Pokazywanie postów oznaczonych etykietą politologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą politologia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 marca 2015

...post post scriptum do monologu "...jeśli pan Wojciech Cegielski twierdzi..."

lipiec 2012:

p.s.
"Niby lepiej późno niż wcale wypadało by napisać, ale to już (prawdopodobnie) „musztarda po obiedzie”:

Te kilkanaście miesięcy wspierania przez euroatlantyckich oszołomów politycznych wszelkiej maści „psów wojny” zrobiło już swoje i dziś po prawdzie nie widać nikogo, kto w optymalnym czasie jest w stanie skutecznie założyć im kagańce na pyski i zagonić z powrotem do klatek - nikogo, poza może tylko...

Basharem al-Assadem, jego zapleczem wyznaniowym, społecznym i partią BASS, co wcale nie jest jakimś głupim żartem, tylko ślicznym przykładem teoretycznej syntezy sytuacyjnej z rodowodem Stowarzyszenia Miłośników Poezji Barowej.

Za to można palcem wskazać zainteresowanych podtrzymywaniem stanu faktycznego w umowną „nieskończoność”, bowiem tylko dubeltowy ignorant może sądzić, że hipotetyczne ustąpienie prezydenta Bashara al-Assada zakończy konflikt, Syria bowiem to nie Libia – wystarczy spojrzeć na mapę."

źródło: "Lepiej późno niż wcale, ale..." datowane na lipiec 2012 roku

...w intencji odnotowania przypadkowego tylko powiązania pana Cegielskiego z treścią monologicznej narracji prowincjusza w temacie Syrii i jej okolic...

...zasadnego - jeśli już czymś - to jego specjalizacją w problematyce bliskowschodniej...

"...dziennikarz i korespondent zagraniczny i wojenny Polskiego Radia, specjalizuje się w tematyce bliskowschodniej..." - źródło: "Wikipedia"


niedziela, 9 listopada 2014

...bez wątpienia przywołanie pana Samuela P. Huntingtona...

...w tekście zatytułowanym "Why is Tunisian democracy succeeding while the Turkish model is failing?" sygnowanym przez pana Yüksel Sezgina (...is an assistant professor of political science and the director of Middle East Studies Program at Syracuse University. - źródło j.n.)...

źródło: "The Monkey Cage" - "Why is Tunisian democracy succeeding while the Turkish model is failing?" by Yüksel Sezgin

...wydaje się zasadne choćby przez fakt, że to jeden z nielicznych, amerykańskich politologów znanych przy konturach barów z kompetencji geograficzno cywilizacyjnych...

...czego dał dowód w swojej pracy "Clash of Civilizations" odmalowując świat na sposób nie budzący znaczących sprzeciwów wśród prowincjuszy zainteresowanych tą kwestią (co nie znaczy, że nie krytykowanej przez jego instytucjonalnych konkurentów do kompetencyjnej chwały nieomylnego wróżenia z politologicznych fusów)...

źródło: "Wikipedia" - "Clash of Civilizations" by Samuel P. Huntington 

...ale na tym zasadność ta kończy się zdecydowanie...

...a już na pewno w niestosowności przykładania miary testu na demokrację wyżej wymienionego (Samuela P. Huntingtona) czy to do Tunezji, czy też Turcji...

...niestosowności spotęgowanej porównywaniem wprost w artykule jednego do drugiego...

...państwa liczącego ~11 milionów obywateli, jakim jest Tunezja...

...z państwem, gdzie w samym Stambule mieszka ~14 milionów Turków (łącznie ~80 milionów w całym kraju)...

...kraju etnicznie jednorodnego, jakim jest Tunezja (98% Arabowie, 1% Europejczycy i 1 %  obywatele wyznania Mojżeszowego)...

...z państwem wielonarodowym, jakim jest Turcja (~75% Turków, ~18% Kurdów plus reszta pomniejszych wspólnot)...

źródło: "Central Intelligence Agency" - "The World Factbook"

...wreszcie Tunezji, która od końca XIX wieku znajduje się nieprzerwanie (i w zasadzie bezkonfliktowo) mniej lub bardziej bezpośrednio w przestrzeni cywilizacji europejskiej...

...z byłym imperium Ottomańskim, które w narodowym duchu kolejnych konfiguracji politycznych znad Bosforu nigdy tak do końca nie umarło (...)...

...piszę sobie a Muzom w wirtualnym monologu, nie będąc w żadnym razie pewien tak do końca racji pana Yüksel Sezgina w jego statystycznych interpretacjach jak i jednych (tunezyjskich), tak i drugich wyborów...

"...While Erdogan interprets his 52 percent majority as the mandate to disregard the will of the other 48 percent..." - źródło j.w. "Why is Tunisian democracy succeeding while the Turkish model is failing?" by Yüksel Sezgin

...które jeśli cokolwiek znaczą, to na pewno nie to, co chcieli by, by znaczyło, nie tylko zaatlantyccy politolodzy (...)...

źródło: "...błąd miary demokracji, bowiem..." by T.L.

...

piątek, 25 lipca 2014

...bez przesądzania o czymkolwiek...

...w konwencji "political fiction" by T.L...

...wyobraźmy sobie, że mamy zimę przełomu 1941 roku na 42, czyli apogeum sukcesu operacji "Barbarossa" (...), a tu naraz idzie w świat komunikat z Berlina:

- O.K. przegraliśmy i co z tym fantem panowie robimy ?

Oczywiście trudno powiedzieć, jakby w szczegółach wyglądała polityczna mapa Europy po czymś takim, ale raczej na pewno nie przypominała by tej, po 1945, a jeśli już, to można przyjąć, że tą, z lat '90 ubiegłego wieku, z tym, że hipotetyczna Ukraina i pozostałe państwa regionu znajdowały by się najprawdopodobniej w tak zwanej współcześnie "bliskiej zagranicy" Niemiec z wszystkimi tego stanu konsekwencjami...

...jak wiemy, nic takiego wtedy nie miało miejsca z powszechnie znanym dla Niemiec finałem...

źródło: "Google Images"

...piszę sobie a Muzom w wirtualnym monologu, zmierzając niespiesznie w te same okolice końca ubiegłego wieku...

...kiedy to oczywiście nie Niemcy, ale Rosja ku zaskoczeniu wszystkich graniczącym z politycznym osłupieniem zainteresowanych wycofała się dobrowolnie (bo przecież nie pod presją amerykańskich rakiet, czy też pod lufami karabinów francuskiej Legii Cudzoziemskiej...) znad Łaby aż za Dniepr...

collage by T.L. we fragmentach między innymi z postu "Sam bym tego lepiej nie ujął..."

...a że każde zaskoczenie domaga się jakiegokolwiek wytłumaczenia, to w euroatlantyckich stolicach okrzyknięto to niebywałe historycznie zdarzenie za przyznanie się ówczesnej ZSRR (de facto niezmiennie nie inaczej jak Rosji) do kompletnej klęski...

...tym bardziej ochoczo - choć skończenie bezrozumnie w błędnej ocenie zdarzenia, co w całej okazałości wyszło na jaw własnie teraz przy okazji kolejnych zdarzeń za Bugiem - że ten niespodziewany "dar niebios" przysporzył politycznym elitom zachodniego świata niebywałego splendoru dosłownie za przysłowiowe i jakże pospolite "friko" rozpalając wręcz do czerwoności wyobraźnię zaatlantyckich strategów...

...którzy dzień po dniu, tydzień po tygodniu przez miesiące i lata nucili sobie na dobranoc...

"US, US über alles,über alles in der Welt,
Wenn es stets zu Schutz und Trutze
brüderlich zusammenhält
Von der Maas bis an die Memel,
von der Etsch bis an den Belt.
US, US über alles,
über alles in der Welt!.."


...maszerując przy tym dosłownie po stosach trupów zbyt często w równie dosłownym zakłamaniu od Afganistanu przez Irak. Libię, Syrię, aż po tą nieszczęsną dziś Ukrainę...

...gdzie nagle pochowany już głęboko przez niewczesnych grabarzy domniemany trup Rosji wyskoczył z "grobu" w pełni sił i zapału bez należytego poczucia respektu i szacunku do kogokolwiek i czegokolwiek, za to w demonstracyjnym przekonaniu o swojej mocarstwowości...

...czy słusznie, to nie przesądzam, ale...

...póki co nie znalazłem w swoich wirtualnych peregrynacjach nigdzie choćby najmniejszej wzmianki o tym, by Moskwa prosiła kogokolwiek o wsparcie swoich poczynań... 

...czego w żadnym razie nie mogę napisać - choćbym może i chciał - o Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej...

"...The problem is now being described as European cowardice and appeasement. It is better explained by an absence of coherence among the European Union’s 28 very different countries, a lack of strategic direction and a parochial inward orientation that looks for the world’s problems to go away. The result is a great global vacuum, with terrible consequences..."

źródło: "The Washington Post"

...a jeśli już, to niekoniecznie tylko w konwencji "political fiction"...

:-(

poniedziałek, 21 lipca 2014

...cytując by Joshua Rovner...

...który na blogu sygnowanym przez "The Washington Post" pisze...

"...There is good reason to believe this was a case of user error. Air defense personnel in several countries, including the United States, have mistaken commercial airliners for military aircraft, with tragic results. Even highly capable crews sometimes blunder under the stress of combat. It would be no surprise if amateurs did the same..."

źródło: "The Monkey Cage"

...co w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego można - a i wręcz należy - skwitować oczywistym "nic dodać, nic ująć"...

...dalej jednak to nic innego, jak powielanie tragicznego dla świata (a dla euroatlantyckiej wspólnoty to już na pewno) błędu mentalnego zawartego w personalizacji długoterminowej strategii narodowej (nie tylko Rosji, ale i takich Chin na przykład również) osobą aktualnie sprawującego władzę przywódcy, którzy mimo odmienności systemowej również jak w demokracjach euroatlantyckich w swoim czasie przychodzą i odchodzą w niezmienności etosu narodowego...

...w Rosji na ten przykład w swojej istocie niezmiennego od czasów jeśli nie Iwana Groźnego, to Piotra I Wielkiego już na pewno...

...istocie będącej niczym innym, jak lustrzanym odbiciem etosu Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej - piszę nie bez kozery "lustrzanym"  (obróconym o 180 stopni względem oryginału jakby jakiś, współczesny absolwent dwóch fakultetów i dyplomu MBA nie wiedział) poprzestając na niedomówieniu zasadnym konwencją wirtualnego monologu przy porannym kubku kawy...

...sobie a Muzom...

...w nadziei, że Przedwieczny - kimkolwiek On jest - pozwoli jeszcze na kilka choćby wpisów...

...a jeśli nie, to i też dobrze, bowiem Świat akurat z tego powodu  nie zawali się na pewno... 

piątek, 23 maja 2014

...a jeśli już to "Wow !" czyimś zdaniem być powinno...

...to napisał bym "Pow-wow" w nieustającym, wirtualnym monologu - po raz kolejny nie inaczej, jak w autocytacie...

źródło: "Post semantyczny: Wow!" by T.L. datowany na czerwiec 2013 roku

...zaczytany w treści sygnowane na stronie "Al Jazeera" przez pana Osman Rifat Ibrahima ("Chairman of the Royal Mohamed Ali Institute in Lisbon" - źródło j.n.)

"...All that came with the blessing of the United States, which considered President Abdullah Gul, conservative preacher and famed Pennsylvania resident Fethullah Gulen and Prime Minister Recep Tayyip Erdogan as their "boys". Today, two of them remain "their boys", while the third appears to believe he is the new Suleiman the Magnificent..."

źródło: "Al Jazeera"

...i dalej...

"...the prime minister, the leader of the party's culture of ignorance, appears to believe that he is always right, and is slowly but surely travelling the dark path towards a presidential dictatorship. There are those who claim the man and his vision are akin to "neo-Ottomanism", but that is nothing short of a travesty. The AKP and Erdogan have nothing to do with the Ottomans. For one thing, it should not be forgotten that the Ottoman empire was led by highly educated people who stemmed from the many nations and religions of the empire that spanned six centuries..."

...co pisane dzisiaj wydaje się już tylko niczym więcej, jak powtórzeniami nie twierdzę, że zaraz i akurat poetów barowych przez wzgląd na ich niszową wegetację w wirtualnej przestrzeni, ale z twórczości literackiej mistrza Orhan Pamuka laureata "Nagrody Nobla" 2006 roku to i owszem...

"...Simply put, Erdogan's rise was fuelled by Muslim Anatolians with axes to grind against the western-secular Kemalist elite. Both, however, have been detrimental to the nation's interests - as one extreme is usually just as bad as the other..." - źródło j.w.

*******

"...Niuanse z arsenału medialnej manipulacji socjotechnicznej zawarte w tekście pana Grolla pomijam, bo są zgrabne, a takie zawsze sobie cenię bez względu na okoliczności z małą uwagą, że pan Recept jest niczym innym, jak czystej wody dyktatorem ("...Erdogan is no dictator..." -  źródło j.w.), bo na takiego został uformowany (...), o czym przyjdzie przekonać się zainteresowanym może już niedługo, albo trochę później, ale na pewno, jeśli jeszcze co mniej bystrzejsi nie zorientowali się na dniach, z kim faktycznie mieli i mają "przyjemność", jeśli przyjąć, że towarzystwo politycznego monstrum, które nie cofnie się przed najohydniejszą zbrodnią (...) w drodze do celu można nazwać "przyjemnością"."

źródło: "W wirtualnym monologu z tekstem sygnowanym przez "Foreign Policy":" by T.L.

...sobie a Muzom z należną odnotowania nutką zażenowania...

"...W istocie warte odnotowania tylko z powodu wykazania w praktyce bliskiej już zeru użyteczności politycznej i militarnej Turcji Recep Tayyip Erdoğana w tym regionie dla Zjednoczonej Europy i NATO z pominięciem kasandrycznych wizji poety barowego "a co, jeśli to Turcja, członek NATO, zostanie poddana czytelnej dla euroatlantyckich polityków próbie destabilizacji od zewnątrz lub od wewnątrz?"

Piszę "czytelnej", bowiem faktycznie to już dziś pan Erdoğan stąpa po"rozciągniętej i rozkołysanej nad Bosforem linie" sprowadzając na manowce swoich sojuszników znad Potomac River, Tamizy i Sekwany "dobrą miną do złej gry", o czym przyjdzie im się przekonać jeśli nie wcześniej, to później, ale na pewno, w tym bowiem politycznym rozdaniu zdarzenia ekonomiczne - jeśli w ogóle - mają tylko drugoplanowe znaczenie:.."

źródło: "... jeśli nie wcześniej, to później, ale na pewno..." by T.L.

(...)
:-(

środa, 21 maja 2014

...pan F. Gregory Gause III, amerykański politolog pisze...

...wspierając się cytatami kolegów po fachu na blogu "The Monkey Cage" autoryzowanym przez szacowny "The Washington Post"...

"...They are devolving into what the political scientist Robert Jackson perceptively referred to as “quasi-states,” (tu w kontekście wymienionych wprost Libanu, Iraku i Syrii) internationally recognized de jure as sovereign even though they cannot implement de facto the functional requisites that sovereignty assumes – control of territory and borders..."

źródło: "The Monkey Cage"

...i nie byłoby w tym nic szczególnie dziwnego, bowiem taki sposób postrzegania nie tylko arabsko-islamskiej ekumeny jest jednym z fundamentalnych elementów amerykańskiej myśli politycznej determinującej jej zachowania w relacjach międzynarodowych w każdym czasie i miejscu - nie pomijając współcześnie Europy, czego przykładem może być choćby ostateczny rozpad Jugosławii wymuszony trwającymi nieprzerwanie 78[!] dni na przełomie 1999 i 2000 roku bombardowaniami lotnictwa NATO...

"NATO w Jugosławii" collage by T.L. - "Google Images"

...w wołającym o pomstę do nieba powtórzeniu tej metody urządzania świata na miarę swoich wyobrażeń o nim w Libii...

"NATO war crimes" collage by T.L. ( obrazki między innymi z "Veterans Today" via Google Images)

...dodam tym razem wcale nie tak marginalnie -

... i nie byłoby w tym nic szczególnie dziwnego powtórzę, gdyby nie to, że pan profesor F.G. Gause III jest powiązany twórczo nie inaczej, jak z "The Brookings Doha Center"...

źródło: "gregorygause com"

...w niezrozumieniu - a może i ignorowaniu - istoty mających tam miejsce jedenaście miesięcy temu zdarzeń...

źródło: "Blogger T.L."

...zdefiniowanych w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego sobie a Muzom tak...

"..bowiem nowe pokolenie przywódców świata arabskiego nie po to zastępuje swoich poprzedników, by "...go back to being quiet again...", a po to - jak w tym przypadku - by pół świata arabskiego przestało Katar nienawidzić (...“Half the Arab world hates Qatar right now.”... - źródło j.w.) z oczywistymi i nieuniknionymi konsekwencjami skuteczniej realizacji takiego zamiaru dla państw wspólnoty euroatlantyckiej, a szczególnie dla US, Wielkiej Brytanii i Francji pohańbionych niewinnie przelaną krwią dziesiątków tysięcy katarskich współbraci w Libii i Syrii, co przypadkiem znakomicie zawarte jest nie gdzie indziej, jak w opinii, że "...This is a bit of internal housekeeping..." ...said Ghanem Nuseibeh, the London-based founder of Cornerstone Global Associates - źródło j.w.

W czym należy tylko Emirowi Tamim bin Hamad bin Khalifa Al-Thani życzyć powodzenia..."


...a nie inaczej...

"... All the action in the Middle East is bottom-up, as various domestic and regional groups fight for control of these states and regional powers aid their allies in these fights. But these fights look to remain, at least formally and in terms of international law, within the borders that the French and the British drew nearly a hundred years ago. “Sykes-Picot” lives, as fragile as governance within those borders is." - źródło j.w. "The Monkey Cage"

...w każdym bądź razie oglądane znad kontuarów barów...

..."bottom-up"...

...piszę w oczywisty sposób nie nawiasując bezpośrednio do treści pana F.G. Gause...

...ale z jej inspiracji to i owszem...

piątek, 16 maja 2014

...odnotowuję sobie a Muzom...

...w wirtualnym monologu codziennej praktyki egzystencjalno fenomenologicznej dalekim tym razem od intencji polemicznych z kimkolwiek...

"...India’s younger voters, she said, “want respect from the world and want to be recognized by the world as a power, which will only come after India becomes a strong nation under Modi.”

źródło: "The Washington Post"

"......poprzestając na tradycyjnym w takich okolicznościach zajęciu wymyślania imienia dla nowego członka światowej rodziny.

Może "Euroazjatycka Wspólnota Interesów i Wzajemnego Poszanowania" ?.."...

źródło: "...zaczytany w treści sygnowane przez panią Victorię Nuland:"  by T.L.

...a już na pewno z panem Adamem Ziegfeldem, assistant professor of political science and international affairs at George Washington University...

...piszącym na blogu sygnowanym przez "The Washington Post"...

"..Moving forward, the implications of this election for policy may be profound. A return to single-party majority government for the first time in 25 years and a BJP-led government unfettered by the demands of coalition partners may well produce policy changes unlike anything we have seen before in India...

źródło: "The Monkey Cage"

... However, from the perspective of the vote shares won by the country’s main political parties, not as much has changed as the news headlines might suggest."

...bowiem mnie - jeśli już - to interesują możliwe skutki, a nie przyczyny (...)...

"There is a saying which goes like this. "To know a man's true intentions, pay attention to what he teaches the young"

Few years back the History text books used in Modi's Gujarat was modified to fit the Hindu nationalistic Ideology. Some of its content made a hero out of Hitler, glorified Nazism and Fascism and cast doubts on the role of Gandhi (Gujarat's Great Son) in India's independence. Modi and RSS always admired Hitler. RSS was founded in the same mold as of Hitler's SS. No wonder the world was eyeing Modi with suspicion.

This election will be historic for India's minorities. World will regret India's Nuclear capability."

źródło: istotne dopełnienie przez czytelnika komentarzem treści by Adam Ziegfeld pomieszczonej na j.w. 
"The Monkey Cage"

...co jest współcześnie fundamentalnym rozróżnikiem pomiędzy politologicznymi analizami uprawianymi niejako "ex cathedra", a tymi, snutymi przy kontuarach barów...

poniedziałek, 5 maja 2014

...to już nie moje zmartwienie...

...odnotowuję na marginesie nie tyle tekstu pana Alastair Sloan zatytułowanego "Ukraine: Lies, propaganda and the West's agenda"...

źródło: "Al Jazeera"

...co zamieszczonego pod nim podsumowaniu anonimowego komentarza...

"...Why? Because Russia and all its supporters failed to catch up with the concepts of the modern world."

źródło j.w.

...na co ja w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego przez wzgląd na stan mojego umysłu po długim weekendzie zaimprowizowałem sobie stosowną wizualizację oznaczając na mapie współczesnego świata czerwonymi punktami państwa, na które Departament Stanu U.S.A. może jeszcze w wartym odnotowania stopniu liczyć w swoim misyjnym zamroczeniu (...)...

...wizualizację pozwalającą przy "szewskim poniedziałku" zachować...

cartoon by T.L. na podkładzie "Google Maps"

...trzeźwość umysłu w tej materii bez względu na okoliczności... 

...a że jak zawsze tylko sobie a Muzom...

...to już nie moje zmartwienie.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

...o tyle prawdziwe, na ile...

...francuski generał, André Beaufre, kapitan armii brytyjskiej Sir Basil Henry Liddell Hart i emerytowany lieutenant colonel US Army, Ralph Peterso, są też Rosjanami...

źródło: "dziennik pl"

...nie wspominając o mniej lub bardziej znanych politykach i wodzach z przeszłości sięgającej korzeniami w mroki prapoczątku cywilizacji uprawiających tą doktrynę w docenieniu jej praktyczności...

...opisanej znakomicie tym razem przypadkiem Ukrainy realizującym niezmiennie tanim kosztem kontynuację konceptu strategów U.S.A. destabilizacji czego się tylko jeszcze da po Iraku, Libii i Syrii (...) w "zasięgu wzroku" Rosji...

źródło: "Blogger T.L." post zatytułowany "...zaczytany w treści sygnowane przez panią Victorię Nuland:"

...a że w zaskoczeniu ripostą wyrażoną odzyskaniem przez przeciwnika okazjonalnie Krymu wraz z przyległościami sięgającymi w szczególnie drastycznej konieczności Bóg wie tylko dokąd...

...to już inna sprawa i temat nie tyle na inne opowiadanie, co rozdział tej samej opowieści...

...którego nie ja będę autorem, a Życie pisane na tą okoliczność z dużej litery...

...tak, czy owak bez happy endu nieodwracalnie już dla Ukrainy i...

...Polski...

...i to nie za sprawą pana Putina, czy też pana Obamy, a naszych, swojskich, sytuacyjnie dyspozycyjnych, sprawnych inaczej intelektualnie politycznych elit...

źródło: "Blogger T.L." - post zatytułowany "Aż strach pomyśleć że..." z datowaniem na 16 marca 2014 roku

...wraz z ich podręcznymi w rodzaju jak i pana "Potockiego", tak i "Parafianowicza"...

 źródło j.w."dziennik pl"

...odnotowuję marginalnie w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego jak zawsze tylko sobie a Muzom bez niestosownych intencji adresowanych pozornie do przywołanych z imienia i nazwiska...

:-(

niedziela, 6 kwietnia 2014

"America is not broke" pisze pan Harry Stein...

...w "Wielkiej Debacie" prowadzonej na stronach agencji "Reuters"...

"...America is not broke. Politicians who claim otherwise are just using scare tactics to sell an unpopular, unnecessary and deeply destructive conservative agenda. Don’t buy it."


...z czym można się tylko zgodzić przez wzgląd na praktykowaną (nie tylko) współcześnie dowolność interpretacyjną pojęcia "bankructwa państwa"...

...przez co stosowniejszym, zdaniem prowincjonalnego poety barowego, wydaje się być w tym monologu zastąpienie go pokrewnym, zawartym w "państwie upadłym" (z angielska "failed state") przyjmując za punkt wyjścia "kapitał początkowy", jakim dysponowały na politycznej szachownicy świata Stany Zjednoczone Ameryki Północnej zaraz po 1945 roku ubiegłego wieku...

" ~1950" rysunek T.L. w uproszczeniu narracyjnym z legendą jak niżej

...prezentowanej dziś przez "Failed States Index" nie inaczej, jak tylko tak...


...co nie przesądza w żadnym razie ostatecznie o losach narodu amerykańskiego dziś i jutro, ale bez wątpienia powinno być powodem jeśli nie zaraz zmiany optyki postrzegania świata...

źródło: "Blogger T.L."

...to chwili politycznej refleksji w jej wymiarze międzynarodowym raczej tak...

...piszę sobie a Muzom w wirtualnym monologu pozostawiając aż nazbyt wiele w niedomówieniu powodowanym niczym innym, jak weekendowym rozleniwieniem...

(...)

sobota, 5 kwietnia 2014

...pan Jason Hickel pisze...

"...A yearly World Bank report encourages countries to undertake extreme deregulation..."

źródło: "Al Jazeera"

...co powodowany moją niechęcią do kreacji zbędnie długich tekstów (a już na pewno w weekendy) powinienem domknąć standardową notą odredakcyjną praktykowaną w poprawności publicystycznej nie tylko przez "Al Jazeera" w jej sytuacyjnej adaptacji...

...i to nawet bez stosownych, choćby tylko domniemanych plenipotencji instytucji Banku Światowego...

"...The views expressed in this article are the author's own and do not necessarily reflect Al Jazeera's editorial the World Bank's policy." - źródło j.w.

...w programowej niechęci do nieustających prób zastępowania mniej lub bardziej trafnych diagnoz - oględnie mówiąc - "szumem medialnym"...

...przypisującym - jak w tym przypadku - nieistniejące właściwości przyczynowo skutkowe różnorakim instytucjom i narzędziom jakimi one się posługują (tu The World Bank i jego indeks doing business) współcześnie w przestrzeni "globalnej wioski"...

źródło: "Doing Business"

...o czym zaświadcza lista pierwszej dwudziestki państw "na zdrowy rozum" nie dających się nijak wpisać spójnie w...

"...Forget gains in growth and employment. In the end what counts most is the "ease of doing business"...

...bowiem sprawcami tragedii milionów nie są - i nigdy nie były - jakiekolwiek narzędzia, a ludzie nimi się posługujący...

"...Djankov's record is equally troubling. After serving as the World Bank's in-house deregulation guru for 14 years, in 2009 he became the minister of finance and deputy prime minister in his home country of Bulgaria. Immediately after assuming power he went on an aggressive austerity spree - slashing taxes, capping deficit spending, and firing some 13,000 public employees. Barak Obama, David Cameron, and Angela Merkel lauded him for these reforms, and the rating agencies upgraded Bulgaria's outlook. According to the accountants, Bulgaria had never looked better.

Then reality hit. Djankov's austerity project made life so unbearable for most Bulgarians that protests swept through the country in early 2013. The demonstrators, who were supported by 92 percent of the population, managed to depose the government..."


...piszę w zażenowaniu banalnością konstatacji zmierzając do finału domkniętego okazjonalnym przypomnieniem autorowi tekstu...

"... It's time to take the next step: abolish the indicators altogether, and put economic policy back in the hands of democracy."

...że demokracja, to też nic innego, jak tylko narzędzie za pomocą którego zbudowano nie tylko Szwajcarię, Szwecję, Norwegię, Niemcy...

...ale - i to dosłownie "na dniach" - przebudowano Irak, Libię...

źródło: "Blogger T.L."

...Syrię, Egipt, Ukrainę (...) nie wspominając o mojej ojczyźnie...

(...)

czwartek, 3 kwietnia 2014

"US' political high priests..." pisze w tytule pan Marwan Bishara...

...kontynuując nie tyle w racji, co pewnie wbrew intencjom samego piszącego nie inaczej, jak tylko w pobożnym życzeniu...

"Why do mainstream pundits, who are generally wrong on US foreign policy, continue to pontificate?"

źródło: "Al Jazeera"

...już dziś bez znaczenia dla kogokolwiek poza samymi zainteresowanymi, bowiem współcześnie akademicki intelekt znad "Potomac River" może być tylko obiektem badań co najwyżej jakiegoś politologicznego "patologa" hobbysty...

...i to zdaniem nie tylko prowincjonalnego poety barowego...

"The Obama administration’s FY15 budget request to Congress includes a 13.5 percent cut to the Fulbright Program totaling $30.5 million. As in the case of congressional attempts to cut funding for political science research via the National Science Foundation, these cuts could soon mean that many fewer scholars of international relations and comparative politics will be able to undertake research abroad, thus contributing to a decline in the quality and quantity of scholarship decision makers and the administration depend on to develop United States foreign policy. I (Laura) have asked several former Fulbright Scholars to share their experiences about how the Fulbright program contributes to political scientists’ roles in building knowledge and scholarship about the world. Today, Jarrod Hayes of Georgia Tech guest posts."

źródło: "The Monkey Cage"

...czemu trudno się dziwić po zapoznaniu się choćby z treścią...

źródło: "Academia edu"

...w pełnym uznaniu dla zdumiewająco zadziwiającej kompetencji administracji pana Obamy w tej kwestii...

...piszę jak zawsze tylko w wirtualnym monologu sobie a Muzom nie mogąc powstrzymać się przed kolejnym cytatem z pana Jarrod Hayesa...

"...I speak on the subject as more than just a disinterested observer. Two years ago I received a Fulbright Award to travel with a small group of American colleagues to Europe in an effort to understand the social glue that binds Europeans together. I cannot say we figured out the answers to all the questions we were asking, but I can say that I came back with ideas that continue to push forward my research and inform my teaching. Specifically, I have developed insights on the role of neoliberal economic norms in shaping European Union policy on integration, particularly the reliance of European elites on economic processes as a basis for building a European community..." - źródło: j.w. "The Monkey Cage"

...w niedoprecyzowanym nawiązaniu do konstatacji pana Marwan Bishara zawartej w ostatnich, dwóch zdaniach jego tekstu...

"...Only the popularisation and democratisation of the debate over foreign policy beyond its east coast self-absorbed elites and beltway cynics could make a difference. The process has started, but it has some way to go." - źródło: j.w. "Al Jazeera"

...która mogła by być mottem tego monologu, gdybym uważał za stosowne wtrącanie się w wewnętrzne sprawy Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej...

...mimo obecności w mojej ojczyźnie żołnierzy US Army i samolotów USAF na jej niebie...

:-(

wtorek, 1 kwietnia 2014

...mierz siły na zamiary, czyli...

...don't bite off more than you can chew...

"... It would be a grave mistake not to plan for a prolonged, multi-layered confrontation. Failing to do so will undercut the values that generations of Europeans, Americans and their allies have rightly fought to advance."

źródło: "The Washington Post"

... sobie a Muzom w języku pinterestiańskim, że to w żadnym razie nie pan Obama vs. Putin...

...a "We the People"...


...vs...

collage by T.L. (Google Images)

..."pokolenie Putina"...

...w fenomenologicznym dopowiedzeniu wczorajszego niedopowiedzenia...

źródło: "Blogger T.L."

...wirtualnym monologiem prowincjonalnego poety barowego...

:-(

sobota, 29 marca 2014

...ładne jak na tekst pani Anne Applebaum o Rosji, ale...

...zdaniem prowincjonalnego poety barowego nadal na sposób amerykański nie do końca trafne...

źródło: "The Washington Post"

...bowiem "Russia’s anti-Western ideology..." jest zbyt świeżej daty, by "...has global consequences"...

...o czym zaświadcza znakomicie nic innego, jak właśnie korespondencja pani Applebaum z...

...Tbilisi...

...a i w samej, postsowieckiej Rosji też jest nie inaczej, jak oseskiem dopiero, z przesadzającym o jej narodzinach w przestrzeni spektakularnych działań politycznych datowaniem na pewno syryjską tragedią, jeśli nie poprzedzającymi ją zdarzeniami "Arabskiej Wiosny"...

...o czym zaświadcza dobitnie historia antyrządowych zamieszek roku 2010 w Kirgistanie - postsowieckim przecież państwie leżącym nie gdzie indziej, jak w rosyjskiej, bliskiej zagranicy na podobieństwo Ukrainy - gdzie Rosja w stabilizacji sytuacji współpracowała zgodnie i efektywnie "ramię w ramię" jak i z OBWE, tak i USA...

...było, minęło...

...powodowany jak i sercem, tak i rozumem dodam wcale nie marginalnie...

...szkoda...

...w publicystycznym wolontariacie zwolniony z doprecyzowań zdarzeń minionych i nieuniknionych ich konsekwencji dla Stanów Zjednoczonych Ameryki w bliższej i dalszej przyszłości nie inaczej, jak właśnie w wymiarze globalnym...

...tym bardziej, że już o tym pisałem dzień po dniu nie tylko w...

...2012 roku...


...przywołując jakże znamienne i wciąż aktualne cytaty...

“…We don’t understand them and we don’t really know how to change them,” says Jane Harman, head of the Woodrow Wilson Center in Washington…” - źródło j.w.

:-(

czwartek, 27 marca 2014

...tu aż się prosi, by napisać...

...że autorka, pani Kimberly Marten urwała się tym tekstem z choinki (w wolnym tłumaczeniu prowincjonalnego poety barowego "what planet do you come from ?")...

"“Diversionary war” is a term used by scholars to describe an international conflict launched for domestic political reasons, rather than for real security or geopolitical motives. War, from this perspective, can encourage people to rally around the flag, focusing popular attention on patriotism and thereby “diverting” it from political crises at home..."

źródło: "The Monkey Cage"

...pomijając już bowiem pytanie...

- a która, poczynając w skrócie od tej, wietnamskiej, a kończąc na tej, irackiej nie była w zamiarach (że chybionych, to już inna sprawa) podręcznikowym przykładem amerykańskiej “diversionary war” z definicji wyspekulowanej przez panią Kimberly ? - 

...to wypadało by wiedzieć, pisząc cokolwiek w tym temacie, że od czasów chyba już Iwana Groźnego pojęcie "własności prywatnej" w Rosji zawiera w sobie zupełnie odmienne treści od tych, nie tyle zachodnioeuropejskich (...), co amerykańskich z całą pewnością...

...i dlatego nikt zorientowany w istocie materii nie postawi znaku równości pomiędzy majątkiem któregokolwiek i wszystkich razem wziętych "oligarchów" rosyjskich z majątkiem choćby pana Williama Henry Gatesa III albo Marka Zuckerberga w ich, wzajemnych relacjach z instytucją Państwa pisanego z dużej litery...

...stąd i teoretyczne, jak praktyczne znaczenie korupcji jest jeśli nie skrajnie, to w znaczący sposób odmienne nad rzeką Moskwą i Potomac River...

...piszę sobie a Muzom w wirtualnym monologu ulegając w zażenowaniu wszechogarniającej euroatlantyckie środowisko politologów, ekspertów i opinion writerów potrzebie nazwania co i bardziej oryginalnie wydarzeń na Krymie...

...może w szacunku dla bohaterów i milionów ofiar tej pierwszej, "Wielkiej..."...

..."II Małą Wojną Ojczyźnianą" ?..

...co o tyle interesujące, że czyni wszystkie inne do tej pory wymyślone za kompletnie bezużyteczne w opisie przyczyn i konsekwencji eventu "Krym i okolice"...

...ale z drugiej strony już mało inspirujące, bowiem moje, wirtualne "potyczki" z autorytetami "The Washington Post" już od lat są tylko "meczem do jednej bramki"...


źródło: "Blogger T.L."
:-(

niedziela, 23 marca 2014

By odpowiedzieć na to pytanie...

...w miarę poprawnie...

źródło: "Al Jazeera"

....wypadało by przedtem ustalić, na ile Islam jest w swojej istocie polityczny...

...a jeśli już jest, to w zgodzie z którą definicją tego pojęcia, mamy ich bowiem co najmniej kilka z dwoma realizowanymi współcześnie w praktyce; modelem "konfucjańskim" ( między innymi Chiny i Rosja [!]), skierowanym niejako "do wewnątrz"* i "zachodnim" realizującym się "na zewnątrz"*...

...pomiędzy którymi miota się świat wyznawców Allacha wybudzony współczesnością z wielowiekowej drzemki (...)...

...piszę w nieprzystojnie weekendowym uproszczeniu o tyle zasadnie, na ile od czasu, do czasu ten temat powraca nad kontuary barów przy różnych okazjach...

"…od Stambułu po terytoria plemienne na granicy Pakistanu z Afganistanem nie wykształciły się cywilizacyjnie społeczności scementowane duchem państwowości w uniwersalnym, współczesnym znaczeniu tego pojęcia…

…nie piszę tego w znaczeniu pejoratywnym, stwierdzam tylko fakt historyczny, i współcześnie istniejący…

…to dlatego stosunkowo długo region ten był względnie stabilny politycznie…

… domknięty w nawiasach terytorialnych ustanowionych przez imperialną politykę Anglii i Francji w szczególności, spełniał się emocjonalnie w różnicach teologicznych w pierwszym rzędzie, sięgającymi daleko poza funkcjonujące w świadomości Europejczyka dwa główne nurty Islamu…

…początków destabilizacji regionu można dopatrywać się w chwili, kiedy to na horyzoncie pojawili się Amerykanie, może jeszcze Włosi w tle z Komunistyczną Rosją po II wojnie światowej, z ciągiem wydarzeń wynikłych na skutek procesów dekolonizacyjnych, okoliczności powodowanych „zimną wojną” i jeszcze paroma innymi…

…które wyeksponowały w końcu rzeczywiste poczucie tożsamości wyrażające się przynależnością klanową, plemienną (Emiraty, Arabia Saudyjska, Afganistan, Irak, Iran…)…"


źródło: "Wordpress" - post datowany na marzec 2010 roku (available only to members)

...i w innym autocytacie...

""..."We were naive ... We didn't imagine betrayal would go this far," Ali said (A Brotherhood spokesman, Murad Ali)..."

(...)

...I powiem, że gdybym był Turkiem (Egipcjaninem, Libijczykiem...), nie trzeba by było mnie do tego specjalnie namawiać, nie należy i nie można bowiem odmawiać Islamowi znaczących walorów społecznych, które w parze z aparatem współczesnego, świeckiego państwa bez wątpienia jest polityczną ofertą ponad przeciętnie atrakcyjną, uposażoną do tego nie w teoretyczny, a zdecydowanie faktyczny potencjał państwowotwórczy przy którym oferta współczesnej demokracji modelu euroatlantyckiego wygląda jak amerykańska gipsościanka w konfrontacji z rzetelnym, kamiennym albo i ceglanym murem (choćby takiej Alhambry na przykład)..." (źródło: "Political science fiction nie tak do końca fiction:" post datowany na Czerwiec 2012 roku)"

źródło: "Blogger T.L." - post datowany na lipiec 2013 roku

...pozostawiając już tylko na niezapisanym marginesie istotną w tych kontekstach kwestię zawartą w nierozłącznie pochodnym pytaniu:

Na ile"Arabska Wiosna" była faktycznie arabską...

:-(

*należałoby doprecyzować znaczenie tych przymiotów i pewnie bym to zrobił w każdy inny dzień tygodnia, ale nie dziś...