Pokazywanie postów oznaczonych etykietą National Security. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą National Security. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 kwietnia 2013

W wirtualnym monologu o teatrze terroru...

"... Yes, terror is reprehensible. But it is theater, too, played out on a grand stage before an audience of tens of millions. We sit riveted in front of the television or computer screen, demanding the latest updates..."

źródło: "Bloomberg"

Podejmując wątek w jego kontynuacji pozwolę sobie w wirtualnym monologu na małe uzupełnienie:

Znam ze słyszenia tylko nielicznych aktorów tej sceny, którzy potrafią podczas odgrywania spektaklu być niewidocznymi dla postronnych - i nie są to na pewno uczniowie "szkoły Stanisławskiego" - nie wspominając o mistrzach nieuchwytnych nawet dla dziesiątków kamer, o czym piszę, w przeciwieństwie do pana profesora Stephen L. Cartera, bez jakiegokolwiek związku z tragedią odegraną na plenerowej scenie Bostonu.

(linked to "Pora na "Big LOL Prize")

środa, 14 listopada 2012

Było by niestosowne:

"...“I have no evidence at this point from what I’ve seen that classified information was disclosed that in any way would have had a negative impact on our national security,” Obama said at a White House briefing..."

źródło: "U.S. News on NBC News"

Powaga i autorytet instytucji państwa (tu mocarstwa z aspiracjami do przewodzenia Światu) to też istotny element jego bezpieczeństwa - tak sądzę, bez wchodzenia w spór z  prezydentem U.S. , było by to bowiem w oczywisty sposób zdecydowanie niestosowne.

Co piszę z pominięciem znanych już przecież mniej lub bardziej powszechnie szczegółów incydentu sygnowanego nie do końca precyzyjnie "David's Petraeus & Paula's Broadwell Love Story"...

źródło: "NDTV"


…w przekonaniu w oczywisty już dziś sposób równoznacznym z pewnością uprzywilejowanej pozycji prezydenta Obamy z przesłanek może i szlachetnych w intencjach, ale zdecydowanie niepraktycznych:

"...Jest jednak w całej sprawie wątek poważny, który obciąża administrację Baracka Obamy. Przynajmniej od lata tego roku prokurator generalny Eric Holder (nadzorujący FBI) wiedział, że szef CIA miał romans i prowadzone jest w tej sprawie śledztwo. Ale nie powiedział prezydentowi Obamie ani w ogóle nikomu. Zachodzi podejrzenie graniczące z pewnością, że zrobił to w ramach koleżeńskiej przysługi, żeby jego szef mógł spokojnie, nienękany skandalami, wygrać wybory." (źrodło: "Gazeta Wyborcza")

środa, 3 października 2012

T.L. na stronie Google+ napisał:

„…Initially, officials said the attack was a spontaneous outburst from protests surrounding an anti-Islamic film…”

źródło: "National Journal"

A nie lepiej (i taniej) powiedzieć wprost i od razu, że była to rozpaczliwa, wręcz dziecięco głupia i naiwna, próba ratowania przed Kongresem U.S. i narodem amerykańskim wizerunku tego, tak umiłowanego zastępczo przez panią Hillary Clinton potworka dwojga imion „Arabskiej Wiosny” zdyskredytowanego i tak już przecież doszczętnie wydarzeniami w Syrii i znaczacym współuczestnictwem w niej wszelkiej maści ekstremy islamskiej ściganej po świecie z urzędu i nakazu przez instytucje U.S. do tego powołane ?

Pewnie lepiej, ale trudniej, no i zdecydowanie niepoprawne politycznie, cokolwiek ten wręcz wulgaryzm pojęciowy dziś jeszcze znaczy.

(pobrano z Google+ T.L. Page)