Pokazywanie postów oznaczonych etykietą U.S.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą U.S.. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 czerwca 2015

...w tej akurat rozgrywce to jest 1:0 dla USA...

...i trudno już będzie rosyjskiej drużynie pana Putina...

"...Putin accused the US of “meddling” abroad and an “illegal overreach” of its powers after the US attorney general announced fraud charges against nine senior current or former Fifa officials on Wednesday..." - źródło: "MSM" - "US to Russia: Fifa corruption inquiry has nothing to do with you"...

...do końca meczu choćby tylko zremisować...

"Putin rips US over FIFA corruption case" by Li Feng - źródło: "China Daily"

...nie mówiąc o tym, by wygrać...

...wizerunkowo w jaskrawym świetle medialnych jupiterów...

niedziela, 15 lutego 2015

...dlaczego ?...

"...Contrary to the Americans, who like to boast about their leadership role in the world, Germany is a reluctant leader. Though an economic super power in Europe, the driving force behind the euro and main power broker in the EU especially in the economic and monetary field, Germany has been reticent to play a strategic role on the world stage.

Contrary to France and the UK, who are frequently engaged in military operations overseas, the German army sticks to its defensive role in Europe within the NATO parameters. Contrary to France and the UK, Germany is not represented in the UN Security Council, though the country is geographically bigger and has the largest population in Europe..."

źródło: "Al Jazeera" - "Germany: Damned if it leads, damned if it doesn't" by Jan Douwe Keulen 

...pisze pan Keulen unikając odpowiedzi wymagającej cofnięcia się w głąb nie tylko niemieckiej historii dalej, niż tylko do odnotowanego przez niego XIX wieku ("...Russia seems to pursue a geo-strategic policy that has some frightening 19th century characteristics..." - źródło j.w.)...

...co rozumiem, sam bowiem nie przepadam za zbyt rozległą narracją mimo czasami - wydawało by się -  jej niezbędności...

...jak choćby w tym przypadku...

"...For the moment at least, the European countries do not have an alternative; so they are sticking together and giving Merkel a chance." - źródło j.w.

...sprowadzającym raptem nie więcej, jak rokiem '45 ubiegłego wieku szanse pani Merkel do zera...

...i przesadzając przy tym o roli i miejscu Zjednoczonej Europy w globalnej wiosce XXI wieku jakby tego pierwszego nie było już dość...

(...)
:-(

piątek, 5 września 2014

...co prawda, to prawda...

...czyli weekendowy już wpis o naddnieprzańskiej "Nowej Rosji" i zaatlantyckim "Nowym Świecie" w wirtualnym monologu z panem Ralphem S. Clemem, który nie bez historyczno statystycznej racji pisze w witrynie "The Monkey Cage"...

"...So imagine for the sake of argument that somehow there is a new “New Russia”. The closest approximation we can construct of what the territory of the old “Novorossiya” would be in today’s political units would be the eight oblasts of Ukraine in the southern and eastern regions of the country: specifically, Odesa, Mykolaiv, Kirovohrad, Dnipropetrovsk, Kherson, Zaporizhya, Donetsk, and Luhansk. Not a perfect fit, but close enough. The earliest firm historical data we have to examine just who was living in this “Novorossiya” come from the first census conducted in 1926 by the Soviet government. In that enumeration people were asked to specify their ethnic identity, generally the best way to ascertain the ethnic composition of a population. Within “Novorossiya” as defined above, in 1926 just 16.4 percent of the population told census takers that they were ethnic Russians, whereas 65.8 percent declared their ethnicity as Ukrainian (the remainder were mainly Jews, Romanians, and Crimean Tatars)..."

źródło: "The Monkey Cage"

...na co ja pomyślałem, że przecież pasażerów "Mayflower" było raptem chyba 102, co w również statystycznej konfrontacji z szacunkowymi wówczas 10 milionami Indian i niepoliczalnymi milionami bizonów stanowi wartość mniejszą od zera...

...owocującą po latach istnieniem Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej zamieszkiwanych już tylko przez ~3 miliony Indian*...

"...Native Americans in the United States make up 2 percent of the population. In the 2010 census 2.9 million people identified as Native American, Native Hawaiian, and Alaska Native alone.." - źródło: "Wikipedia"

...i to nie w stanie Indiana jakby można było po nazwie sądzić...

...a w rezerwatach [!]...

...sobie a Muzom nie inaczej, jak przecież też tylko w faktograficzno statystycznej racji...

* populacja bizonów  w Stanach szacowana jest współcześnie na ~550 tysięcy sztuk jeśli mnie pamięć nie zawodzi...

sobota, 26 października 2013

Sobie a Muzom w wirtualnym monologu...

...tym razem napiszę w weekendowej łagodności:

Tak, to prawda, ale w globalnym postrzeganiu zdarzeń spod tego szyldu to tylko prawda fragmentaryczna...

"...helps explain the depth of the Saudis’ anger at the Obama administration’s decision not to launch airstrikes on Mr. Assad’s military in September..."

źródło: "The New York Times"

...jeden z elementów politycznego rozdania Saudów robiących w tej partii za bankiera w pokerowej przenośni i rzeczywistej dosłowności - bankiera nie bez pewnej praktycznej słuszności przekonanego o tym, że na neoliberalnym, wolnym rynku można kupić wszystko, a w rozgrywce terenowej posłużyć się amerykańskim Jokerem - o tyle wart odnotowania, bo nieudany, a i w gruncie rzeczy od zarania koncepcyjnie chybiony...

...co o tyle dziwne, że mający przesłanki do poprawnego rozeznania możliwych konsekwencji destabilizacji za pośrednictwem U.S. i innych państw NATO nie tylko Syrii, ale i całego regionu...

...konsekwencji nie tyle dla Arabii Saudyjskiej jako takiej, a dla dynastii Saudów w szczególności...

...rzecz bowiem nie w zamiarach...

...“No Saudis will be trained to fight in Syria - in fact, we don’t want any Saudis there at all,” said Prince Turki al-Faisal, who was the kingdom’s intelligence minister when thousands of Saudis went - with the government’s blessing -  to fight in Afghanistan..." - źródło j.w.

...a przyczynach utraty kontroli nad biegiem zdarzeń z podszeptu najgorszego doradcy, jakiego można sobie w tych okolicznościach wyobrazić... 

"...their fear of blowback is a limiting factor, rooted in their bitter experience with Saudis who fought in Afghanistan in the 1980s and later returned to mount deadly terrorist attacks here..." - źródło j.w.

...w nagłym uświadomieniu ulotności wszystkiego na tym Bożym - kimkolwiek On jest - świecie.

Piszę w pozorze tylko powtarzalności, bowiem każdy, kolejny wpis w tym temacie jest w mniejszym lub większym fragmencie istotną częścią układanki, wskazując choćby w tym na źródło fanatycznej niechęci (zdecydowanie w weekend nie mam ochoty na posłużenie się pewnie i stosowniejszą"nienawiścią") wyznawców Islamu, jakim stało się dla nich doświadczenie wojny afgańskiej w całej swojej złożoności i konsekwencjach (...)...

źródło: "Wordpress"
...a kto w tej kwestii chce wiedzieć więcej, niech zapyta kongresmena Rohrabachera.

- Rohrbachera ? - zdziwi się niejeden nie mając pojęcia, kto to taki...

...a ja w myśl zasady przystojnej moim latom mówiącej, że "kto pyta nie błądzi" odpowiem:

Taki jeden, co...

"...had a history of involvement in Afghanistan dating back to the Cold War, when he openly supported the groups that would later coalesce into the Taliban regime for their active opposition to the Soviet Union, including fighters under the command of Osama bin Laden..." - źródło: "Source Watch"

:-(

środa, 23 października 2013

Arabia Saudyjska ostrzega U.S...

...dając tym asumpt prowincjonalnemu poecie barowemu do przywołania tekstów już dawno temu napisanych...

"...Polityka bowiem to nie tylko skuteczna autokreacja. To również umiejętność przewidywania, nie tyle nawet osobnicza (prezydent i jego sekretarz stanu mogą być faktycznie tylko medialni), co instytucjonalna (uniwersytety, instytuty w końcu agencje wywiadu i literatura gatunku political fantasy).

Bez czego od biedy też można oczywiście jakoś przeżyć, z tym że wtedy już tylko z łaski, za przyzwoleniem i pod dyktando królewskiej rodziny Saudów, jakiegoś Imama lub plemiennego watażki nie wspominając o Komitecie Centralnym Komunistycznej Partii Chin - w tym ostatnim przypadku w zupełnie innym kontekście sytuacyjnym, nie mającym nic wspólnego z religijnym fundamentalizmem islamskim, ani żadnym innym."

źródło: "T.L. Blogger"

...nie inaczej, jak tylko w intencji usprawiedliwienia przed samym sobą niezbyt komfortowego poczucia wspólnoty intelektualnej z saudyjskim dworem znajdującej swój wyraz w poprawnej diagnozie powodów jak i ich politycznych, tak i moich publicystycznych zachowań datowanych wydarzeniami "Arabskiej Wiosny", a już szczególnie prowokacją syryjską..."

 ..."But there is a real disdain for the State Department and President Obama and U.S. policy..." (CBS News senior correspondent John Miller)

źródło: "CBS New"

:-(

piątek, 11 października 2013

W wirtualnym monologu z panem Sorosem:

"As far as Germany is concerned, the drama of the euro crisis is over. The subject was barely discussed in the country’s recent election campaign. Chancellor Angela Merkel did what was necessary to ensure the euro’s survival, and she did so at the least possible cost to Germany — a feat that earned her the support of pro-European Germans as well as those who trust her to protect German interests. Not surprisingly, she won re-election resoundingly..." - pisze na stronie "The Japan Times" w dziale "Opinions" pan George Soros...

źródło: "The Japan Times"

...z czym prowincjonalnemu poecie barowemu wypada się tylko zgodzić.

Dalej jednak pan George uważa, że...

"...But it was a Pyrrhic victory. The eurozone status quo is neither tolerable nor stable. Mainstream economists would call it an inferior equilibrium. I call it a nightmare — one that is inflicting tremendous pain and suffering that could be easily avoided if the misconceptions and taboos that sustain it were dispelled..."

...co skłania do zwrócenia uwagi niekłamanemu autorytetowi w branży spekulacji giełdowych kursami walut zapisanego już za życia na kartach jej historii złotymi zgłoskami, że pani Merkel jest przede wszystkim kanclerzem Niemiec, a nie Wspólnoty Europejskiej, jak to już aż do znudzenia od wielu miesięcy starają się sugerować w przestrzeni medialnej elity znad Potomac River, do których niewątpliwie należy zaliczyć naszego bohatera...

...sugerować nie bezinteresownie przecież, zważywszy na ich sposób postrzegania świata, kontynentów, poszczególnych państw i ich obywateli, czego znamiennym przykładem może być trudne już dziś do ukrycia przed kimkolwiek faktyczne bankructwo Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej na którego tle Europa, a szczególnie Niemcy jawią się im w snach na podobieństwo ostatniego skrawka ziemi obiecanej...

..."...a Pyrrhic victory..." jest zatem z gruntu chybione, chyba że pan Soros szuka zrozumienia i poklasku u fanów Malala Yousafzai, o co go raczej nie posądzam mimo zbieżności losu opisaną błyskotliwością jednej i drugiej, niebywałej kariery w przypadku tego pakistańskiego dziecka nie tylko w wymiarze osobistym, ale i rodzinnym...

źródło: "The Guardian"

...bowiem przeprowadzka z położonej na krańcach Pakistanu, prowincjonalnej Mingory z pochodzenia Pasztuna wprost na dyplomatyczne salony Londynu w reprezentacji państwa Pakistan z punktu widzenia taty Malala dorównuje karierze pana Sorosa, a możne i znaczy więcej...

...z tą wcale nie marginalną różnicą, że wyróżnienie Yousafzai czymkolwiek - nawet nagrodą Nobla - niczego na świecie nie zmienia w przeciwieństwie do zamiarów pana Georga, które dziś też świata w istotny sposób nie zmienią, ale losy mieszkańców Europy to i owszem, ale...

...dzięki Bogu - kimkolwiek On jest - i pani Merkel, to tylko sen...

...ostatnia sekwencja amerykańskiego snu śnionego na jawie.

Tak sądzę.

czwartek, 18 kwietnia 2013

W wirtualnym monologu o teatrze terroru...

"... Yes, terror is reprehensible. But it is theater, too, played out on a grand stage before an audience of tens of millions. We sit riveted in front of the television or computer screen, demanding the latest updates..."

źródło: "Bloomberg"

Podejmując wątek w jego kontynuacji pozwolę sobie w wirtualnym monologu na małe uzupełnienie:

Znam ze słyszenia tylko nielicznych aktorów tej sceny, którzy potrafią podczas odgrywania spektaklu być niewidocznymi dla postronnych - i nie są to na pewno uczniowie "szkoły Stanisławskiego" - nie wspominając o mistrzach nieuchwytnych nawet dla dziesiątków kamer, o czym piszę, w przeciwieństwie do pana profesora Stephen L. Cartera, bez jakiegokolwiek związku z tragedią odegraną na plenerowej scenie Bostonu.

(linked to "Pora na "Big LOL Prize")

sobota, 26 stycznia 2013

...Bien Sûr!

"...Diderot preached the right of the individual to determine the course of his or her life. But the type of liberty that underpins Diderot’s body of work differs markedly from today’s hackneyed understanding of freedom. His message was of intellectual emancipation from received authorities — be they religious, political or societal — and always in the interest of the common good..."

źródło: "International Herald Tribune - The New York Times"

"...Diderot embodied the most progressive wing of Enlightenment thought, a position that stemmed from his belief that skepticism in all matters was “the first step toward truth...” 

Co cytuję w przekonaniu, że z czytelnie uzasadnioną radością...


...bez niestosownej w tych okolicznościach dociekliwości.

czwartek, 3 stycznia 2013

Who lost Syria? ...don't blame the U.S...

...czyli  niezamierzony wpis w kontynuacji zawstydzającego widowiska:

źródło: "Newsday"

Co, powodowany franciszkańską miłością do naszych braci mniejszych, zrekapituluję tym razem tak: 

…wiemy już, wiemy… don't cry my boy, wszyscy wiemy jak trudne miałeś dzieciństwo i jak bardzo się starasz. Nie musisz się tłumaczyć. Jakoś to się ułoży, jakoś będzie…

...popatrz: znowu zabiliśmy jakiegoś Taliba:

źródło: "The Guardian"

...jutro na pewno zabijemy następnego, więc uśmiechnij się, uśmiechnij Hussein, świat nie jest taki zły, jak to się poniektórym wydaje.

wtorek, 1 stycznia 2013

"Big LOL Prize" a.d. 2012 rozdane:

Bezapelacyjnie laureatami tego wyróżnienia za rok 2012 zostają ex aequo: pan Barack Hussein Obama II, pani Hillary Diane Rodham Clinton, David Cameron, pan François Gérard Georges Nicolas Hollande i pani Catherine Ashton jako reprezentantka elit politycznych U.E.

Uzasadnienie w formie cytatu dzisiejszego doniesienia agencyjnego "Reutersa":

"...The Haqqanis, who are close to al Qaeda and have been blamed for a number of high-profile attacks on Western and Afghan targets in Kabul, are regarded as a possible spoiler..."

źródło: "Reuters"

Dla niezorientowanych w temacie doprecyzowanie sytuacyjne werdyktu z odniesieniami i do "Arabskiej Wiosny", wydarzeń w Syrii, a i Izraela też z noworoczno kurtuazyjnym pominięciem uznania truchła państwowości palestyńskiej przez wymienionych:

“…United States
According to US military commanders, it is "the most resilient enemy network" and one of the biggest threats to the U.S.-led NATO forces and the Afghan government in the current war in Afghanistan.  It is also the most lethal network in Afghanistan. Presently, the United States is offering a reward for information leading to the capture of their leader, Sirajuddin Haqqani, in the amount of $5,000,000.00.

Obama Administration
In September 2012, the Obama administration labeled the network as a foreign terrorist organization. After this announcement, Taliban issued a statement, arguing that there is "no separate entity or network in Afghanistan by the name of Haqqani," and that Jalaluddin Haqqani is a member of the Quetta Shura, Taliban's top leadership council…” (źródło: "Wikipedia")

...i w uzupełnieniu dodane o 22:30 CET:


źródło: "You Tube"
tekst:

"Essam al-Erian, the deputy head of the Muslim Brotherhood's Freedom and Justice Party in Egypt, has predicted that Israel will cease to exist within a decade, Jewish News One reports. Essam al-Erian, who is also an adviser to Egyptian President Mohamed Morsi, made the comments on his Facebook page. He said that since soon there will be no Israel, only Palestine Egyptian Jews should return to their home country and leave the land for the Palestinians.

Jewish News One says that Muslim Brotherhood authorities have become increasingly more vocal on the subject of Israel since their rise to power in Egypt. This has led many to question President Morsi's commitment to Egypt's peace treaty with Israel.

Al-Erian's statement follows a comment made by Egypt's ambassador to Lebanon that Egypt is ready to work with Hezbollah, the Shiite-Islamic group that has been labeled a terrorist organization by the United States and Israel." (źródło: "God Discussion")

środa, 14 listopada 2012

Było by niestosowne:

"...“I have no evidence at this point from what I’ve seen that classified information was disclosed that in any way would have had a negative impact on our national security,” Obama said at a White House briefing..."

źródło: "U.S. News on NBC News"

Powaga i autorytet instytucji państwa (tu mocarstwa z aspiracjami do przewodzenia Światu) to też istotny element jego bezpieczeństwa - tak sądzę, bez wchodzenia w spór z  prezydentem U.S. , było by to bowiem w oczywisty sposób zdecydowanie niestosowne.

Co piszę z pominięciem znanych już przecież mniej lub bardziej powszechnie szczegółów incydentu sygnowanego nie do końca precyzyjnie "David's Petraeus & Paula's Broadwell Love Story"...

źródło: "NDTV"


…w przekonaniu w oczywisty już dziś sposób równoznacznym z pewnością uprzywilejowanej pozycji prezydenta Obamy z przesłanek może i szlachetnych w intencjach, ale zdecydowanie niepraktycznych:

"...Jest jednak w całej sprawie wątek poważny, który obciąża administrację Baracka Obamy. Przynajmniej od lata tego roku prokurator generalny Eric Holder (nadzorujący FBI) wiedział, że szef CIA miał romans i prowadzone jest w tej sprawie śledztwo. Ale nie powiedział prezydentowi Obamie ani w ogóle nikomu. Zachodzi podejrzenie graniczące z pewnością, że zrobił to w ramach koleżeńskiej przysługi, żeby jego szef mógł spokojnie, nienękany skandalami, wygrać wybory." (źrodło: "Gazeta Wyborcza")

poniedziałek, 22 października 2012

Proste jak korkociąg:

Dla odbiorcy newsów CNN i czytelnika treści „The Washington Post” prostota przekazu definiowana jest symbolicznie przez odniesienie do drutu: „proste jak drut” na przykład.

Natomiast dla redaktora, analityka, że nie wspomnę o ekspercie symbolem tejże jest korkociąg, a w każdym razie kiedyś był i powinien być nadal, a nie jest, bo gdyby było inaczej, to pan Max Fisher nie zakończył by swojego wpisu zdaniem wyrażającym publicznie nic więcej, jak tylko jego bezradność w konfrontacji z polityczną rzeczywistością:

„…Who is right depends on, among other things, what goes on inside the head of Khamenei thousands of miles away….” 

źródło: "The Washington Post"

Bowiem to akurat ponad wszelką wątpliwość wiadomo:

Tak, czy siak Iran chce (musi) mieć broń jądrową i będzie ją miał.

I to akurat nie tylko z powodu Izraela, choć to „proste jak drut” właśnie skojarzenie jest bardzo wygodne w tej sytuacji dla zainteresowanych, tak, jak i przywódcy Iranu ( i szerzej Islamu) woleli by widzieć w Białym Domu nadal rodzinę pana Obamy w komplecie, a i jego najbliższych współpracowników też, co nie jest w żadnym razie kategorią „prostoty korkociągu”, a oczywistym wyborem pomiędzy znanym i nieznanym (pan Romney prezydentem).

Co do Izraela i jego bezpieczeństwa, to po raz kolejny napiszę:

Licząc tylko na siebie będzie o wiele bezpieczniejszy, niż posiadając jakiekolwiek gwarancje U.S. które nic już nie znaczą, a i pewnie z czasem będą znaczyć jeszcze mniej, a już na pewno w tej części świata.

źródło: "The Jerusalem Post"

niedziela, 21 października 2012

Czy istnieje życie pozagrobowe ?

Okazuje się, że tak, co udowodnili ostatnio Amerykanie przy okazji żenujących prób ustalenia ostatecznej wersji zdarzeń w Benghazi, rojąc przy tym niejako na boku plany na najbliższą przyszłość:

Są już politycznym trupem w świecie międzynarodowej polityki, a wydaje im się, że nadal funkcjonują , i to skutecznie, pośród żywych.

źródło: "The Washington Post page National Security"

Otwartą pozostaje kwestia, czy to tylko śmierć kliniczna, czy są martwi już na amen, ale jej rozstrzygniecie niebawem poznamy, cierpliwości:

“NATO is the new U.N. for Ankara when it comes to Syria,” he said.

He acknowledged that many European members of NATO, distracted by the continent’s economic crisis, would be reluctant to become involved. But he said one alternative would be for select NATO members — such as the United States, France and Britain — to assist Turkey with a military intervention, while other allies remain on the sidelines.

“It could be a ‘coalition of the fighting’ within NATO,” Cagaptay said. That was the approach NATO took last year when it ousted Libya’s former ruler, Moammar Gaddafi…”


środa, 10 października 2012

Humanitarne liczenie trupów:

„…According to the Syrian opposition, at least 30,000 people have been killed since the conflict began…”

źródło: "AL JAZEERA"

Zatem okazuje się, że - rachunkowo rzecz ujmując - państwo syryjskie broni swojej suwerenności już od kilkunastu miesięcy w sposób nadzwyczaj humanitarny, mając na względzie współczesne standardy ustanawiane i praktykowane nie przez kogo innego, jak przez sam sojusz NATO.

Dowodem na to może być liczba ofiar w Libii, gdzie przy aprobacie i za zgodą UN, Czerwonego Krzyża i pozostałych organizacji łącznie z agencjami informacyjnymi i poczytnymi gazetami po tej i tamtej stronie Atlantyku, w czasie ~9 miesięcy (bezpośrednia interwencja NATO trwała 7 miesiecy), wymordowano samych tylko czarnych obywateli tego państwa w przybliżonej liczbie 30 000 tysięcy sztuk [!].

Według oficjalnych danych Ciemnej Strony Mocy, łącznie z zaginionymi, zbrodnia libijska pochłonęła ~40 - 43 tysiące ofiar zaszlachtowanych humanitarnie za niebagatelną przyczyną około 30 000 tysięcy lotów bojowych dzielnych pilotów, między innymi Wielkiej Brytanii i Francji, godnych miana kontynuatorów lotniczych tradycji Guernici i Drezna, bo dopisujących do tej listy awiacyjnej hańby nikomu nie znane, jakieś Towerga. 

źródło: "PressTV"

Co dla mnie jest o tyle ważne, że potwierdza prawdomówność pana Bashara al-Assada, który w jednym z wywiadów wyjaśnił dlaczego został dentystą, a nie na przykład chirurgiem: powodem właśnie takiego a nie innego wyboru kierunku medycznej specjalizacji było to, że nie lubi on widoku zbyt dużej ilości krwi.

Trudno dziś rozsądzić, jak długo przy tym wytrwa, bowiem nie od niego to zależy, ale mnie już przekonał, że można na Jego determinacji polegać – cokolwiek to dla przyszłych zdarzeń w Syrii i jej wrogów znaczy.

czwartek, 4 października 2012

...co piszę z nadzieją:

Z przykrością należy stwierdzić, że ta skończenie poprawna politycznie para, pan Barack Hussein Obama II i pani Hillary Diane Rodham Clinton sprowadziła autorytet Stanów Zjednoczonych Ameryki do poziomu kiepskiego żartu kabaretowego, jeśli nie wręcz do rynsztoka:

źródło: "The Washington Post"

źródło: "The Washington Post"

Co piszę z nadzieją - lecz bez zbytniego przekonania - że już tylko może być lepiej, a w każdym razie powinno być.
:-(

środa, 3 października 2012

T.L. na stronie Google+ napisał:

„…Initially, officials said the attack was a spontaneous outburst from protests surrounding an anti-Islamic film…”

źródło: "National Journal"

A nie lepiej (i taniej) powiedzieć wprost i od razu, że była to rozpaczliwa, wręcz dziecięco głupia i naiwna, próba ratowania przed Kongresem U.S. i narodem amerykańskim wizerunku tego, tak umiłowanego zastępczo przez panią Hillary Clinton potworka dwojga imion „Arabskiej Wiosny” zdyskredytowanego i tak już przecież doszczętnie wydarzeniami w Syrii i znaczacym współuczestnictwem w niej wszelkiej maści ekstremy islamskiej ściganej po świecie z urzędu i nakazu przez instytucje U.S. do tego powołane ?

Pewnie lepiej, ale trudniej, no i zdecydowanie niepoprawne politycznie, cokolwiek ten wręcz wulgaryzm pojęciowy dziś jeszcze znaczy.

(pobrano z Google+ T.L. Page)

niedziela, 30 września 2012

Don't panic Ben:

„…It is difficult to imagine Israel in the past few decades without America…” – pisze pan Ben Caspit...

źródło: "The Jerusalem Post"

...na co ja w spontanicznym odruchu odpowiem tak:

Z całym szacunkiem i poważaniem szanowny panie Ben Caspit:

Jeśli Izrael istnieje tylko i wyłącznie dzięki wsparciu moralnym i technologicznym U.S. - jak pan pisze - to może jeszcze nie pora, by „pakować manatki”, ale na pewno nie ma co liczyć w pokoleniowej perspektywie czasu na spokojne i bezpieczne życie w tym kraju, bowiem takie osądy sytuacyjne wyrażane publicznie „czarno na białym” są niczym innym, jak tylko potwierdzeniem poprawności postrzegania Izraela przez świat arabski.

Sądzę również może i nawet trochę na wyrost, a jednak, że w istocie nie takie były też intencje pokolenia pana Dawida Ben Guriona, które nienaruszalne fundamenty państwa Izrael dostrzegało ( w moim odczuciu poety barowego) raczej w intelekcie Narodu, a nie jego sojuszach i to do tego sojuszach nie do końca poprawnie zdefiniowanych, bowiem o ile już wiem na ile – pana zdaniem – Izrael jest zależny od Stanów Zjednoczonych Ameryki, to nie przypominam sobie, by w oficjalnym, a i potocznym dyskursie obu stron istniała świadomość „wzajemności” cokolwiek by to nie znaczyło dla samej Ameryki i jej pozycji na międzynarodowej arenie również, czego znakomitym przykładem mogą być (i powinne być) zdarzenia niedawno minione, jak i te, bieżące.

Kropka.

 T5BQ2XDPDV5E

sobota, 29 września 2012

US to Iran, TL to Hillary Clinton:

...czyli jak "Allahu Akbar !" jest:

"...Secretary of State Hillary Clinton called on neighboring countries of Syria to take steps to prevent their land and airspace from being used by Iran to transport weapons to al-Assad's forces..."

 
źródło: "CNN"

"..There is no longer any doubt that Tehran will do whatever it takes to protect its proxy and crony in Damascus," she said..."

T.L. to Mrs. Hillary Clinton:

A ja nie mam żadnych wątpliwości, że za pani przyczyną i pośrednictwem obywatele Stanów Zjednoczonych Ameryki udzielają moralnego i materialnego wsparcia pospolitym bandytom politycznym strzelającym z ukrycia do nieuzbrojonych Syryjczyków:

 FN9KKXTTCDJ4

...linked to U.S.

„…But Turner stressed that despite "progress" made in the investigation, "there remain many unanswered questions."

źródło: "The Australian"

Może nie tyle “many”, co kilka istotnych, to tak, a zwłaszcza tych, linked to U.S.

wtorek, 25 września 2012

Dlaczego piszę ?

Świat nie przepada za Stanami Zjednoczonymi Ameryki nie dlatego, że świat jest „głupi”, a dlatego, że nie ma już dziś za czym.

Przykład pierwszy z brzegu:

Stosunkowo niedawno, bo w 2008 roku, a dokładnie na początku grudnia tegoż właśnie roku, opiniotwórczy przecież niejako z tradycji, i już tylko współcześnie z aspiracji, „The Washington Post” artykułem pani Anne Applebaum wyśmiewał się, jeśli nie wręcz szydził, z wizyty pana prezydenta Miedwiediewa w Wenezueli opisując reprezentowaną przez niego Rosję, jako nic nie znaczący kraj z pretensjami do odgrywania roli mocarstwa:

źródło: "The Washington Post"

”… But the Russian political system -- based on crony capitalism, democratic rituals without democracy itself, heavy media controls, omnipresent criminality -- isn't of interest to anyone, and the Russians have trouble creating an empire around it…”

Dziś, po czterech latach od daty ukazania sie cytowanego artykułu, to nie rosyjskich ambasadorów mordują na świecie i to nie tylko już amerykańskie lotniskowce pływają po Morzu Południowo Chińskim, a mimo to amerykańscy eksperci nadal są sceptyczni, choć może już nie tak rozbawieni, jak jeszcze niedawno pani Applebaum:

źródło: "New York Times"

Dlatego wolę czytać to, co sam napiszę (lub napiszą inni poeci barowi) powodowany nie tyle wewnętrznym przymusem, czy też potrzebą dzielenia się z kimkolwiek czymkolwiek, a tylko chęcią stworzenia na własny użytek pewnego, w miarę stabilnego punktu odniesienia, a niech by i nawet w przestrzeni wirtualnej, jeśli już nie mogę liczyć ani na „Reutersa”, ani na „The Associated Press”, „The Washington Post”, „CNN” i „FoxNews” nie wspominając o pozostałych.  

źródło: "Wordpress Lu blog" (available only to members) wpis z 4 grudnia 2008 roku

Tym bardziej, że nie oczekuję od nich nadzwyczajnej błyskotliwości pozwalającej - na przykład - pisać im o istocie przebiegu „Arabskiej Wiosny” i wyznaczonej w niej przez nowe pokolenie przywódców „światowego jihadu” do odegrania roli państw euroatlantyckiego przymierza, a tylko codziennej rzetelności, której oczywisty brak stał się szczególnie widoczny w ich relacjach choćby z przebiegu syryjskiej tragedii i jest kontynuowany nadal dzień po dniu w sprawach niezmiernie ważnych nie tylko dla obywateli U.S. ale Europy też.