Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityczna hipokryzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityczna hipokryzja. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 maja 2017

...komplementy sprowadzają na manowce...

...mawiał mój mistrz, pan S...

...i jak zawsze miał rację – ale to temat na inne opowiadanie...

...uprawiając politykę historyczną wypadało by pamiętać o tym, że...

...po hitlerowskiej agresji na Polskę w roku 1939 z godziny na godzinę ośrodkiem decyzyjnym nadwiślańskiej prowincji stała się...

...ambasada francuska...

...zastępując naczelnego wodza polskiej armii, jej prezydenta i ministrów panem Léonem Noëlem...

„...skrzętnie ukrywany przez piszących polską historię od nowa, fakt ubezwłasnowolnienia władz cywilnych i wojskowych przez ambasadora Noela (to oczywiście nic nie znaczy, że jako pełnomocnik Petaina uczestniczył w rokowaniach w sprawie zawieszenia broni z Niemcami w 1940 roku) w zasadzie już od pierwszych godzin września i doprowadzenie w końcu do ich internowania w Rumunii 18 września (!), czyli w dzień po wkroczeniu Rosjan do Polski wydaje się być dosłownie zbrodniczy, bowiem realizacja ustaleń paktu Ribbentrop – Mołotow, jak byśmy jej nie postrzegali, była w końcu umową zawartą przez naszych oczywistych w tamtym czasie przeciwników, a skrytobójczy, do tego nie mający precedensu w historii Europy (?), cios został zadany przez koalicjanta i – co warte podkreślenia – bez słowa sprzeciwu pozostałych, czyli Anglii…” - źródło: https://tadeusz-ludwiszewski.blogspot.com/2013/02/o-wzglednosci-wszystkiego.html

...a że przyzwyczajenie staje się z czasem drugą naturą nie tylko człowieka...

...ale i całych narodów...

...to i krytyka ze strony Stanów Zjednoczonych, Rosji, Turcji, czy kogo tam jeszcze...

źródło: "dziennik pl"

...ani mnie ziębi, ani grzeje...

...co wbrew pozorom nie tylko łatwo przychodzi napisać przy prowincjonalnym kontuarze baru...

...ale i realizować w praktyce sprawowania rządów również - o tyle przy tym łatwiej dziś, niż kiedykolwiek w przeszłości, że...

...czy to pan Trump, Putin, Emmanuel Macron (albo pani Merkel w nierozłącznej parze z demokratą znad Bosforu, Erdoğanem)...

...to w żadnym razie nie pan Roosevelt, albo...

...Stalin...

niedziela, 1 marca 2015

...na marginesie wyborów parlamentarnych w Estonii...

...agencja informacyjna "PAP" donosi...

"...Spośród prawie 333 tys. rosyjskojęzycznych w Estonii nieco ponad 92 tys. ludzi legitymuje się rosyjskim obywatelstwem. Ale ponad 150 tys. osób, głównie etnicznych Rosjan, otrzymało estońskie obywatelstwo od ogłoszenia przez Estonię niepodległości od ZSRR w 1991 roku...."

źródło: "IAR-PAP" - "Wybory w Estonii. Na czele partia prorosyjska, ale nie będzie rządzić krajem" via "Polskie Radio pl"

...co w zapisie arytmetycznym prezentuje się tak, a nie inaczej (jeśli się nie mylę)...

333 000 - 150 000 - 92 000 = 91 tys. skazanych nie zawinionym przecież przez nich biegiem zdarzeń na posiadanie tak zwanego "paszportu nansenowskiego"...

"...Mają tzw. szare paszporty i nie potrzebują wizy do Rosji. Dla rosyjskich mieszkańców Estonii te paszporty to symbol upokorzenia. Choć widnieje na nich godło i nazwa Estonii, jest też wyraźnie napisane, że posiadacz nie jest obywatelem tego kraju. W Narwie i okolicach ponad 90 proc. mieszkańców to Rosjanie i zarazem bezpaństwowcy. Nie mogą głosować w ogólnokrajowych wyborach, wstąpić do armii, robić kariery politycznej. (prowadzić praktyki lekarskiej, być adwokatem, urzędnikiem i.t.d. - przypis T.L.) – Z takim paszportem mogę swobodnie jeździć po strefie Schengen, a do Rosji nie potrzebuję wizy tak jak Estończycy. Mimo to czuję się źle, jakbym był napiętnowany – żali się Aleksiej Gorpiczenko, dziennikarz estońskiego radia państwowego w Narwie..."

źródło: "Newsweek" - "V kolumna Putina? Rosjanie w Estonii" Michał Kacewicz

...w społeczności liczącej w sumie raptem 1 325 000 mieszkańców wbrew pozorom znaczących więcej, niżby można było by sądzić i życzyć sobie tego...

...odnotowuję w niemym pytaniu, jak państwo z ustrojowym ustawodawstwem przypominającym znad kontuaru baru fragmentami wprost hitlerowskie "Ustawy Norymberskie" mogło zostać pod koniec XX wieku pełnoprawnym członkiem Zjednoczonej Europy i NATO...

:-(

niedziela, 16 listopada 2014

...brzmi nieźle, z tym że zaraz rodzi pytanie...

...i kto to mówi ?..

"..."We're also very firm on the need to uphold core international principles," Obama said at a press conference to wrap up a weeklong Asia-Pacific tour..."

źródło: "AP by Julie Pace" via "Yahoo! News"

...i nie odkryję tu przysłowiowej "Ameryki" w weekendowym uniesieniu, jeśli napiszę, że mówi to prezydent światowego mocarstwa, które brnie ostatnimi laty w stosach tropów od pustkowi Afganistanu poprzez Irak, Libię, Syrię aż po tą nieszczęsną Ukrainę (...)...

...no to może by zapytać w poszukiwaniu sensu w tym bezsensie do kogo pan Obama mówi...

...bo przecież nie do narodów Bliskiego i Środkowego Wschodu...

...nie do mieszkańców Afryki Północnej...

...to może do swoich wyborców i obywateli Zjednoczonej Europy ?..

...też nie pozostaje nic innego, jak tylko dzisiaj w to wątpić (...)...

...będąc pewnym tylko jednego...

...Rosja nie może już zawrócić z drogi do wyboru której została przymuszona okolicznościami spowodowanymi błędną oceną sytuacji przez zainteresowanych (...)...

...co wbrew pozorom nie jest pustą pisaniną prowincjusza, choć nie mam nic przeciwko temu żeby tak było...

...a tylko oceną bieżącej sytuacji postrzeganej znad kontuaru baru przez pryzmat rosyjskiej historii...

...której - jak widać - nie doczytano jeszcze do końca należycie nie tylko nad Potomac River...

:-(

czwartek, 18 października 2012

Z cyklu pan premier pyta, ja odpowiadam:

"- Czy wiecie, co to znaczy w polityce hipokryzja?" - pyta pan premier RP, a ja odpowiadam:

źródło: "Gazeta pl"

Akurat w polityce, to znaczy polityka i umiejętność posługiwania się nią jest cechą niezbędną do tego, by być dobrym politykiem.

Dobrym, to znaczy takim, który dba o interesy państwa, którego jest przywódcą albo reprezentantem.

I tylko przez szacunek, jaki jestem panu winien z racji pełnionej przez pana funkcji ja z kolei nie zapytam, czy pan wie, co to jest pustosłowie ?

Dla porządku tylko dodam, że to przeciwieństwo politycznej hipokryzji, jej zaprzeczenie sprowadzające narody na manowce, a czego przykładem może być deklaratywna wiara pana i pańskiego otoczenia w to, że podatnik niemiecki, francuski, szwedzki, norweski, duński albo fiński zafunduje (ofiaruje, da w prezencie) Pospolitej pod pana przywództwem, lub pod równie światłym przywództwem pana następców porównywalny ze swoim poziom życia, organizację funkcjonowania społeczności, gospodarkę i równorzędne partnerstwo w gwarancjach wzajemnego bezpieczeństwa.

Samo przyjecie postsowieckich państw w poczet członków Zjednoczonej Europy to i tak zdumiewająco wiele, choć są tacy, co twierdzą, że to nie hipokryzja właśnie, a sytuacyjne pustosłowie spowodowane chwilową dezorientacją czasu "upadku Muru Berlińskiego" upiększone potem naprędce „wisienką” dania szansy.

W żadnym wypadku niczego więcej ponad to.