Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Osama bin Laden. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Osama bin Laden. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 sierpnia 2021

...przy pierwszym jeszcze tymczasem...

porannym kubku kawy...

"Foreign Affairs" puk, puk...

do mojej skrzyneczki mailowej piórem pani Nelly Lahoud na swój sposób weekendowo intrygującym tytułem

"Bin Laden’s Catastrophic Success

Al Qaeda Changed the World - but Not in the Way It Expected"


to i przeczytałem

pomyślawszy na koniec...

takim to dobrze[1]...

mogą pisać co im tylko przyjdzie do głowy i

jeszcze im za to płacą...

Bin Laden, Al Qaeda, Talibowie, ISIS ? - to tylko kilka...

z 99 koralików misbahy...

nie wspominając o 100 lub nawet 200 innych misbah zakonów sufickich...

Czy dla Talibów po ustabilizowaniu ich rządów w Kabulu

priorytetem będzie skuteczna destabilizacja chińskiego Xīnjiāngu i

graniczących z Afganistanem

byłych republiki sowieckich ? - możliwe

ale...

maja też inne, równie kuszące opcje by...

zmienić Świat

z tym że...

już bez błogosławieństwa Allacha - popełnili grzech niewybaczalny...

tracąc koraniczną cnotę

podpisaniem umowy z "amerykańskim Diabłem"...

"...Kierownictwo talibów [...] ryzykuje. Musi uważać, by porozumienie z Amerykanami nie doprowadziło do rozbicia ruchu, do oderwania się bardziej radykalnych radykałów, którzy mogliby połączyć siły z mocno obecnym w Afganistanie Państwem Islamskim. Dlatego przy każdej okazji talibowie podkreślają, że podpisanie porozumienia oznacza ich zwycięstwo..."[2]...

źródło j.n. [2]

...reszta to już tylko kwestia czasu...

czego by jeszcze nie powiedzieć

fakt pozostaje faktem - nie Allach zwrócił Talibom Afganistan a

Amerykanie zatem

w poprawności monologu prowincjusza można zasadnie napisać...

w Pekinie i Moskwie elity polityczne mogą

spać spokojnie...

„Allahu Akbar” ? - bez wątpienia...

odnotowaniem na dobry początek drugiego dnia kolejnego weekendu...


[1] "Former Senior Fellow for Political Islamism, IISS–Middle East [...]

Nelly joined the IISS in 2015 from the Department of Social Sciences at the US Military Academy at West Point, where she was Associate Professor and Senior Associate at the Combating Terrorism Center (CTC). She was a postdoctoral scholar at St John’s College, University of Cambridge, Rockefeller Fellow in Islamic Studies at the Library of Congress, a Research Fellow at the Belfer Center for Science and International Affairs, Harvard University, and Assistant Professor of Political Theory at Goucher College..." - Nelly Lahoud (iiss.org) 


poniedziałek, 4 listopada 2013

Jak pan każe, sługa musi, albo...

...kto woli w oczywistej niestosowności:

źródło: "Blogger T.L."

"...We will not stand idly by while Assad continues to use weapons enormously disproportionate to those in the possession of the opposition in order to kill . . . women and children,” the chief U.S. diplomat said.

Saud (minister Saud al-Faisal) did not respond to a question asking about Saudi arms supplies to the rebels. But he called Syria “the largest calamity that has befallen the world in the present millennium.” If that is not “a reason to intervene, to stop the bloodshed, I don’t know what is,” Saud said.

Overriding his interpreter to speech in fluent English, Saud continued: “If one is [making a] moral choice to intervene or not to intervene, what is that choice going to be? Do I let the tragedy continue, or do I help if I can?..”


źródło: "The Washington Post"

Co i tak jest w jakimkolwiek komentarzu lub pytaniu bez znaczenia...

"...But do Saudi Arabia and Qatar – famed for their freedoms, parliamentary democracies and human rights – intend to install a western-style democracy in Damascus?.." - żródło: "The Independent"

...nie wspominając o całej reszcie, o której pisanie zaczyna już być  po prostu nudne...

...właśnie tak: Nudne w całej potworności tej nudy...

...bezsensownych mordów jeden po drugim, poczynając od Osamy bin Ladena, a kończąc...

...nie wiadomo na kim jutro.

I niech kto powie, że świat stał się przez to lepszy...

..."al Qaeda" hoduje daktyle, a różnej maści terroryści przeprowadzają przez skrzyżowanie w Londynie staruszki...

...no, niech powie, albo napisze w "The Washington Post".

:-(

sobota, 26 października 2013

Sobie a Muzom w wirtualnym monologu...

...tym razem napiszę w weekendowej łagodności:

Tak, to prawda, ale w globalnym postrzeganiu zdarzeń spod tego szyldu to tylko prawda fragmentaryczna...

"...helps explain the depth of the Saudis’ anger at the Obama administration’s decision not to launch airstrikes on Mr. Assad’s military in September..."

źródło: "The New York Times"

...jeden z elementów politycznego rozdania Saudów robiących w tej partii za bankiera w pokerowej przenośni i rzeczywistej dosłowności - bankiera nie bez pewnej praktycznej słuszności przekonanego o tym, że na neoliberalnym, wolnym rynku można kupić wszystko, a w rozgrywce terenowej posłużyć się amerykańskim Jokerem - o tyle wart odnotowania, bo nieudany, a i w gruncie rzeczy od zarania koncepcyjnie chybiony...

...co o tyle dziwne, że mający przesłanki do poprawnego rozeznania możliwych konsekwencji destabilizacji za pośrednictwem U.S. i innych państw NATO nie tylko Syrii, ale i całego regionu...

...konsekwencji nie tyle dla Arabii Saudyjskiej jako takiej, a dla dynastii Saudów w szczególności...

...rzecz bowiem nie w zamiarach...

...“No Saudis will be trained to fight in Syria - in fact, we don’t want any Saudis there at all,” said Prince Turki al-Faisal, who was the kingdom’s intelligence minister when thousands of Saudis went - with the government’s blessing -  to fight in Afghanistan..." - źródło j.w.

...a przyczynach utraty kontroli nad biegiem zdarzeń z podszeptu najgorszego doradcy, jakiego można sobie w tych okolicznościach wyobrazić... 

"...their fear of blowback is a limiting factor, rooted in their bitter experience with Saudis who fought in Afghanistan in the 1980s and later returned to mount deadly terrorist attacks here..." - źródło j.w.

...w nagłym uświadomieniu ulotności wszystkiego na tym Bożym - kimkolwiek On jest - świecie.

Piszę w pozorze tylko powtarzalności, bowiem każdy, kolejny wpis w tym temacie jest w mniejszym lub większym fragmencie istotną częścią układanki, wskazując choćby w tym na źródło fanatycznej niechęci (zdecydowanie w weekend nie mam ochoty na posłużenie się pewnie i stosowniejszą"nienawiścią") wyznawców Islamu, jakim stało się dla nich doświadczenie wojny afgańskiej w całej swojej złożoności i konsekwencjach (...)...

źródło: "Wordpress"
...a kto w tej kwestii chce wiedzieć więcej, niech zapyta kongresmena Rohrabachera.

- Rohrbachera ? - zdziwi się niejeden nie mając pojęcia, kto to taki...

...a ja w myśl zasady przystojnej moim latom mówiącej, że "kto pyta nie błądzi" odpowiem:

Taki jeden, co...

"...had a history of involvement in Afghanistan dating back to the Cold War, when he openly supported the groups that would later coalesce into the Taliban regime for their active opposition to the Soviet Union, including fighters under the command of Osama bin Laden..." - źródło: "Source Watch"

:-(