Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CNN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CNN. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 stycznia 2013

...isn’t America’s fault:

Można by było się z tym zgodzić pod warunkiem, że administracja prezydenta Obamy, pani Clinton, CIA, AP, The Washington Post, Reuters CNN i Marie Colvin, to nie są Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, ale:

źródło: "The Washington Post"

...jednak są.

Reszta treści opinii autorstwa pana Aarona Davida Millera to w najlepszym razie przysłowiowa "musztarda po obiedzie"...w najlepszym razie.

:-(

piątek, 23 listopada 2012

Czy istnieją granice ekspresji wolności wypowiedzi ?

Wczoraj „The Huffington Post” piórem pani Applebaum, dziś CNN…

„Wypasione Cipy”, bo tak to się chyba tłumaczy (?) funkcjonują w przestrzeni medialnej od wielu miesięcy na równi z wyborami prezydenckimi w USA, polityczną zbrodnią państw UE i Ameryki w Syrii, kryzysem budżetowym Zjednoczonej Europy, konfliktem izraelsko palestyńskim…

żródło: "CNN"

„...Tolokonnikova and Alyokhina are expected to try to take their case to the European Court of Human Rights.” – pisze the CNN Wire Staff, co mnie skłoniło do refleksji nad definicją człowieczeństwa z przywołaniem wyimaginowanego obrazu Amerykanina wypróżniającego się na podołku monumentu Abrahama Lincolna w świetle reporterskich jupiterów.

Żaden jeszcze o tym nie pomyślał, czy może wie, że istnieją jednak jakieś granice obywatelskiej ekspresji wolności wypowiedzi ? – pytam retorycznie w wirtualnym monologu bez fatygowania kogokolwiek do odpowiedzi, a już na pewno nikogo znad Potomac River pogrążony w oczekiwaniu na wieści o zakłóceniach cyklu menstruacyjnego skazanych w barbarzyński sposób przez rosyjskiego tyrana.

Może napisze o tym "The Washington Post", albo "The New York Times" ?

wtorek, 25 września 2012

Dlaczego piszę ?

Świat nie przepada za Stanami Zjednoczonymi Ameryki nie dlatego, że świat jest „głupi”, a dlatego, że nie ma już dziś za czym.

Przykład pierwszy z brzegu:

Stosunkowo niedawno, bo w 2008 roku, a dokładnie na początku grudnia tegoż właśnie roku, opiniotwórczy przecież niejako z tradycji, i już tylko współcześnie z aspiracji, „The Washington Post” artykułem pani Anne Applebaum wyśmiewał się, jeśli nie wręcz szydził, z wizyty pana prezydenta Miedwiediewa w Wenezueli opisując reprezentowaną przez niego Rosję, jako nic nie znaczący kraj z pretensjami do odgrywania roli mocarstwa:

źródło: "The Washington Post"

”… But the Russian political system -- based on crony capitalism, democratic rituals without democracy itself, heavy media controls, omnipresent criminality -- isn't of interest to anyone, and the Russians have trouble creating an empire around it…”

Dziś, po czterech latach od daty ukazania sie cytowanego artykułu, to nie rosyjskich ambasadorów mordują na świecie i to nie tylko już amerykańskie lotniskowce pływają po Morzu Południowo Chińskim, a mimo to amerykańscy eksperci nadal są sceptyczni, choć może już nie tak rozbawieni, jak jeszcze niedawno pani Applebaum:

źródło: "New York Times"

Dlatego wolę czytać to, co sam napiszę (lub napiszą inni poeci barowi) powodowany nie tyle wewnętrznym przymusem, czy też potrzebą dzielenia się z kimkolwiek czymkolwiek, a tylko chęcią stworzenia na własny użytek pewnego, w miarę stabilnego punktu odniesienia, a niech by i nawet w przestrzeni wirtualnej, jeśli już nie mogę liczyć ani na „Reutersa”, ani na „The Associated Press”, „The Washington Post”, „CNN” i „FoxNews” nie wspominając o pozostałych.  

źródło: "Wordpress Lu blog" (available only to members) wpis z 4 grudnia 2008 roku

Tym bardziej, że nie oczekuję od nich nadzwyczajnej błyskotliwości pozwalającej - na przykład - pisać im o istocie przebiegu „Arabskiej Wiosny” i wyznaczonej w niej przez nowe pokolenie przywódców „światowego jihadu” do odegrania roli państw euroatlantyckiego przymierza, a tylko codziennej rzetelności, której oczywisty brak stał się szczególnie widoczny w ich relacjach choćby z przebiegu syryjskiej tragedii i jest kontynuowany nadal dzień po dniu w sprawach niezmiernie ważnych nie tylko dla obywateli U.S. ale Europy też.