Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WikiLeaks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WikiLeaks. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 września 2012

Dziś wystarczy być złodziejem:

Od zarania dziejów cywilizacji po jeszcze nie tak dawno minione czasy, by stać się „równym pomiędzy równymi” trzeba było wykazać się nie lada talentami.

Dziś wystarczy być złodziejem.

Wystarczy ukraść pilnie strzeżone tajemnice państw i prywatną korespondencję ich elit jak to zrobił ten jakiś Assange, który zamiast - za tą oczywistą zbrodnię stanu popełnioną do tego w wymiarze globalnym - zostać rozstrzelanym, powieszonym, zagazowanym, czy chociażby skazanym na dożywotnie więzienie przez wzgląd na trudne dzieciństwo zostaje wyróżniony zaszczytem wystąpienia na sesji Zgromadzenia Narodów Zjednoczonych w przytomności przywódców międzynarodowej wspólnoty już przez sam ten fakt godnych niczego innego, jak tylko bezgranicznej pogardy przez wzgląd na to, że „ktoś” im publicznie „pluje w twarze”, a oni mówią, że „deszcz pada”.

źródło: "truthdig"

I byłaby to ich prywatna sprawa gdyby nie to, że w ich rękach dosłownie i w przenośni spoczywają losy milionów jeśli nie miliardów Bogu ducha winnych ludzi pragnących niczego więcej jak tylko w spokoju dożyć swoich dni, wychować na godnych obywateli dzieci i cieszyć się wnukami. 

I nie pytam kto ten wszechświatowy kabaret sponsoruje i kto ile bierze za odegranie kolejnego numeru.

Nie pytam bowiem z natury i późniejszego ukształtowania nie jestem zwolennikiem postrzegania świata poprzez „okulary” teorii spiskowych.

Wszystko co ludzkie da się zmierzyć i zważyć, opisać, sklasyfikować, zdefiniować i nazwać i to nawet „z imienia i nazwiska” jak to ma miejsce w tym przypadku i jeszcze kilku jemu współczesnych i swojej istocie jednorodnych.

Nie pytam czekając cierpliwie na wywiązanie się z obowiązków przez do tego powołanych z urzędu lub wspólnotowego, obywatelskiego wyboru.

I obym nie czekał za długo, choćby przez wzgląd na mój wiek – łaskawie proszę.


poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Marginalia o demokracji:

To smutne, że okoliczności sprawiają by o tym pisać:

źródło: "Newsday"
Demokracja przecież ma wyraźnie opisane granice wolności, gdyby tak bowiem nie było, to nie mogła by ona  istnieć przepoczwarzając się bez nich w najlepszym razie w jakąś rozpasaną anarchię jak to ma już  dziś w zauważalnym stopniu miejsce, a czego przykładem jest i sprawa „Pussy Riot” i „WikiLeaks”, a i zbrodnia syryjskiego ludobójstwa też, nie wspominając o nieustających próbach sakralizacji homoseksualizmu.

I nie będę tu znowu pisał o tym, czym jest wolność, wolność słowa i cała reszta zawarta w pojęciu obywatelskości  chodzącej w nierozłącznej parze z demokracją, bowiem według mnie blog to sprawa osobista i nie powinien on w żadnym razie uzurpować sobie prawa do równorzędności z akademicką katedrą i publicznie wyrażanymi opiniami elit politycznych wspólnoty.

Pozwolę sobie tylko na uogólnioną refleksję natury kulturoznawczej:

Prawdopodobnie nastał czas zmierzchu kultury potocznie zwanej „euroatlantycką” która chyba pierwszy raz w historii cywilizacji świata nie poległa ulegając zewnętrznej agresji barbarzyńców, a niejako na ich oczach popełniła samobójstwo.

Samobójstwo tym bardziej godne pogardy, popełnione bowiem nie z powodów (przesłanek) natury wyższej a tylko dlatego, że można je popełnić.

I obym się mylił.