Świat nie przepada za Stanami Zjednoczonymi Ameryki nie dlatego, że świat jest
„głupi”, a dlatego, że nie ma już dziś za czym.
Przykład pierwszy z brzegu:
Stosunkowo niedawno, bo w 2008 roku, a dokładnie na początku grudnia tegoż właśnie roku, opiniotwórczy przecież niejako z tradycji, i już tylko współcześnie z aspiracji,
„The Washington Post” artykułem pani Anne Applebaum wyśmiewał się, jeśli nie wręcz szydził, z wizyty pana prezydenta Miedwiediewa w Wenezueli opisując reprezentowaną przez niego Rosję, jako nic nie znaczący kraj z pretensjami do odgrywania roli mocarstwa:
źródło: "The Washington Post"
”… But the Russian political system -- based on crony capitalism, democratic rituals without democracy itself, heavy media controls, omnipresent criminality -- isn't of interest to anyone, and the Russians have trouble creating an empire around it…”
Dziś, po czterech latach od daty ukazania sie cytowanego artykułu, to nie rosyjskich ambasadorów mordują na świecie i to nie tylko już amerykańskie lotniskowce pływają po Morzu Południowo Chińskim, a mimo to amerykańscy eksperci nadal są sceptyczni, choć może już nie tak rozbawieni, jak jeszcze niedawno pani Applebaum:
źródło: "New York Times"
Dlatego wolę czytać to, co sam napiszę
(lub napiszą inni poeci barowi) powodowany nie tyle wewnętrznym przymusem, czy też potrzebą dzielenia się z kimkolwiek czymkolwiek, a tylko chęcią stworzenia na własny użytek pewnego, w miarę stabilnego punktu odniesienia, a niech by i nawet w przestrzeni wirtualnej, jeśli już nie mogę liczyć ani na
„Reutersa”, ani na
„The Associated Press”,
„The Washington Post”,
„CNN” i
„FoxNews” nie wspominając o pozostałych.
źródło: "Wordpress Lu blog" (available only to members) wpis z 4 grudnia 2008 roku
Tym bardziej, że nie oczekuję od nich nadzwyczajnej błyskotliwości pozwalającej - na przykład - pisać im o istocie przebiegu
„Arabskiej Wiosny” i wyznaczonej w niej przez nowe pokolenie przywódców
„światowego jihadu” do odegrania roli państw euroatlantyckiego przymierza, a tylko codziennej rzetelności, której oczywisty brak stał się szczególnie widoczny w ich relacjach choćby z przebiegu syryjskiej tragedii i jest kontynuowany nadal dzień po dniu w sprawach niezmiernie ważnych nie tylko dla obywateli U.S. ale Europy też.