Erdogan’s supporters agree with him, they just never say ‘no’ to him. He thinks he is the chosen one, so he can do whatever he wants.

Erdogan will lose support if he becomes more hardline. Today he said he doesn’t care what people think, he thinks it [military operations against Syria] are legitimate…”


Choć nie wiem, nie jestem pewien, czy nie warto, czy nie leży to wprost w interesie narodu tureckiego, by jednak Recep Tayyip Erdoğan wkroczył do Syrii.

źródło: "The Guardian"

Będzie bolało ?

Pewnie tak, ale stosunkowo krótko w porównaniu do czasu, jak mocno i długo będzie bolało, gdy nie wkroczy.

"...The Obama administration is hesitant toward Syria for several reasons, including reticence to act before the November elections and war-weariness among Americans. Erdogan appears to view such concerns as cover for general indifference to Turkey’s Syria problem. A sign of such sentiment emerged Sept. 5, when Erdogan chided Obama on CNN for lacking initiative on Syria — a rare rebuke from an otherwise steadfast friend.

This statement could be a harbinger. Erdogan has a penchant for treating foreign leaders as friends — and losing his temper when he thinks his friends have not stood by him. The more Washington looks the other way on Syria, the more upset Erdogan is likely to get over what he sees as Obama’s unwillingness to support his policy..."
(źródło: "The Wahington Post")

środa, 3 października 2012

T.L. na stronie Google+ napisał:

„…Initially, officials said the attack was a spontaneous outburst from protests surrounding an anti-Islamic film…”

źródło: "National Journal"

A nie lepiej (i taniej) powiedzieć wprost i od razu, że była to rozpaczliwa, wręcz dziecięco głupia i naiwna, próba ratowania przed Kongresem U.S. i narodem amerykańskim wizerunku tego, tak umiłowanego zastępczo przez panią Hillary Clinton potworka dwojga imion „Arabskiej Wiosny” zdyskredytowanego i tak już przecież doszczętnie wydarzeniami w Syrii i znaczacym współuczestnictwem w niej wszelkiej maści ekstremy islamskiej ściganej po świecie z urzędu i nakazu przez instytucje U.S. do tego powołane ?

Pewnie lepiej, ale trudniej, no i zdecydowanie niepoprawne politycznie, cokolwiek ten wręcz wulgaryzm pojęciowy dziś jeszcze znaczy.

(pobrano z Google+ T.L. Page)

sobota, 29 września 2012

US to Iran, TL to Hillary Clinton:

...czyli jak "Allahu Akbar !" jest:

"...Secretary of State Hillary Clinton called on neighboring countries of Syria to take steps to prevent their land and airspace from being used by Iran to transport weapons to al-Assad's forces..."

 
źródło: "CNN"

"..There is no longer any doubt that Tehran will do whatever it takes to protect its proxy and crony in Damascus," she said..."

T.L. to Mrs. Hillary Clinton:

A ja nie mam żadnych wątpliwości, że za pani przyczyną i pośrednictwem obywatele Stanów Zjednoczonych Ameryki udzielają moralnego i materialnego wsparcia pospolitym bandytom politycznym strzelającym z ukrycia do nieuzbrojonych Syryjczyków:

 FN9KKXTTCDJ4