Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New Middle East. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New Middle East. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 maja 2016

...opatrując cytat znakiem zapytania...

„…how far the Sykes-Picot agreement could be blamed for the Middle East's chaotic state today…” ?..

…i czytając dalej…

„…This region, and Syria in particular, has for millennia served as an arena for great-power rivalry, of which Sykes-Picot is just a recent example. While the infamous agreement certainly aggravated the region's instability, it is not its underlying cause.”

źródło: "Al Jazeera" - "Syket-Picot is not to blame..." by James Barr

... wszystko wydaje się jasne...

...ale można również inaczej... 

"...Within a year of signing the Treaty of Sèvres, European powers began to suspect they had bitten off more than they could chew. Determined to resist foreign occupation, Ottoman officers like Mustafa Kemal Ataturk reorganized the remnants of the Ottoman army and, after several years of desperate fighting, drove out the foreign armies seeking to enforce the treaty’s terms..."

źródło: "Foreign Policy" - "Forget Sykes-Picot..." by Nick Danforth

...niestosownym przypomnieniem, że...

...i Polska, Ukraina, Litwa, Białoruś...

...wymieniając pierwsze z brzegu na wschód od Odry... 

...też mają swoją linię "Sykes-Picot" zwaną "linią Curzona"...

źródło: "Wikipedia"

...cokolwiek to współcześnie nie dalej, jak "wczoraj"...


...czy też "dziś" znaczy...


...w niezobowiązującym odnotowaniu przy porannym kubku kawy...


sobota, 20 września 2014

...pisze pani Rachel Shabi...

...którą darzę wirtualną sympatią nie od dziś...

źródło: "Blogger T.L."

...choć śmiem sądzić, że raczej bez wzajemności (...)...

...a wiec pisze pani Rachel nie bez słuszności...

"... In Iraq, for instance, western military intervention is viewed as support for the authoritarian, sectarian and West-approved leadership, whose persecution and air strikes are so bad that many Sunnis are prepared to put up with ISIL, for now, as preferable..." (W Iraku, na przykład, zachodnia interwencja wojskowa postrzegana jest jako wsparcie dla autorytarnego, sekciarskiego i prozachodniego Szyickiego przywództwa, którego prześladowanie irackich Sunnitów jest na tyle okrutne, że są oni nawet gotowi uznać swoje poparcie dla ISIL jako sytuacyjnie korzystne. - w wolnym przekładzie T.L.)...

źrodło: "Al Jazeera"

...co wydaje się może i nie do pojęcia temu lub owemu znad Sekwany, Tamizy albo Potomac River piszącemu sążniste opinie i analizy w tej kwestii...

...ale z perspektywy panislamizmu reprezentowanego dzisiaj jeszcze częściej gorzej, niż lepiej przez kolejną generację przywódców tak zwanego "Światowego Jihadu" nie jest do końca pozbawione sensu...

źródło: "...w zaczytaniu rodzącym pytanie..." by T.L.

...przy czym z oczywistych powodów mojej mniej, niż tylko powierzchownej znajomości "Koranu" nie powinienem się publicznie szczególnie upierać...

...w zamian obstając niezmiennie przy przekonaniu patrząc na bieżące zdarzenia znad kontuaru baru...

...że mam względną przyjemność domorosłego politologa amatora oglądać na stare lata zmierzch niepodzielnej dominacji nad światem cywilizacji euroatlantyckiej...

...a że z natury przygasają one o wiele wolniej od nagłej i niespodziewanej w każdym przypadku śmierci człowieczej, to przyjdzie mi pewnie jeszcze nie jedno zobaczyć mimo nie najdłuższego już czasu, jaki tak, czy siak jest jeszcze do mojej dyspozycji w ziemskiej egzystencji...

...czyli nie inaczej, jak pożyjemy, zobaczymy bez względu na to, czy będzie się to nam podobać, czy też może nie za bardzo...

sobota, 13 września 2014

..."Boski Wiatr" zza Atlantyku...

...czyli U.S.Army wybiera się ponownie do Iraku i pierwszy raz do Syrii...

źródło: "Foreign Policy"

„W piątek, Kim Kagan, Fred Kagan i Jessica Lewis - wszyscy analitycy z Instytutu Badań nad Wojną – wydali 29-stronicowy plan strategii  pokonania Państwa Islamskiego, który zakłada rozmieszczenie kontyngentu wojsk lądowych liczącego aż 25.000 amerykańskich żołnierzy w Iraku i Syrii zalecając przy tym armii USA tworzenie sojuszu z umiarkowanymi  Sunnitami w tych dwóch krajach w celu obalenia rządu Assada i przywrócenia stabilności w Iraku. Większość  kontyngentu będzie rozmieszczona w Iraku i co najmniej batalion w Syrii…”* ("On Friday, Kim Kagan, Fred Kagan, and Jessica Lewis -- all analysts at the Institute for the Study of War -- released a 29-page strategy for defeating the Islamic State. Their plan envisions the deployment of as many as 25,000 American ground troops spread across Iraq and Syria and calls on the U.S. military to forge an alliance with moderate Sunnis in the two countries to overthrow the Assad government and restore stability to Iraq. Most of that force would be deployed in Iraq, but the plan envisions at least a battalion inside Syria..." - źródło: "Foreign Policy" by Elias Groll)

...i dalej...

"...Ale zalecając przy tym, by US Army szukała tam sojuszników jednocześnie autorzy planu formułują istotne zastrzeżenie: Nie jest jasne, czy ci  sojusznicy rzeczywiście istnieją. "Powodzenie tego scenariusza zależy głównie na dostępności chętnych i zdolnych lokalnych partnerów w sunnickiej społeczności obu krajów," piszą autorzy. "Istnienie takich potencjalnych partnerów oraz ich gotowość do efektywnej współpracy jest niesprawdzoną hipotezą. Jeżeli jest ona fałszywa, to takie postępowanie (całe działanie) jest chybione (w oryginale "invalid")*... ("But in calling on U.S. forces to find allies on the ground, the Kagans present a major caveat: It is unclear whether these allies actually exist. "The feasibility of this scenario rests on the availability of willing and capable local partners in the Sunni communities in both countries," the authors write. "The existence of such potential partners and their sufficiency to the tasks are unproven hypotheses. If these hypotheses are false, then this course of action is invalid." - źródło j.w.)

...co skłania autora artykułu w profesjonalnej oględności do napisania nie inaczej, jak tylko... 

"...One finds it hard not to feel immense pre-emptive pity for the 25,000 American soldiers that the Kagans could help send to Iraq and Syria." - źródło j.w.

...a mnie do porównania tych nieszczęśników do japońskich Kamikaze...

:-(

* w wolnym tłumaczeniu T.L.

...tak się jakoś ładnie skomponowało...

...dlatego śmiem sądzić, że nie przez przypadek mimo weekendowej pory...

"...jeśli uznać "akademicko"fundamentalistyczny terror Islamski prezentowany przez Al-Qaeda i jej podobne organizacje jak choćby ISIL, której nazwa "jutro" może równie dobrze brzmieć jako "The Islamic State in Saudi Arab and the Levant") za krzyk rozpaczy zdesperowanych (...)...

...w opisanej sytuacji pozbawionych świeckiej, państwowotwórczej interpretacji Koranu z wszystkimi takiego stanu rzeczy konsekwencjami (...)..."


źródło: Blogger T.L.

...pisałem jakiś czas temu, a dziś czytam w wolnym tłumaczeniu poety barowego...

"...Islamskie Państwo Iraku i Syrii (ISIS) jest objawem - nie przyczyną – turbulencji [!] na Bliskim Wschodzie. Jest wprost pochodną ucisku, skorumpowanych i niedemokratycznych reżimów wspieranych i manipulowanych przez Stany Zjednoczone, Europę i sąsiadów Iraku, w tym Iranu, w imię własnych interesów..." ( "...The Islamic State of Iraq and Syria (ISIS) is a symptom -- not the cause -- of turbulence in the Middle East. It is a symptom of oppressive, corrupt, and undemocratic regimes supported and manipulated by the United States, Europe, and Iraq's neighbors, including Iran, to serve their own interests..."

źródło: "The Huffington Post"

...to mogę próbować zasnąć z czystym sumieniem, czego również szczególnie życzę (bo jak widać nie wszystkim już trzeba) nadwiślańskim Siuśmajtkom i Pampersom zarabiającym na spłatę kolejnej raty kredytu prezentacją tragedii bliższych i bardziej odległych publicystycznym piórem...

...w żadnym razie przecież wzorem prowincjonalnego poety barowego tylko sobie a Muzom...

piątek, 12 września 2014

...pan prezydent Barack Hussein Obama II stwierdza...

"..."This is American leadership at its best: We stand with people who fight for their own freedom, and we rally other nations on behalf of our common security and common humanity..." - źródło j.n.

...mówiąc nie o czymś innym, jak właśnie o tym...

"...After years of insisting that any use of force needs formal legitimation by a multilateral institution, Obama now prepares to go to war with a coalition of the willing of just nine countries -- but without U.N. Security Council authorization, without the formal endorsement of any other multilateral organization such as NATO or the Arab League, and even without explicit authorization from the U.S. Congress..."

źródło: "Foreign Policy"

...co spotkało się z uznaniem ze strony lojalnej opozycji z podjętej w końcu przez pana Obamę kontynuacji polityki jego poprzedników w tym regionie...

"...It is often forgotten today, but in President Jimmy Carter's last year in office he developed an assertive policy towards the Soviet Union including a major defense buildup, support for rebels fighting the Soviets in Afghanistan, and suspending any further arms control agreements. Carter adopted these policies after the many traumas of 1979, culminating in the Soviet invasion of Afghanistan, made him realize that the previous three years of his Cold War policies had been naïve and weak. Six years into his presidency, perhaps President Obama has now arrived at a similar "Carter moment" and realizes that with just over two years left in his administration, he needs to make a similar shift." - źródło j.w.

...jak widać postrzeganej znad Potomac River jako nieprzerwane pasmo sukcesów...

...czy aby przy tym zasadnie, to już jest temat na inne opowiadanie pisane w końcu już zresztą  tym razem przez samych zainteresowanych...

źródło: "dziennik pl" i  "Foreign Policy" - collage by T.L.

...nie tylko piórem pani Rosy Brooks* na stronach "Foreign Policy"...

"...Fifth, Obama's willingness to embrace and expand George W. Bush's doctrine of unilateral preventive self-defense is one more nail in the coffin of the fragile post-World War II collective security system..." - źródło j.w. "We Don't Need Another Dumb War" by Rosa Brooks

...zapalając tym przysłowiowe światełko w tunelu ( the light at theend of the tunnel.) współczesności...

...piszę sobie a Muzom współczując przy tym z całego serca mieszkańcom Bliskiego Wschodu kimkolwiek by nie byli, przed którymi amerykańskie elity polityczne mimo bolesnych doświadczeń minionych lat nie czują nadal należytego respektu...

...podobnego temu, jakim darzą choćby takie Chiny...

...co wydaje się znad kontuaru baru jeśli nie wprost błędem kardynalnym...

...to igraniem z Losem już na pewno...

:-(

"Rosa Brooks is a law professor at Georgetown University and a Schwartz senior fellow at the New America Foundation. She served as a counselor to the U.S. defense undersecretary for policy from 2009 to 2011 and previously served as a senior advisor at the U.S. State Department." - źródło: "Foreign Policy"

piątek, 23 maja 2014

...a jeśli już to "Wow !" czyimś zdaniem być powinno...

...to napisał bym "Pow-wow" w nieustającym, wirtualnym monologu - po raz kolejny nie inaczej, jak w autocytacie...

źródło: "Post semantyczny: Wow!" by T.L. datowany na czerwiec 2013 roku

...zaczytany w treści sygnowane na stronie "Al Jazeera" przez pana Osman Rifat Ibrahima ("Chairman of the Royal Mohamed Ali Institute in Lisbon" - źródło j.n.)

"...All that came with the blessing of the United States, which considered President Abdullah Gul, conservative preacher and famed Pennsylvania resident Fethullah Gulen and Prime Minister Recep Tayyip Erdogan as their "boys". Today, two of them remain "their boys", while the third appears to believe he is the new Suleiman the Magnificent..."

źródło: "Al Jazeera"

...i dalej...

"...the prime minister, the leader of the party's culture of ignorance, appears to believe that he is always right, and is slowly but surely travelling the dark path towards a presidential dictatorship. There are those who claim the man and his vision are akin to "neo-Ottomanism", but that is nothing short of a travesty. The AKP and Erdogan have nothing to do with the Ottomans. For one thing, it should not be forgotten that the Ottoman empire was led by highly educated people who stemmed from the many nations and religions of the empire that spanned six centuries..."

...co pisane dzisiaj wydaje się już tylko niczym więcej, jak powtórzeniami nie twierdzę, że zaraz i akurat poetów barowych przez wzgląd na ich niszową wegetację w wirtualnej przestrzeni, ale z twórczości literackiej mistrza Orhan Pamuka laureata "Nagrody Nobla" 2006 roku to i owszem...

"...Simply put, Erdogan's rise was fuelled by Muslim Anatolians with axes to grind against the western-secular Kemalist elite. Both, however, have been detrimental to the nation's interests - as one extreme is usually just as bad as the other..." - źródło j.w.

*******

"...Niuanse z arsenału medialnej manipulacji socjotechnicznej zawarte w tekście pana Grolla pomijam, bo są zgrabne, a takie zawsze sobie cenię bez względu na okoliczności z małą uwagą, że pan Recept jest niczym innym, jak czystej wody dyktatorem ("...Erdogan is no dictator..." -  źródło j.w.), bo na takiego został uformowany (...), o czym przyjdzie przekonać się zainteresowanym może już niedługo, albo trochę później, ale na pewno, jeśli jeszcze co mniej bystrzejsi nie zorientowali się na dniach, z kim faktycznie mieli i mają "przyjemność", jeśli przyjąć, że towarzystwo politycznego monstrum, które nie cofnie się przed najohydniejszą zbrodnią (...) w drodze do celu można nazwać "przyjemnością"."

źródło: "W wirtualnym monologu z tekstem sygnowanym przez "Foreign Policy":" by T.L.

...sobie a Muzom z należną odnotowania nutką zażenowania...

"...W istocie warte odnotowania tylko z powodu wykazania w praktyce bliskiej już zeru użyteczności politycznej i militarnej Turcji Recep Tayyip Erdoğana w tym regionie dla Zjednoczonej Europy i NATO z pominięciem kasandrycznych wizji poety barowego "a co, jeśli to Turcja, członek NATO, zostanie poddana czytelnej dla euroatlantyckich polityków próbie destabilizacji od zewnątrz lub od wewnątrz?"

Piszę "czytelnej", bowiem faktycznie to już dziś pan Erdoğan stąpa po"rozciągniętej i rozkołysanej nad Bosforem linie" sprowadzając na manowce swoich sojuszników znad Potomac River, Tamizy i Sekwany "dobrą miną do złej gry", o czym przyjdzie im się przekonać jeśli nie wcześniej, to później, ale na pewno, w tym bowiem politycznym rozdaniu zdarzenia ekonomiczne - jeśli w ogóle - mają tylko drugoplanowe znaczenie:.."

źródło: "... jeśli nie wcześniej, to później, ale na pewno..." by T.L.

(...)
:-(

poniedziałek, 10 marca 2014

W obywatelskiej powinności...

...informacyjnego wolontariatu pozwolę sobie panu premierowi Pospolitej zwrócić uwagę w związku z jego planami rozmowy z panią Angelą Merkel...

źródło: "Polskie Radio pl"

...co by aby znowu nie zapomniał, że "Świat się kręci" nie tylko w medialnej rzeczywistości za sprawą pani Agaty Młynarskiej...

...ale w wymiarze realnym również...

...do tego ostatnio z trudną do ogarnięcia przez aż nazbyt wielu prędkością...

...i dziś już w żadnym razie nie przypomina tego, jakim był jeszcze wczoraj, a już bez wątpienia kilka dni temu...

"Saudi Arabia has threatened to blockade its neighbouring Gulf State Qatar by land and sea unless it cuts ties with the Muslim Brotherhood, closes Al Jazeera, and expels local branches of two prestigious U.S. think tanks, the Brookings Doha Center and the Rand Qatar Policy Institute.

The threats against the television station Al Jazeera, Brookings Institute and the Rand Corporation, were made by the Saudi Foreign Minister Saud bin Faisal in a foreign minister's meeting of the Gulf Cooperation Council in Riyadh last week, according to a source who was present. Bin Faisal said only these acts would be sufficient if Qatar wanted to avoid "being punished..."



źródło: "The Huffington Post"

...o czym - jak widać powyżej - na pewno wiedzą użytkownicy "Twittera" i "Facebooka", ale nie mam pewności, że również i pan (...)...

...dlatego piszę...

...w przekonaniu, że warto by było wiedzieć choćby tylko po to, by był w Europie jeszcze ktoś, kto chciałby z panem rozmawiać nie tylko powodowany dyplomatyczną poprawnością...

...a w uznaniu kompetencji niekoniecznie zaraz politycznych, ale na dobry początek jakichkolwiek...

"Marek Siwiec z Twojego Ruchu jest przekonany, że prezydent Rosji Władimir Putin nie odbiera telefonów od premiera Donalda Tuska przez "histerię związaną z wrakiem i katastrofą" smoleńską..."

źródło: "Rzeczpospolita"

...godnych zainteresowania bywalców salonów euroatlantyckiego landu...

(...)
:-(

Czytam sobie...

...przy porannym kubku kawy...

"...The reality, though, is far different from this utopian and simplistic picture. In Islam, there is no ground for a kingdom; had it been so then Ali, the cousin and son-in-law of prophet Mohammad (as he had no male heir) would have been unanimously selected as the caliph, which, owing to the democratic traditions of Islam, he was not. It was Abu Bakr , the trusted and tested companion of the Prophet, who became the first caliph after Mohammad’s death, the chosen one to lead the nascent Muslim state. This precedent proves beyond doubt that hereditary power is shunned in Islam, and that Saudi Arabia is an aberration in Islamic tradition as were other, now defunct dynasties..." 

źródło: "Liberty Voice" ( "The Guardian Liberty Voice" ) datowane na 9 marca 2014 roku

...dopisując stosowny dla poprawy samopoczucia po minionym weekendzie autocytat datowany na listopad 2013 roku...

"...Pierwszym jest swego rodzaju "grzech pierworodny" rodu Saudów, bowiem jego protoplasta, Mani' ibn Rabiah Al-Muraydi pojawił się na kartach historii dopiero w XV wieku i jak by tego było mało, to nie wiadomo skąd...

...co w świecie Islamu, gdzie cokolwiek znaczące rodziny wywodzą swój rodowód wprost od Mahometa (VI-VII w.n.e.) lub jego, bliskiego otoczenia nie jest najlepszą rekomendacją do sprawowania polityczno-religijnego przywództwa...


(...)

...ale dziś ani Saudowie, ani Wahhabici, a i też Stany Zjednoczone Ameryki, to nie ta sama Ameryka, co kilkadziesiąt lat temu..."

źródło: "Blogger T.L."

...w ciągu dalszym historii pisanej już nie inaczej, jak tylko przez samo Życie z dużej litery...

źródło: "CNN"

...w oczywistej konsekwencji "Arabskiej Wiosny", a już szczególnie jej syryjskiej sekwencji ...

źródło: "Blogger T.L."

...nieustannie sobie a Muzom w egzystencjalno fenomenologicznym monologu prowincjonalnego poety barowego nie inaczej, jak tylko w trosce o dobre trawienie...

...pozostawiając wiążące w temacie opinie i analizy do tego powołanym...

źródło: "Blogger T.L."

...i to nie tylko tych, z mojego ulubionego "The Monkey Cage"...

...ulubionego nie tyle w bezkrytycznym uznaniu dla publikowanych tam treści, a przez wzgląd na nieustający zachwyt dla przyświecającego im motta będącego cytatem z H.L. Menckena...

"Democracy is the art of running the circus from the monkey cage."

źródło j.w.

...tak ślicznie korespondującym z moim, stosownie do aspiracji wziętym z fragmentu "Devotions upon Emergent Occasions" Johna Donne (1572 - 1631) zatytułowanego "No Man is an Island":

“And therefore never send to know for whom the bell tolls; It tolls for thee”


środa, 13 listopada 2013

"Theory of the Indirect Approach" w praktycznej wersji light...

...fotograficznego reportażu"Reutersa" z Autonomicznego Regionu Xinjiang zatytułowanego na użytek tego wpisu przez T.L. "ci poczciwi Ujgurzy vs. chińscy tyrani"... 

collage by T.L. legenda: kolor czerwony - obszary zdestabilizowane, kolor czarny - obszary zagrożone destabilizacją pochodną tej pierwszej.

"China's far-flung western region of Xinjiang is demanding that lawyers guarantee family members don't wear burqas or grow long beards, the latest government move critics say unfairly targets the region's Muslim Uighur ethnic community..."

źródło: "Reuters via Yahoo! News"

...tu w prezentacji postulatu "presji moralnej" zawartej w teorii pana B.H. Liddell Harta adresowanej nie tyle do elit politycznych Pekinu, co do euroatlantyckiej opinii publicznej w celu pozyskania jej przychylności dla możliwych w przyszłości zdarzeń wpisanych w "mapę drogową" projektu "New Middle East" w tym regionie...

źródło: "Blogger T.L."

...piszę w wirtualnym monologu sobie a Muzom ośmielony sukcesem literackiej twórczości emerytowanego podpułkownika US Army Ralpha Petersa...

"...The map of the “New Middle East” was a key element in the retired Lieutenant-Colonel’s book, Never Quit the Fight, which was released to the public on July 10, 2006. This map of a redrawn Middle East was also published, under the title of Blood Borders: How a better Middle East would look, in the U.S. military’s Armed Forces Journal with commentary from Ralph Peters..." źrodło: "Global Research "

źródło: "Blogger T.L."

...w nieskromnie subiektywnym przekonaniu wyższości poezji barowej nad jakąkolwiek współczesną prozą.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Niech się świeci, co święte...

...a sczeźnie, co przeklęte...

...powtarzam sobie w obsesyjno mantrycznej niedorzeczności sytuacyjnej niestosowności, przeglądając od rana z braku ciekawszych zajęć nagłówki doniesień agencyjnych, opinii i analiz adresowanych w zamiarze nie do mieszkańców Kairu, Damaszku, Kabulu czy też Istambułu, a wyborców i podatników w jednej osobie z tej i tamtej strony Atlantyku...

"...It has been causally allowed to surface in public, maybe in an attempt to build consensus and to slowly prepare the general public for possible, maybe even cataclysmic, changes in the Middle East..." źródło jak niżej - "Global Research

...w ten szczególny kontekstowo dzień, jakim dla nie schodzącego z pierwszych stron gazet tematu Środkowego Wschodu jest 11 Listopada w Polsce...

...i nie wiem, czy śmiać się, czy płakać...

...w pewności, że przecież los wymachujących dzisiaj narodowymi chorągiewkami na ulicach polskich miast został już ostatecznie na dziesiątki lat przesądzony...

...gdzieś w okolicach 1989 roku (...)...

...tak, jak i los milionów Arabów został przesądzony nie spontanicznymi wydarzeniami w Afganistanie, Iraku, Tunisie, Libii, Egipcie czy Syrii, a oficjalnym wystąpieniem pani Condoleezza Rice, ówczesnego Sekretarza Stanu U.S. w Tel Awiwie roku 2006...


źródło: "Global Research" - "The term “New Middle East” was introduced to the world in June 2006 in Tel Aviv by U.S. Secretary of State Condoleezza Rice (who was credited by the Western media for coining the term) in replacement of the older and more imposing term, the “Greater Middle East.”

...nobilitującym literacki twór intelektu emerytowanego podpułkownika U.S.Army do rangi obowiązującej wizualizacji "mapy drogowej" doktryny militarnej w tym regionie...

"...This map of the “New Middle East” seems to be based on several other maps, including older maps of potential boundaries in the Middle East extending back to the era of U.S. President Woodrow Wilson and World War I. This map is showcased and presented as the brainchild of retired Lieutenant-Colonel (U.S. Army) Ralph Peters, who believes the redesigned borders contained in the map will fundamentally solve the problems of the contemporary Middle East..."

źródło: "Global Research"

...zawartej w projekcie...

"...which has been in the planning stages for several years, consists in creating an arc of instability, chaos, and violence extending from Lebanon, Palestine, and Syria to Iraq, the Persian Gulf, Iran, and the borders of NATO-garrisoned Afghanistan..." - źródło j.w.

...piszę sobie a Muzom przy porannym kubku kawy...

...pozostawiając sam na sam z tym tekstem pełnych dziś patriotycznych uniesień współobywateli...

...szczególnie tych, młodych, tak ochoczo i bezrefleksyjnie składających własnoręczne podpisy pod wszelkiego rodzaju deklaracjami wierności i lojalności względem współcześnie pojmowanych ideałów humanizmu i demokracji...

collage by T.L. - źródło: "Google Images"

 ...wyznawanych przez euroatlantyckiego Demona kracji...

:-(

niedziela, 7 października 2012

Pan Kissinger swoje, a ja swoje:

„On September 17, the New York Post quoted Henry Kissinger saying:

"In 10 years, there will be no more Israel. I repeat: In 10 years, there will be no more Israel."
 

Co skłoniło niejakiego Stephen Lendman do popełnienia zabawnego tekstu...

źródło: "Indymedia"

"He didn't mean Israel will self-destruct or collapse. His view mirrors the combined assessment of 16 US intelligence agencies. Months earlier, its report headlined "Preparing For A Post Israel Middle East." It wasn’t released publicly so no link"

"It concluded that Washington's national interest is at odds with Israel. The so-called special relationship is counterproductive. What benefits Israel geopolitically often harms America..."


...w którym tak Stephen Lendman współczesność kraje, jak mu rozumu i wiedzy staje – można napisać, parafrazując powiedzonko o krawcu i by nie być gołosłownym, zacznijmy od początku:

"…There are thirty million Arabs on one side and about 600,000 Jews on the other..." – co w tamtych latach, mierząc się z rzeczywistością właśnie ("Why don't you face up to the realities?") należało by podzielić te miliony przez 10 do 20 (różni poeci barowi różnych miar używają) próbując wyznaczyć faktyczną wartość i wagę tych, arabskich pionków na polityczno gospodarczej szachownicy ówczesnego świata, co daje raptem znaczące 1,5 do 3 milionów hipotetycznego potencjału militarno gospodarczego, o czym generał George Marshall może i nie wiedział, ale pan Truman to i owszem jeśli nie intelektem, to instynktem sklepikarza pasmanteryjnego.

I nie zabieganie o głosy żydowskich wyborców tu szczególnie chodziło, a o dostrzeżenie szansy na usadowienie się w tej części świata przez Amerykę, bowiem głównymi rozgrywającymi byli tu Francuzi i Anglicy traktujący „od zawsze” zamorskich „braci mniejszych” jako zaplecze logistyczne i magazyn „mięsa armatniego”, a nie równorzędnego partnera „w przeżuwaniu” Afryki, Bliskiego i Dalekiego Wschodu, co w połączeniu z ich zdecydowaną nieprzychylnością, jeśli nie wręcz wrogością do koncepcji na państwo Izrael zaowocowało w końcu tym, że sprawy nie poszły tak, jak w zasadzie mogły by pójść.

W jednym pan Stephen Lendman (Henry Kissinger) ma rację:

Czas znaczącego miejsca Izraela w międzynarodowej polityce Stanów Zjednoczonych Ameryki dobiegł końca, Jankesi wpadli bowiem na kolejny – ich zdaniem – genialny pomysł posłużenia się światem Islamu jako przeciwwagą dla wzrastającej potęgi i znaczenia Chin, a i poniekąd Rosji również, bowiem realnie możliwy, sytuacyjnie korzystny dla obu tych państw alians militarno polityczno gospodarczy nie daje im spać po nocach.

I słusznie, ale tak, jak i w przeszłości, tak i tym razem czeka na Amerykanów kilka niespodzianek i mimo koncepcyjnej racji wyjdą w końcu na porzuceniu Izraela, jak przysłowiowy Zabłocki na mydle, czego nie można w żadnym razie powiedzieć o państwie żydowskim, Rosji i Chinach.

Ale to zupełnie inna historia, którą już dziś pisze samo Życie.

A wracając do zacytowanych na początku słów pana Kissingera, to niebezzasadnie i bez wyznaczania granicznej daty, można by było je poddać pewnej korekcie, zamieniając czas przyszły na czas przeszły:

Izraela już od dziesięciu lat nie ma.

No i czy za tą przyczyną jest Amerykanom lepiej ?

Niech sobie sami na to pytanie odpowiedzą.

wtorek, 3 lipca 2012

Bez czego też można oczywiście przeżyć

Nie wiem czemu mają służyć publikowane przez „Fox News” i jemu podobne instytucje wszelkiego rodzaju nadzwyczajne doniesienia, analizy, opinie i odwołania...

źródło: "Fox News"

...do nieistniejących racji poza generowaniem szumu medialnego i podtrzymywaniem fikcji kompetencyjnej tego czy owego polityka...

Nie moja sprawa, ale mając okazję wykazać ich bezużyteczność kilkoma kliknięciami w przeglądarce internetowej nie był bym sobą, gdybym tego nie zrobił i to nie ku uciesze własnej i gawiedzi, nie dla niestosownego sytuacyjnie żartu, a powodowany niekłamanym zatroskaniem...

...prezentując tekst dostępny w Internecie w zasobach Wordpress od 1 kwietnia 2010 roku, choć w żadnym razie nie primaaprilisowy, który pozwalam sobie zacytować w całości łącznie z załączoną do niego ilustracją:

                        "...stabilizator turecki...

…istnieje oczywiście i druga strona medalu…

…arabski punkt widzenia – tak, jak i poprzednio, sygnalizuję niepoprawność wpisu wyrażającą się jego zawartością, daleką nawet od szkicu, podręcznej notatki…

…demokracja w jej odmianie euroatlantyckiej nie jest w żaden sposób tak atrakcyjna dla reszty świata, jak to się może nie tyle Europejczykom, jak Amerykanom wydaje…

…i jawi się wspólnocie islamskiej jako niewydarzony twór barbarzyńców z zachodu, którzy za czasów świetności kalifatu jeśli nie dosłownie skakali jeszcze po drzewach, to na pewno nie używali przysłowiowego noża i widelca…

…diabeł, jak zawsze, tkwi w szczególe…

…demokracja zrodzona na gruncie europejskim jest z oczywistych powodów towarem nie nadającym się na eksport, szczególnie zaś jej amerykańska mutacja, ona nawet po modyfikacji…

…(...)…
…jedni i drudzy z baranim jednak uporem starają się uszczęśliwiać innych za jej pomocą…

…posunęli się nawet dalej…

…ogłosili ją uniwersalną normą cywilizacyjną, co u niektórych zostało skwitowane wzruszeniem ramion, a innych sprowokowało do zabawy w kotka i myszkę, z tym, że w tej zabawie to myszka goni kota kotu…

…tą myszką jest islam właśnie, którego przywódcy dostrzegli realną możliwość wskrzeszenia Kalifatu, może nie dosłownie, ale ideowo to pewnie tak i trudno mieć do nich o to pretensję…

…jeśli elity polityczno intelektualne Europy i Ameryki pozbawiły narody przytomności przy pomocy zabójczego gazu poprawności politycznej, to dobicie półmartwych jest tylko czystą formalnością…

…może święty Franciszek by się zawahał, ale, jak uczy historia, święci przychodzą po konkwistadorach…

………………………………………..


…zamiar ten nigdy nie miał by szans na powodzenie, gdyby nie istniały islamskie organizacje terrorystyczne, nie powiązane w sposób możliwy do udowodnienia z jakiegokolwiek państwem, a jeśli już, to, jak Talibowie, sami są strukturą “państwową”, co niczego nie zmienia, z ducha są nomadami i sprawować władzę mogą, gdzie tylko będą ku temu istnieć sprzyjające okoliczności…

…albo Hamas, który stał się rządem wedle procedury demokratycznej, co stworzyło fikuśną sytuację, między innymi, finansowania przez potencjalną ofiarę swojego kata…

- ich współczesna geneza to temat sam w sobie wielce interesujący, pełen niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji -

…ale co ja się czepiam, to w końcu stary obyczaj, choć pod pewnymi względami nowa tradycja…

…dla rządów państw arabskich wręcz idealna sytuacja…

…siedzą sobie i czekają, kawę piją, lulki palą…

…trochę się tylko Turcja ostatnio wychyliła ulegając emocjom po oświadczeniu pani Merkel, ale prezydenta Francji i Berlusconiego to Erdoğan w mig przekona deklaracją pośredniczenia…


…pomiędzy Erdoğanem, a Erdoğanem w sprawie Erdoğana, co oczywiście pozwoli Turcji uchodzić za istotne ogniwo w stabilizacji regionu…

…nasz człowiek nad Bosforem – powie jeden z drugim… 


…………………………………………….

…a tak nie dużo do szczęścia potrzeba…

…trzeźwej oceny sytuacji, chwili refleksji i odrobiny arytmetyki…



…czy rzeczywiście europejski młodzieniaszek w parze z amerykańskim oseskiem może zbawić świat… 

…a jeśli tak, to od czego ?.."


( cytowane źródło: masterlu.wordpress "Blog Lu" dostępne na licencji CC dla zalogowanych czytelników )


*****************************

Polityka bowiem to nie tylko skuteczna autokreacja. To również umiejętność przewidywania, nie tyle nawet osobnicza (prezydent i jego sekretarz stanu mogą być faktycznie tylko medialni), co instytucjonalna (uniwersytety, instytuty w końcu agencje wywiadu i literatura gatunku political fantasy).

Bez czego od biedy też można oczywiście jakoś przeżyć, z tym że wtedy już tylko z łaski, za przyzwoleniem i pod dyktando królewskiej rodziny Saudów, jakiegoś Imama lub plemiennego watażki nie wspominając o Komitecie Centralnym Komunistycznej Partii Chin - w tym ostatnim przypadku w zupełnie innym kontekście sytuacyjnym, nie mającym nic wspólnego z religijnym fundamentalizmem islamskim, ani żadnym innym.