Pokazywanie postów oznaczonych etykietą U.N.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą U.N.. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 września 2014

...no i nie wiem, czy pan Obama...

...najpierw powiedział...

"...However, the United States is not dissuaded from claiming its global leadership role: "The United states of America will not be distracted or deterred from what must be done. We are heir to a proud legacy of freedom and we are prepared to do what is necessary to secure that legacy for generations."


źródło: "Foreign Policy" via "...w mojej intuicyjnej tylko znajomości języka amerykańskiego..." by T.L.

...potem wzniósł toast za to, co powiedział...


źródło: "Reuters" by Steve Holland via "Yahoo! News"

...i kontynuował...

"No country has all the answers. No country has perfect practices," Obama said." - źródło j.w. "Reuters"

...czy może było odwrotnie...

...dzielę przysłowiowy włos na czworo od samego rana w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego sobie a Muzom w nieuprawnionej niczym krytyce spektaklu odgrywanego na globalnej scenie "The Monkey Cage"...

źródło: "The Monkey Cage"

...co rekompensuję sobie w pełni praw obywatelskich odnotowaniem bez dzielenia czegokolwiek na cokolwiek...

...że w Pospolitej po obyczajowo towarzyskim tsunami, które przeszło nie tylko przez wybieg poznańskiego ZOO...

...wszystko wróciło do normy:

Osły znowu razem !..

źródło: "Newsweek"

...i mogą nadal publicznie robić swoje ku uciesze małolatów i gawiedzi...

środa, 24 września 2014

...w mojej intuicyjnej tylko znajomości języka amerykańskiego...

...przesylabizowałem sobie - wspierając się przy tym translatorem "Google", czego nie mam wcale zamiaru ukrywać -  taki oto kawałek...

"Following the killing of an unarmed teenager in Ferguson, Mo., this summer, critics of the United States took advantage of the unrest that followed to slam America's policing tactics and persistent racism. Speaking to his fellow world leaders, Obama rebutted them. "In a summer marked by instability in the Middle East and Eastern Europe, I know the world also took notice of the small American city of Ferguson, Missouri -- where a young man was killed, and a community was divided. So yes, we have our own racial and ethnic tensions. But we welcome the scrutiny of the world -- because what you see in America is a country that has steadily worked to address our problems and make our union more perfect."


...tłumacząc go potem sobie a Muzom w wirtualnym monologu na język bardziej dla mnie zrozumiały tak...

Po zabiciu nieuzbrojonego nastolatka w Ferguson, MO latem tego roku krytycy Stanów Zjednoczonych wykorzystali będące następstwem tego incydentu niepokoje i metody ich tłumienia przez policję do oskarżenia tej instytucji o nieprzemijający rasizm. Przemawiając do jemu podobnych w sprawowaniu urzędu (bo nie napiszę przecież, by nie urazić akurat przy tej okazji i jego samego, i Narodu, którego jest reprezentantem, że równych pozycją i znaczeniem), światowych przywódców, Obama odrzuca to oskarżenie mówiąc: „Wiem, że w lecie naznaczonym niestabilnością na Bliskim Wschodzie i Europie Wschodniej świat zwrócił również uwagę na małe, amerykańskie miasto Ferguson w Missouri, gdzie śmierć młodego człowieka doprowadziła do społecznych podziałów. Tak, to prawda; mamy własne napięcia rasowe i etniczne, ale kontrolujemy je (panujemy nad nimi) ponieważ Ameryka, to kraj, który nieustannie pracuje nad rozwiązywaniem swoich problemów w dążeniu do doskonałości”

...czyli dobrych już 50 lat  lat tej pracy, jeśli dobrze liczę od pamiętnego dla Afroamerykanów (tak to zdaje się współcześnie mówi w politycznej poprawności) 1964 roku...

...to jest mniej więcej tyle, ile - w narracyjnym uproszczeniu - istniała współczesna codzienność polityczna państw Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej do czasu "Arabskiej Wiosny"...

...pomyślało mnie się nie wiedzieć czemu w barowej kontekstowości prowincjonalnego poety...

...bez jakiejkolwiek już ochoty do tłumaczenia czytelnej pewnie we wszystkich językach świata treści...

"...However, the United States is not dissuaded from claiming its global leadership role: "The United states of America will not be distracted or deterred from what must be done. We are heir to a proud legacy of freedom and we are prepared to do what is necessary to secure that legacy for generations."

źródło: "The Cable - Foreign Policy"

...a już na pewno bardzo dobrze po arabsku, chińsku i rosyjsku...

:-(

sobota, 30 sierpnia 2014

...na marginesie depeszy "Reutersa"...

...donoszącej z Brukseli...

"Aug 30 (Reuters) - Polish Prime Minister Donald Tusk, chosen by European Union leaders to chair their summits, said on Saturday that it was possible to combine fiscal discipline and economic growth in Europe.

He also pledged to address the concerns of Britain, where Prime Minister David Cameron has promised a referendum on continued EU membership by 2017..."

źródło: "Reuters"

...pozwolę sobie zacytować przekaz "ITAR-TASS" z dnia wczorajszego...

“...If contemporary European leaders are far from showing independence, it does not mean that the trend itself is dead,” he added. Putin believes that striving for more independence and sovereignty and a desire to have one’s own opinion and defend one’s own stance will keep gaining momentum in European societies. “Regrettably, not all our colleagues in the West have noticed this trend,” the Russian leader stressed..."

źródło: "ITAR-TASS News Agency"

...w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego nieustająco tylko sobie a Muzom dopełnionym tym razem zastrzeżeniem, że pisanym bez intencji pomniejszania wagi problemów natury gospodarczej Zjednoczonej Europy...

źródło: "The Washington Post"

(...)

środa, 23 października 2013

A jednak mordują*...

...tylko mniej i zgodnie z prawem:

źródło: "Gazeta Wyborcza PL"

...informowały wczoraj media prezentując ostatni raport "Amnesty International" sformułowany w oparciu o wyniki dochodzenia przeprowadzonego przez "Human Right Watch" na terenie Jemenu i Pakistanu równolegle do śledztwa "Rady Praw Człowieka ONZ"...

źródło: "Gazeta Wyborcza PL"

...na co "The White House" według agencji informacyjnych dziś odpowiada...

źródło: "dziennik pl"

...potwierdzając, że morduje, ale mniej i do tego zgodnie z prawem...

"Bezzałogowe samoloty, którymi Ameryka poluje na terrorystów, atakują zgodnie z prawem - uważa Biały Dom. Władze USA twierdzą, że liczba ofiar wśd (wśród) cywilów, podawana przez obrońców praw człowieka jest zawyżona..." - źródło: j.w.

"White House defends legality of drone attacks US says it "strongly disagrees" with Amnesty International and Human Rights Watch about legality of drone attacks..."

źródło: "Al Jazeera"

...co czyni zasadną każdą niestosowność w innej sytuacji w sposób oczywisty niedopuszczalną...

źrodło: "Google Images" - collage by T.L.

...odnotowuję w nieustającym, wirtualnym monologu sobie a Muzom powodowany w pełni już dojrzałym świadkowaniem poczynaniom administracji waszyngtońskiej  od czasów wojny wietnamskiej nie tyle, co z wyboru, a nie dających  uniknąć się okoliczności...

...w nieprzemijającej po dzień dzisiejszy, dziecięcej fascynacji generałem  McArthurem i Jego działaniami nie tylko w Japonii, ale i Korei lat 1950-51 ubiegłego wieku też...

...który wydaje się dziś być mniej rzeczywistym od króla Arthura wraz z rycerzami Okrągłego Stołu.

:-(

* " Murder is the unlawful killing, with malice aforethought, of another human, and generally this premeditated state of mind distinguishes murder from other forms of unlawful homicide (such as manslaughter)...

...The Unlawful (killing) – This distinguishes murder from killings that are done within the boundaries of law, such as an execution, justified self-defense, or the killing of enemy soldiers during a war..." - źródło  "Wikipedia"

niedziela, 20 października 2013

O sztuce autokreacji w praktyce...

...która bez rzetelnej krytyki sprowadza na manowce...

...dlatego w dowód niekłamanej sympatii, jaką darzę islamską przestrzeń medialną w tych trudnych dla niej, bo niezmiernie pogmatwanych czasach, pozwalam sobie przywołać cytatem poniższy materiał...
"...Asharq Al-Awsat success and popularity can be attributed to its dedicated and experienced team of skilled journalists, editors and columnists, who have editorial talent and years of journalistic experience, as well as the motivation to report the news impartially..." - źródło: "Asharq Al-Awsat - About us"

...pisze o sobie zespół redakcyjny...

...i dalej... 

" ...offering its readers in-depth analysis and exclusive editorials, as well as the most comprehensive coverage of the entire Arab world..." źródło j.w.

źródło: "Asharq Al- Awsat"

...na co adresatka pracy zespołu "Asharq Al-Awsat", czyli czytelniczka mieszkająca nie gdzie indziej, jak w Bejrucie (Liban) odpowiada tak w komentarzu zamieszczonym pod analizą sygnowaną przez pana Amira Taheri...

"Who can believe anything Amir Taheri has to say? Saudi Arabia is one of the founders and supporters of Salafi Jihadis who have infiltrated Syria and are causing chaos there... And they are angry about the UN Security Council double standards, which have always existed, only because they are not working out in their own interests...it is obvious to most that as long as those double standards serve their perceived interests, they will support the Security Council..."  źródło: "Asharq Al- Awsat"

...co mogło by być niezłym pretekstem do snucia niestosownych spekulacji o poczytności na świecie moich wirtualnych monologów, snutych przy porannym kubku kawy...

...ale nie jest, bowiem dysponując wolną wolą i skarbem możliwości dokonywania niczym nie skrępowanych wyborów...

...od uprawiania w jakiejkolwiek formie sztuki autokreacji wolę dobrze przyrządzoną sztukę mięs z  chrzanem i ziemniaczkami z wody poprószonymi koperkiem...

...o czym piszę w pozorze tylko weekendowego miszmaszu, bowiem kulinaria, to dziś w pierwszej kolejności polityka, a dopiero w drugiej kuchenna praktyka...

(...)

wtorek, 17 września 2013

O zbrodni ludobójstwa tym razem w języku pinterestiańskim...

...w mantrycznym zapętleniu:

źródło: "Gazeta Wyborcza"


źródło: "T.L. blogspot com"


collage by T.L. (źródło: "Google Images")
:-(

Na marginesie w pamiętnikarskiej rzetelności należy dodać, że wymienienie w tym niechlubnym gronie z imienia i nazwiska prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki, Baracka Husseina Obamy II zasadne jest tylko w znaczeniu symbolicznym jako instytucjonalnego reprezentanta elit politycznych znad Potomac River, bowiem jego faktyczny wpływ na bieg zdarzeń tu i teraz jest...

...niczym więcej, jak kontynuacją snu pastora Martina L.Kinga  ("I Have a Dream..." ), ale to już temat na zupełnie inne opowiadanie....

środa, 10 października 2012

Humanitarne liczenie trupów:

„…According to the Syrian opposition, at least 30,000 people have been killed since the conflict began…”

źródło: "AL JAZEERA"

Zatem okazuje się, że - rachunkowo rzecz ujmując - państwo syryjskie broni swojej suwerenności już od kilkunastu miesięcy w sposób nadzwyczaj humanitarny, mając na względzie współczesne standardy ustanawiane i praktykowane nie przez kogo innego, jak przez sam sojusz NATO.

Dowodem na to może być liczba ofiar w Libii, gdzie przy aprobacie i za zgodą UN, Czerwonego Krzyża i pozostałych organizacji łącznie z agencjami informacyjnymi i poczytnymi gazetami po tej i tamtej stronie Atlantyku, w czasie ~9 miesięcy (bezpośrednia interwencja NATO trwała 7 miesiecy), wymordowano samych tylko czarnych obywateli tego państwa w przybliżonej liczbie 30 000 tysięcy sztuk [!].

Według oficjalnych danych Ciemnej Strony Mocy, łącznie z zaginionymi, zbrodnia libijska pochłonęła ~40 - 43 tysiące ofiar zaszlachtowanych humanitarnie za niebagatelną przyczyną około 30 000 tysięcy lotów bojowych dzielnych pilotów, między innymi Wielkiej Brytanii i Francji, godnych miana kontynuatorów lotniczych tradycji Guernici i Drezna, bo dopisujących do tej listy awiacyjnej hańby nikomu nie znane, jakieś Towerga. 

źródło: "PressTV"

Co dla mnie jest o tyle ważne, że potwierdza prawdomówność pana Bashara al-Assada, który w jednym z wywiadów wyjaśnił dlaczego został dentystą, a nie na przykład chirurgiem: powodem właśnie takiego a nie innego wyboru kierunku medycznej specjalizacji było to, że nie lubi on widoku zbyt dużej ilości krwi.

Trudno dziś rozsądzić, jak długo przy tym wytrwa, bowiem nie od niego to zależy, ale mnie już przekonał, że można na Jego determinacji polegać – cokolwiek to dla przyszłych zdarzeń w Syrii i jej wrogów znaczy.

wtorek, 2 października 2012

...by na Sądzie Ostatecznym wcisnąć „Enter”:

Przeglądam sobie te, różne teksty i myślę:

źródło: "The Washington Post"

Czy to takie śliczne, że o moim losie, losie moich bliskich, sąsiadów i współobywateli może i powinien decydować – z całym szacunkiem – jakiś rząd Albanii albo Zambii, a choćby i cała wspólnota międzynarodowa od „A” do „Z”?

O tym, co mam czytać, oglądać, pisać i w końcu myśleć, jakiś islamski analfabeta barbarzyńca z Bangladeszu ?

źródło: "epa via Google News"

Mam słuchać i wierzyć bezkrytycznie jakiemuś opozycjoniście syryjskiemu wyciągniętemu spod paryskiej kanapy za uszy przez politycznych macherów znad Potomac River, Tamizy i Sekwany ?

A jeśli nawet, to tylko po to, by za dzień, dwa lub tydzień przeczytać skończenie poprawną interpretację zdarzeń minionych i nieodwracalnych bez kolejnego rozlewu krwi winnych i niewinnych napisaną przez pana Andrew C. McCarthy, albo kogoś innego, równie kompetentnego i bystrego po czasie ?

To przecież nic innego, jakbym czytał wciąż od nowa, dzień po dniu przez 365 dni w roku swój własny nekrolog, co w żadnym razie nie jest zabawne, sensowne i praktyczne, dlatego – nie mając innego wyboru – pozostanę przy swoim:

To nie mnie "Świat" będzie oceniał i mówił, co dobre, co złe, co poprawne, co nie, a ja "Świat" w oczywisty sposób wręcz proszący się o to.

I choćby tylko po to, by na Sądzie Ostatecznym wcisnąć „Enter” na dowód, że na swój sposób nie zmarnowałem boskiego Daru Życia.

sobota, 29 września 2012

Allach na "wariackich papierach":

Na początek obowiązkowa już niejako "aja", bez której współcześnie żaden prawowierny Muzułmanin zabierający głos publicznie nie może się obejść:

"If the Western world fails to understand the sensitivity of the Muslim world, then we are in trouble," Ihsanoglu said. Such provocations pose "a threat to international peace and security and the sanctity of life."

Dalej, to już tylko proza życia, czyli fakty:

Islam wyznaje raptem ~23, może 25% mieszkańców naszej planety szanowny panie Ekmeleddin Ihsanoglu, wiec proszę: bez przesady przez wzgląd choćby na to, że Jezus Chrystus, Budda i pozostali radzą sobie nieźle jakoś bez rezolucji U.N. w związku z czym jej, ewentualne, uchwalenie znaczyło by, że z tym pana Allachem jest „coś nie tak”…

…już nawet widzę w wyobraźni poety barowego, jak gdzieś, tam w niebiańskich, rajskich ogrodach taki choćby Budda mówi do Jezusa:

- Popatrz no Chryste, to ten „sprawny inaczej”, załatwił sobie „wariackie papiery” i ani go teraz rusz...

źródło: "The Miami Herald"

A co do reszty, to pojawiające się incydentalnie ( i mam nadzieję, że tak będzie nadal) zniesmaczenie Islamem i publiczne prezentowanie tego stanu ducha nie ma swojego źródła w poezji pisanej przez jego wyznawców, nawet tej, współczesnej, a w dosłownie morderczych przejawach ślepej i zdziczałej nienawiści, jaka w ostatnich dekadach stała się modna wśród pana współwyznawców.

No i na koniec, nawiązując właśnie do tej mody, powiedzmy sobie w końcu szczerze i otwarcie, bo publicznie wielce szanowny panie Ekmeleddin Ihsanoglu:

I ja, i pan, i jeszcze ten i ów wiemy, że to nie z miłości do Allacha mordujecie na całym świecie skrycie i po bandycku Bogu ducha winnych ludzi, a tylko dlatego, że dla wielu spośród was stało się to sposobem na życie inaczej zwanym profesją.

Dla zbyt wielu, bowiem jeden terrorysta, to co najmniej kilka osób zaplecza, jeśli nie więcej – nazwijmy go umownie – logistycznego (dowodzenie, szkolenie, zbrojenie, ukrywanie, karmienie, opieranie, seks i inne rozrywki w wolnych chwilach, i tak dalej, i tym podobne) nie wspominając o innych profitach z tym haniebnym zajęciem związanych, profitach, z których czerpie korzyści cała wasza wspólnota, nawet ta jej część niezwiązana bezpośrednio i pośrednio z zabijaniem niewiernych, jak nas nazywacie.

Co piszę na marginesie zdarzeń dnia dzisiejszego w nieustającym, wirtualnym monologu ku niewątpliwej uciesze potomnych - taką mam nadzieję.


*************

23:24 CET:

Pan Ihsanoglu mówi:

"...On the sidelines of the annual forum, Ekmeleddin Ihsanoglu, secretary general of the Organization of Islamic Cooperation, told The Associated Press Saturday in an interview that the deaths of two dozen people in violent protests against the anti-Islam film underscored the need for new legislation..."

A ja na to w w niestosownej w tej sprawie konwencji suku, ale dla większości wyznawców Allacha aż nadto zrozumiałej, że w obronie wolności (między innymi słowa) życie oddały miliony.

I żeby było bez niedomówień: W odwodzie stoją kolejne.
(pobrano z profilu Google+ TL)

czwartek, 27 września 2012

Dziś wystarczy być złodziejem:

Od zarania dziejów cywilizacji po jeszcze nie tak dawno minione czasy, by stać się „równym pomiędzy równymi” trzeba było wykazać się nie lada talentami.

Dziś wystarczy być złodziejem.

Wystarczy ukraść pilnie strzeżone tajemnice państw i prywatną korespondencję ich elit jak to zrobił ten jakiś Assange, który zamiast - za tą oczywistą zbrodnię stanu popełnioną do tego w wymiarze globalnym - zostać rozstrzelanym, powieszonym, zagazowanym, czy chociażby skazanym na dożywotnie więzienie przez wzgląd na trudne dzieciństwo zostaje wyróżniony zaszczytem wystąpienia na sesji Zgromadzenia Narodów Zjednoczonych w przytomności przywódców międzynarodowej wspólnoty już przez sam ten fakt godnych niczego innego, jak tylko bezgranicznej pogardy przez wzgląd na to, że „ktoś” im publicznie „pluje w twarze”, a oni mówią, że „deszcz pada”.

źródło: "truthdig"

I byłaby to ich prywatna sprawa gdyby nie to, że w ich rękach dosłownie i w przenośni spoczywają losy milionów jeśli nie miliardów Bogu ducha winnych ludzi pragnących niczego więcej jak tylko w spokoju dożyć swoich dni, wychować na godnych obywateli dzieci i cieszyć się wnukami. 

I nie pytam kto ten wszechświatowy kabaret sponsoruje i kto ile bierze za odegranie kolejnego numeru.

Nie pytam bowiem z natury i późniejszego ukształtowania nie jestem zwolennikiem postrzegania świata poprzez „okulary” teorii spiskowych.

Wszystko co ludzkie da się zmierzyć i zważyć, opisać, sklasyfikować, zdefiniować i nazwać i to nawet „z imienia i nazwiska” jak to ma miejsce w tym przypadku i jeszcze kilku jemu współczesnych i swojej istocie jednorodnych.

Nie pytam czekając cierpliwie na wywiązanie się z obowiązków przez do tego powołanych z urzędu lub wspólnotowego, obywatelskiego wyboru.

I obym nie czekał za długo, choćby przez wzgląd na mój wiek – łaskawie proszę.


Zdarta płyta Hillary C.

Pani Hillary Clinton przypomina zdartą płytę odtwarzaną przez monofoniczny patefon stojący na półce jakiegoś lombardu – w kółko to samo aż do znudzenia:

 …Mrs Clinton said that the Security Council must end the violence and urged the members to "try once again to find a path forward".

źródło: "BBC News"

A przecież gdyby to nie jej osobiste wsparcie na arenie międzynarodowej, gdyby nie pomoc medialna i materialna zdefiniowanych dziś jednoznacznie i bez cienia wątpliwości państw i rządów, to nikt by już nawet nie pamiętał o jakichś zdarzeniach mających swoje miejsce w Syrii kilkanaście miesięcy temu i odwoływanie się do Rady Bezpieczeństwa U.N. nic tu nie pomoże, niczego nie zmieni, nie zmyje hańby, nie rozgrzeszy, co tym bardziej oczywiste dla wszystkich śledzących mniej lub bardziej uważnie przebieg ostatniej sesji Zgromadzenia Ogólnego tej instytucji.

Może się mylę, ale do tej pory myślałem, że Sekretarz Stanu U.S. to chyba ostatnia osoba na świeczniku politycznego świata, której jedynym zajęciem jest publiczne plecenie bzdur od rana do wieczora przez siedem dni w tygodniu.

No i się mylę.

To już nawet nie smutne, to żałosne.

poniedziałek, 24 września 2012

Czyż nie tak szanowny panie Mahmoud Ahmadinejad ?

“…Israel has been in the Middle East for only 60 to 70 years “with the support and force of the Westerners,” and Iran has existed for 10,000 years, he said…”

źródło: "Los Angeles Times"

To zależy od sposobu liczenia i poprawnie brzmi: od ~3 000 do 60-70 lat.

W związku z czym, jeśli „…Israel is only a short lived presence among the ancient civilizations of the Middle East and would eventually be “eliminated.”

to Palestyna, która, do tego umownie i nieformalnie, istnieje jako „państwo” raptem ~ 24 lata, powinna zniknąć pierwsza.

Czyż nie tak szanowny panie Mahmoud Ahmadinejad zgodnie z logiką Neandertalczyka będącego – według pana wyliczeń – w prostej linii praprzodkiem współczesnych Irańczyków ?

Co piszę tylko na marginesie wpisu w zamiarze odpowiadającego na zasadne pytanie, dlaczego tak bardzo pogardzam instytucją U.N. na której plenarnym posiedzeniu zabierze głos wysłuchany zapewnie przy pełnej sali i w przytomności zgromadzonej na niej światowej elity politycznej właśnie ktoś taki, jak Ahmadinejad, osoba nawołująca publicznie do fizycznej likwidacji jakiegoś narodu.

I niech ktoś powie, że to niewystarczający powód – wcale mnie to nie zmartwi, bo trzymam w zanadrzu jeszcze kilka innych.

XENBBE3Z9Z49

"Śmieszno i straszno":

„…Morsi criticized U.S. dealings with the Arab world, saying it is not possible to judge Egyptian behavior and decision-making by American cultural standards….”

źródło: "Associated Press via Google News"

I to prawda, którą – warto by było – żeby w końcu uświadomili sobie wszelkiej maści decydenci nad Potomac River.

Dalej jednak, to już tylko „śmieszno…:

„…While he praised President Barack Obama for moving "decisively and quickly" to support Arab Spring uprisings against longtime authoritarian leaders, he said Arabs like Americans want to live "free in their own land, according to their customs and values, in a fair and democratic fashion."

To this end, Morsi urged the U.S. to live up to its commitments to support an independent Palestinian state…”


… i straszno”:

“…The Times asked Morsi if the U.S. was an ally, to which he replied with a laugh by saying: "That depends on your definition of ally."

But he quickly followed by saying he wants a real friendship with the U.S.”
 - źródło j.w.

Tak sądzę, i co warte odnotowania przez wzgląd na ton wypowiedzi pana Mohammeda Morsi adresowanej do Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki, narodu amerykanskiego i pośrednio do obywateli Europy też, mnie do złudzenia przypominający w swoim wyrazie wiekopomne wystąpienie Yasser Arafata na XXVII sesji U.N. bodajże w 1974 roku, od którego "wszystko się zaczęło".


wtorek, 18 września 2012

Nie wcześniej, jak na Sądzie Ostatecznym:

„…Speaking to reporters later Monday, a spokesman for France's Foreign Ministry said the report was "damning for the Damascus regime…"

źródło: "CNN"
Dla rządu Francji, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych Ameryki, Turcji, Arabii Saudyjskiej i całej reszty udzielającej agresorom wsparcia finansowego, materialnego, medialnego i w końcu moralnego też:

„…Hours after presenting a new report to the U.N. Human Rights Council in Geneva, Switzerland, Pinheiro told CNN that the fundamentalist fighters were "one of the most alarming elements in the present stage of the civil war in Syria…"

I dalej:

„…In addition, "The commission found reasonable grounds to believe that war crimes, including murder, extrajudicial execution and torture, had been perpetrated by organized anti-government armed groups…”

Za co przed Bogiem - kimkolwiek On jest - i Światem odpowiadają z imienia i nazwiska nie kto inny, jak i Barack Hussein Obama II, i Hillary Clinton, David Cameron, Francois Hollande, a i Recep Tayyip Erdoğan też, w których towarzystwie będzie sądzony na Sądzie Ostatecznym zapewne i Bashar al-Assad, ale dopiero tam, nie wcześniej.

niedziela, 16 września 2012

"Wielki LOL" tygodnia:

Pani ambasador U.S. przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, Susan Rice na pewno zasługuje na „Wielkiego LOL’amijającego tygodnia z szansą na „LOL’a” miesiąca, a może i politycznego kwartału nie tyle za przywołany cytat, ktory już sam w sobie jest kuriozalny i zasługuje na wyróżnienie, ile za koncept zajecia się własnoręcznie tym nabrzmiałym sytuacyjnie problemem z o czywistymi skutkami takich praktyk. (tekst pobrano z "Google+ T.L. Profile")

źródło: "AFP via Google"

"...She said the flare-up in the Middle East, North Africa, and some Asian countries was triggered solely by the amateurish movie lampooning the Prophet Mohammed and not due to waning US popularity in the Muslim world.."

źródło: "AFP via Google"