Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hillary Clinton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hillary Clinton. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 kwietnia 2021

‘‘It happened because I am a woman” ?...

"kto pyta nie nie błądzi" - jak powiadają - zatem...

"off target" von der Leyen czyli

po naszemu "tere-fere kuku, strzela baba z łuku" – stało się tak bo jesteście nic ponad

jak tylko

osobą z macicą[1] a takiej

na sposób oczywisty miejsce na

sofie /kanapie/...



i nawet gdybym i może sobie życzył żeby było inaczej to

jak widać na załączonych obrazkach

pan Recep Tayyip Erdoğan zna się na rzeczy...



i odróżnia polityka jakim on on by nie był od...

nie tylko moim zdaniem

politycznego zera - w egzystencjalno fenomenologicznej poprawności monologu

stosownym odnotowaniem.

[1] Mężczyźni mogą menstruować, Dzień Kobiet to transfobia? Kobieta czy „osoba z macicą”? Nowicka wyjaśnia - tvp.info 


niedziela, 11 kwietnia 2021

Z archiwum monologów prowincjusza publikowanych na "Facebooku" - 11 kwietnia 2018

...Syria 2018 ?..
...nie - tym razem to Libya 2011...


..."...On 17 March 2011 the UN Security Council passed Resolution 1973, with a 10–0 vote and five abstentions including Russia, China, India, Brazil and Germany. The resolution sanctioned the establishment of a no-fly zone and the use of "all means necessary" to protect civilians within Libya. On 19 March, the first act of NATO allies to secure the no-fly zone by destroying Libyan air defences began when French military jets entered Libyan airspace on a reconnaissance mission heralding attacks on enemy targets.

In the weeks that followed, American forces were in the forefront of NATO operations against Libya. More than 8,000 American personnel in warships and aircraft were deployed in the area. At least 3,000 targets were struck in 14,202 strike sorties, 716 of them in Tripoli and 492 in Brega. The American air offensive included flights of B-2 Stealth bombers, each bomber armed with sixteen 2000-pound bombs, flying out of and returning to their base in Missouri on the continental United States. The support provided by the NATO airforces contributed to the ultimate success of the revolution..." - źródło: "Wikipedia" 

niedziela, 5 października 2014

...czy winna, tego nie wiem...

...za przyczyną braku w mojej, barowej kategoryzacji polityki tego akurat pojęcia...

...choć nie wadzi mi ono szczególnie w żaden sposób akurat użyte w przekazie publicystycznym raczej zaciekawiając w nim swoją obecnością, niż zniechęcając...

...jak i tym razem...

"... There is no such thing as a self-organized crowd. If people are sleeping in tents in Hong Kong’s central business district or Kiev’s Maidan, somebody must be paying them and directing them, and if it isn’t our state then it must be someone else’s..." (Nie ma czegoś takiego, jak samoorganizacja tłumu. Jeśli ludzie śpią w namiotach na ulicach centralnej dzielnicy Hongkongu, albo na kijowskim Majdanie (przez kilka dni lub miesięcy), to ktoś musi tym zarządzać i finansować, a skoro wiemy (w Moskwie albo w Pekinie), że nie robi tego nasze państwo, to musi być to kto inny - w swobodnym tłumaczeniu T.L.)

źródło: "The Washington Post" by Anne Applebaum

...z czego dziś po doświadczeniach "Arabskiej Wiosny", tragedii Syrii i próbach ustanowienia Państwa Islamskiego już chyba tylko pani Applebaum potrafi uczynić publicznie zarzut jakimkolwiek, a już szczególnie chińskim lub rosyjskim elitom politycznym, starającym się (na ile potrafią i doświadczenie im podpowiada) utrzymać w granicach w miarę bezkonfliktowych zachowań wspólnotowych w sumie ~1,5 miliarda [!] obywateli *...

...podążając w świadomym (tak tylko sądzę, bo niby skąd miałbym tak naprawdę wiedzieć; pan Putin pije mleko...

źródło: "Google Images"

...a w Pekinie co piją, to nie wiem, ale też od rana wyglądają w telewizyjnych przekazach zdrowo i to nawet przy poniedziałkach, co wyklucza miedzy nami bliższe kontakty z braku wspólnych tematów do konwersacji...) wyborze drogą ewolucji, a nie rewolucji, których potworności akurat te narody, jak mało które jeszcze do niedawna doświadczyły historycznie raptem nie dalej, jak "wczoraj"...

...by zaraz poniżej, po kilku zdaniach napisać...

"... It’s true that many American institutions, mostly academic and charitable, offer human rights seminars or journalism training to groups around the world..." (To prawda, że ​​wiele amerykańskich instytucji, głównie naukowych i charytatywnych, oferuje seminaria w dziedzinie praw człowieka lub szkolenia dziennikarskie adresowane do grup na całym świecie... - w wolnym tłumaczeniu T.L.)

...i dalej jednym ciągiem...

"...But the funding for such activities is limited, a fraction of what China spends on lobbying or Russian spends on disinformation campaigns designed to influence U.S. policy. Their beneficiaries aren’t trained to become Western allies, let alone to follow American orders. On the contrary, really successful political movements always have local roots, local leaders and unpredictable dynamics. Nobody was more surprised by the uprising in Egypt’s Tahrir Square than the U.S. government. Nobody was less prepared for Ukraine’s pro-Europe protests than Europe..." - źródło j.w. "The Washington Post" by Anne Applebaum

...czego nie mam zamiaru tłumaczyć, by przez to nie stać się w jakiejś cząstce współwinnym może i w pełni nieuświadomionego (już), a jednak udziału amerykańskiej publicystyki w sprowadzaniu na manowce rzesz ufnych, bo jeszcze niedoświadczonych nędzą, głodem i poniewierką...


...pozoru wręcz monstrualnie karykaturalnej wolności może i sprawiającej jakąś mroczną satysfakcję pani Hillary Clinton...

źródło: "Google Images"

...i jeszcze paru namawiających usilnie innych do "wyjścia z klatki tyranii braku swobód obywatelskich" samemu pozostając w ukryciu mrocznych zakamarków "Małpiej klatki demokracji"...

"Democracy is the art (and science) of running the circus fron the monkey cage"
źródlo: "...gdyby nie fakt, że..." by T.L.

...ale w żadnym razie nie mnie w pewności jej bezużyteczności społecznej w takiej i jej podobnych w swojej istocie emanacjach, jakkolwiek by to prowincjonalnie i barowo nie brzmiało...

...sobie a Muzom w wirtualnym monologu zapisane w ten kończący kolejny weekend wieczór...

:-(

* nawet w prowincjonalno barowym postrzeganiu świata trudno sobie wyobrazić drugą "Arabską Wiosnę" idącą w parze z syryjską tragedią w takim wymiarze - nie wspominając przy tym o Państwie Islamskim sięgającym swoją wschodnią granicą po pustkowia Mongolii, co wydaje się akurat dzisiaj wprost nieuniknioną konsekwencją skutecznej destabilizacji Rosji i Chin cokolwiek by kto o nich myślał i jak je postrzegał...

wtorek, 12 sierpnia 2014

...co łączy panią Hillary Clinton z Janem Libickim...

...nadwiślańskim senatorem...

collage by T.L. (Google Images)

...zadałem sobie nieme pytanie przeglądając agencyjne doniesienia...

źródło: "Gazeta Wyborcza PL"

...poza tym, że jedno i drugie jest emocjonalnie sprawne inaczej (za różną przyczyną, a jednak - dla jasności należy dodać), o czym nie tylko poprawność polityczna nie pozwala pisać, ale i szacunek piszącego do siebie samego również, jeśli nie przede wszystkim...

...więc co w takim razie ?..

źródło: "...wydawało by się, że..." i "Przyjmuję do wiadomości, że senator Libicki jest..." by T.L.

...ano wygląda na to, że każde z osobna i razem pospołu reprezentują nic poza, jak tylko euroatlantycką wspólnotę rasy panów zjednoczonych tym razem pod sztandarem jakiegoś pokracznego"Herrenvolku Übermenschów demokracji"...

...będącą kolejną odsłoną nieustającego spektaklu "Zmierzchu Bogów", którego z upływem lat jestem już znudzonym widzem...

...znudzonym nie tyle treścią dramatu, co jego aktorami mylącymi współcześnie naturalne procesy fizjologiczne z kunsztem scenicznym...

...

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

...wydawało by się, że...

...co jeszcze uchodzi blogerowi (...), nie przystoi politykowi, ale widać niekoniecznie...

"...Israel was attacked by rockets from Gaza. Israel has a right to defend itself. The steps Hamas has taken to embed rockets and command-and-control facilities and tunnel entrances in civilian areas, this makes a response by Israel difficult. Of course Israel, just like the United States, or any other democratic country, should do everything they can possibly do to limit civilian casualties..."

źródło: "The Atlantic"

...i w grudniu 2012 roku...

“U.S. Secretary of State Hillary Clinton warned on Friday that without progress toward peace, Israel will be forced to choose between "preserving democracy and the Jewish identity of the state."

źródło: "To już nie problem państwa Izrael:" by T.L.

...powie ktoś...

"La donna è mobile..."

...i to prawda (...), ale dalej jest tylko...

"...Qual piuma al vento..."

...w żadnym razie nic ponad...

"...bowiem "sekrety" pani Hillary Clinton to na pewno nie jej prywatna sprawa, reprezentuje ona na politycznej scenie świata Stany Zjednoczone Ameryki, które w kontekście gwarancji dla Izraela powinne budzić respekt, szacunek przez wzgląd na ich potęgę „ducha i ciała”, strach w końcu, a nie rozśmieszać paradami armii amerykańskiej w San Diego i obecnością - nie mającej odwagi przyznać się do tego publicznie* - na stanowisku Sekretarza Stanu US "krypto lesbijki" zagrażającej swoją labilnością emocjonalną nie tylko bezpieczeństwu ( a autorytetowi to na pewno) Ameryki, ale i Świata, w końcu bowiem cóż to za sekret jeśli jest znany od lat powszechnie w gabinetach przywódców Rosji, Chin, Egiptu, Turcji, Syrii, Iranu, a i Talibom też. Zatem jedynie, na co faktycznie dziś i w niedalekiej przyszłości je (US) stać, to utrzymywanie (i to też nie w nieskończoność) statusu państwa Izrael jako swego rodzaju skansenu „Masada” pogrążonego w morzu szyickiej(muzułmańskiej) nienawiści..." - źródło j.w.

źrodło: "The Huffington Post"

post scriptum:

"...Clinton wants people to remember she never always agreed with Obama. One of the challenges Clinton will face in 2016 -- although not the biggest challenge -- is her association with Obama, particularly on foreign policy. (She was, after all, the top diplomat in the Obama Administration for his first term.) What Clinton does not want to do, however, is be forced to own every decision the President made -- especially those that she disagreed with. On Afghanistan, Clinton -- along with Secretary of Defense Robert Gates -- advocated for putting more troops in the country. On Libya , Clinton was a lead voice making the case for a military intervention to topple Muammar Gaddafi. And, in the interview with Goldberg, Clinton calls the U.S.'s decision to not actively involve itself in the early days of the uprising in Syria a "failure". There will be plenty on the foreign policy front that Clinton will have to own --

dodane do cytatu przez T.L. - źródło: "CNN"

"pushing the reset button" with Russia, anyone? -- but she also wants to make very clear that had she been president, our foreign policy might have looked very different over the past six years.

źródło: "The Washington Post"
:-(

* pisane w sierpniu 2012 roku, czyli na długo przed publicznymi wyznaniami pani Clinton...

poniedziałek, 30 czerwca 2014

...fakt: "That's not a serious comment,"...

"...In the interview, Clinton also responded to Sen. Rand Paul (R-Ky.) and his comment that Benghazi disqualifies Hillary Clinton from becoming president.

"That's not a serious comment," he said..."

źródło: "The Washington Post"

...piszę równie rozbawiony jak pan Bill Clinton (a może i nawet bardziej)...

...już tylko w pamiętnikarskiej poprawności  linkując przy tym posty oznaczone etykietą...

źródło: "Blogger T.L."

..."Benghazi"...

... i "Hillary Clinton"...

źródło: "label Hillary Clinton" by T.L.

...sobie a Muzom w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego...

sobota, 31 maja 2014

...politolog, pan George Friedman twierdzi publicznie że...

"...Waszyngton nie może dopuścić do odrodzenia sojuszu Berlina z Moskwą.."


...na co ja, że w tej sytuacji nie pozostaje Amerykanom nic innego, jak tylko spróbować zastąpić panią Catherine Margaret Ashton, baronessę Ashton of Upholland na stanowisku wysokiego przedstawiciela do spraw zagranicznych i bezpieczeństwa Unii Europejskiej...

...panem Radosławem Sikorskim, aktualnie ministrem Pospolitej dosłownie i w przenośni "zagranicznym"...

w adaptacji T.L. fotograficznego cytatu

...fakt, nie zmieni to nieuniknionego, ale pozwoli elitom znad Potomac River powiedzieć wyborcom z czystym sumieniem...

- Zrobiliśmy wszystko, co można było zrobić...

niedziela, 16 marca 2014

Aż strach pomyśleć, że...

...wystarczy tylko uścisk dłoni...

źródło: "AFP" via "Blogger T.L."

...by nabawić się gnębiącej współcześnie amerykańskie neo elity dyskretnej przypadłości...

źródło: "Reuters"

...z drugiej strony ma to tą, dobrą stronę, że wyjaśnia zadziwionym jeśli nie wszystko...

źródło: "WP PL" via "Google Images"

...to na pewno niejedno...

"...głupota zabrała się do myślenia i co z tego wynikło..." - collage by T.L.

:-(

p.s.

W obywatelskim zawstydzeniu przed Bogiem i Światem elitom Pospolitej z ulicy Wiejskiej i okolic ten wpis dedykuję...

...a w pierwszym rzędzie panu prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, premierowi Donaldowi Tuskowi i ministrowi spraw zagranicznych, Radosławowi Sikorskiemu.


sobota, 15 marca 2014

...co rodzi poboczne, acz istotne pytanie...

"...Only 21% of those asked in the conventional way favored U.S. involvement in the Ukraine. When this question was preceded by the questions about appeasement and comparing Putin to Hitler, support for U.S. involvement rose to 29%. It didn’t change the overall result — a majority of Americans still oppose getting involved in the Ukraine even after the parallel to 1938 is mentioned — but it does make a difference of about 8%..."

źródło: "The Monkey Cage"

...czy to reakcja natury intelektualnej, czy też może behawioralnej...

...piszę sobie a Muzom w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego przy porannym kubku kawy...

...nie tak znowu bezzasadnie, jakby się mogło w pierwszej chwili postronnym wydawać, bowiem poprawna odpowiedz na nie...

...przesądza nie tyle o przebiegu kolejnych, możliwych zdarzeń na Ukrainie i Krymie, co o ich nieuniknionych konsekwencjach dla...

...Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej...

...tak sądzę z uwzględnieniem linkowania przez autora cytowanej treści do postu pana Douglasa Riversa...

źródło: "YouGov"

...starając się przy tym...

..."...not to take sides on issues or to argue with respondents in our surveys. We didn't say that Putin's tactics were like Hitler's or that Obama was an appeaser. But merely asking such questions is enough to move public opinion as it is conventionally measured." źródło j.w.

...a już na pewno w weekendy bez względu na to, cokolwiek by się nie działo za oknem w przyrodzie i pogodzie...

© by T.L.

...nie wspominając o całej reszcie...

piątek, 7 lutego 2014

Bez przesady...

 ...bowiem “f–k the E.U.” (źródło j.n.) pani Victorii Nuland, asystentki Sekretarza Stanu U.S. nie ma żadnego znaczenia politycznego w wymiarze globalnym, i jest zapewne tylko jej okazjonalnym "coming out" w świetle medialnych jupiterów...

źródło: "Time"

...adresowanym do amerykańskiego elektoratu z myślą o nadchodzących wyborach 2016 roku...

źródło: "The Huffington Post"

...tak sądzę w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego z poszanowaniem zasady nie mieszania się w sprawy wewnętrzne narodów i państw nie tylko ościennych, ale i tych, leżących na krańcach współczesnego świata też.

wtorek, 24 września 2013

"Mein Kampf" Baracka Husseina Obamay II

"... Some may disagree. But I believe America is exceptional..." - mówi z trybuny Zgromadzenia Ogólnego U.N. do Narodów świata prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Barack Hussein Obama II...

źródło: "The Washington Post" - full transcript: Obama's U.N.General Assembly speech

...i dalej...

"... I’ve made it clear that even when America’s core interests are not directly threatened, we stand ready to do our part to prevent mass atrocities and protect basic human rights..."

"...We live in a world of imperfect choices. Different nations will not agree on the need for action in every instance. And the principle of sovereignty is at the center of our international order.

But sovereignty cannot be a shield for tyrants to commit one murder. Or an excuse for the international community to turn a blind eye..."


...na co ja, że na dwoje babka wróżyła:

Albo to jakiś kuriozalny, polityczny arogant, albo fanatyk amerykańskiej, świętej wojny idący w zawody o lepsze z przywódcami islamskiego Jihadu...

...piszę już nawet bez ochoty na pytanie, czy to przemówienie czytała pani Michelle, bo że duch Hillary Clinton jest w nim obecny, to oczywiste...

"...And no one’s more mindful of these problems than I am, for they resulted in the death of four outstanding U.S. citizens who were committed to the Libyan people, including Ambassador Chris Stevens, a man whose courageous efforts helped save the city of Benghazi..."

:-(

wtorek, 4 czerwca 2013

W wirtualnym monologu z analizą Agencji Xinhua:

"...Meanwhile, according to Bozkurt, the majority of the Turkish people still support the government..."


źródło: "Xinhua News"

Jak w Libii i... Syrii choćby, na marginesie dodam...

...i z marszu zaraz napiszę idąc na skróty, że trudno dziś wskazać palcem analityka, który ostatnimi czasy poprawnie przewidział by bieg zdarzeń* i ich konsekwencje, a już szczególnie w odniesieniu do "Arabskiej Wiosny" z którą faktycznie wydarzenia w Turcji nie mają nic wspólnego odkąd z "Białego Domu" odeszła pani Hilary Clinton, choć należy przyznać, że gdyby tam jeszcze była, to równie chętnie cytowała by pana Bozkurt, Gokhan Bacik i Didem Akyel Collinswortha, jak robi to Agencja Xinhua w znamienny dla mnie sposób i czasie, co tylko potwierdza oczywistą i jedyną możliwą sytuacyjnie konstatację, że nie ma dziś na świecie nikogo zainteresowanego destabilizacją Turcji.

I słusznie, ale co się już stało, to się nie odstanie:

źródło: "101 Great Goals - Fenerbahce, Galatasaray (and) Besiktas fans unite to protest against the Turkish government".

Termin przydatności politycznej Erdoğana na jego "własne żądanie" (...) minął bezpowrotnie w najmniej ku temu odpowiednim dla Turcji i Bliskiego Wschodu czasie, czego można tylko szczerze żałować, bowiem akurat on miał faktyczną szansę daną od Losu, by dorównać na kartach tureckiej historii  Mustafie Kemal Atatürkowi wzbogacając sukces gospodarczy Turcji  odniesiony pod jego przywództwem potencjałem państwowotwórczym zawartym w doktrynie społecznej Islamu (...).

Miał, ale już jej nie ma nie sprostawszy wyzwaniu intelektualnie, co jest już tematem na inne opowiadanie, którego narracją nie jestem szczególnie w tym momencie zainteresowany.

*...i nie może być inaczej choćby dlatego, że większość autorów piszących o tragedii tureckiej ma problem z poprawnym datowaniem biegu zdarzeń, które swój początek mają 28 Maja...

"...The protests began on 28 May over plans to redevelop Gezi Park near Taksim Square in Istanbul..." (źródło; "BBC News")

...co czyni tytuł wpisu z 2 Czerwca poprawnym - wyjaśniam poniektórym.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Czy pani Hillary Clinton ma prezydenckie szanse ?

Ekstrapolując składowe zdarzenia, jakie miało miejsce w "Albany High School" na możliwy wynik kolejnych wyborów w U.S. można wstępnie oszacować, że na panią Clinton powinno przypaść co najmniej 2/3 głosów bezpośrednich...

"...One-third of the students refused to complete the assignment, she said... (Albany Superintendent Marguerite Vanden Wyngaard)..."

źródło: "Times Union"

...tak sądzę, żałując po trosze, że nie poproszono studentów o przekonane nauczyciela do racji "Arabskiej Wiosny" i wspierania współcześnie przez NATO, U.N.  i Stany Zjednoczone Ameryki w Syrii al-Qaedy w pełnym zrozumieniu okoliczności, które na to nie pozwoliły...

...w końcu nie tylko pani Wyngaard wie, że hasło "bić Żyda !" jest w każdych okolicznościach nadal praktycznie stosowniejsze od niepoprawnego politycznie pytania "o co tu właściwie chodzi ?"...

...którego kto, jak kto, ale młodzi Amerykanie i Europejczycy nie powinni zadawać, a już na pewno nie z inspiracji nauczycieli mających obciążoną hipotekę domu i nie spłacony jeszcze samochód w garażu, nie wspominając o całej reszcie...

środa, 10 kwietnia 2013

... moja, prywatna opinia:

"...But Russia may well prove to be indispensable to a Syrian peace, and the time to start thinking about this eventuality is now..."

źródło: "The National"

Można na ten temat zapisać kilka stron, można też kilka zdań.

Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że za tym pierwszym nie przepadam, a już na pewno nie w trybie wolontariatu, dlatego napisze tylko, że...

...Rosja, to nie sprzątaczka, która będzie na Bliskim Wschodzie zamiatać rzygowiny po nieudanej balandze euroatlantyckiego Demona kracji, jaką sobie tam urządziła Hillary Clinton z Barack Husseinem Obamą II, Davidem Cameronem i François Hollande w pierwszym rzędzie.

To raz, a dwa...

...jeśli nawet przyjąć, że w końcu polityczne oszołomy znad Potomac River, Tamizy i Sekwany poszły po przysłowiowy "rozum do głowy" (co nawiasem mówiąc trudno sobie wyobrazić znając stan ich umysłów), to na pewno nie tędy droga...

"... This sounded hypocritical from a leader whose country has contributed to the carnage by supplying weapons to President Bashar Al Assad's regime. Perhaps sensing the apparent duplicity, Mr Putin called on Monday for an end to arms supplies to all sides in Syria..."

...tak sądzę z zastrzeżeniem, że to moja, prywatna opinia nie zobowiązująca nikogo i do niczego.

sobota, 6 kwietnia 2013

... w ich obywatelskim wyborze:

Fakt, tu pani Huddleston ma rację…

„…That’s been going on for 50-60 years; they told the French they didn’t want to be a part of Mali and the French ignored them and made the boundaries the way they made them…” 

źródło: "Middle East Voices"

…z tym, że nie bardzo rozumiem, dlaczego…

„…Now, the Tuareg and their separatist desires are also a problem…”

…jeśli spełnienie ich oczekiwań jest oczywistym, fundamentalnym warunkiem do jakiejkolwiek stabilizacji w tym regionie, o czym każdy, ktokolwiek by to nie był, sprawujący władzę w Bamako wie i gdyby faktycznie mógł, to już dawno ten problem był by rozwiązany ku obopólnemu zadowoleniu Tuaregów i czarnych Malijczyków z południa, ale…

… jak pani Huddleston powinna z kolei dobrze wiedzieć, to nie politycy z Bamako mogli kiedykolwiek o tym decydować, co stało się tym razem między innymi powodem mojego, weekendowego rozbawienia w zaczytaniu tekstem…

„…Huddleston: Sooner or later Algeria will have to do what it takes. Algeria is responsible in that al-Qaida in the Islamic Maghreb…”

…czego istotę pominę milczeniem korzystając nadal – mimo upływu lat – z każdej, nadarzającej się okazji ku temu, by cieszyć się urokiem posiadania wspólnej, „słodkiej tajemnicy” tym razem z jakże uroczą panią, byłą ambasador USA w Mali...

źródło: "onet wiadomości"

...z mała, finalną uwagą, że Algieria nie ma tu żadnych, wiążących ją zobowiązań względem polityki uprawianej w tym regionie przez Francję i resztę państw wspólnoty euroatlantyckiej, pomijając przy tym dyplomatyczną niestosowność publicznego przypisywania jej jakichkolwiek związków z Al-Qaedą, a przez to czynienia z niej choćby tylko medialnie pośrednio współwinną konsekwencji "Arabskiej Wiosny", dziesiątków tysięcy jej libijskich i syryjskich ofar w połączeniu z kompletną destabilizacją regionu na wiele, wiele lat od wybrzeży Oceanu Atlantyckiego po Morze Czarne...

...to bowiem odnotowane już na wieki na kartach Historii pisanej z dużej litery autorskie dzieło nie kogo innego, jak prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Barack Hussein Obamy II, pani Hillary Clinton, Davida Camerona, Nicolasa Sarkozy i François Hollande pozostawiające otwartą odpowiedz na pytanie na ile "skórka warta za wyprawkę" podatnikom - w pierwszym rzędzie - USA, Wielkiej Brytanii i Francji w ich obywatelskim wyborze.

wtorek, 2 kwietnia 2013

...“on the wrong side of history”...

„As the Supreme Court weighed arguments over California’s Proposition 8 and the federal Defense of Marriage Act last week, the cultural and political momentum in favor of same-sex civil marriage was extraordinary. One after another, prominent Democrats who had been reluctant to endorse same-sex civil marriage switched their positions, recognizing that they were in grave danger of being “on the wrong side of history” (a phrase we’re hearing a lot lately). Some of the reversals have been surprising only because they’ve come so late, as in the case of Hillary Clinton. Others, like Senators Jon Tester and Kay Hagan, were surprising because they represent states, Montana and North Carolina, where same-sex unions aren’t recognized…” 

źrodło: "Reuters"

I dalej…

“…Assuming the Supreme Court doesn’t decide to invalidate the laws of the 37 states that limit civil marriage to opposite-sex couples, 31 of which have constitutional amendments to that effect, this debate will go on for many years…”

…poprzestając na tym, by nie zostać posądzonym o nadużycie prawa do cytatu, choć opinia pana Reihan Salam'a sygnowana przez agencję "Reuters" jest warta każdego nadużycia:

“…A number of conservatives, myself included, have argued that the right needs to shift from opposing same-sex civil marriage to focusing on the broader erosion of marriage, particularly among working- and middle-class Americans. Over the past half-century the share of 18- to 29-year-olds who are married has fallen from 60 percent to 20 percent. This wouldn’t be much of a problem if young adults were delaying child-rearing until after marriage, as is true among college-educated Americans. But the out-of-wedlock birthrate now stands at 41 percent…”

Domknięte odautorskim suplementem T.L. przypominającym zagubionym w medialnej fatamorganie politycznej poprawności, mgle mainstreamu i wyścigu "do koryta", że Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, to nie cały świat, jak jest w tytule.

Dziś bowiem na innych kontynentach już mało kogo obchodzą zdarzenia znad Potomac River w słusznym przekonaniu, że każde z nich z osobna i wszystkie razem w kupie wzięte nie są warte przysłowiowego „funta kłaków”, co odnotowuję już nawet nie w wirtualnym monologu, a tylko z pamiętnikarskiej rzetelności, jednak nie bez nutki żalu - tak sądzę - również wartego odnotowania.

(linked to "W wirtualnej "przyjemności" z dwiema naraz:")

sobota, 19 stycznia 2013

Pani Hillary Clinton założyła okulary...

...i zobaczyła zupełnie inny świat od tego, jaki do tej pory oglądała oczami wyobraźni:


“…In Washington yesterday Hillary Clinton, the secretary of state, said the US was ready to increase its role. “It is absolutely essential that we broaden and deepen our counterterror co-operation . . . with Algeria and all counterterror efforts in the region,” Mrs Clinton said. “I made clear that we stand ready to further enhance counterterror support . . . ”

źródło: "Financial Times"

Co należy odnotować z kronikarskiego obowiązku nie bez odrobiny żalu, że nie zostało to powiedziane choćby przed zamordowaniem tego nieszczęśnika Kadafiego, a już na pewno przed obłąkańczym i wołającym dziś już wprost o przysłowiowa pomstę do Nieba atakiem na Syrię i jej prezydenta, Bashara al-Assada, że nie wspomnę o minionych dziesiątkach lat intensywnej i jakże owocnej pracy kolejnych amerykańskich i europejskich rządów, które za pieniądze ufającym im podatników zbudowały to monstrum chaosu i politycznej niedorzeczności:

źródło: own T.L. (historia terroryzmu od 1987 roku)

"...To the dismay of the US, junior Malian officers trained as part of $620m pan-Sahelian counter-terrorism initiative launched in 2002 to help four semi-desert states resist Islamic militancy took part in a coup in March last year. Others among them defected to the Tuareg revolt that eventually led to a coalition of Islamist militias, allied with Algerian militants from al-Qaeda in the Islamic Maghreb, capturing the northern two-thirds of Mali.

Potentially, these US-trained officers are now using US counter-insurgency knowhow against France’s intervention force.

“It is a great failure,” says Dr Berny Sèbe, an expert in Franco-African relations at the University of Birmingham..."
(źródło: "Financial Times")

Co piszę w bezkrytycznym przekonaniu o szczerych chęciach pani Clinton, jednak bez wiary w praktyczne możliwości przełożenia ich przez nią na skuteczne działanie w tej materii i to z różnych powodów, nawet tych, wydawało by się pewnie nad Tamizą, Sekwaną i Potomac River bez znaczenia:

"What's worse then being kidnapped by al-Qaida?
Answer: being rescued by the Algerian army." 
(źródło: "The Guardian" via "T.L. Blogger")

*******
Tylko pozornie ten tekst przypomina wpis poprzedni, a jeśli już, to jest jego kontynuacją nie tyle w oczywistej kwestii islamskiego terroryzmu, co Algierii i - pośrednio - Syrii (...).

wtorek, 1 stycznia 2013

"Big LOL Prize" a.d. 2012 rozdane:

Bezapelacyjnie laureatami tego wyróżnienia za rok 2012 zostają ex aequo: pan Barack Hussein Obama II, pani Hillary Diane Rodham Clinton, David Cameron, pan François Gérard Georges Nicolas Hollande i pani Catherine Ashton jako reprezentantka elit politycznych U.E.

Uzasadnienie w formie cytatu dzisiejszego doniesienia agencyjnego "Reutersa":

"...The Haqqanis, who are close to al Qaeda and have been blamed for a number of high-profile attacks on Western and Afghan targets in Kabul, are regarded as a possible spoiler..."

źródło: "Reuters"

Dla niezorientowanych w temacie doprecyzowanie sytuacyjne werdyktu z odniesieniami i do "Arabskiej Wiosny", wydarzeń w Syrii, a i Izraela też z noworoczno kurtuazyjnym pominięciem uznania truchła państwowości palestyńskiej przez wymienionych:

“…United States
According to US military commanders, it is "the most resilient enemy network" and one of the biggest threats to the U.S.-led NATO forces and the Afghan government in the current war in Afghanistan.  It is also the most lethal network in Afghanistan. Presently, the United States is offering a reward for information leading to the capture of their leader, Sirajuddin Haqqani, in the amount of $5,000,000.00.

Obama Administration
In September 2012, the Obama administration labeled the network as a foreign terrorist organization. After this announcement, Taliban issued a statement, arguing that there is "no separate entity or network in Afghanistan by the name of Haqqani," and that Jalaluddin Haqqani is a member of the Quetta Shura, Taliban's top leadership council…” (źródło: "Wikipedia")

...i w uzupełnieniu dodane o 22:30 CET:


źródło: "You Tube"
tekst:

"Essam al-Erian, the deputy head of the Muslim Brotherhood's Freedom and Justice Party in Egypt, has predicted that Israel will cease to exist within a decade, Jewish News One reports. Essam al-Erian, who is also an adviser to Egyptian President Mohamed Morsi, made the comments on his Facebook page. He said that since soon there will be no Israel, only Palestine Egyptian Jews should return to their home country and leave the land for the Palestinians.

Jewish News One says that Muslim Brotherhood authorities have become increasingly more vocal on the subject of Israel since their rise to power in Egypt. This has led many to question President Morsi's commitment to Egypt's peace treaty with Israel.

Al-Erian's statement follows a comment made by Egypt's ambassador to Lebanon that Egypt is ready to work with Hezbollah, the Shiite-Islamic group that has been labeled a terrorist organization by the United States and Israel." (źródło: "God Discussion")

czwartek, 6 grudnia 2012

Pani Susan Rice jest dzielnym kolegą:

„…Clinton said Rice shouldn't be criticized for repeating information that later turned out to be wrong.”

źródło: "The Associated Press"

Problem w tym, że źródłowe (agenturalne) informacje były poprawne, a pani Susan Rice swoim wystąpieniem w oczywisty sposób stała się współuczestnikiem ewidentnej próby matactwa bliskiego otoczenia prezydenta Obamy w tej sprawie, co ślicznie zaświadcza o jej dyspozycyjności, nie najlepiej jednak o rozeznaniu w przestrzeni politycznej w wymiarze międzynarodowym, bowiem dziś tak należy definiować Islam, Jihad i nierozłączny z nimi terroryzm.

niedziela, 2 grudnia 2012

To już nie problem państwa Izrael:

“U.S. Secretary of State Hillary Clinton warned on Friday that without progress toward peace, Israel will be forced to choose between "preserving democracy and the Jewish identity of the state." 

źródło: "Haaretz"

Co wydaje się być zadziwiającą figurą retoryczną w ustach amerykańskiej Sekretarz Stanu, wypisz, wymaluj, tożsamą z demagogiczną odmianą pojęcia internacjonalizmu komunistycznego, zdefiniowanego nie w fundamentalnych pracach tytanów intelektu, nawet nie w redakcji moskiewskiej "Prawdy" czasów stalinowskiej smuty, a wprost w hollywoodzkich scenariuszach filmów klasy B.

A jakiż to może być wybór: państwo czy demokracja nie wspominając o tym, kto tu kogo i czego chce uczyć ? - ja się pytam, odpowiadając z konieczności sam sobie w wirtualnym monologu:

Tu nie ma wyboru - bez dzielenia włosa absurdu definicji "współczesnego państwa demokratycznego" na czworo, demokracji, której jest więcej w instytucji afgańskiej Loja Dżirga niż w brytyjskim parlamencie, nie wspominając o amerykańskim kabarecie Demona kracji.

I jak by tego było mało, to czytamy dalej:

„…She explained that she thought "that even if you cannot reach complete agreement, it's in Israel's interest to try. It gives Israel a moral high ground that I want Israel to occupy. That's what I want Israel to occupy." – powiedziała pani Clinton. 

No tak, może na Yale tego nie wykładają, o tym nie mówią, nie wiem, ale ja wiem i napiszę  w przypomnieniu:

Izrael, Żydzi już raz byli na Mount Evereście moralności, płacąc za ten luksus milionami całopalnych ofiar, i Bogu – kimkolwiek On jest – a i przyzwoitym ludziom to starczy. Kolej na innych - inna sprawa, że im niespieszno, a i widać nie za bardzo po drodze w tą stronę, ale...

...to już nie problem państwa Izrael, to nie problem Żydów.