Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Kerry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Kerry. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 maja 2015

...niezobowiązująco lekkim piórem prowincjusza...

Nie bez publicystycznej racji Redakcja ( tekst sygnowany „by Editorial Board”) „The Washington Post” pisze w tytule o kontynuacji jej zdaniem niewłaściwych przesłań w kwestii jak i Syrii, tak i Ukrainy formułowanych pod adresem Rosji przez waszyngtońską administrację pana prezydenta Obamy.

Z tym, że wypadało by przy tej okazji nie zapominać, iż rzadko kiedy chadzają one w zgodnej parze z racjami natury czysto politycznymi determinowanymi (tu akurat amerykańską) racją stanu nie tylko wymagającą dziś rezygnacji z mirażu przesądzających skutecznie o czymkolwiek wpływów na Bliskim Wschodzie, ale i z Krymu…

„…Russian officials and media pointedly noted that Mr. Kerry did not challenge the Russian annexation of Crimea — the signal achievement of Mr. Putin’s aggression — in the talks…”

źródło: "The Washington Post" - "The U.S. continues to send the wrong message to Russia" by Editorial Board

…a i pewnie jakiegoś znaczącego, ukraińskiego kompromisu też - dodam wydaje się niebezzasadnie…

„…Judging from Moscow’s rhetoric, Mr. Kerry’s outreach may have convinced Mr. Putin only that the Obama administration will eventually swallow his terms.” - źródło j.w.

…nie wspominając o Arabii Saudyjskiej wraz z Emiratami (...)…

…podążając z braku jakiegokolwiek innego wyboru śladem Rosji, która w stosownym czasie pozbyła się optymalnie tanim kosztem zbędnego balastu państw satelickich w myśl dobrej praktyki „skracania frontu” strefy bezpośrednich wpływów w sytuacjach skrajnie niepewnych...

źródło: "China Daily" - "Diving" by Li Feng

...po to, by zachować minimum efektywnego potencjału stanowiącego o zachowaniu statusu mocarstwa światowego na bieżąco, jak i w przyszłości…

…odnotowuję jak zawsze tylko sobie a Muzom niezobowiązująco weekendowo już "lekkim piórem" prowincjusza bez pretensji do eksperckiej poprawności pomijając tym razem milczeniem istotną - wydaje się znad kontuaru baru - różnicę pomiędzy pozostawieniem przez moskiewskie elity polityczne państw byłego obozu samym sobie w stanie pozwalającym im lepiej lub gorzej, ale samodzielnie egzystować w samostanowieniu, czego w żadnym razie nie da się powiedzieć o narodach, którym przyszło ostatnimi czasy poczuć powiew boskiego wiatru wolności wiejącego znad Potomac River (...)…

:-(

niedziela, 15 marca 2015

...jeśli pan Wojciech Cegielski twierdzi...

...w medialnym przekazie Polskiego Radia...

źródło: "Polskie Radio pl" - "Syryjska wojna domowa powinna być wyrzutem sumienia dla całego cywilizowanego świata"

...że...

"To miała być pokojowa rewolucja.."

...to bez wątpienia jako stypendysta "International Visitor Leadership Program"...

źródło: "About IVLP"

"...Jest absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz stypendystą International Visitor Leadership Program rządu Stanów Zjednoczonych..."

źródło: "nowy dziennik - Polish Daily News" - "Zawód – reporter wojenny." by Wojciech Maślanka

...wie co mówi nie inaczej przecież, jak w kompetencji reprezentanta racji praktyk "Pax Americana" gdziekolwiek dziś na świecie...

"...There is no application for IVLP. Participants are nominated and selected annually by the staff at U.S. Embassies around the world..." - źródło j.w. "About IVLP"

...odnotowuję w wirtualnym monologu prowincjusza sobie a Muzom kończąc stosownym sytuacyjnie cytatem datowanym na lipiec 2012 roku...

"...A tak na marginesie szanowna pani Hillary Clinton:

Co może jeszcze być w tamtych stronach - pani zdaniem - bardziej demokratycznego od prezydenta Bashara al-Assada alawity i generała Gwardii Narodowej Manafa Tlassa sunnity ?.."


źródło: "Lekcja demokracji ?" by T.L.

:-(


p.s.
źródło od góry: "Wirtualna Polska" - Małgorzata Gorol: "John Kerry: aby zakończyć syryjską wojnę, USA będą musiały negocjować z Assadem" i "BBC News" - "Syria conflict: We have to talk to Assad, admits Kerry"


...cokolwiek to znaczy...

niedziela, 3 sierpnia 2014

...mimo wszystko uważam...

...w niezmienności przekonań odnotowywanych w wirtualnych monologach, że wojna...

...z - na ten przykład - Rosją albo Chinami, to nie to samo, co wojna z terroryzmem gdziekolwiek na świecie, a tym bardziej na terenie samej Ameryki...

"... then our nation will find itself in a position where it is unable to defend itself and could become the victim of terrorism on U.S. soil once again."

źródło: "The Daily Caller" via "Yahoo! News"

...bowiem raz, że w perspektywie co najmniej kilku dekad ta pierwsza pozbawiona jest wariantowości "albo, albo" za każdym razem będąc wojną z tak, czy też inaczej skonstruowaną kolacją (...)* swoim potencjalnym choćby istnieniem przesądzającą już na samym wstępie o niestosowności choćby tylko samych "gier wideo" w słusznej skądinąd konstatacji autora tekstu cytowanego wyżej...

"...War is not a video game. You cannot hit the pause button.."

...a dwa, to zdaniem prowincjonalnego poety barowego nie tyle sam prezydent Obama jest...

"Pentagon Official: The Facts Are In, And Obama’s Policy Is A Direct Danger To The United States"

...co kręcące się wokół niego bliżej lub dalej persony godne z osobna i w poszczególnych konstelacjach już nie tylko kilku akapitów poświęconych im wpisów...

...ale rzetelnych warsztatowo opowiadań, bo nie napiszę "analiz i opinii" nie mieszczących się w przestrzeni moich, wirtualnych zainteresowań i ambicji...

...reasumując wydaje się znad kontuaru baru, że pan Obama jest dziś zasmucająco samotny tą najbardziej dolegliwą z możliwych samotności...

...samotnością w tłumie...

...co nietyle było mu sądzone, ile stało się nieuchronne z chwilą podjęcia przez niego prezydenckiego wyzwania...

...i nie napiszę po raz kolejny, że z góry skazanego na spektakularną porażkę, bo już pisałem...

"...Kolejna kadencja Baracka Obamy, to kontynuacja jego izolacji z wyboru i okoliczności, ucieczka przed rzeczywistością w krainę rojeń o swoich szczególnych właściwościach z chybionymi odwołaniami do mirażu nic nie znaczącego (...) elektoratu:.." - źródło j.n. "Czarno widzę w Białym Domu:"


...ale pomyśleć to tak sobie mogę ile razy tylko zechcę...

:-(

* cokolwiek napisane w tej kwestii dalekie będzie od stanu faktycznego poza jednym; to Chny rozstawiają dziś figury w tej grze pozorów...

piątek, 1 listopada 2013

"O czymś zapomniałem ?"...

...pisałem nie dalej, jak dwa dni temu:

"...Nie, nie zapomniałem, ale temat wykorzystywania agenturalnego tych danych, to zupełnie inne opowiadanie, które po amerykańskim prologu napisze samo życie prędzej, niż można by się było spodziewać..."

źródło: "Blogger T.L."

...i napisało, co czytam przy porannym kubku kawy w papierowym wydaniu "Gazety Wyborczej PL" datowanej na 31 października - 1 listopada 2013 roku na stronie 11...

źródło:  collage by T.L.

...dokumentując tym zasadność daleko posuniętej rezerwy - najoględniej mówiąc - żywionej przez prowincjonalnego poetę barowego w stosunku do elit euroatlantyckiej wspólnoty rozsądzających o losach milionów...

...elit - jak w tym przypadku - nie tyle politycznych, co mających swoją pracą wpływ na podejmowanie politycznych decyzji:

Ani prezydent Obama, ani, pani Merkel, nie muszą znać się "na Internecie" podpisując jakiekolwiek, międzynarodowe umowy współpracy w tej przestrzeni...

...nie wspominając o bieżącym nadzorze nad działaniami narodowych agencji wywiadu i kontrwywiadu...

"Secretary of State John Kerry admitted Thursday that the NSA's surveillance programs have gone "too far" -- so much so that actions were occurring without knowledge from the Obama administration. (...)

The president and I have learned of some things that have been happening in many ways on an automatic pilot, because the technology is there and the ability is there," he said, according to the Guardian..."
- źródło: "The Huffington Post"

...ale z urzędu powinni być informowani o praktycznej jej istocie w przełożeniu "z polskiego na nasze" i możliwych tej istoty konsekwencjach nie inaczej, jak politycznych, firmowanych przez nich z imienia i nazwiska...

"...Czyżby hiszpański premier Mariano Rajoy nie wiedział, co jego własny wywiad przekazuje do NSA?.."

...i dalej...

"...Clapper ( the Director of National Intelligence ) i Alexander (generał Keith Alexander, dyrektor National Security Agency) mniej więcej coś takiego sugerują. Ich zdaniem wielu europejskich polityków którzy obecnie pomstują na Amerykę, nie ma pojęcia, co robią ich własne wywiady i w jakim zakresie współpracują z NSA..." - źródło: "Gazeta Wyborcza PL" datowana na 31 października - 1 listopada 2013 roku, strona 11, edycja papierowa

...powinni, ale nie są z różnych powodów, pośród których akurat najmniej ważnym jest ten, pozostawiający bez sensownej odpowiedzi pytanie w sytuacyjnym paradoksie wirtualnej przestrzeni...

...czy pani Merkel (albo ktoś inny równy jej rangą) była rzeczywiście podsłuchiwana, czy też będąc podsłuchiwaną, faktycznie nie była...

...albo odwrotnie...

źródło: "The Guardian"

...najmniej ważnym, ale z wartym odnotowania walorem tej sytuacji, który w rękach wytrawnego polityka na miarę cyfrowej rewolucji XXI wieku mogącym być znakomitym narzędziem realizacji politycznych zamiarów czy to w stosunku do wrogów, czy też politycznych przyjaciół bez zbytniej fatygi...

...a po prawdzie żadnej...

(...)

wtorek, 8 października 2013

Today Nazi al-Ruqai, tomorrow you...

...you, you and you...

źródło: "Google Images" and collage by T.L.

"...The Times writes that Ruqai "has been described as a Qaeda computer expert and helped to conduct surveillance of the embassy in Nairobi, according to evidence in trials stemming from the bombings."

But the Associated Press reports that it was "unclear" whether Ruqai's role in Al Qaeda was significant – it describes him as a "scout" in the 1998 attacks – and whether he was involved in any militant activities in Libya. His family and peers say that he was never a member of the terrorist group and had not been involved in any militant activities since 2011, when he returned to Libya after several years in Afghanistan and Iran..."



...chyba że jesteś obywatelem Chin, Rosji albo...

...Koreańskiej Republiki Ludowo Demokratycznej, to wtedy możesz spać  spokojnie.

:-(

niedziela, 6 października 2013

Tym razem "Big LOL Prize" do kwadratu, czyli...

...niekwestionowany winner zgarnia całą pulę...

...za Somali...

...gdzie "trampkarze" w sandałkach z al-Shabaab...

źródło: "Google Images"

...już w pierwszych minutach meczu ustanowili wynik spotkania na 1:0 dla "Zielonych"...

...na co amerykański, elitarny team SEALs odpowiedział zejściem z boiska do szatni na znak protestu przed nieprzestrzeganiem reguł gry przez przeciwnika w pomyleniu somalijskiej plaży pod Baraawe z corocznymi paradami US Army w San Diego połączonymi z pokazem siły i sprawności zbrojnego ramienia narodu Übermenschów...

źródło: "Google Images"

"...Al-Shabab fighters repelled Saturday’s assault, which killed at least one of the group’s fighters, a spokesman for the organization told the Reuters news agency..." - źródło: "The Washington Post"

...i dalej...

"...The use of Navy SEALs suggested that American officials had hoped to take members of the group into custody or collect physical evidence. Strikes on terrorism suspects that aim solely to kill are typically carried out with drone or missile strikes, so as to not put ground troops in harm’s way. The U.S. official said the raid was suspended before the targeted leader could be seized out of concern that a more aggressive assault may have resulted in civilian casualties.

Western officials have grown alarmed that a group that was believed to have had limited ability to operate outside Somalia is now willing to call on supporters, including dual-national Somalis, to carry out attacks abroad..."
- źródło j.w.

...jak i za Libię...

"...Al-Shabab spokesman Abdulaziz Abu Musab told AFP that commandos had stormed the beach by boat, but laid blamed on Britain and Turkey.

"The bungled operation was carried out by white people, who came with two small boats from a larger ship out at sea... one Shabab guard was killed, but reinforcements soon came and the foreigners fled," he told AFP."
- źródło: "Al Jazeera"

...o której można powiedzieć tylko tyle, że to nic innego, jak przysłowiowy "strzał w stopę", który zaboli naprawdę mocno w chwili, gdy sprawca w końcu oprzytomnieje...

"A day after American commandos carried out raids in two African countries aimed at capturing fugitive terrorist suspects, Libya’s interim government on Sunday demanded an explanation from Washington for what it called the “kidnapping” of a Libyan suspect...."

źródło: "The New York Times"

...albo - jak kto woli - "strzał w plecy" libijskiego rządu, który nie dalej, jak "wczoraj" został ustanowiony za cenę życia dziesiątków tysięcy rzeczywistych, lub urojonych zwolenników świętej pamięci pułkownikowa Muammara Kadafiego nie przez kogo innego, jak sojusz NATO pod przywództwem Stanów Zjednoczonych Ameryki i Baracka Husseina Obamy II...

"...Even Libya’s military leaders, who have received counterterrorism training and funding from the United States, expressed surprise at an operation that was reminiscent of the CIA’s rendition of terrorism suspects during the years that followed the Sept. 11 attacks..." źródło: "The Washington Post"

źródło: "Google Images"

...co może i poniektórych cieszy, a może i bawi, ale...

...ja mam zdecydowanie inne poczucie humoru, nie wspominając przy tym o rozeznaniu rzeczywistości w nieustającym wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego nie tak do końca tylko sobie a Muzom, jakby tego sobie życzył ten i ów.

:-(

7 października rano:

Jak donosi na swojej stronie "Fox News" sprawcą bandyckiego (pozaprawnego w skali stosunków międzynarodowych) ataku w Somali i Libii nie jest SEALs, a 1st SFOD-D ( "Delta Force")...

"...Saturday, the U.S. Army's Delta Force, which has responsibility for counterterrorism operations in North Africa, carried out attacks in Somalia and the Libyan capital, Tripoli...."

źródło: "Fox News"

...co oczywiście nie zmienia istoty incydentu pozostawiając płonnymi nadzieje pana Kerry...

"..."I hope the perception is in the world that people who commit acts of terror and who have been appropriately indicted by courts of law, by the legal process, will know that United States of America is going to do anything in its power that is legal and appropriate in order to enforce the law and to protect our security,"

...tym bardziej, że jak sam w końcu publicznie przyznaje...

"...nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go...":

"...Earlier, Kerry said the raids would send the message that terrorists "can run but they can't hide..." - źródło j.w.

środa, 29 maja 2013

W wirtualnym monologu nawet nie z kiepskim dowcipem, a tylko z panem Johnem Kerry:

"... Israel's defense chief said Tuesday a Russian plan to supply sophisticated anti-aircraft missiles to Syria was a "threat" and signaled that Israel is prepared to use force to stop the delivery..."


źródło: "Bloomberg Busnessweek News"

Kreśląc każdy, kolejny wpis - a już szczególnie dotyczący syryjskiej tragedii - staram się za każdym razem doszukać jakiegokolwiek waloru w tym demonicznym teatrze absurdu - bez skutku:

A 4 miliardy dolarów adresowanych właśnie przez rząd Stanów Zjednoczonych Ameryki Palestynie (czytaj Hamasowi) nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla Izraela szanowny panie Moshe Yaalon ?

źródło: "Politico"

Rozumiem, że jako minister obrony widzi pan lepiej z daleka rakiety S-300, ale - niech pan uwierzy poecie barowemu panie Yaalon - te $4 miliardy są również zagrożeniem, i to faktycznie o wiele większym od defensywnych wyrzutni przeciwlotniczych rakiet kontrolowanych w Syrii przez Rosjan.

I sam nie wiem po co ja to piszę w wirtualnym monologu nawet nie z kiepskim dowcipem, a oczywistą bzdurą...

"...The plan is expected to address tourism, construction, light manufacturing, agriculture and communications opportunities.

Kerry said Palestinian agriculture production could double or triple. Tourism could triple, and 100,000 new homes, many of them energy efficient, could be built in the next three years...."

...w każdym bądź razie oczywistą aż nazbyt dla prowincjonalnego poety barowego.

******

Jak zawsze, tak i tu - o wyższości poezji barowej nad współczesną doktryną Demona kracji przesądzi nic innego, jak czas - napiszę w nieustającym, wirtualnym monologu domkniętym mantrycznym "i obym się mylił" zamiast postawienia kropki

:-(

czwartek, 25 kwietnia 2013

Krótka lista priorytetów U.S. Secretary of State:

"Secretary of State John Kerry said on Wednesday that Tamerlan Tsarnaev returned from a six-month stay in Russia last year “with a willingness to kill people...”

źródło: "The Boston Globe"

I dalej:

“...We just had a young person who went to Russia, Chechnya, who blew people up in Boston,” Kerry said. “So he didn’t stay where he went, but he learned something where he went and he came back with a willingness to kill people...” (źródło j.w.)

Instytucjonalny reprezentant państwa pretendującego do bycia światowym mocarstwem, jakim jest niewątpliwie Sekretarz Stanu U.S. John Kerry, może kreować jego wizerunek na różne sposoby, ale na pewno nie powinien być w swoich opiniach megalomańsko śmieszny, że przez wzgląd na wrodzoną delikatność nie napiszę (...) zazdroszcząc innym ich umiejętności do wyrażania opinii w rygorze publicystycznej powściągliwości (tu pan Steven Plaut):

źródło: "Frontpage Mag"

Tym bardziej, że priorytetowa, "krótka lista" wrogów euroatlantyckiego Demona kracji nie jest dla nikogo żadną tajemnicą, choć nie trzeba być zaraz poetą barowym, by przewidzieć wynik zmagań pomiędzy Chinami, Rosją, Izraelem i panią Angelą Merkel z jednej strony, a Stanami Ameryki Północnej w parze z "al-Qaedą" i jej bękartami z drugiej...

...tak sobie myślę w wirtualnym monologu w sprowokowanej sytuacyjnie konfrontacji kompetencyjnej przy porannym kubku kawy pomiędzy prowincjonalnym poetą barowym a Sekretarzem Stanu U.S. pozostawiając jej ostateczne rozstrzygnięcie czasowi.
:-(

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Z cyklu "ktoś pyta, ja odpowiadam"...

... choć pytanie "...kogo teraz napadną „ofiary terroryzmu" ?" jest dziś już tylko natury retorycznej, bowiem odpowiedz na nie jest już znana...

"...We want to see the coalition lead the way by ramping up its ability in order to be able to provide assistance, deliver services, and respond to the needs of the Syrian people. And every day, in the absence of peace, President Obama is committed to be helpful in non-lethal aid in order to help the Syrians be able to manage that. For the last several months, we have steadily increased our non-lethal assistance to more than $127 million, and that aid is providing food now, medical kits now, and support for local leaders who are trying to lay the groundwork for a stable and a democratic future..."


źródło: "U.S. Departament of State"

...w dążeniu do realizacji koncepcji wpisanej w próbę zachowania światowej dominacji U.S.A. poprzez destabilizację czego i gdzie się tylko da w marszu od północnoafrykańskich wybrzeży Atlantyku po okolice... Morza Południowa Chińskiego mając po drodze dziś jeszcze Syrię, Turcję[!] - swoja drogą aż kusi, by zapytać, czy pan Recep Tayyip Erdoğan o tym pomyślał - Kaukaz, Rosję i Regiony Autonomiczne pogranicza Chin właściwych.

Proste ?

Jak drut tym razem, a że przypomina rojenia niewydarzonego poety barowego snute na ciężkim, poniedziałkowym kacu ?

Dzięki Bogu - kimkolwiek On jest - dziś już nie wszystkim, co pozwala mimo wszystko nie tracić nadziei i spać spokojnie bez koszmarów przynajmniej w tej kwestii.

wtorek, 9 kwietnia 2013

French president’s camel, al-Qaeda i jedno pytanie:

...Mr Le Drian [France's defence minister] said the family apparently wasted no time slaughtering the animal and putting it in a traditional tagine. While mature camel is almost inedible, the flesh from young animals is said to be tender..."

źródło: "Salon"

Tak złowieszczo symboliczne w swoistym przesłaniu, że aż warte odnotowania z domknięciem agencyjnymi doniesieniami również z dnia dzisiejszego...

"...If confirmed it is likely to further deepen the political dilemma facing those countries who oppose Syrian President Bashar al-Assad but fear the rise of al-Qaeda and Islamist militancy in Syria..."

źródło: "RTE News"

...będąc niczym innym, jak kolejnymi akapitami smutnej opowieści zmierzchu euroatlantyckiego Demona kracji zapisanej na kartach współczesnej historii Stanów Zjednoczonych Ameryki, Wielkiej Brytanii, Francji, NATO i Zjednoczonej Europy krwią niewinnych z stosownym w tej sytuacji pytaniem, kto następny ?

I bez urazy panie Hollande, panie Cameron, Johnie Kerry, Leonie Panetta, wielce szanowna pani Ashton...

...to nie poeta barowy powinien na nie odpowiadać, choć wszystko wskazuje na to, że pewnie kiedyś w końcu będzie musiał, bo czyż nie po to własnie wymyślono blogi ?
:-(

poniedziałek, 11 marca 2013

O szansie na sukces:

"...To British frustration, their claim to sovereignty over the islands has failed to win American backing under the Obama administration just as it did under the Reagan administration at the time of the war in 1982. With an eye to the strong support Argentina has won for its claim among Latin American states, the United States has urged London and Buenos Aires to reach a negotiated settlement, a position American officials said was quietly reiterated last month when Secretary of State John Kerry, on his first trip abroad in the post, met Mr. Cameron.

Argentina has other powerful diplomatic cards to play, including the backing of China and Russia, who have joined Argentina in rejecting the right to self-determination by the Falklanders, seeing it as a possible precedent for separatist groups in their own territories..."

źródło: "The New York Times"

W narracyjnie pozytywnym uproszczeniu druga kadencja prezydentury daje niepowtarzalną szansę przejścia do Historii pisanej z dużej litery na trojaki sposób:

Kontynuatora, twórcy lub wizjonera i to ostatnie jest pewnie przeznaczone panu Obamie (…), co w żadnym razie nie nie powinno być dla niego zmartwieniem.

Przeciwnie, było by to ślicznym dopełnieniem i tak już oczywistej historyczności jego politycznej kariery .

niedziela, 10 marca 2013

God Save the America !..

God Save Mr. John Kerry !
God Save the World !

"...The job would place her at the nexus of foreign-policy decision making and allow her to rival the influence of Secretary of State John F. Kerry in shaping the president’s foreign policy..."

źródło: "The Washington Post"

A już miałem nadzieję...

(linked to "The reference entry for Mrs.Susan Rice:")

sobota, 2 marca 2013

Powodzenia Mr. Kerry !

Bez poprawnego zdefiniowania źródeł inspiracji, zamiarów i celu do którego dąży nieugięcie od lat miłośnik poezji Ziyi Gökalpa, pan Recep Tayyip Erdoğan jakiekolwiek działania wspólnoty europejskiej, NATO i Stanów Zjednoczonych Ameryki w tym regionie są niczym innym, jak tylko stratą czasu, autorytetu i pieniędzy przypominając w skutkach przysłowiowe "błądzenie zagubionych we mgle":


"...The fleet was carrying aid to the area, which is under a naval blockade. Israeli troops were attacked with guns, knives and clubs when they boarded the ships after having given repeated warnings, the Israeli ministry of foreign affairs said..."

I dalej:

"Additionally one of the weapons used was grabbed from an IDF soldier. The demonstrators had clearly prepared their weapons in advance for this specific purpose..."

źródło: "The Guardian" May 2010

...w kontynuacji zdarzeń dnia dzisiejszego:

"...Turkey, which shares a more-than-500-mile border with Syria, has been a major patron of the Syrian rebellion..."

źrodło: "Los Angeles Times"

"...Kerry said that despite the comments, he was hopeful Turkey and Israel could eventually find a way to restore their previously close relations..."

źródło: "The Washington Post"

...bowiem "z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz" jak pisał mistrz T. Boy-Żeleński...

Co pozwalam sobie odnotować powodowany tym razem niczym innym, jak tylko wdzięcznością za, zdawało by się już zapomniane, uczucie politycznej sympatii, jaką wzbudził w moim sercu i umyśle Sekretarz Stanu U.S. pan John Kerry.  

- Powodzenia Mr. Kerry !

środa, 27 lutego 2013

"The former KGB spy" vs. „stupid John”:

Miałem zamiar napisać coś innego, ale przypadkiem i obocznie, choć w gruncie rzeczy cały czas w temacie, pojawił się taki oto wątek:

źrodło: "Reuters"

Skłaniając mnie do sytuacyjnej refleksji: 

Skoro szacowna niegdyś agencja „Reuters” uważa za stosowne pisać o aktualnie sprawującym urząd prezydenta Rosji, panu Putinie „…The former KGB spy…”, i to w trakcie trwających właśnie, ważnych dla Stanów Zjednoczonych Ameryki (bo przecież nie dla Rosji) spotkań i rozmów...

źródło: "The Washington Times"

...to ja nie tyle z miłości do niego (pana Putina), ale w odruchu publicystycznej przyzwoitości czuję się upoważniony od dziś pisać o Sekretarzu Stanu U.S.A. panu Johnie Kerry per „stupid John”, a może nawet "Jack", tym bardziej, że jest to bliższe prawdy i precyzyjniejsze faktograficznie od zwrotu użytego w przekazie „Reutersa” z Moskwy by Alexei Anishchuk…

Co piszę w przeświadczeniu, że nie zawsze słowa są zwierciadłem myśli bywając w pewnych okolicznościach niczym więcej, jak tylko narzędziem (w jakimkolwiek przekazie medialnym, a już na pewno agencyjnym są tylko tym) użytym mniej, lub bardziej wprawnie z pożytkiem lub szkodą dla zainteresowanych, tym bardziej dziś niestosownie, że w trakcie prezentacji postrzegania polityki zagranicznej przez nową ekipę pana prezydenta Obamy z godnymi odnotowania zawartych w niej akcentami...

źródło: "Polskie Radio pl"

...choć może i należało by napisać, że wręcz jej znaczącego przeorientowania z wielce prawdopodobnym w tych nowych okolicznościach pożytkiem dla Stanów Zjednoczonych Ameryki i reszty świata:

"...“We can’t dictate to the world, but we must engage with the world,” he said. “That engagement in the world should be done wisely. And the resources that we employ on behalf of our country and our allies should always be applied wisely.”

źródło: "The Washington Post"

That philosophy led Hagel to become close with President Obama when they served in the Senate, despite their party differences. Although Obama redoubled U.S. involvement in the war in Afghanistan, he has been reluctant to intervene militarily in Syria, Libya and other hot spots..."


wtorek, 26 lutego 2013

Paradoks Johna Kerry:

..."The reason is, that's freedom, freedom of speech. In America you have a right to be stupid - if you want to be," he said, prompting laughter...”

źródło: "Reuters"

"The important thing is to have the tolerance to say, you know, you can have a different point of view." (he continued)

Prawo do głupoty, to jednak nie to samo, co prawo do innego punktu widzenia.

Tak sądzę w swojej wirtualnej arogancji pomijając milczeniem już dawno rozstrzygniętą kwestię, czy głupiec może być wolny.

niedziela, 3 lutego 2013

O poezji barowej w praktyce:

Panu Johnowi Kerry w drobnym upominku z okazji objęcia przez niego obowiązków Sekretarza Stanu U.S.A...

...„The Revolutionary People's Liberation Party-Front (DHKP-C), a Turkey-based radical Marxist-Leninist group, claimed responsibility for the suicide bombing at the U.S. Embassy and identified the bomber as Ecevit Sanli.”

źródło: "Daily News"

Proste i wyjaśnia wszystko ?

Ano nie tak do końca, bowiem dopełniane dziejącym się w tym samym czasie tylko pozornie marginalnym zdarzeniem nie tyle, że pozwala, ale wręcz zobowiązuje do weryfikacji oceny sytuacyjnej… 

źródło: "STARS AND STRIPES"

…w każdym razie na pewno jest to standardowa procedura praktykowana w takich – i podobnych – sytuacjach przez poetów barowych, co nie znaczy żeby zaraz pracownicy amerykańskiego Departamentu Stanu pisali wiersze, ale rzetelne syntezy to by chyba mogli (...)...

...tak myślę w swoim, mimo upływu lat nieprzemijającym, dziecięcym idealizmie z wiarą w lepszy świat.

(linked to)