Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Christopher Stevens. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Christopher Stevens. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 października 2012

...co piszę z nadzieją:

Z przykrością należy stwierdzić, że ta skończenie poprawna politycznie para, pan Barack Hussein Obama II i pani Hillary Diane Rodham Clinton sprowadziła autorytet Stanów Zjednoczonych Ameryki do poziomu kiepskiego żartu kabaretowego, jeśli nie wręcz do rynsztoka:

źródło: "The Washington Post"

źródło: "The Washington Post"

Co piszę z nadzieją - lecz bez zbytniego przekonania - że już tylko może być lepiej, a w każdym razie powinno być.
:-(

czwartek, 20 września 2012

A może by tak BfV porozmawiał z Herr Ayman Mazyek ?

„…Le film anti-islam, L'Innocence des musulmans, à l'origine de violentes manifestations anti-américaines dans le monde arabe semble n'avoir jamais existé. À ce jour, il est impossible de trouver une seule personne l'ayant vu dans son intégralité. Même les studios américains n'ont jamais réussi à mettre la main sur ce prétendu film de deux heures. Seule la bande-annonce de 13 minutes est disponible sur Internet depuis le mois de juillet…”

źródło: "Le Figaro"

I dalej:

“…En effet, en visionnant l'extrait posté sur Internet, les dialogues consacrés au Prophète ont un son différent. Les lèvres des acteurs ne sont pas synchronisées avec les paroles et semblent dire autre chose…”

No to ja sobie zaraz pomyślałem, czy by tak może ktoś z niemieckiego BfV nie porozmawiał z Herr Ayman Mazyek nie żeby zaraz o niemieckiej konstytucji, ale o sztuce filmowej na ten przykład to i owszem.

Z powodu? – zapyta dociekliwy.

Przecież straszył publicznie tym filmem i społeczność, i rząd Niemiec (konsekwencjami jego wyświetlenia groźnymi dla bezpieczeństwa państwa), to chyba wie czym straszył...

Tak, czy siak był by to może i nawet "Wielki LOL" roku, gdyby nie to, że za tą prowokację zapłacił życiem ambasador U.S.A. w Libii, pan Christoper Stevens i jeszcze kilku Amerykanów też, co piszę bez niestosownego rozstrzygania kwestii w obliczu śmierci, czy bezpośrednio, czy pośrednio.
:-(
 
**************
Uwaga marginalna, intencyjna:

Przywołanie w tytule i treści wpisu z imienia i nazwiska pana Ayman Mazyek ma charakter czysto symboliczno formalny, bowiem i on, i pozostali przedstawiciele zamieszkującej w innych państwach Europy wspólnoty muzułmańskiej są jej oficjalnymi reprezentantami w dialogu z autochtonami , ich administracją i rządami.

Jest bowiem oczywiste, że w poprawnej procedurze demokratycznego państwa prawa, czy to będą Niemcy, czy też Francja, to właśnie nie kto inny, a oni powinni rzetelnie informować o faktycznych źródłach zagrożeń dla porządku prawnego i bezpieczeństwa państwa w którym mieszkają stosowne instytucje i społeczeństwo w jego ogóle, a nie być świadomie, czy też nie, czymś na podobieństwo „V Kolumny” jak to ma właśnie miejsce tu i teraz z oczywistymi takich zachowań, nieuniknionymi konsekwencjami w bliższej, lub dalszej perspektywie czasu i zdarzeń.


wtorek, 18 września 2012

A jednak „Hollywood” …

mroczna tragifarsa politycznej klasy C pod tytułem „Śmierć ambasadora”:

„…Al-Bakoush and his colleagues said that once they learned his identity, they were stunned Stevens had been alone.

źródło: "The Washington Post"

“I’ve never seen incompetence and negligence like this, from the two sides, the Americans and the Libyans,” he said. “You can sacrifice everyone but rescue the ambassador. He is the ambassador for God’s sake.”

I tylko przez żywiony przeze mnie respekt, jakim darzę misterium Śmierci, i szacunek należny ofiarom, kimkolwiek by one nie były i cokolwiek by tam, w Benghazi, nie robiły, powstrzymam się od jakiegokolwiek komentarza, będąc przy tym pewnym, że już nie jeden scenarzysta filmowy nie śpi po nocach szukając inspiracji na blogach miłośników teorii spiskowych.


środa, 12 września 2012

O względności miary "a small and savage group":

Nie darzę pana Mitta Romneya szczególną sympatią, tak jak i nie przepadam za każdym innym, sekciarskim radykalizmem spowitym półmrokiem niedopowiedzeń, ale co racja, to racja bez wnikania w jej sytuacyjne, faktyczne intencje:

 „…"I'm outraged by the attacks on American diplomatic missions in Libya and Egypt and by the death of an American consulate worker in Benghazi," he said. "It's disgraceful that the Obama administration's first response was not to condemn attacks on our diplomatic missions, but to sympathize with those who waged the attacks…"

źródło: "abc News"

Dalej w cytowanym przekazie niejako w opozycji do wypowiedzi pana Mitta Romneya i przekonaniu o politycznej słuszności nadrzędności dobrego samopoczucia Muzułmanów nad zdrowiem i życiem Amerykanów pani Hillary Clinton powiada:

“…U.S. ambassador to Libya Christopher Stevens was killed by a "small and savage group" of Libyan militants who stormed the U.S. consulate in Benghazi, Secretary of State Hillary Clinton said today…”

I też ma rację, z tym, że już nie tak szczególnie odkrywczą i nie do końca poprawną, bowiem mordercami w tej, czy innej społeczności zazwyczaj są nieliczni, którzy jednak bez poparcia innych współplemieńców nie mogli by skutecznie funkcjonować, choć akurat w przypadku świata muzułmańskiego zasadnym wydaje się być pytanie, co to znaczy dla społeczności liczącej na całym świecie ~1,5 miliarda współwyznawców „nieliczni” i „a small and savage group” też.

Na to pytanie odpowie samo Życie w nadchodzących dniach, tygodniach, miesiącach i latach dopowiadając dalszy ciąg zdarzeń dziejących się już dziś w Afganistanie, Iraku, Syrii, Pakistanie Egipcie i Libii, co piszę z nadzieją w sercu, że nie będzie okazji, by uzupełnic tą listę o Francję i Wielką Brytanię albo jakiś inny, bogu ducha winny, europejski kraj.