Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Islamic State. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Islamic State. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 lutego 2015

...jeśli to ma być analiza...

...jak zapowiada w tytule pan Ken Moritsugu...

...to nie tyle, że wypada, ale wprost należny pomiędzy zdaniem o szogunacie i militaryzmie wspomnieć o komandorze Matthew Perry i "Traktacie z Kanagawy" (1854)...

...którego konsekwencją w sposób mniej lub bardziej bezpośredni stał się japoński militaryzm, bo przecież nie spadł z nieba...

"...This island nation closed itself to the outside world for two centuries under samurai rule. Then rising militarism and occupation of neighboring countries preceding World War II had disastrous consequences, driving Japan back into an isolationist mindset..."

źródło: "AP" via "Yahoo! News" - "Analysis: The world's problems enter Japan's psyche, again" by Ken Moritsug

...jak w końcu zrobiła to bomba atomowa nad Hiroszimą , a potem Nagasaki nie tyle cofając Japonię w duchową przeszłość...

...co skazując ją na los tożsamy z powojenną historią Niemiec jeszcze niedawno zwanymi Zachodnimi...

"...In the decades after World War II, the country focused on economic growth and relied heavily on the United States for protection from global threats..." *- źródło j.w.

...przypomnieniem dziś ich miejsca i przeznaczenia (...) w nowym rozdaniu geopolitycznym towarzyskiej partii pokera rozgrywanej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi Ameryki, Rosją i Chinami...

"..."All that, we shall do to help curb the threat ISIL poses," Abe said in a Jan. 17 speech in Cairo, using an acronym for the militant group that controls parts of Syria and Iraq. "I will pledge assistance of a total of about 200 million U.S. dollars for those countries contending with ISIL, to help build their human capacities, infrastructure, and so on."

His words reached the Islamic State group, which in a video three days later accused Japan of donating money "to kill our women and children" and threatened to kill two Japanese men it held as hostages..." - źródło j.w.

...żal tylko trochę prowincjuszowi w weekendowym uniesieniu nad kontuarem baru, że jedno i drugie to może i nie blotka w talii...

...ale i żaden król, as, a i tym bardziej joker też nie...

:-(


* brzmi ślicznie, tym bardziej, że pozwala zapomnieć o Teheranie i wielogodzinnych tam rozmowach sam na sam prowadzonych niespiesznie pomiędzy Stalinem i Franklinem Delano Rooseveltem (1943)...

środa, 15 października 2014

...nie zawsze kto pyta zasługuje na odpowiedz...

...jak ma to miejsce tym razem...

"What do we really know about the provision of social services by Islamist movements?.." - pyta pan Marc Lynch, "... a professor of political science and international affairs at George Washington University..." stosownie pod szyldem "Monkey Cage"...

źródło: "The Monkey Cage"

...z prostego powodu...

...islamskie prawo "zakat", nie ma nic wspólnego z chrześciańsko euroatlantycką "charity" lub świecką filantropią poza praktykowaną w potoczności ich pojęciową równorzędnością...

...to pierwsze było w przeszłości bowiem wprost egzekucją fiskalną państwa (muzułmańskiego oczywiście) (...), to drugie natomiast jest i było osobistym, dobrowolnym wyborem motywowanym wskazaniem religijnym, poczuciem wspólnotowego obowiązku, lub presją otoczenia...

...choć rozumiem, że mając do czynienie z bestią Państwa Islamskiego i nowym pokoleniem przywódców światowego jihadu...

źródło: "...a jednak skazani na sukces ?.." by T.L.

...wydaje się wielce praktycznym prezentowanie państwowotwórczego potencjału Islamu jako nic ponad, jak tylko wizerunkowego zabiegu politycznego z marketingowego arsenału "public relations"...

...z tym - jak sądzę w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego - że skutecznie tylko pomiędzy Bugiem a Potomac River, nigdzie indziej...

"... Neoliberal economic reforms, argues Gizem Zencirci, have driven a rise in private social charities and a rethinking of their meaning for Islamic identity.

As the state retreats, by this argument, the private sector – Islamist or otherwise – must step forward to fill the spaces vacated by the state. In this regard, Atia points out that “Islamic associations have a great deal in common with secular development non-governmental organizations (NGOs) and Christian faith-based ones alike..." - źródło j.w."Islamists and their charities" by Marc Lynch *

...mimo wszystko jeszcze tym razem zakładając, że wbrew pozorom zaatlantyckie elity uniwersyteckie wiedzą co robią...

...i dlaczego akurat tak, a nie inaczej...

...chociaż ostatnio to czasami nie jestem już tak do końca tego pewien...

...ale z drugiej strony kontuaru baru na to patrzeć...

...to co mi właściwie do tego - nie oni już przecież przesądzają o czymkolwiek...

...a już na pewno nie na Bliskim Wschodzie i jego okolicy...

* wiele nie ryzykuję sądząc, że nawet nie praktykujący mieszkaniec któregokolwiek zakątka wspólnoty muzułmańskiej na świecie znający choćby tylko powierzchownie historię swojej cywilizacji w najlepszym przypadku wzruszy tylko ramionami czytając to, co przywołałem powyżej cytatem


...co ma piernik do wiatraka...

...a major "Łupaszka", jego łączniczka "Inka" i pułkownik prokurator Krzyżanowski do Państwa Islamskiego ?..

"...oto jest pytanie:
Czy szlachetniejszym jest znosić świadomie
Losu wściekłego pociski i strzały,
Czy za broń porwać przeciw morzu zgryzot,
Aby odparte znikły?.."
- William Shakespeare "Hamlet"

...z tym, że nikt z nas na co dzień nie jest "księciem", a i od święta też nie (nad czym można już ubolewać)...

...nie był też nim major Szendzielarz, nie był pułkownik Krzyżanowski nie wspominając już o tym dziecku; Danucie Siedzikównie...

...mimo, że wszyscy razem i każde z nich z osobna byli w tamtym czasie zrządzeniem Losu aktorami kolejnego aktu dramatu zatytułowanego "Polska" ...

...jak i my dzisiaj choćby tylko w roli statystów - a jednak...

...dramatu pisanego nie jak im się wydaje; przez naszego pana Bronka, tego spod Krakowskiego Przedmieścia 46/48, ministra Siemoniaka, profesora Rybę, posła Kalisza i kogo tam jeszcze *...

źródło: "...czytam..." by T.L.

...a przez samo Życie - tak, właśnie tak, jakby to nie brzmiało...

...Życie - dzięki Bogu kimkolwiek On jest - obojętne na polityczne racje, ideologiczne mody, akademickie oceny, publicystyczne wskazania i medialną presję...

"...While the claims in the Amnesty report are terrible in and of themselves, their consequences are perhaps even more frightening: that they could encourage more people to sympathize with and join the Islamic State..." (Natomiast wnioski z raportu Amnesty (International) są straszne same w sobie, a ich konsekwencje  chyba jeszcze bardziej przerażające; ogrom i potworność  zbrodni  (popełnianych przez tych „dobrych, naszych Irakijczyków”) może powodować u ludzi coraz większą sympatię  i chęć podporządkowania się Państwu Islamskiemu… - w swobodnym przekładzie T.L.)     

źródło: "Foreign Policy - Passport" by Justine Drennan

...w repetycji zdarzeń dziejących się pomiędzy Odrą a Bugiem po 1945 roku nie będącym dla naszych rodziców, dziadków i pradziadków jakąś tam, kolejną datą...

...a końcem koszmaru II Wojny Światowej porównywalnie dla nich porażającej swoją potwornością i okrucieństwem...

...sobie a Muzom w wirtualnym monologu...

* "- Słyszymy, że jest zainteresowanie polskim węglem ze strony ukraińskiej, ale pod warunkiem, że będzie za darmo. Jestem tym zdegustowany, żeby tego nie nazwać mocniej. Widać wyraźnie, że także w imporcie węgla strona ukraińska jest zainteresowana umiędzynarodowianiem konfliktu (...)...
...Wicepremier (Janusz Piechociński) tłumaczył na antenie, że od lipca Polska realizuje kontrakt na sto tysięcy ton węgla dla Ukrainy. Nasi wschodni sąsiedzi mieli jednak niedawno kupić "olbrzymie ilości" węgla rosyjskiego i kończą negocjacje w sprawie węgla z RPA..."
źródło: "Gazeta pl Wiadomości"

sobota, 11 października 2014

...mimo, że z jednej strony smutne...

...to z drugiej logiczne...

źródło: "Rzeczpospolita"

...bowiem jeśli od upadku Związku Radzieckiego czytam nieustannie, że Rosja nie robi niczego innego, jak tylko zagraża światowemu ładowi i bezpieczeństwu...

...zmuszając w końcu dziś euroatlantyckich koalicjantów, by walczyć z nią i jej sojusznikami (Chinami i jihadystami (Państwem Islamskim ?!..) w obronie zagrożonej wolności i demokracji...

"- Jesteśmy na skraju kolejnej wojny światowej, ale nie chodzi tu tylko o Rosję i jej imperialne cele, ale również o ekspansję Chin w regionie Pacyfiku, a także postępy dżihadyzmu. To mógłby być "Nieświęty Sojusz", stanowiący zagrożenie dla przyszłości wolności i demokracji - powiedział w rozmowie z Onetem ppłk Allen B. West. - Stany Zjednoczone muszą stać w jednym szeregu z sojusznikami z Europy Wschodniej. - Nie chcę, by ktokolwiek obawiał się, że Ameryka chce Was porzucić; będziemy trwać razem - podkreślił były kongresmen z Partii Republikańskiej..."

źródło: "onet wiadomości"

...to nie tyle, że wypada, ale wręcz należy usunąć z przedpola cywilne forpoczty US Army i NATO, jakim jest bez wątpienia już z samej, pełnej nazwy "The International Volunteer Public Organization “MEMORIAL Historical, Educational, Human Rights And Charitable Society”...

...tym bardziej, że nie będzie to tym razem żaden "Blitzkrieg"...

źródło: "onet wiadomości"

...a wojna co najmniej trzydziestoletnia (jak obliczył były sekretarz obrony US, Leon Panetta)*  na podobieństwo tej, z lat 1618 - 1648 i - jeśli już - to z prawdopodobnie podobnymi konsekwencjami dla jej uczestników...

" ...Wojna trzydziestoletnia spowodowała wielkie spustoszenia wszystkich terytoriów niemieckich i straty ludzkie, sięgające w niektórych krajach Rzeszy do 50% zaludnienia. Według ostrożnych szacunków, zginąć mogło nawet 8 milionów ludzi, z czego zdecydowaną większość stanowili cywile..." - źródło: "Wikipedia"

...coś pokręciłem, a może niedoczytałem przy sobocie ?..

...oby...

* mnie rachunek przy kontuarze baru wychodzi trochę inaczej...

źródło: "Google Images" i "wPolityce pl" - collage by T.L.

...ale nie wypada poecie omawiać z - choćby już tylko byłym, a jednak - sekretarzem obrony Stanów Zjednoczonych Ameryki, panem Leonem i ppłk. US Army, Allanem Westem kwestii poprawności metod szacowania potencjału militarno politycznego takiego, czy też innego sojuszu ...

środa, 8 października 2014

...nie żebym znowu się zaraz szukał "dziury w całym"...

...ale odnotować to sobie mogę oczywiste przekłamanie publicystyczne dalekie od jakiejkolwiek igraszki lingwistyczno translacyjnej sygnowane przez enigmatyczne "WB" tłumaczące na polski zasady pracy dziennikarzy w granicach terytoriów uchodzących za Państwo Islamskie prezentując je tak...

"...Korespondenci są poddanymi Państwa Islamskiego, muszą przysiąść wierność kalifowi Abu Bakr al-Bagdadi..." *

źródło: "Gazeta pl Wiadomości"

...co w  angielskiej wersji przekazu wygląda już na samo oko jakby niemałą odrobinę inaczej...

"...Correspondents must swear allegiance to the Caliph [Abu Bakr] al-Baghdadi ... they are subjects of the Islamic State and, as subjects, they are obliged to swear loyalty to their imam..."

źródło: "Voice of America"

...i może równie dobrze - a na pewno rzetelniej mimo posuniętej dość daleko swobody interpretacyjnej natury intuicyjnej tłumacza - zostać przetłumaczone choćby tak...

...Korespondenci powinni podczas swojej pracy przyjąć za zobowiązujące (wiążące) ideały Kalifa [Abu Bakr] al-Baghdadiego i akty (prawa) Państwa Islamskiego  tak, jakby byli członkami naszej społeczności…- w swobodnym przekładzie T.L.

...co można streścić poprzez; powinni starać się pisać z naszego punktu widzenia (uwzględniając nasz punkt widzenia)...

...lub jeszcze inaczej przez wzgląd na to, że...

"... it’s written with the verbosity one would expect from Islamic State...” (zostało to napisane w stylistyce (przy użyciu nadmiaru słów, przewlekle…), jakiej można spodziewać się (oczekiwać) po Państwie Islamskim - w przekładzie T.L.)

źródło: "The Independent" by Lizzie Dearden

...chyba że "Gazeta" za pomocą swoich podręcznych chce nadal przedstawiać czytelnikom Państwo Islamskie jako kontynuację w najlepszym razie opowieści o "Ali-Babie i czterdziestu rozbójnikach" w wersji sado-maso dla tylko z pozoru dorosłych...

...w przeoczeniu, że politologiczno publicystyczny i opiniotwórczy bez wątpienia mainstream w prezentacji takiego choćby zaatlantyckiego "Foreign Policy" już inaczej niż dotychczas o nim pisze...

"... that revolutionary movements like ISIL..." 

źródło: "...bez względu na krytykę..." by T.L.

...odnotowuję sobie a Muzom w przypomnieniu...

...jeśli piszesz o swoim wrogu z którym przegrywasz jak o idiocie, to zaświadczasz tym na piśmie, ze jesteś idiotą od niego dużo większym...

:-(


* "1. Correspondents must swear allegiance to the Caliph [Abu Bakr] al-Baghdadi ... they are subjects of the Islamic State and, as subjects, they are obliged to swear loyalty to their imam.

2. Their work will be under the exclusive supervision of the [ISIS] media offices.

3. Journalists can work directly with international news agencies (such as Reuters, AFP and AP), but they are to avoid all international and local satellite TV channels. They are forbidden from providing any exclusive material or have any contact (sound or image) with them in any capacity.

4. Journalists are forbidden from working in any way with the TV channels placed on the blacklist of channels that fight against Islamic countries (such as Al-Arabiya, Al Jazeera and Orient). Violators will be held accountable.

5. Journalists are allowed to cover events in the governorate with either written or still images without having to refer back to the [ISIS] media office. All published pieces and photos must carry the journalists' and photographers' names.

6. Journalists are not allowed to publish any reportage (print or broadcast) without referring to the [IS] media office first.

7. Journalists may have their own social media accounts and blogs to disseminate news and pictures. The ISIS media office, however, must have the addresses and name handles of these accounts and pages.

8. Journalists must abide by the regulations when taking photos within [IS territory] and avoid filming locations or security events where taking pictures is prohibited.

9. ISIS media offices will follow up on the work of local journalists within [IS territory] and in the state media. Any violation of the rules in place will lead to suspending the journalist from his work, and he will be held accountable.

10. The rules are not final and are subject to change at any time, depending on the circumstances and the degree of cooperation between journalists and their commitment to their brothers in the ISIS media offices.

11. Journalists are given a license to practice their work after submitting a license request at the [IS] media office." - źródło: "Voice of America"

...jak zawsze, tak i tym razem nie wiem...

...czy śmiać się, czy możne płakać w całej złożoności tego dylematu w odniesieniu do przesłanek stanowiących o obliczu polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych Ameryki gdziekolwiek na świecie, a w tym przypadku z doprecyzowaniem ekumeną islamską...

źródło: "The Monkey Cage"

...bowiem to, co tak zdumiewa zaatlantyckich akademików i publicystów...

"...As recently as August, the Islamic State provided education, paid municipal salaries, built roads, opened hospitals, maintained electric, trash and sewage services, and even began issuing parking tickets..." (Nie dalej, jak w sierpniu Państwo Islamskie pootwierało szkoły, zaczęło wypłacać pensje urzędnikom lokalnym, budować drogi, otworzyło szpitale, dostarcza prąd i usługi komunalne, a nawet emitouje bilety parkingowe... - w swobodnym przekładzie T.L.)

...jest niczym nowym, a właśnie fundamentalizmem islamskim* zapisanym kolejnymi wersetami Koranu...

Although the militant group’s speed may have been surprising, its ability to hold territory and act like a “state” is hardly unusual..." (Jeśli (ich) sprawność militarna może być zaskakująca, to zdolność do konsolidacji zajętych terenów i uruchomienie na nich (funkcjonujących) struktur państwowych jest wprost niezwykła - j.w. T.L.)

...mówiącymi o niepojętym dla Amerykanów obowiązku wspólnotowym "...to provide social services..."...

...i może dlatego, że właśnie niewyobrażalnym i niepojętym, to pomijanym w nienadążającymi za biegiem zdarzeń wszelkiego rodzaju analizami i z gruntu chybionymi przewidywaniami...

...dającymi się poprawnie streścić dziś daleko idącymi konsekwencjami - tu należny dodać, że nieuniknionymi już nawet jeśli Państwo Islamskie zostanie zrównane jeszcze tym razem z ziemią bombardowaniami i mało prawdopodobną, ale możliwą, znaczącą militarnie interwencją lądową - nie tylko dla Bliskiego Wschodu...

...ale i Europy, która pod presją zaatlantyckiego obłędu neoliberalnej koncepcji wolnego rynku zabrnęła już niebezpiecznie blisko punktu krytycznego pomiędzy indyferentyzmem społeczno politycznym rządzących z obywatelskiego nadania, a uprawnionymi oczekiwaniami rządzonych (bez zbędnych dociekań jego przyczyn)...

...za to z przewidywaniem nieuniknionych, prędzej, czy później, skutków...

:-(


* "...nie należy i nie można bowiem odmawiać Islamowi znaczących walorów społecznych, które w parze z aparatem współczesnego, świeckiego państwa bez wątpienia jest polityczną ofertą ponad przeciętnie atrakcyjną, uposażoną do tego nie w teoretyczny, a zdecydowanie faktyczny potencjał państwowotwórczy przy którym oferta współczesnej demokracji modelu euroatlantyckiego wygląda jak amerykańska gipsościanka w konfrontacji z rzetelnym, kamiennym albo i ceglanym murem..." - źródło: "Political science fiction nie tak do końca fiction:" by T.L. z datowaniem na czerwiec 2012 roku


wtorek, 7 października 2014

...pewnie przesadzam w moich amatorskich praktykach...

...postrzegania bieżących zdarzeń poprzez powierzchowne pojmowanie fenomenologii...

...ale jeśli po zaatlantyckim cyklu prezentacji sytuacji francuskich Muzułmanów odmalowanym piórem pani Jennifer Fredette i pana Erika Bleicha w witrynie "The Monkey Cage" autoryzowanej przez "The Washington Post"...


...znajduję dziś jego kontynuację w zatroskaniu pani Sary Wallence Goodman alienacją brytyjskich z kolei wyznawców Allacha...

źródło: "The Monkey Cage" by Sara Wallence Goodman

...to po wydarzeniach w amerykańskim Ferguson...

"...People in places such as Ferguson, Mo., often talk about the police as though they were an occupying force, and there is, in Ferguson and in many other places, a strong racial component..."

źródło: "National Review Online" by Kevin D. Williamson

...wydaje się to być niejednoznaczne w intencjach publicystycznych...

...i tylko pozornie odlegle od przypisania winy za niepowodzenia amerykańskiej misji na Bliskim Wschodzie jak i powstanie Państwa Islamskiego każdemu z osobna i wszystkim razem narodom Zjednoczonej Europy...

...jeśli nie całej, to współwiny na pewno...

...no bo jeśli prawowierny Muzułmanin nie może zostać angielskim lordem, francuskim przemysłowcem, niemieckim bauerem, a nawet przywódcą muzułmańskiej wspólnoty w Pospolitej...


...to jaki ma wybór ?...
:-(

niedziela, 5 października 2014

...czy winna, tego nie wiem...

...za przyczyną braku w mojej, barowej kategoryzacji polityki tego akurat pojęcia...

...choć nie wadzi mi ono szczególnie w żaden sposób akurat użyte w przekazie publicystycznym raczej zaciekawiając w nim swoją obecnością, niż zniechęcając...

...jak i tym razem...

"... There is no such thing as a self-organized crowd. If people are sleeping in tents in Hong Kong’s central business district or Kiev’s Maidan, somebody must be paying them and directing them, and if it isn’t our state then it must be someone else’s..." (Nie ma czegoś takiego, jak samoorganizacja tłumu. Jeśli ludzie śpią w namiotach na ulicach centralnej dzielnicy Hongkongu, albo na kijowskim Majdanie (przez kilka dni lub miesięcy), to ktoś musi tym zarządzać i finansować, a skoro wiemy (w Moskwie albo w Pekinie), że nie robi tego nasze państwo, to musi być to kto inny - w swobodnym tłumaczeniu T.L.)

źródło: "The Washington Post" by Anne Applebaum

...z czego dziś po doświadczeniach "Arabskiej Wiosny", tragedii Syrii i próbach ustanowienia Państwa Islamskiego już chyba tylko pani Applebaum potrafi uczynić publicznie zarzut jakimkolwiek, a już szczególnie chińskim lub rosyjskim elitom politycznym, starającym się (na ile potrafią i doświadczenie im podpowiada) utrzymać w granicach w miarę bezkonfliktowych zachowań wspólnotowych w sumie ~1,5 miliarda [!] obywateli *...

...podążając w świadomym (tak tylko sądzę, bo niby skąd miałbym tak naprawdę wiedzieć; pan Putin pije mleko...

źródło: "Google Images"

...a w Pekinie co piją, to nie wiem, ale też od rana wyglądają w telewizyjnych przekazach zdrowo i to nawet przy poniedziałkach, co wyklucza miedzy nami bliższe kontakty z braku wspólnych tematów do konwersacji...) wyborze drogą ewolucji, a nie rewolucji, których potworności akurat te narody, jak mało które jeszcze do niedawna doświadczyły historycznie raptem nie dalej, jak "wczoraj"...

...by zaraz poniżej, po kilku zdaniach napisać...

"... It’s true that many American institutions, mostly academic and charitable, offer human rights seminars or journalism training to groups around the world..." (To prawda, że ​​wiele amerykańskich instytucji, głównie naukowych i charytatywnych, oferuje seminaria w dziedzinie praw człowieka lub szkolenia dziennikarskie adresowane do grup na całym świecie... - w wolnym tłumaczeniu T.L.)

...i dalej jednym ciągiem...

"...But the funding for such activities is limited, a fraction of what China spends on lobbying or Russian spends on disinformation campaigns designed to influence U.S. policy. Their beneficiaries aren’t trained to become Western allies, let alone to follow American orders. On the contrary, really successful political movements always have local roots, local leaders and unpredictable dynamics. Nobody was more surprised by the uprising in Egypt’s Tahrir Square than the U.S. government. Nobody was less prepared for Ukraine’s pro-Europe protests than Europe..." - źródło j.w. "The Washington Post" by Anne Applebaum

...czego nie mam zamiaru tłumaczyć, by przez to nie stać się w jakiejś cząstce współwinnym może i w pełni nieuświadomionego (już), a jednak udziału amerykańskiej publicystyki w sprowadzaniu na manowce rzesz ufnych, bo jeszcze niedoświadczonych nędzą, głodem i poniewierką...


...pozoru wręcz monstrualnie karykaturalnej wolności może i sprawiającej jakąś mroczną satysfakcję pani Hillary Clinton...

źródło: "Google Images"

...i jeszcze paru namawiających usilnie innych do "wyjścia z klatki tyranii braku swobód obywatelskich" samemu pozostając w ukryciu mrocznych zakamarków "Małpiej klatki demokracji"...

"Democracy is the art (and science) of running the circus fron the monkey cage"
źródlo: "...gdyby nie fakt, że..." by T.L.

...ale w żadnym razie nie mnie w pewności jej bezużyteczności społecznej w takiej i jej podobnych w swojej istocie emanacjach, jakkolwiek by to prowincjonalnie i barowo nie brzmiało...

...sobie a Muzom w wirtualnym monologu zapisane w ten kończący kolejny weekend wieczór...

:-(

* nawet w prowincjonalno barowym postrzeganiu świata trudno sobie wyobrazić drugą "Arabską Wiosnę" idącą w parze z syryjską tragedią w takim wymiarze - nie wspominając przy tym o Państwie Islamskim sięgającym swoją wschodnią granicą po pustkowia Mongolii, co wydaje się akurat dzisiaj wprost nieuniknioną konsekwencją skutecznej destabilizacji Rosji i Chin cokolwiek by kto o nich myślał i jak je postrzegał...

środa, 1 października 2014

...bez względu na krytykę...

...jakiej poddawany był "The U.S. Army/Marine Corps Counterinsurgency Field Manual" i jego praktycznie jeśli nie żadnej, to minimalnej skuteczności choćby w takim Afganistanie, Iraku czy gdziekolwiek indziej...

źródło: "Small Wars Journal"

...funkcjonuje ona nadal w zmienionej wersji datowanej na maj 2014 roku i stanowi niebagatelny element w procesie podejmowania decyzji politycznych i wojskowych Stanów Zjednoczonych Ameryki mimo tego, że jego przydatność określa się w omówieniach tylko na poziomie taktyczno operacyjnym...

"...at the tactical and operational level..."

źródło: "Small Wars Journal", “Counterinsurgency is Not a Substitute for Strategy” by David S. Maxwell

...dlatego w chwili publicystycznej słabości pozwalam sobie odnotować fakt przypisania publicznie w końcu organizatorom Państwa Islamskiego statusu "ruchu rewolucyjnego"...

"... that revolutionary movements like ISIL..." 

źródło: " Foreign Policy", "ISIL 3-24: Do they do counter-insurgency?" by Thomas E. Ricks

...opisanego poprzez FM3-24/MCWP 3-33.5 ( nowa wersja "The U.S. Army/Marine Corps Counterinsurgency Field Manual" ) właśnie...

źródło jak podano wyżej

...co niczego współcześnie w rzeczywistości Bliskiego Wschodu nie zmienia, ale czyni wespół z treścią zawartą w "The Case Against Qatar" pióra pani Elizabeth Dickinson odnotowaną w poście "...napisałem wczoraj sobie a Muzom..." przeszłe i przyszłe niepowodzenia U.S. (i ich koalicjantów) w tej przestrzeni mniej niepojętymi...

źródło: "...napisałem wczoraj sobie a Muzom..." by T.L.

...dla euroatlantyckiej opinii publicznej...

...a moich kilka wpisów w tym temacie nie tak już ekscentrycznymi, jakby mogło się w pierwszym czytaniu wydawać...

źródło: "etykieta ISIS" by T.L.

...napisałem wczoraj sobie a Muzom...

...że po prawdzie, to ja bym w dzisiejszych czasach na zbyt wiele sobie nie pozwalał będąc na miejscu posła Kalisza Ryszarda i reszty ferajny z ulicy Wiejskiej funkcjonujących oddzielnie i pospołu w przekonaniu "...a kto nam co może zrobić, zawodowym politykom..."...

...ilustrując zapis odpowiednią według mnie fotograficzną składanką...


...co zdaniem recenzentów moich wpisów jest zbyt enigmatyczne, jak na możliwości percepcyjne intelektu adresatów, choć oni sami są innego zdania funkcjonując na co dzień i od święta w świecie rojeń galaktyczne wręcz odległym od rzeczywistości dającej się precyzyjnie zdefiniować raptem kilkoma cytatami...

"...By August, Washington was calling on Assad to step down as well. Not long thereafter, Qatar began its Syrian operation, modeled on the Libyan adventure.

Like the tendering of a contract, Doha issued a call for bidders to help with the regime's overthrow. "When we started our battalion [in 2012], the Qataris said, 'Send us a list of your members. Send us a list of what you want -- the salaries and support needs..."
(W sierpniu Waszyngton wezwał Assada do ustąpienia z urzędu, po czym Katar rozpoczął na wzór libijski operację w Syrii. Podobnie, jak w przypadku każdego innego przetargu urzędnicy katarscy opublikowali zaproszenie adresowane do chętnych przyjęcia zlecenia obalenia reżimu. „Kiedy zaczynaliśmy organizować naszą brygadę (w 2012 roku) – mówi jeden z wykonawców zlecenia – Katarczycy zażądali stosownej w takich okolicznościach dokumentacji; Prześlij nam listę członków ekipy, zapotrzebowanie materiałowe, preliminarz wydatków i zapotrzebowanie na dodatkowe wsparcie…” - w swobodnym przekładzie T.L.)

źródło: "Foreign Policy"

...albo jak ten, w przekazie mówiący nic ponad, jak tylko...

"..."They had to literally go to their address book and say, 'Who do we know in Libya?'" ... - źródło j.w.

...na tyle jasno i czytelnie, że nie wymagający tłumaczenia...

...piszę w żadnym razie nie w chęci kontynuacji monologu z kimkolwiek uchodzącym w Pospolitej za autorytet w prezentacji dzień po dniu na pierwszych stronach nadwiślańskich gazet i ekranach telewizorów aktualnych zdarzeń przesądzających o losach milionów...

...a przy okazji publikacji sygnowanej przez panią Elizabeth Dickinson przez wzgląd na jej praktyczną wielowymiarowość rzeczywistych i możliwych odniesień...

(...)
:-(

niedziela, 28 września 2014

...tak się prowincjuszowi pomyślało...

 ...przy zaczytaniu tekstem...

źródło: "onet wiadomości"

...podążając śladem ofiar "Arabskiej Wiosny" od Libii po Syrię...

...jaka jest w końcu faktyczna, uchwytna różnica pomiędzy ich piekłem neoliberalnej demokracji, a tym nad Wisłą...

..i wychodzi na to, że tylko w skali; tam cierpią i giną dziesiątki tysięcy na miesiąc...

...a tu w świetle medialnych jupiterów raptem kilka osób (...) nie wspominając o tych niepoliczalnych, oddartych z człowieczej godności i poczucia bezpieczeństwa w mrokach anonimowości choćby przysłowiowymi już "śmieciowymi umowami o pracę" (...)...

...prowadzonych przez nadwiślańskie autorytety obowiązujących tu i teraz nadrzędnych wartości ku przeznaczeniu...

źródło: "...zaiste, dziwny to kraj..." by T.L.

...co zawsze, jak i w przeszłości, tak i dziś stanowi o sukcesach zdawało by się niemożliwych do zaakceptowania idei albo pozornie nieatrakcyjnych - piszę bez pytania dla kogo... - próbach burzenia zastanego porządku...

...bowiem nie one same w sobie o tym stanowią, a tło na jakim są prezentowane...

...jak i dla Libijczyków, tak i Irakijczyków, Syryjczyków a i pozostałych też...

...w przekonaniu, że nic, co możliwe, nie możne być gorsze od tego, co jest...

...ot i cały sekret zdumiewającego sukcesu tej, czy owej próby ustanowienia tam, czy ówdzie jakiegoś kalifatu:

Płynąca z kranu woda, prąd w kontakcie, czynna codziennie piekarnia, jako tako zaopatrzony sklep spożywczy za rogiem, czysta i bezpieczna (jeśli tylko akurat nie bombardowana przez samoloty amerykańskiej koalicji) ulica, jakaś praca, jakaś płaca choćby najmarniejsza...

...tak, a nie inaczej było także po 1945 roku w całej, powojennej Europie...

...a i w szczególnie sponiewieranej tym porażającym kataklizmem Polsce też, gdzie dla tych, co przeżyli ważniejsza była kolejna randka z przyszłą żoną, ślub i narodziny dziecka, budowa domu, mostu, otwarcie szkoły i remont kościoła...

...a nie to, kim jest po prawdzie i dokąd zmierza ten, co tu i teraz to zapewnia i gwarantuje...

...torturując i zabijając w raczej mniej niż bardziej tajnych kazamatach tych, którym po tym Armagedonie było nie dość, bo ten Orzeł Biały, to żaden Orzeł, tylko jakaś ptica na poły oskubana z godności korony...

...piszę sobie a Muzom w niestosownym uproszczeniu pocieszając się przy tym przekonaniem, że mimo wszystko dalekim od nad wyraz niebezpiecznych przekłamań zawartych w treści opinii zapisanych przez pana Przemysława Henzla  jak i Grzegorza Cieślaka z Collegium Civitac, tak i profesora Moshe Sharona nie zapominając o pani Brigitte Gabriel (Gabriel says that Islam keeps countries backward, and that it teaches terrorism. To promote her views, she founded the American Congress For Truth and ACT! for America, a citizen action network that promotes "national security and the defense of American democratic values against the assault of Radical Islam." (Gabriele twierdzi, że Islam utrzymuje kraje w zacofaniu i uczy terroryzmu. Aby głosić swoje poglądy założyła Amerykański Kongres Prawdy i organizację ACT! dla Ameryki tworzącą ogólnokrajową sieć obywatelskiego wolontariatu służącego „bezpieczeństwu narodowemu i obronie amerykańskiej demokracji przed napaścią radykalnego Islamu”. - źródło: "Wikipedia" w wolnym tłumaczeniu T.L.)...

źródło: "ACT For America"
:-(

sobota, 27 września 2014

"...no targets were identified as requiring immediate air attack...", czyli...

...ciąg dalszy "...U.S. vs. ISIS reality show..."


źródło: "Blogger T.L."

"...Royal Air Force Tornado GR4 combat jets returned to Britain's RAF Akrotiri base on Cyprus without dropping any of their load of Paveway IV laser-guided bombs, after a seven-hour mission that began before dawn from the Mediterranean island.

"On this occasion no targets were identified as requiring immediate air attack by our aircraft," a ministry spokesman said..."
(Tornada GR4 Królewskich Sił Powietrznych  powróciły do swojej bazy na Cyprze  z trwającej siedem godzin misji (nad Irakiem) nie zrzuciwszy ani jednej bomby  Paveway IV naprowadzanej na cel za pomocą lasera, w które podczas wykonywania tego zadania były uzbrojone z braku wykrycia obiektów wymagających natychmiastowego ataku lotniczego – jak to skomentował rzecznik ministerstwa. - w wolnym tłumaczeniu T.L.)

źródło: "AFP via Yahoo! News"

...co nie wymaga jakiegokolwiek komentarza...

...za to odnotowania profesjonalnego, a i również dżentelmeńsko godnego zachowania pilotów RAF na pewno (...)...

...wpis weekendowy, czyli U.S. vs. ISIS reality show...

"U.S. airstrikes against the Islamic State in Syria only began Monday, but already, as the week ended, the mission there seemed to be growing beyond what was previously advertised..." (Amerykańskie [!] naloty przeciwko Państwu Islamskiemu w Syrii rozpoczęły się w poniedziałek, ale już pod koniec tygodnia wydaje się, że (interwencja) rozrasta się poza wcześniejsze ustalenia - tłum. T.L.)

źródło: "Foreign Policy - The Complex"

...i dalej...

"...At the Pentagon, Chairman of the Joint Chiefs of Staff Gen. Martin Dempsey told reporters that the U.S. would have to train 12,000 to 15,000 Syrian rebels for the "moderate" opposition force to recapture territory under control of the self-proclaimed Islamic State in eastern Syria.

That's exponentially more than the initial 5,000 estimate. At a Senate hearing on Sept. 16, Defense Secretary Chuck Hagel said the $500 million that the White House requested for the effort would involve training 5,000 Syrian rebels in one year in Saudi Arabia.

But Friday, Dempsey said, "5,000 has never been the end state."
 (Ale w piątek (Przewodniczący Kolegium Połączonych Sztabów generał Martin) Dempsey powiedział, że nigdy liczba 5 tysięcy (syryjskich rebeliantów) nie była wielkością ostateczną - w swobodnym tłumaczeniu T.L.)...

There is no public estimate for how much money it will take the U.S. military to train as many as 15,000 rebels. In addition to unknown costs, there is what also seems to be an open-ended time frame..." (Nie ma publicznych oszacowań kosztów związanych z wyszkoleniem przez Amerykanów 15 tysięcy syryjskich rebeliantów.  Oprócz tego nie wiadomo, jak długo takie szkolenie powinno i będzie rzeczywiście trwać. - w wolnym tłumaczeniu T.L.)

...w ambitnym zamiarze zrobienia w końcu czegoś rzetelnie i jak należy...

"...As for the training effort in Syria, "We have to do it right and not fast," Dempsey said. "They have to have military leaders that bind them together. They have to have a political structure into which they can hook; and that's going to take some time..."

...co oczywiście teoretycznie jest możliwe...

...ale tylko i wyłącznie wtedy, jeśli...

...jihadyści ISIS w tym czasie zajmą się ogrodnictwem...

...a pan Bashar al Assad leczeniem zębów swoich żołnierzy (z zawodu jest przecież stomatologiem - odnotowuję jakby ktoś jeszcze nie wiedział)...

...piszę jak zawsze tylko sobie a Muzom w wirtualnym monologu prowincjusza wdzięczny animatorom tego widowiska za przywołanie z mojej nadwerężonej już upływem czasu pamieć...

...obrazu słodkiej Gołąbeczki Maciejczykowej...

...która często powtarzała...

..."jak się nie ma miedzi, to się w domu siedzi"...



...nie bez przyczyny i racji (...)...

...bo to była kobieta z natury wręcz wzorowo odpowiedzialna, co uświadomiłem sobie w pełni - jak zawsze to bywa - dopiero po wielu, wielu latach (...)...

wtorek, 23 września 2014

...nie dalej, jak kilka godzin temu...

...pisałem w zawstydzeniu pełnym poetyckich porównań i delikatności przez wzgląd na moich amerykańskich przyjaciół i znajomych...

źródło: "...na marginesie, z tym, że..." by T.L.

...ale jeśli teraz czytam słowa prezydenta Obamy opublikowane przez "The Associated Press" dosłownie kilkanaście minut temu...

"...Obama say the U.S. is "proud to stand shoulder-to-shoulder" with Bahrain, Qatar, Saudi Arabia, Jordan and the United Arab Emirates in conducting the strikes." (Obama mówi, że US są "dumne stojąc  ramię w ramię" z Bahrajnem, Katarem, Arabią Saudyjską, Jordanią i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, w prowadzeniu (wspólnych) ataków (lotniczych na wschodzie Syrii). - w wolnym tłumaczeniu T.L.).

źródło: "AP via Yahoo! News"

...to pozwolę sobie a Muzom odnotować, że towarzystwo samych tylko monarchów absolutnych i arabskich szejków w prowadzeniu jakiejkolwiek wojny przez nieustającego pretendenta do przewodzenia demokratycznemu światu jest na swój sposób komiczne - jeśli jakakolwiek wojna może być śmieszna...

...i jeśli komuś cała ta tragifarsa przysparza splendoru, to tylko niepodzielnym, arabskim władcom, którzy w końcu mogą pokazać komu trzeba (...), nie inaczej, jak swojego zaatlantyckiego "gladiatora"...

źródło: "U.S.Air Force" (w adaptacji T.L.)

...spuszczonego w końcu z łańcucha nie tyle przeciwko Państwu Islamskiemu, ile faktycznie Syrii Bashara al-Assada*...

...na to wygląda znad kontuaru baru...

...a czy nie bez racji, to czas pokaże...

:-(

* "...The presence of Arab allies in the attacks was crucial for the credibility of the American-led campaign. With the backing of Jordan and the Gulf monarchies, Washington has the support of Sunni states hostile to Assad..." (Obecność Arabskich sojuszników w ataku była kluczowa dla uwiarygodnienia prowadzonej przez Amerykanów kampanii. Z poparciem Jordanii i (innych) monarchii Zatoki Perskiej Waszyngton wspierają (tylko i wyłącznie) państwa Sunnickie wrogie  Assadowi. - w wolnym tlumaczeniu T.L.)

źródło: "Reuters"

...na marginesie, z tym, że...

...bez przekonania już i wewnętrznej potrzeby pisania czegokolwiek w tej kwestii ponad...

collage by T.L. w kolejności źródeł od góry: "The Washington Post", po lewej też "The Washington Post" i po prawej "The Monkey Cage"

...nawet wprost, krótko i węzłowato bez jakichkolwiek personalnych odniesień, a tylko w ilustracji pewnego powiedzonka współcześnie szczególnie niepoprawnego politycznie (...)...

"Middle East room service" by T.L. w sytuacyjnej adaptacji źródła "Chicago Tribune

...na co postrzegana znad kontuaru baru cała ta tragifarsa...

"...When Egyptians say, "We're in a terrorist phase now," they are referring not to the Islamic State (IS) but to Ansar Beit al-Maqdis, which has been killing policemen and soldiers in the Sinai; to the Muslim Brotherhood, which they see as the political face of jihadi violence; and to the civil war next door in Libya. Sameh Shoukry, Egypt's foreign minister, recently denied that Cairo has agreed even to join the U.S.-organized military campaign against IS. "The mission of the Egyptian army is to protect the Egyptian people and the country's borders," he said tartly..." (Kiedy Egipcjanie mówią: "Żyjemy w czasach terroryzmu" nie odnoszą się tym do Państwa Islamskiego (IS), ale do Ansar Beit al-Maqdis  zabijającej policjantów i żołnierzy na Synaju jak i do Bractwa Muzułmańskiego, które postrzegają jako polityczną twarz przemocy dżihadu i wojny domowej w Libii. Sameh Shoukry, minister spraw zagranicznych Egiptu, niedawno zaprzeczył,  jakoby Kair zgodził się przyłączyć  do zorganizowanej przez USA kampanii (koalicji) wojskowej przeciwko IS. "Misją egipskiej armii jest ochrona narodu egipskiego i granic tego kraju," powiedział oschle. - w wolnym tłumaczeniu T.L.)


źródło: "Foreign Policy"

...bez wątpienia zasługuje w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety sobie a Muzom...

"...But the West is not about to join a campaign to crush political opponents on the pretext of fighting terrorism. Egypt and its new friends in the Gulf will have to do that on their own." - źródło j.w.

:-(

poniedziałek, 22 września 2014

...z cyklu "co prawda, to prawda"...

"..."It's hard to wage a war with ideas online," said Abdulaziz Al-Mulhem, the spokesman for the Saudi Ministry of Information and Culture..." ("Trudno jest prowadzić wojnę idei w Internecie", powiedział Abdulaziz Al-Mulhem, rzecznik Ministerstwa Arabii Informacji i Kultury. - w przekładzie T.L.)

źródło: "AP by Aya Batrawy via Yahoo! News"

...a już na pewno wtedy, kiedy nie ma się żadnej...

...poza może tylko tą, że królewski ród Saudów poświęca się - to prawda - nie od zawsze, ale od połowy lat czterdziestych ubiegłego wieku to już na pewno, walce o demokrację na Bliskim Wschodzie przy nieustającym wsparciu kolejnych rządów Stanów Zjednoczonych Ameryki...

źródło: "...w tym rozdaniu stawiam ostatnie $100 na..." by T.L.

...no i dobrze (...)...

...ale znad kontuaru baru wydaje się, że tym razem jeśli o cokolwiek walczy, to o swoje istnienie...

źródło: "Zoom saudyjski..." by T.L.

...nie tylko na kartach historii nowego Bliskiego Wschodu w nieurojonym poczuciu zagrożenia...

...piszę sobie a Muzom w wirtualnym monologu nie wiedzieć czemu wręcz już mantrycznie za każdym razem, gdy tylko znajdę powód, by cokolwiek odnotować w temacie Arabii Saudyjskiej...

źródło: "pani Linda S. Heard pyta..." by T.L.

...a wracając do tematu, to czytając nie kogo innego, jak "strzelca wyborowego"...

źródło: "Arab News"

...wirtualnej wojny idei zatrudnionego przez samego księcia Salmana*...

"...The surprise is this. Those recruits and wannabes are not motivated by poverty or marginalization, as used to be the thinking; most are sons of the educated middle classes. That’s a shocker because it’s hard to understand why any educated person could imagine the so-called Islamic State headed by a Rolex-wearing former secular Baathist Caliph, who’s been photographed with his arm around a scantily-clad young female in a former life, is the real deal..."

źródło: "Arab News"

...odnoszę zdecydowanie niepoprawne politycznie wrażenie w nazbyt upoetyzowanych nadinterpretacjach (...) - a jednak...

...że ten jakiś samozwańczy kalif w portrecie pani Lindy S. Heard może - na pewno wbrew intencjom autorki, w co nie wątpię - przypominać co bardziej oczytanym Internautom (a do takich można raczej zaliczyć "...are sons of the educated middle classes..." bez oglądania się na to, co dziś można usłyszeć o jakości współczesnego wykształcenia ) takiego - nie przymierzając - Dantona, albo Mussoliniego, nie wspominając o paru jeszcze innych europejskich politykach, po których poza skandalami natury obyczajowo finansowymi coś jednak zostało na tym Bożym świecie...

...choć zapewne nie takich skojarzeń oczekuje książę, członek elitarnej grupy 2000 - spośród liczącego 15 000 osób "Domu Saudów" - sprawujących niepodzielną władzę w królestwie...

...ale to w końcu jego problem, a nie mój...

...wypada tylko dodać, że na wojnie ma się takich żołnierzy, na jakich zasługujemy, w oczywisty bowiem sposób nietrafnie było by napisać przy tej okazji, że takich, na jakich nas stać...

"... Prince Salman's son Turki bin Salman Al Saud is owner of the paper." - źródło: "Wikipedia"