Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Susan Rice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Susan Rice. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 sierpnia 2014

...mimo wszystko uważam...

...w niezmienności przekonań odnotowywanych w wirtualnych monologach, że wojna...

...z - na ten przykład - Rosją albo Chinami, to nie to samo, co wojna z terroryzmem gdziekolwiek na świecie, a tym bardziej na terenie samej Ameryki...

"... then our nation will find itself in a position where it is unable to defend itself and could become the victim of terrorism on U.S. soil once again."

źródło: "The Daily Caller" via "Yahoo! News"

...bowiem raz, że w perspektywie co najmniej kilku dekad ta pierwsza pozbawiona jest wariantowości "albo, albo" za każdym razem będąc wojną z tak, czy też inaczej skonstruowaną kolacją (...)* swoim potencjalnym choćby istnieniem przesądzającą już na samym wstępie o niestosowności choćby tylko samych "gier wideo" w słusznej skądinąd konstatacji autora tekstu cytowanego wyżej...

"...War is not a video game. You cannot hit the pause button.."

...a dwa, to zdaniem prowincjonalnego poety barowego nie tyle sam prezydent Obama jest...

"Pentagon Official: The Facts Are In, And Obama’s Policy Is A Direct Danger To The United States"

...co kręcące się wokół niego bliżej lub dalej persony godne z osobna i w poszczególnych konstelacjach już nie tylko kilku akapitów poświęconych im wpisów...

...ale rzetelnych warsztatowo opowiadań, bo nie napiszę "analiz i opinii" nie mieszczących się w przestrzeni moich, wirtualnych zainteresowań i ambicji...

...reasumując wydaje się znad kontuaru baru, że pan Obama jest dziś zasmucająco samotny tą najbardziej dolegliwą z możliwych samotności...

...samotnością w tłumie...

...co nietyle było mu sądzone, ile stało się nieuchronne z chwilą podjęcia przez niego prezydenckiego wyzwania...

...i nie napiszę po raz kolejny, że z góry skazanego na spektakularną porażkę, bo już pisałem...

"...Kolejna kadencja Baracka Obamy, to kontynuacja jego izolacji z wyboru i okoliczności, ucieczka przed rzeczywistością w krainę rojeń o swoich szczególnych właściwościach z chybionymi odwołaniami do mirażu nic nie znaczącego (...) elektoratu:.." - źródło j.n. "Czarno widzę w Białym Domu:"


...ale pomyśleć to tak sobie mogę ile razy tylko zechcę...

:-(

* cokolwiek napisane w tej kwestii dalekie będzie od stanu faktycznego poza jednym; to Chny rozstawiają dziś figury w tej grze pozorów...

niedziela, 10 marca 2013

Post w konwencji literackiej:

Wypada, a i pewnie wręcz należy odnotować, że wcale nie najgorszy poeta z pana Hamida Karzaia: śmiało podąża na arabsko islamski Parnas śladem prekursora Bashara al-Assada...

"...Earlier Sunday, President Karzai accused the Taliban of being "at the service of America" by using attacks like the ones on Saturday to frighten Afghans into wanting foreign forces to remain in Afghanistan beyond the 2014 deadline..."

źródło: "Voice of America"

...żałować tylko można, że Mrs. Susan Rice za tego rodzaju poetyką pewnie nie przepada, czemu trudno się dziwić, bowiem za czasów jej pobytu na Stanford University i w Oxfordzkim New College ten rodzaj ekspresji wypowiedzi nie był znany, przez co nie był również wykładany, a cóż dopiero praktykowany.

Nie znaczy to zaraz, że uważam ją za polityka konserwatywnego - jeśli już, to za niezbyt zorientowanego w najnowszych trendach tego rodzaju światowej twórczości, co na pewno nie ma akurat już dziś żadnego znaczenia dla jej arabsko islamskich autorów, ale dla amerykańskich koneserów i kolekcjonerów jakieś może mieć...

...choćby takie, że ktoś ich ubiegnie w patronowaniu tej nowince z praktycznymi konsekwencjami takiego biegu zdarzeń w przyszłości.

Napisałem "w przyszłości" ?

Pewnie w weekendowym uniesieniu, starając się nie widzieć, nie słyszeć i nie powiedzieć  że to już faktycznie "musztarda po obiedzie", "obiedzie" na który gospodarze na pewno nie zapraszali postronnych, choć tym ostatnim tak się wydaje.

God Save the America !..

God Save Mr. John Kerry !
God Save the World !

"...The job would place her at the nexus of foreign-policy decision making and allow her to rival the influence of Secretary of State John F. Kerry in shaping the president’s foreign policy..."

źródło: "The Washington Post"

A już miałem nadzieję...

(linked to "The reference entry for Mrs.Susan Rice:")

czwartek, 6 grudnia 2012

Pani Susan Rice jest dzielnym kolegą:

„…Clinton said Rice shouldn't be criticized for repeating information that later turned out to be wrong.”

źródło: "The Associated Press"

Problem w tym, że źródłowe (agenturalne) informacje były poprawne, a pani Susan Rice swoim wystąpieniem w oczywisty sposób stała się współuczestnikiem ewidentnej próby matactwa bliskiego otoczenia prezydenta Obamy w tej sprawie, co ślicznie zaświadcza o jej dyspozycyjności, nie najlepiej jednak o rozeznaniu w przestrzeni politycznej w wymiarze międzynarodowym, bowiem dziś tak należy definiować Islam, Jihad i nierozłączny z nimi terroryzm.

niedziela, 25 listopada 2012

“State of War”, czyli "Lord of the Flies":

Prolog do drugiej części hollywoodzkiej epopei "Historia Barack Hussein Obamy II - Chata Wuja Toma nad Potomac River":

„…a bunch of old white guys standing in the way of the ascension of a young, talented, guilty-of-nothing ­African-American woman…” pisze John Heilemann na stronach “New York Magazine” w artykule zatytułowanym “State of War”.

źródło: "New York Magazine"

Wojny, którą zgodnie z obowiązującą współcześnie normą pisanych w Hollywood scenariuszy wygra oczywiście młoda Afro-Amerykanka, ponad przeciętnie utalentowana kobieta z nieuniknionym po tym wszystkim napisem: „The End”.

I tym razem nie ma innej opcji, takie są bowiem reguły tej zabawy.

:-(

sobota, 24 listopada 2012

The reference entry for Mrs.Susan Rice:

Sekretarzowanie pani Hillary Clinton można uznać za śmieszne z umowną stosownością użycia tego przymiotnika w odniesieniu do sposobu uprawiania polityki przez mocarstwa.

Natomiast teraz zanosi się na to, że będzie i śmieszno, i straszno.

„…"She's got a sort of a cowboy-ish attitude," one Western diplomat said. "She has a tendency to treat other countries as mere (U.S.) subsidiaries."


źródło: "Reuters"

Tak sądzę, ale na szczęście to już dziś tylko wewnętrzna sprawa Stanów Zjednoczonych Ameryki, którą zainteresowani będą mogli śledzić z pilotem w ręku na podobieństwo kolejnej produkcji made in Hollywood w obowiązującej tam już od lat niezmiennej konwencji błyskotliwego Afro Amerykanina błyszczącego w dwójnasób na tle swojego, zidiociałego, białego, ekranowego partnera.

Jednak nie to jest powodem mojego zainteresowania tym doniesieniem agencyjnym, a inne treści w nim zawarte:

„…Then came the battle for control of Libya in early 2011…”

I dalej:

“…The British and French were dumbstruck (…) Within 36 hours of the resolution passing on March 17, 2011, "the French were bombing Gaddafi's forces as they prepared to attack Benghazi," said one senior Western diplomat involved in the negotiations. "The Americans pushed the process well beyond what we thought we could achieve in the council, and it succeeded…"

Co pozwala zapisać na polityczne konto przyszłej, choć niedoszłej jeszcze, amerykańskiej Sekretarz Stanu, pani Susan Rice współudział sprawczy w wymordowaniu ~50 tysięcy Libijczyków w interesie światowego Jihadu.

Fakt: referencja godna tego stanowiska.

piątek, 16 listopada 2012

Co faktycznie powiedziała Susan Rice:

„…Republicans have attacked Rice, who is considered a possible nominee to replace Hillary Clinton as secretary of state, for suggesting the attack was the result of spontaneous protests…” 

źródło: "CBS News"

Moim, skromnym zdaniem pomiędzy atakiem (have attacked) a przypomnieniem (to remind) istnieje znaczna różnica – w każdym razie na pewno w języku polskim.

Przypomnijmy zatem, co w tamtym czasie mówiła pani Susan Rice pozostawiając czytelnikowi do rozstrzygnięcia, czy była to sugestia, czy też twierdzenie (a niech by nawet oględne):

"...She said the flare-up in the Middle East, North Africa, and some Asian countries was triggered solely by the amateurish movie lampooning the Prophet Mohammed and not due to waning US popularity in the Muslim world.."

I dalej:

“…People gathered outside the embassy (consulate) and then it grew very violent and those with extremist ties joined the fray and came with heavy weapons... and that then spun out of control," Rice told "Fox News Sunday."

"But we don't see at this point signs this was a coordinated plan, premeditated attack. Obviously, we will wait for the results of the (FBI) investigation and we don't want to jump to conclusions before then."
(źródło: "AFP via "Wielki LOL" tygodnia: - Blogger T.L.")

niedziela, 16 września 2012

"Wielki LOL" tygodnia:

Pani ambasador U.S. przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, Susan Rice na pewno zasługuje na „Wielkiego LOL’amijającego tygodnia z szansą na „LOL’a” miesiąca, a może i politycznego kwartału nie tyle za przywołany cytat, ktory już sam w sobie jest kuriozalny i zasługuje na wyróżnienie, ile za koncept zajecia się własnoręcznie tym nabrzmiałym sytuacyjnie problemem z o czywistymi skutkami takich praktyk. (tekst pobrano z "Google+ T.L. Profile")

źródło: "AFP via Google"

"...She said the flare-up in the Middle East, North Africa, and some Asian countries was triggered solely by the amateurish movie lampooning the Prophet Mohammed and not due to waning US popularity in the Muslim world.."

źródło: "AFP via Google"