Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manaf Tlass. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manaf Tlass. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 marca 2015

...jeśli pan Wojciech Cegielski twierdzi...

...w medialnym przekazie Polskiego Radia...

źródło: "Polskie Radio pl" - "Syryjska wojna domowa powinna być wyrzutem sumienia dla całego cywilizowanego świata"

...że...

"To miała być pokojowa rewolucja.."

...to bez wątpienia jako stypendysta "International Visitor Leadership Program"...

źródło: "About IVLP"

"...Jest absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz stypendystą International Visitor Leadership Program rządu Stanów Zjednoczonych..."

źródło: "nowy dziennik - Polish Daily News" - "Zawód – reporter wojenny." by Wojciech Maślanka

...wie co mówi nie inaczej przecież, jak w kompetencji reprezentanta racji praktyk "Pax Americana" gdziekolwiek dziś na świecie...

"...There is no application for IVLP. Participants are nominated and selected annually by the staff at U.S. Embassies around the world..." - źródło j.w. "About IVLP"

...odnotowuję w wirtualnym monologu prowincjusza sobie a Muzom kończąc stosownym sytuacyjnie cytatem datowanym na lipiec 2012 roku...

"...A tak na marginesie szanowna pani Hillary Clinton:

Co może jeszcze być w tamtych stronach - pani zdaniem - bardziej demokratycznego od prezydenta Bashara al-Assada alawity i generała Gwardii Narodowej Manafa Tlassa sunnity ?.."


źródło: "Lekcja demokracji ?" by T.L.

:-(


p.s.
źródło od góry: "Wirtualna Polska" - Małgorzata Gorol: "John Kerry: aby zakończyć syryjską wojnę, USA będą musiały negocjować z Assadem" i "BBC News" - "Syria conflict: We have to talk to Assad, admits Kerry"


...cokolwiek to znaczy...

niedziela, 3 marca 2013

Mr. Salman Masalha może i poeta, ale głowa to u niego na pewno nie ta:

„…For the Ba'ath Party, both in Iraq and in Syria, constituted a political platform to perpetuate tribal, ethnic oppression…” 

źródło: "Haaretz"

Nie jestem pewien, jak to do końca faktycznie wygląda w Iraku, ale w Syrii ?

Nawet gdybym chciał, to nie mogę napisać, że pan Salman Masalha akurat w tej, przywołanej wyżej ocenie przeoczył „drobiazgi”, bowiem począwszy od obecności Sunnitów w najbliższym otoczeniu pana Bashara al-Assada (gen. Manaf Tlass), a kończąc na składzie osobowym podstawowych jednostek syryjskiej armii, nie wspominając przy tym o ogólnie pojmowanych służbach bezpieczeństwa państwa, dyplomacji i administracji cywilnej drobiazgiem na pewno nie było…

…co w sposób oczywisty prowadzi wprost do postawienia pytania z zawartą w nim niejako "z marszu" odpowiedzią:

Jak długo zdaniem euroatlantyckich elit powinno trwać skuteczne przekształcenie postkolonialnych, religijno plemiennych wspólnot w nowoczesny organizm społeczności demokratycznej, bowiem moim skromnym zdaniem poety barowego na pewno nie sześćdziesiąt lat z grubsza licząc (w Syrii od 1949 roku)...

Stąd już prosta droga do wniosku, że współcześnie tak zwana "Arabska Wiosna" stała się wbrew może i intencjom (co nie jest w żadnym razie rozgrzeszeniem) jej euroatlantyckich inspiratorów, organizatorów i sponsorów niczym innym, jak w oczywisty sposób haniebnie zbrodniczym zabiegiem usunięcia już zaawansowanej "ciąży" może nie tyle w Libii i Egipcie, ale w Syrii to na pewno.

I nie powinno to nikogo dziwić, a już na pewno nie pana Salmana, który przecież - jak piszą - jest poetą i to do tego dwujęzycznym, a jeśli go faktycznie dziwi, to to zdziwienie uzasadnia w pełni daleki od konwencjonalnej poprawności tytuł tego wpisu...

...tym bardziej, że jak on sam pisze i dzięki Bogu też - kimkolwiek On jest - nie dziwi to (już i w końcu) wszystkich, wręcz przeciwnie:

"...Astonishingly, not only Jews are praying secretly for the Damascus regime's survival, but many in the Arab parties as well...."

Z tym, że warto by było tą modlitwę opatrzyć może i jakąś rzeczywistą "wartością dodaną" w oczywistym interesie przyszłych pokoleń Dzieci Izraela (...)...

...o czym tak sobie tylko marginalnie pomyślałem w cotygodniowym, weekandowo upojnym uniesieniu.

piątek, 27 lipca 2012

Next please:

Poeci, a już szczególnie poeci barowi, nie pytają, tylko odpowiadają na pytania, nawet te, z pozoru najgłupsze:

Czy U.S. w pewnych okolicznościach gotowe były by poświecić Izrael ? Głupie?

Nie do końca, bowiem już to w pewnym sensie zrobiły, a w każdym razie rozwój wypadków zmierza wprost w tym kierunku, choćby poprzez próby wykreowania Manaf Tlassa na nowego przywódcę tego czegoś, co w końcu tak, czy inaczej pozostanie z Syrii :

Dla społeczności bowiem Bliskiego Wschodu i syryjskiej, sunnickiej diaspory z końca lat ’40 ubiegłego wieku Tlass jest zdrajcą, i to bez znaczenia, że w drugim pokoleniu, bowiem i tak jest zdrajcą podwójnym:

Jego ojciec zdradził wyznaniową wspólnotę godząc się w zamian za przysłowiowe "srebrniki" na współpracę z Alawitami, a on zdradził swojego dobroczyńcę i przywódcę, Alawitę – Bashara al-Assada, co w tym kręgu kulturowym czyni z niego istotę mniej godną od psa.

Wracając w tym kontekście do Izraela, to już zupełnie inna historia i na inne opowiadanie idąca w parze z historią sprawowania władzy przez saudyjskiego „Strażnika Dwóch Świątyń”.

środa, 25 lipca 2012

Tu potrzebny lekarz, nie dyplomata:

Istnieją granice przyzwoitości, które już na samym początku „Arabskiej Wiosny” po prostu zostały zignorowane, istnieją również granice poprawności, na które nikt z euroatlantyckich polityków biorących czynny udział w tej tragikomicznej imprezce nie zważa, ale publiczne przekraczanie granic zdrowego rozsądku bez rozróżniania faktów od rojeń, jak to ma miejsce w przypadku pani Hillary Clinton, budzi zdziwienie i zaniepokojenie nie losem Syrii, a Stanów Zjednoczonych Ameryki, bowiem jeśli druga osoba w państwie po prezydencie swoimi wystąpieniami zaświadcza, że w sposób oczywisty znajduje się prawdopodobne w chronicznym stanie demencji poklimakteryjnej, to nie syryjscy Alawici powinni się tym martwić, nie prezydent Bashar al-Assad, a Mormoni z Utah i kalifornijscy surferzy, o czym zaświadcza oczywista zasadnośc tego wpisu w nawiązaniu do linkowanej publikacji Reutersa:
źródło" "Reuters"

Opozycja bowiem, szanowna pani Clinton, to Centralny Rząd Tybetański i Dalajlama, pani Aung San Suu Kyi, kurdyjscy przywódcy i inni, im podobni, a nie generał Manaf Tlass i cała, magmatyczna reszta krążąca wokół niego w parysko londyńskich, politycznych spelunkach, z której nikt nie jest w stanie skleić struktur zdolnych do organizacji post alawickiego państwa.

Nikt, nawet sam Pan Bóg, kimkolwiek On jest, a cóż dopiero washingtonska administracja i jej europejscy satelici wspierani przez trzeciorzędnych aktorów teatralnej trupy U.N.

Co, mam nadzieję, w obiektywnym osądzie uzasadnia ekstrawagancję tytułu:

Tu potrzebny lekarz, nie dyplomata.”
***

11:10 CEST:

Jednak „chłoptasie z Yale” nie zawiedli, a ja już myślałem, że wojna etniczna w Syrii umknęła ich uwadze w zamieszaniu przygotowań do parady w San Diego:

źródło; "Haaretz"

Co w żaden sposób nie przybliża końca rozwiązania syryjskiego problemu ( jeśli nie wręcz go komplikuje i oddala), ale za to wyjaśnia znakomicie źródła niezwyczajnej intratności zawodu psychoanalityka w U.S.

LOL

środa, 18 lipca 2012

I wszystko jasne:



źródło: "Financial Times" ("The writer is a professor at Sciences Po. His book ‘Limited Achievements: Obama’s Foreign Policy’ is published next month")

Jeśli takie teksty piszą profesorowie Sciences Po. to nie ma się czemu dziwić, że byle afrykański kacyk zostaje demokratą za sprawą euroatlantyckich polityków nie złażąc nawet z hamaka, że nie wspomnę o Bractwie Muzułmańskim, al-Qaeda, FSA, NSC i generale Manaf Tlasie.

A przecież wystarczyło by napisać, że Rosja to rzetelny i lojalny do końca bez względu na okoliczności partner polityczno gospodarczy i wszystko było by jasne.

Tak sądzę.

sobota, 7 lipca 2012

Lekcja demokracji ?

"...make it clear that Russia and China will pay a price..." - stać je na to, o czym pozwolę sobie przypomnieć nietaktownie, w przeciwieństwie do USA, Francji, Wielkiej Brytanii i pozostałych członków Grupy Przyjaciół Syrii, czego zdaje się pani Clinton nie zauważać w apostolskim uniesieniu krzewienia w ateistycznych strukturach państw Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu kanonu szarijatu.

A tak na marginesie szanowna pani Hillary Clinton:

Co może jeszcze być w tamtych stronach - pani zdaniem - bardziej demokratycznego od prezydenta Bashara al-Assada alawity i generała Gwardii Narodowej Manafa Tlassa sunnity ?

źródło: "Google+ T.L. page