Pokazywanie postów oznaczonych etykietą USA Today. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą USA Today. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 kwietnia 2014

O sztuce pisania...

...tytułów na przykładzie "Five lessons for China about ‘peaceful rise’ from 1914" sygnowanego przez pana Jack Snyder i opublikowanego pod szyldem "The Monkey Cage" firmowanej z kolei przez"The Washington Post"...

źródło: "The Monkey Cage"

...który zaświadcza znakomicie swoją niestosownością o absolutnym braku rozeznania w istocie zdarzeń bieżących przez amerykańskie elity intelektualne stanowiące awangardę pozoru przewagi zaatlantyckiej technologii militarnej nad resztą świata...

...a już szczególnie nad Rosją i Chinami własnie, wymieniając pierwsze z brzegu i nie wspominając przez uprzejmość o...

...Afganistanie, Iraku i Syrii...

...a dziś Ukrainie w szczególności, która powinna być lekcją odrobioną z nadzwyczajną starannością nad Potomac River...

...co - nawiązując do tytułu tego postu - kończę nie inaczej, jak...

...sobie a Muzom w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego...

sobota, 4 maja 2013

...w niezamierzonym temacie "U.S. Moms and Dads":

"Woman files formal complaint with Northville school district in Michigan, claiming book containing Jewish girl's thoughts and experiences during Holocaust is inappropriate for seventh graders..."

źródło: "Ynetnews"

"..."It's inappropriate for a teacher to be giving this material out to the kids when it's really the parents' job to give the students this information," she continued..."

Co mnie upoważnia, jeśli nie wręcz zobowiązuje militarno ideologiczno gospodarczo kulturowym sojuszem do zasygnalizowania stosownym, amerykańskim instytucjom, że powyższe jest niczym innym, jak publicznym nawoływaniem do kazirodczej pedofilii, trudno bowiem wyobrazić sobie coś bardziej pornograficznego od lekcji seksu udzielanej w konfidencji "czterech ścian" prywatności małoletnim dzieciom przez mamusię i tatusia...

...a już na pewno przez amerykańską parę mom and dad...

źródło: "According2G - “Mom and Dad” by Terry Richardson at Half Gallery"

...o czym zaświadcza poza jakąkolwiek dyskusją przywołany wyżej cytatem sposób interpretacji przez nich "Pamiętników Anny Frank" wyjaśniając w zasadzie wszystko niejako przy okazji kompletnie zdezorientowanym przyczynami takich, a nie innych zachowań amerykańskich polityków w międzynarodowej przestrzeni.  

Tak sądzę w pierwszych godzinach kolejnego, upojnego weekendu.

(linked to "...pokaż mi mamo jak robi się seks...")

środa, 1 maja 2013

Tym razem "Big LOL Prize" otrzymuje amerykański think tank...

..."The Pew Research Center" z siedzibą w Washingtonie za godny odnotowania i nagrody wysiłek intelektualny zawarty w globalnym studium nad postrzeganiem przez Muzułmanów Islamu...

źródło: "USA Today"

... dopełniony znakomicie miejscem publikacji informacji uwalniającym mnie od mozołu uzasadniania wyboru laureata:

USA today wyjaśnia bowiem wszystko, co piszę już tylko w oczekiwaniu na wiadomość  o wynalezieniu na "MIT" koła.

I nie jest to w zamiarze niestosowną złośliwością, jakby pozornie można by było sadzić...

...przeciwnie (...).

źródło: "this blog"

O czym napiszę możne już innym razem i przy innej okazji, poprzestając dziś na przekonaniu, że studia nad światową wspólnotą Muzułmanów i Islamem niczego tu nie wyjaśniają.

piątek, 26 kwietnia 2013

"Big LOL Prize" wędruje tym razem za Ocean...

...w dowód uznania dla "USA Today" i pozostałych za usilne starania w zacieśnianiu dobrosąsiedzkich stosunków pomiędzy mocarstwami w przekonaniu, że zostaną zauważone przez zainteresowanych i należycie docenione, jak i ja właśnie doceniam zaangażowanie amerykańskiej (...) prasy w kreowaniu obrazu mijającego dnia w subiektywnym zadziwieniu bez aspiracji do obiektywnej racji:

źródło: "Google News"

"A Russian court denied parole on Friday to a member of the feminist punk band Pussy Riot who has already served almost half her sentence for staging an irreverent protest against Vladimir Putin in Moscow's main cathedral, RT reported..."

źródło: "USA Today"

...co jest tym bardziej warte odnotowania, że jak pisze Doug Stanglin "...The case has drawn attention of international artists,like Madonna, who have protested the conviction..." (źródło j.w.)

źródło: "Mail Online"

...piszę w wirtualnym monologu z nieodpartym wrażeniem jakiegoś już dokumentnego zapętlenia.


środa, 27 marca 2013

W temacie "...immigration and visa reforms..."

"...With the right set of immigration and visa reforms, we can help usher in a new era of American opportunity and economic vitality, while giving the global economy a boost."

źródło: "USA Today"

Z czym trudno się nie zgodzić, ale...

źródło: "Wprost"

...otwarcie granic, to nie tylko biznes i przyjazdy turystyczne do Disneylandu albo The Yellowstone National Park. 

To również, a może przede wszystkim import obyczaju i zachowań społecznych, bowiem to, co jest dopuszczalne ("...rodzice uwiecznionych (na fotografii) dzieci jednak księdza bronią [!]...) i autorytatywnie (prof. Zbigniew Lew Starowicz) uznawane za poprawne w jednym kraju może być szokujące dla obywateli innego - w tym przypadku dla obywateli Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej...

Zbigniew Lew Starowicz
źródło: "Gazeta pl Wiadomości"

...tak sądzę.
:-(

piątek, 15 lutego 2013

Saharyjska fatamorgana:

"...The Tuareg tribes that overran Mali's military with the help of Arab extremist groups aligned with al-Qaeda have long held slaves and many of the captives are from families that have been enslaved for generations.."

źródło: "USA Today"


(źródło: "The Atlantic")
Faktycznie, a i z definicji w całej jednego i drugiego wieloznaczności różnica socjologiczna pomiędzy klasycznym niewolnictwem (niewolnica Isaura) a zależnością społeczno ekonomiczną (bohater reportażu pani Gillis) jest taka sama, jak różnica pomiędzy małżeństwem homoseksualnym a heteroseksualnym, co pozwala w wirtualnym monologu z panią Clare Morgana Gillis stwierdzić, że opisywany przez nią „slaver” Mohammed Yattara z Mali nie różni się praktycznie współcześnie niczym od przysłowiowego „servanta” z przymusu ekonomicznego, J. Smitha znad Potomac River, albo Jana Kowalskiego znad Wisły.

A jeśli się już czymś różni, to tym, że John i Jan nie znają swojego „dnia ani godziny” (pani Morgana też) i w każdej chwili mogą znaleźć się w dosłownym rynsztoku społecznie zmarginalizowani, co w żadnym razie nie grozi Mohammedowi, jego dzieciom i wnukom nie wspominając już o takich subtelnościach ustrojowo cywilizacyjnych, jak ta, że można być „freelance reporter”, co brzmi ślicznie, jeśli się ma mniej niż trzydzieści lat będąc jednocześnie „slaver reporter”, co już nie jest takie atrakcyjne, jeśli się ma więcej, jak czterdzieści lat, o czym wiedzą dobrze redaktorzy i właściciele opiniotwórczych gazet i agencji informacyjnych euroatlantyckiej przestrzeni cywilizacyjnej (...)…

Tu dodam z myślą o mniej zorientowanych w temacie, że akurat wspólnota kulturowa Tuaregów nie jest współcześnie klasyfikowana ani akademicko, ani też kompetentnie publicystycznie jako godny odnotowania przykład społeczności funkcjonującej w oparciu o system niewolnictwa w przeciwieństwie do wielu państw, których przedstawiciele zasiadają w świetle medialnych jupiterów na Sali Zgromadzenia Ogólnego U.N. w uznaniu ich sytuacyjnej użyteczności, o czym może nie wiedzieć moja urocza skądinąd sąsiadka, pani Joanna, ale osoba publikująca na stronach „USA Today” to raczej powinna.

Tak sądzę w swoim starczym, naiwnym idealizmie nie tyle martwiąc się o Tuaregów, co o obywateli Stanów Zjednoczonych Ameryki powodowany franciszkańską miłością do naszych braci mniejszych.