Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Laurent Fabius. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Laurent Fabius. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 listopada 2013

...na wojnie nie tylko saper myli się raz:

"...We are also for dialogue. Apart from autonomy and independence, everything is negotiable within the republic," he said.(President - Mali - Ibrahim Boubacar Keita)...
źródło: "Al Jazeera"

...w kontynuacji agencyjnego przekazu:

"Arab fighters in northern Mali say they are willing to fight to the death for independence of the region, what they call Azawad (...)"...

źródło: "Al Jazeera"

..."Mohamed Vall sends this exclusive report from northern Mali." - i żyje.

Ghislaine Dupont wespół z Claude Verlon też tam byli...

źródło: "The Washington Post"

...ale są martwi do końca pewnie wierząc w swoje kompetencje i kompetencje politycznych elit Francji z panem François Hollande i Laurent Fabius na czele ...


...w zapomnieniu, że na wojnie nie tylko saper myli się raz...

...dopełnione wcale nie marginalną uwagą w tym kontekście, że po pobieżnym przeglądzie materiałów video pana Mohamed Vall wypada odnotować bez zbędnej w tych okolicznościach legitymacji wojskowego analityka któregokolwiek sztabu generalnego państwa zrzeszonego w NATO, że...

...nadspodziewanie szybko na Saharze pojawiły się dosłownie znikąd jakieś islamskie "dywizje syberyjskie Stalina" w znakomitej kondycji psychicznej i stosownym do ich możliwości uzbrojeniem zważywszy na okoliczność publicznego już odnotowania na swoim koncie przez pana Hollande w imieniu Francji militarno politycznego powodzenia policyjnej eskapady w Mali spod szyldu sikającego kota ("Opération Serval"), nie wspominając o sztandarze z dewizą "Liberté, Égalité, Fraternité..." z dyskretnym przemilczeniem "...ou la Mort" w jej oryginalnym brzmieniu...

...cokolwiek to by dziś nie znaczyło dla obywateli V Republiki.

:-(

wtorek, 27 sierpnia 2013

Euroatlantycka karykatura chińskiej bandy czworga:

"Secretary of State John F. Kerry said Monday (...) and that “this international norm cannot be violated without consequences.”

źródło: "The Washington Post"

Z czym należy się tylko zgodzić odnotowując w doprecyzowaniu, że ta norma - jeśli już - dotyczy również Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji, Arabii Saudyjskiej i Turcji pod przywództwem pana Recep Tayyip Erdoğana...

...bowiem zbrodni w wymiarze międzynarodowym nie są winni tylko jej bezpośredni sprawcy...

"...karane jest nie tylko ludobójstwo bezpośrednio sprawcze, ale również podżeganie do niego, współuczestnictwo, zmowa w celu jego popełnienia i pochodne tych czynów..." (źródło: "Short list of Syrian "Norymberga")

...pozwolę sobie przypomnieć i panu Davidowi Cameronowi, i Williamowi Hague, François Hollande, a i Laurent Fabius też wart jest wymienienia w tym bezrozumnym towarzystwie wzajemnej adoracji podobnym karykaturze chińskiej bandy czworga próbującej rządzić w Państwie Środka po śmierci Mao Tse-tunga...

źródło: "Blogger T.L."
:-(

środa, 5 czerwca 2013

...pora gdzieś w Paryżu albo Londynie ustawić kolejną kanapę:

Przyjaciel euroatlantyckich salonów politycznych, a już na pewno pani Catherine Ashton, Davida Camerona, François Hollande i Laurent Fabiusa dokonał właśnie politycznego wyboru:

"Turkey's state-run news agency says police have detained 25 people for "spreading untrue information" on social media and provoking protests.
The Anadolu Agency says Wednesday the people were detained in the city of Izmir for allegedly "inciting the people to enmity and hate." It said police were still looking for 13 others..."


źródło: Associated Press via "Fox News"

Wygląda zatem na to, że pora gdzieś w Paryżu albo Londynie ustawić kolejną kanapę...

źródło: "Google Images"

...może tym razem tą, kultową Philippe'a Starcka ? - pozwolę sobie wtrącić swoje "trzy grosze" pomijając milczeniem kogo na niej należało by posadzić.

niedziela, 2 czerwca 2013

Pan Recep Tayyip Erdoğan nie lubi "Twittera"...

"...To me, social media is the worst menace to society..." - oświadczył pan Erdogan odrzucając przy tym oskarżenia protestujących...

"...Turkey's prime minister on Sunday rejected claims that he is a "dictator..."

...co na pewno przekonało pana Laurenta Fabius i François Hollande, ale czy protestujących na ulicach tureckich miast też ?

Nie jestem tego pewien, tym bardziej, że to nie obywatele, a zdaniem Erdogana...

"...I am not going to seek the permission of the (the opposition) or a handful of looters," Erdogan said..."

źródło: "Bloomberg Businessweek News"

...których w końcu trzeba będzie chyba z tej racji wystrzelać (?).

Ciekawe tylko, czy i tym razem przy wsparciu NATO, przychylności pani Catherine Ashton i takim, czy innym współudziale brytyjskiego PM, Davida Camerona, bo że pan François Hollande "wchodzi w to w ciemno", to po wypowiedzi jego ministra, pana Laurenta Fabius można być pewnym:

"we are dealing (in Turkey) with a government that was democratically elected..." (źródło: "...off target Mr. Fabius:")

W końcu współczesna neo demokracja warta jest nie jednej ofiary, o czym przekonali się ostatnio obywatele Libii, Egiptu, Syrii, Afganistanu, Iraku... Wielkiej Brytanii, Francji i Szwecji też.


...off target Mr. Fabius:

"...French Foreign Minister Laurent Fabius told local media that Paris was calling for "moving towards a peaceful solution."

But he rejected comparisons with Arab Spring uprisings, saying "we are dealing (in Turkey) with a government that was democratically elected..."

źródło: "The News"

"Zabójczy Adolf" też został wybrany na przywódcę Niemiec demokratycznie, o czym powinien pan wiedzieć, szanowny panie Fabius...

"...He was ( Laurent Fabius) a graduate of institutions that are training grounds for academics (École normale supérieure (Ulm)), senior civil servants (École nationale d'administration) and future leaders (Sciences Po)..." (źródło: "Wikipedia")

...chyba że francuscy socjaliści  pod przywództwem François Hollande cenią sobie bardziej epizod "Vichy", niż by można było przypuszczać - to wtedy rozumiem i przepraszam, tylko czy na prawdę w związku z tym trzeba zaraz stawiać przed sądem panią Marine Le Pen ?

Pewnie zdaniem geniusza politycznej strategii znad Sekwany trzeba, choć ja akurat to tak nie sądzę i tak, jak w przypadku Recep Tayyip Erdoğana, tak i w tym o racji rozstrzygnie czas, którego kto, jak kto, ale francuska "Parti Socialiste" ma mniej, niż to jej członkom się wydaje i ordynacja wyborcza stanowi (...)...


video "i Details": "Turkish citizens want PM to resign…” (źrodło: "CNN")

sobota, 6 kwietnia 2013

Przecież to niedorzeczne panie Fabius:

„…"When the time comes every group, the MNLA as much as any other armed group, will have to accept being confined (to cantonments) and giving up its arms," Fabius told a press conference…” 

źródło: "France 24"

I to z każdego, możliwego punktu oglądu pana zapowiedzi żądania bowiem w tej sytuacji tam i teraz, a i "jutro" też, bezbronni Tuaredzy to martwi Tuaredzy co oczywiście może dla tych czy owych nie jest żadnym problemem ale w końcu dobrze by było gdyby koalicjanci spod szyldu Demona kracji zauważyli, że to nie tylko już Paryż, Londyn, czy też Washington, ani oni wszyscy razem wzięci, stanowią dziś o losach poszczególnych państw na świecie, czego oczywistym i niepodważalnym dowodem powinny być dla nich w tym regionie konsekwencje „Arabskiej Wiosny” jakże dalekie przecież od ich zamiarów.

Tak sądzę w weekendowym, wirtualnym monologu rozświetlonym tym razem malutką iskierką nadziei tlącą się jeszcze zbyt nieśmiało, jak na moje wyobrażenia i oczekiwania w agencyjnych komentarzach do budzących grozę wypowiedzi pozbawionych krzty zdrowego rozsądku polityków:

"...The French may have liberated northern Mali from jihadist control, but it's still a very divided, multi-ethnic country," said FRANCE 24's international affairs editor Leela Jacinto..." (źródło j.w.)

I dalej:

"We're already seen cases of a backlash against the Tuareg community because many Malians blame the Tuareg and the group MNLA in particular for sparking the crisis by declaring the independence of the north, which of course slipped into jihadist control."  (źródło j.w.)

środa, 16 stycznia 2013

Sygnowane przez Human Rights Watch:

Prezydent Francji i wódz naczelny jej armii, pan François Gérard Georges Nicolas Hollande zbrodniarzem wojennym ?

Nie mnie o tym rozsądzać...

“Islamist group leaders should know that recruitment and use of child soldiers is a war crime.”

“ Les dirigeants des groupes islamistes doivent savoir que le recrutement et l’utilisation d’enfants soldats constituent un crime de guerre. “


źródło: "Human Rights Watch"

...nie mnie rozsądzać i pytać, bo i kogo - przecież nie samych zainteresowanych, pana Hollande, pana Fabius i innych - co nie zmienia istoty zdarzeń, fakt bowiem pozostaje faktem:

"...Witnesses interviewed by Human Rights Watch by phone since January 8 – when hostilities between the Islamist groups and Malian army intensified – described seeing many children, some as young as 12, taking active part in the fighting..."

A co z tymi, którzy o tym wiedzą, a mimo to bombardują ?

I pewnie wypadało by przeprosić za niestosowne w pierwszym czytaniu insynuacje w zrozumieniu i uznaniu dla intencji tej policyjnej misji, ale logika i istota zdarzeń rodzi czasami, zdawało by się, absurdalne pytania - nie po raz pierwszy i pewnie nie ostatni w historii.

:-(

wtorek, 15 stycznia 2013

Le père Noël Hollande...

…dał wszystkim zainteresowanym (...) noworoczny prezent:

Malijską operację, nomen omen, „Serval”, czyli sikający kilkadziesiąt razy na dobę kot w uzurpacji zaznaczenia własności terytorium, co po naszemu było by to "Szczyl" pewnie... 

Ale dość żartów, nie w nazwie bowiem istota, a w konsekwencjach, które w tym przypadku znaczą nic ponad, jak to, że bez względu na finał – który może być tylko mniej lub bardziej żałosny – Francja day after nie będzie już tą samą Francją na politycznej szachownicy globalnej wioski, jaką była jeszcze „wczoraj", co o tyle zasmuca, że na własne życzenie: 

"L'europe de la défense, source inépuisable de fières ambitions et de longs débats, n'en sort sûrement pas grandie: cinq jours après avoir donné un coup d'arrêt à l'offensive djihadiste au cœur du Mali, la France se découvre à peu près seule dans la bataille, bien que son entrée en scène jouisse d'un soutien diplomatique unanime..."

(.....)

"Laurent Fabius, chef de la diplomatie, veut encore croire que la France n'a pas vocation à agir seule."

(.....)

"...«Nous considérons que les problèmes qui se posent en Afrique doivent être résolus dans un cadre africain», a déclaré le chef de la diplomatie tunisienne. «D'une façon générale, nous sommes contre une intervention étrangère dans tous les cas de figure», a-t-il ajouté. Rafik Abdessalem est issu du parti islamiste Ennahda, qui dirige le gouvernement tunisien..."

źródło: "Le Figaro"
:-(

Rewers:

"...Marc Trevidic, France's top anti-terrorism judge, warned that Mali was the first case of jihad in sub-Saharan Africa.

"For the first time there is a 'black jihad': a jihad done for blacks by blacks," he told Reuters, saying its militants were both West Africans and dual nationals able to move freely in and out of France.

Paris is concerned at the ability of African Muslims, some of whom have dual nationality, to move between France and the region.

"That is the number one potential threat. It is the number one enemy to France," he said."
źródło: "Reuters"

Co dopełnione bliską zeru wartością operacyjną jakiejkolwiek miejscowej (afrykańskiej) formacji w tym konflikcie i dosmaczone odrobiną poezji barowej zawartej w porównaniu afgańskiego Taliba do "panienki z dobrego domu" w parze z saharyjsko sahelskim jihadystą wręcz bez możliwości popełnienia błędu upoważnia do jednoznacznej oceny sytuacyjnej:

Totalna wtopa - jak mawia mój wyrośnięty już siostrzeniec - wodza naczelnego armii francuskiej, jego sztabu, ministrów rządu, doradców i ekspertów wszelkiej maści.

I to jest właśnie rewers medialnego awersu malijskiego epizodu tragifarsy tej wojny.

(linked to)

środa, 20 czerwca 2012

Jeśli tak, to dlaczego panie Fabius ?

Odnoszę wrażenie, że po ostatnich wystąpieniach pana Laurenta Fabiusa i Davida Camerona przyszła pora na zwrócenie uwagi obydwóm Jasiom globalnej polityki na co najmniej dyplomatyczną niestosowność zachowań jednego i drugiego pomijając milczeniem przez sympatię do narodów, których są reprezentantami, wątpliwy stan ich umysłów znajdujący swój wyraz w permanentnych omamach rzekomych trapiących jednego i drugiego podczas ich rozmów czy to z panem Ławrowem, czy też panem Putinem.

I nie jest tu żadnym usprawiedliwieniem powszechność tej przypadłości wśród pokolenia europejskich polityków formacji „bunga-bunga” zważywszy na fakt, że nawoływanie do wojny to nie to samo, co igraszki z nieletnimi prostytutkami wszelkiej maści w świetle medialnych jupiterów i obiektywów aparatów fotograficznych prasowych podglądaczy.

Przyjmijcie zatem panowie w dobrze pojętym interesie własnym i żywotnym interesie narodów, którym nieszczęśliwym zrządzeniem losu przewodzicie do wiadomości, że euroatlantycki burdel ekonomiczno polityczny kończy się dziś akurat w tym przypadku na zachodniej granicy Syrii wypełniając pustkę po tym rozczarowaniu odbudową choćby Libii po porażającym wręcz zniszczeniu tego kraju, ktorego jesteście bezpośrednimi sprawcami wespół z nie najzdolniejszym – wbrew pozorom - uczniem iluzjonisty Davida Copperfielda.

A jak już pokryją się tam nigdy nieprzekwitającym kwieciem bezkresne gaje daktylowe i Trypolis będzie rozbrzmiewał od rana do wieczora radosnym zawołaniem „Hosanna!”, to reszta przyjdzie sama i to nie tylko w Syrii, ale i w Bangladeszu, a może – kto to wie - i dalej też.

Możecie być tego pewni.

p.s.
Swoją drogą dziwny ten współczesny, francuski socjalizm:

Gdzie nie spojrzysz, jego polityczni reprezentanci nawołują jak, nie przymierzając, jakaś skrajnie prawicowa, katakumbowa organizacja jeśli nie do otwartej wojny, to choćby interwencji zbrojnej i żeby było śmieszniej, to bez ładu i składu, bowiem nie potrafię zrozumieć, jak można za jednym zamachem wysyłać wojska do Syrii i do Mali, co pozwala sądzić, że pewnie bez odpalenia jointa nie da rady tego pojąć, no bo jakże to tak:

Syryjscy rebelianci są cacy, a saharyjscy Tuaredzy be ?

Jeśli tak, to dlaczego panie Fabius ? - pytam pozostając przy tradycyjnej secie pod małosolnego.

(Google+ T.L. page)