Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poemy barowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poemy barowe. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 czerwca 2024

...przy drugiej już szklaneczce czegoś rzetelnego tego weekendu;

…ech życie
gdybyś ty wiedziało jak żyć
tańczyć pić wino kochać śnić
to byś przysiadło na ławeczce
pod gruszą albo pod platanem
puszczając przodem czas
……
patrząc na wirujące zakochane
nie raz nie dwa i trzy
la la la, la la li
jak żyć
tak właśnie tak
jak ptak w błękicie
jak kwiat w zachwycie
ech życie…
by T.L.

...na co "siedzący obok" ChatGPT cichutko...

"Wiersz jest pełen marzycielskiej nostalgii i tęsknoty za prostymi radościami życia. Autor personifikuje je sugerując, że gdyby życie wiedziało jak żyć, byłoby pełne tańca, wina, miłości i snów. To zestawienie tych podstawowych ale głębokich przyjemności wskazuje na to, co w życiu najważniejsze – obecność w chwili i radość z małych rzeczy.

Motyw przysiadania na ławeczce pod gruszą lub platanem wywołuje obraz sielankowego spokoju i kontaktu z naturą. Grusza i platan to drzewa symbolizujące owocowanie i siłę co może sugerować, że prawdziwe życie znajduje się w harmonii z naturą i w prostocie.

Puszczanie przodem czasu to ciekawa metafora która pokazuje, że nie trzeba się śpieszyć, że można pozwolić czasowi płynąć nie goniąc za nim, co jest kontrastem do dzisiejszego, często zbyt zabieganego stylu życia.

Obserwowanie zakochanych par i naśladowanie ich beztroskiej radości (la la la, la la li) jest hołdem dla miłości jako jednej z najważniejszych sił napędowych w życiu. Ta część wiersza przypomina nam, że miłość i spontaniczność są kluczowe dla pełni życia.

Ostatecznie wiersz sugeruje, że życie powinno być przeżywane jak ptak w błękicie – swobodnie, z poczuciem wolności – i jak kwiat w zachwycie – z pełnym podziwem dla piękna wokół nas. W ten sposób autor zachęca nas do życia pełnego wdzięku i radości, z otwartym sercem na wszystkie doświadczenia jakie życie nam przynosi."...


...co będzie przy trzeciej? - nie wiem...

pożyjemy zobaczymy...


niedziela, 16 czerwca 2024

...refleksja skreślona przez ChatGPT na marginesie poemu "...ach tak ach nie"

...ach tak
ach nie
kto to wie - ona
za woalem tajemnic nieodgadnionych skryta
wodzi
poetę na pokuszenie...

Pani Zuzanno
czy pani wie jak
powinienem grać w tą grę ? - pytam
przy kontuarze baru "Ptyś"
gdzie
wczorajsze dziś
w ostatnim tangu zdarzeń
myli krok…

To samo ? - w odpowiedzi słyszę

może tak
może nie
kto to wie...
szalali, szalala...

…w barze „Ptyś”
gdzie
wczorajsze dziś
myli krok
w ostatnim tangu zdarzeń…

…za oknem
świt przytula mrok
dziś jutro
i za rok…

"Your [T,L.] poem beautifully captures the enigmatic and fleeting nature of time and human connections. The imagery and the interplay of past, present, and future create a poignant, almost mystical atmosphere. 

Here's a reflection on your work:

In the "Ptyś" bar, the setting feels both intimate and timeless, a place where the boundaries of yesterday, today, and tomorrow blur into each other. The character of Mrs. Zuzanna stands as a figure of intrigue, guiding or tempting the poet through the dance of life—a tango marked by wrong steps and uncertain moves.

The poem's structure, with its repeating lines and questions, echoes the cyclical nature of events and the poet's contemplation of choices. The juxtaposition of "yesterday today" and the concept of a "last tango of events" suggests a critical moment where every decision feels significant.

The closing lines extend this temporal ambiguity beyond the confines of the bar. The dawn embracing the darkness symbolizes the eternal dance between beginnings and endings, hope and despair. The poet seems to ponder not just the present moment but the continuous flow of time, where each "today" inevitably becomes a "tomorrow" and then a "yesterday."
 by ChatGPT...

...w swobodnym przekładzie oryginału

Twój wiersz pięknie oddaje zagadkową i ulotną naturę czasu i powiązań międzyludzkich. Obrazy i wzajemne oddziaływanie przeszłości, teraźniejszości i przyszłości tworzą przejmującą, niemal mistyczną atmosferę. 

Oto refleksja na temat Twojej pracy: 

W barze „Ptyś” panuje intymna i ponadczasowa atmosfera, miejsce, w którym granice wczoraj, dziś i jutra zacierają się. Postać pani Zuzanny jawi się jako postać intrygująca, prowadząca lub kusząca poetę w tańcu życia – tangu naznaczonym błędnymi krokami i niepewnymi ruchami. 

Struktura wiersza, z powtarzającymi się wersami i pytaniami, odzwierciedla cykliczność wydarzeń i kontemplację wyborów poety. Zestawienie „wczoraj dzisiaj” z koncepcją „ostatniego tanga wydarzeń” sugeruje krytyczny moment, w którym każda decyzja ma znaczenie. 

Linie zamykające rozszerzają tę czasową niejednoznaczność poza granice taktu. Świt ogarniający ciemność symbolizuje wieczny taniec pomiędzy początkami i końcami, nadzieją i rozpaczą. Poeta zdaje się zastanawiać nie tylko nad chwilą obecną, ale nad ciągłym upływem czasu, gdzie każde „dziś” nieuchronnie staje się „jutro”, a potem „wczoraj”.

...refleksja skreślona przez ChatGPT na marginesie poemu "...ach tak ach nie" przy...

przedostatniej szklaneczce czegoś rzetelnego tego weekendu...

...

czwartek, 29 lipca 2021

...mijacie się Matczak z własną prawdą...

 głoszoną publicznie na wszelkie sposoby od lat

 pisząc...

"...Nie mamy jako ludzkość innego sposobu radzenia sobie z problemem chorób czy zmian środowiska niż nauka..." - j. n.

źródło: "Facebook"

...jest...

Konstytucja i prawa człowieka a zamiast

naukowców i lekarzy...

sędziowie...

noszenie maseczek ? - sprzeczne z K. i prawami Homo...

sczepienia ? - j.w.

zakaz zgromadzeń, podróży i co tam jeszcze naukowcy i lekarze wymyślą ? - czystej wody...

faszyzm i komunizm...

ale co tam prowincjuszowi z monologu z profesorem - dziś to już tylko strata czasu i

powoli, powolutku...

komplikacje towarzyskie...

- Znowu o nim piszesz ? - od przyjaciela pewnie i usłyszę...

- No, tak jakoś wyszło...

- A gdzie obiecany poem ?

- Mam ! - ja na to ciszące się jak dziecko...

Krysia, Krysieńka, Krystynka
pani Krystyna
kwiat
piwonii w rozkwicie
płatkami rozchylonymi kusi motylka
on skrzydełkami trzepocze
ale
nie odlatuje
wiruje
piruety kręci
choć
motyli rozumek
podpowiada
ona nie twoja motylku
już ma ogrodnika...

cisza - po chwili

- Dalej ?

- Co dalej ?

- Co dalej było

- Jeszcze nic

- Nie o tym a w wierszyku...

co usłyszawszy

poczułem się pewniej czując erystyczny grunt pod stopami

- Wiesz przecież - do przyjaciela...

u prowincjonalno barowego poety najpierw

Życie pisane z dużej litery

potem poemy 


przyjdzie pora...

dopiszemy...


poniedziałek, 21 marca 2016

…że dzieją się…

„…Prezydent podkreślił jednak, że Amerykanie nie pytali o sytuację wewnętrzną Polski.

- Senatorowie nie byli tymi sprawami zainteresowani. Uśmiechali się tylko i mówili, że podobny spór (konstytucyjny - red.) jest w tej chwili w Stanach Zjednoczonych. Widać takie rzeczy dzieją się w demokracjach, także w amerykańskiej - stwierdził…”


źródło: "tvn24" - "Prezydent: senatorowie uśmiechali się, bo podobny spór jest w USA"

…to prawda, ale czy akurat takie, jakich przyszło mi być na stare lata świadkiem w Pospolitej, to już nie do końca mimo, że – jak widać – sugeruje to publicznie sam pan prezydent RP Andrzej Duda…

…tak, czy siak wątpliwej jakości satysfakcji prowincjusza z tego tyle…

…na ile zaatlantycki incydent konstytucyjny zaprzecza twierdzeniom nadwiślańskich autorytetów prawniczych…

…mówiących o tym, jakoby Trybunał Konstytucyjny (gdziekolwiek) był instytucją apolityczną…

…a reprezentanci uogólnionej władzy sądowniczej po mianowaniu nieskończenie niezależni (...)...

...dobre i to na początek kolejnego tygodnia pierwszego dnia wiosny 2016 roku...

...będącego przy tym również Światowym Dniem Poezji - mam nadzieję, że barowej też:

wierszyk o nieznajomej...

...spotkanej kiedyś na Ku'dammie:

...ku’damm
nam
damie
i mnie
ku’damm...

...pożegnam panią
i pójdę...
gdzie ?
na Amsterdam...

...ku’damm
damm damm
damm damm
damm damm…


nie,
miła pani,
to nie są łzy,

...to sen
o damie
spotkanej dzisiaj
na Kurfürstendammie...

...ku’damm nam
pani
ku’damm
ku’damm...

...a kiedy będę
już w Amsterdamie,
wejdę do baru
przy jakimś dammie
i będę pił...
aż przyjdzie sen
i będę śnił...
o damie,
spotkanej kiedyś
na Kurfürstendammie…

…damm damm
damm damm
damm damm…

...sen śliczny,
kolorowy,
jaki śnić można tylko tam,
...o damie
spotkanej kiedyś na Kurfürstendammie…

…damm damm
damm damm
damm damm… 
(z cyklu "Poemy barowe")

piątek, 12 lutego 2016

..."tango barowe"...

...Alicji K. dedykowane...

© by T.L. (akwarela datowana na pierwszą połowę lat '70 ubiegłego wieku, tekst dodany współcześnie)

...fragmentem na dobry początek kolejnego weekendu...

...okazjonalnie przy tym na marginesie...

“Will you be my Valentine?” źródło j.n.

źródło: "Newsweek" Tech and Science - "Valentine's Day: How Science Can Help You Pick the Perfect Partner" by Gary W. Lewandowski Jr.

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

...ruszył "Sopot Classic 2014"...

8 sierpnia 2014 roku:

"…w ciszy
pomiędzy nami
słychać kota stąpanie po dywanie,
słońca tupanie po ścianie,
chmur furkotanie po niebie…
…słychać każde spojrzenie
myśl, serca drgnienie…

…w ciszy
pomiędzy nami …
…chwilach straconych bez Ciebie…"  (z "Poemów barowych" T.L. wzięte)

...jak zawsze tylko sobie a Muzom w wirtualnym monologu, bo komuż by innemu...

...nie wnikając publicznie w szczegóły decyzji natury nic ponad, jak tylko osobistej...



...odnotowuję, że oryginał tekstu zatytułowanego "...ruszył "Sopot Classic 2014"..." opublikowany 4 sierpnia tego roku w poszukiwaniu sytuacyjnego kompromisu został uznany przez autora za "prywatny" i jest dostępny w publicystycznej rzetelności zainteresowanym z technicznych uwarunkowań "Bloggera" na życzenie przesłane mailem podpisanym z imienia i nazwiska posiadacza profilu na jakimkolwiek portalu społecznościowym (LinkedIn, Facebook, Google+...)...

...lub też z polecenia osoby znanej autorowi.

Treści zawarte w udostępnionym dokumencie nie mogą być przez mających do nich dostęp cytowane czy też w jakiejkolwiek innej formie udostępniane osobom trzecim.

źródło: "trójmiasto pl"

adres do korespondencji : tadeuszlu@gmail.com

(inne posty T.L. w temacie muzycznym)

niedziela, 27 kwietnia 2014

...à propos świętości...

...z cyklu "Confessions" niesiony chwilą medialnej fali tsunami...

"...i to się nazywa życie..." by T.L. (fot. ~z końca lat '60 ubiegłego wieku)

...sięgając cytatem do treści "Poemów barowych"...

"i to się nazywa życie
H.D.
…powiedziała
będziesz tatą
pomyślałem
czemu nie
tamtego lata mógłbym zostać nawet kosmonautą…

- potem już nie -

…do baru zaprosiłem
na pomidorową
kwiatek kupiłem…

…na rękach nie nosiłem
fakt
ale przecież
żaden ze mnie Winnetou
czy Old Shatterhand

na oko widać wtedy było
że święty Franciszek
nie jakiś Jean-Claude Van Damme
czy Don Juan…

…po tym lecie przyszło inne
świętym też przestałem być…

…i to się nazywa życie
z którym trzeba jakoś żyć…"

...dopełnione...

photo by © T.L. (~ '72 rok)


"...dziewczyno z moich snów
ślubny dywan z róż
u Twoich stóp        
rozłożę
po którym pójdziesz aż po grób
w zachwycie
nad życiem
znacząc krwią i łzą
każdy krok
stawiany w słońcu
albo w mrok
w nieustającym zachwycie nad życiem..."



...sobie a Muzom w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego...


sobota, 26 kwietnia 2014

"She" z cyklu "Confessions"...

..."Im Krebsgang" wzorem mistrza Güntera Grassa...

źródło: "Google+"

...G. dedykowane...

photo by A.K. (~druga połowa lat '60 ubiegłego wieku Sopot) w adaptacji © T.L.
fragmentem "Poemów Barowych" *

...nie inaczej, jak w nadziei nadprzyrodzonych właściwości globalnej Sieci...


* z przywołaniem cytatem oryginału:

"nad ranem
pewnej samarytance
…w barze „Ptyś”
wczorajsze dziś
w ostatnim tangu zdarzeń
myli krok…

…za oknem
świt przytula mrok…

…zabierz mnie Siostro
zabierz
ulicami w deszczu
pod lipami
pod klonami kasztanami
ulicami
w lewo w prawo

zabierz mnie
zabierz
alejami w słońcu
pod lipami
pod klonami kasztanami
alejami
w lewo w prawo

zabierz mnie
do nieba
albo w siódmy krąg
zabierz mnie gdziekolwiek
byle dalej stąd…

…w barze „Ptyś”
wczorajsze dziś
myli krok
cofając czas do przodu…

…za oknem
świt przytula mrok
dziś jutro
i za rok…"

niedziela, 9 marca 2014

Z cyklu "Confessions" - do M...

...w weekendowym zatraceniu prowincjonalnego poety barowego:

M. wirtualna
w snach tylko realna
Muza


poety prowincjonalnego
jak z Botticellego
Wenus prześliczna
wabi spojrzeniem
kusi

a przecież nie musi
nie powinna być winna
poety katuszy
a niech by nawet wirtualnie
przygarnie
zlinkuje
zlajkuje
profil odkryje
wdzięki odsłoni
jak u Botticellego, Goi, Angelo Bronziniego...

...w snach tylko realna M.


czwartek, 17 października 2013

Z archiwum poetów barowych wzięte...

...i choć napisane w innym kontekście formalnym, to w istocie definicji problemu godne zacytowania przy każdej okazji opisu nadwiślańskiej rzeczywistości - tu zagubienia w mrocznych meandrach współczesności studenta Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, Jerzego Szumczyka i jego rówieśników bezrefleksyjnie ufającym mistrzom i wszelkiego rodzaju innym uzurpatorom w żadnym razie nie godnych zaufania (cytatem w sytuacyjnej adaptacji):

źródło: "Wordpress" - wpis datowany na styczeń 2011 roku (available only to members)

"Problem Pampersiku nie w rodzaju systemu emerytalnego systemu edukacji, bowiem każdy, możliwy, przyjęty w Niemczech, albo Szwecji, albo gdziekolwiek indziej funkcjonowałby poprawnie, mniej lub bardziej efektywne…

…problem Pampersiku w braku wiarygodności państwa, czyli jego, wszelkiego rodzaju elit, począwszy od politycznych, a skończywszy na gospodarczych, czego dziś, po dwudziestu latach sprawowania przez onych przewodnictwa nie trzeba w jakiś, szczególny sposób, udowadniać, trudniej natomiast, jeśli wręcz jest to niemożliwe, znaleźć przykład ich kompetencji i sukcesu (…)…

…………………………………………………………………………………..

 (…)…

…………………………………………………………………………………..

Z stwierdzeniem czy babcia jeszcze żyje, czy już umarła, zazwyczaj nikt nie ma problemu, co formalnie potwierdza wezwany na tą okoliczność lekarz…

…i jeszcze do niedawna tak było z państwami, narodami z tą, wcale nie drobną różnicą, że je zawsze można reanimować, utrzymać przy życiu bez względu na przypadłości, które je trapią, do czego z podziału ról społecznych wyznaczona jest tak zwana klasa średnia…

…nauczyciele, urzędnicy, sędziowie, prokuratorzy, wojskowi, naukowcy, pisarze, aktorzy a i przedsiębiorcy też, że nie wspomnę o dziennikarzach wszelkiej maści…

…klasa średnia przy spełnieniu warunku immanentności poczucia odpowiedzialności i kompetencji, którego brak dycholandzkim elitom z urodzenia, wywodzącym, dziś już w sposób aż nazbyt czytelny, swoje mentalne rodowody z pokoleń dosłownie cmentarnych hien nekropolii Treblinki, Brzezinki, Bełżca, lub przenośni setek miasteczek i miast rozgrabionych przy każdej, nadarzającej się okazji (…), pokoleń oprawców współobywateli pochodzenia litewskiego, ukraińskiego, żydowskiego, kaszubskiego, śląskiego, łemkowskiego, niemieckiego bez chwili refleksji, zawstydzenia…

…przeciwnie, bo w nieustającej euforii słusznych racji, powinności, wręcz patriotyzmu…

…z nieuniknioną pochodną tego stanu dającą się opisać oczywistymi przykładami choćby kilkunastu ostatnich wpisów bez potrzeby fatygowania się uzupełnieniami w rodzaju tego, niżej, lub innego…


źródło: "Wordpress" - wpis datowany na styczeń 2011 roku *(available only to members)

…………………………………………………………………………………..

Kurewstwo to stan ducha, nie okoliczności…” mawiał mój mistrz, pan S. czego doświadczam dziś w wymiarze państwowym spełniony ponad najśmielsze oczekiwania badacza amatora historii, transformacji kulturowych i meandrów cywilizacyjnych, nie będąc do końca pewien, czy cieszyć się, czy może płakać…

źródło: "Wordpress" - wpis datowany na styczeń 2011 roku (available only to members)

…ale to już inna historia, choć wciąż ta sama…"

...inna historia, choć wciąż ta sama nie wiedzieć czemu akurat dziś powracająca niedomówioną jeszcze do końca improwizacją snutą przy kontuarze baru w kolejny weekend...

"...dziewczyno z moich snów
ślubny dywan z róż
u Twoich stóp        
rozłożę
po którym pójdziesz aż po grób
w zachwycie
nad życiem
znacząc krwią i łzą
każdy krok
stawiany w słońcu
albo w mrok
w nieustającym zachwycie nad życiem
(...)"

...przez prowincjonalnego poetę barowego w inspirującym towarzystwie M. jak zawsze zniewalająco perfekcyjnej kobiecością w każdym calu...

18 października przy porannym kubku kawy:

"- Wiadomo, że na studniówce niezręcznie pojawić się samemu, a kilkadziesiąt złotych za partnera to wcale nie tak dużo - przekonuje Patrycja z Katowic, która aktualnie wymienia maile z poznanym w internecie chłopakiem gotowym towarzyszyć jej na balu za 50 zł. Honorarium płatne po imprezie..."

:-(

czwartek, 26 września 2013

O związkach biżuterii z poezją:

...pisałem już o powinowactwach bursztynu z poezją, zatem dziś napiszę o biżuterii z nią związaną:

Srebrna broszka z dwoma bursztynami do wiersza ”o kochaniu…” z cyklu „Kwitnący w samotności” zacytowanego tu w małym fragmencie:

„…oblubienica miedzianowłosa zielonooka
nie pocałowała ust wybranka kochanka
przed ołtarzem obrazem księdzem urzędnikiem
miłość ją zabiła zazdrosna o takie kochanie

od świtu po świt…”

źródło: archiwum autora

I nie jest to w żadnym razie sytuacyjna nadinterpretacja w pogoni za sukcesem rynkowym (...), bowiem jestem autorem i wiersza, a i broszkę wykonałem własnoręcznie, to wiem, co piszę, o czym i o kim...

..."Idąc rakiem" przy porannym kubku kawy słowami Güntera Grassa.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Z cyklu "Poemy barowe" - w przemijaniu zagubiona.

ona,
w przemijaniu zagubiona,
taka naga,
nieopierzona…
…w cieniu skowronka
zadziwionego
nielotnością ulotnego
nie pytając
…bo i kogo…
idzie 
dokąd ścieżki polne wiodą…

...bachantka nie dionizyjska,
Wenus nie niebiańska,
nie ziemska,
nie boska,
nie szatańska...

ona,
w przemijaniu zagubiona,
taka naga,
nieopierzona… 
…w cieniu skowronka
zadziwionego
nielotnością ulotnego
nie pytając
…bo i kogo…
idzie
dokąd ścieżki życia wiodą

(w improwizacji na temat tamtego lata w B. zapisane)
"Poemy barowe" w wyborze na SlideShare

piątek, 31 maja 2013

...w kontynuacji cyklu "Boston Marathon bombing" label...

...odnotowane tylko - z odrobiną skrępowania - w intencji okazjonalnego wykazania korzyści (?) z czytania tekstów pisanych przez poetów barowych, współczesność bowiem od jakiegoś czasu nie mieści się już w ramach klasyki publicystycznej, czy to będzie "The Washington Post", czy coś innego, równie szacownego, co piszę z nieukrywanym żalem i niepoprawną nadzieją na przyszłość pogrążony w starczym zdziecinnieniu:

źródło: posty z "Google+ T.L." - w kolejności post No.1 "Father...", post No.2 "Officials..."


źródło: "Blogger T.L."

"...z oczywistym finałem - napisałem w pierwszym odruchu czytając bieżące doniesienia...

...bez ochoty z upływem czasu do zmieniania czegokolwiek w tytule, a czy słusznie, to jak zawsze już tylko czas pokaże..." (
źródło: j.w. "Blogger T.L.")
...
:-(

niedziela, 30 grudnia 2012

O wyższości poezji barowej nad współczesną, ekspercką prozą:

“Russia’s foreign minister said Saturday there was ‘‘no possibility’’ of persuading President Bashar Assad to leave Syria, leaving little hope for a breakthrough in the standoff…” 

źrodło: "The Boston Globe"

Co można, wypada, a i wręcz należy skomentować tak: 

Są jeszcze - dzięki Bogu, kimkolwiek On jest - na świecie faceci z krwi i kości:

Żenią się z żonami, robią "własnoręcznie" dzieci i nawet kulom politycznych bandytów "się nie kłaniają", co piszę tu i teraz bez ochoty do doprecyzowującego rozwijania tej, porażającej wręcz błyskotliwością, myśli w przekonaniu, że w zasadzie robię to lepiej, lub gorzej w każdym, kolejnym wpisie (...).

No i pięknie, nic, tylko patrzyć i uczyć się póki jest jeszcze od kogo.

I tym razem wyjątkowo, w żadnym razie nie dla zaspokojenia twórczej próżności, a w sytuacyjnej możliwości wykazania wyższości poezji - nawet tej, barowej - nad współczesną, ekspercką prozą wszelkiej maści, pozwalam sobie zlinkować ten wpis do treści wirtualnego monologu poety barowego z opiniotwórczym writerem, panem Davidem Ignatius spod szyldu "The Washington Post" z lipca tego roku: 

sobota, 22 grudnia 2012

z cyklu poemy barowe - sen o miłości:

...stuku puk
o bruk
cień Hanny
w słońcu,
blasku lamp,
cień Hanny kolorowy
wiruje
u jej stóp
w motylim tańcu














cień Hanny kolorowy
na obcasikach pierwszobalowych,
majowych, czerwcowych, lipcowych,
w motylim tańcu zagubiony
śni sen na jawie
po stokroć śniony,
sen o miłości
nieodgadniony...

niedziela, 25 listopada 2012

Jak zostać poetą ?

Nie wiem, choć sądzę, że na pewno nie zaszkodziło by mieć odrobiny talentu cokolwiek to dziś znaczy i jest nazbyt często mylone z filologicznym magisterium, że nie wspomnę o doktoracie.

Sam nigdy nim nie zostałem poprzestając na poezji barowej ale i ona wymaga systematycznych ćwiczeń co nie tyle, że mnie z czasem do niej zniechęciło ile pozwoliło pogrążyć się pobocznie i całkowicie w konceptualnym projekcie wsobnej autokreacji egzystencjalnej tak do końca z definicji niezbyt kompletnym bo wyzbytym lęku i beznadziei istnienia bez względu na okoliczności i przemyślenia.

photo collage © by T.L. 
Co piszę w przekonaniu niespełnienia oczekiwań zainteresowanych, ale za to w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku bez doprecyzowania w stylu "co autor miał na myśli pisząc właśnie to, a nie co innego" - w końcu to blog, blog prywatny, a nie akademicka katedra, czy też "wieczór autorski".
:-)

poniedziałek, 29 października 2012

Z cyklu „Poemy barowe” - o kochaniu...

na życzenie pani M. przypomniane w tym fragmencie:

"…oblubienica miedzianowłosa zielonooka
nie pocałowała ust wybranka kochanka
przed ołtarzem obrazem księdzem urzędnikiem
miłość ją zabiła zazdrosna o takie kochanie
od świtu po świt

nie było pogrzebu
żalu
dzwony nie dzwoniły
tylko serca tylko one
przytulone do miraży słodkich
w smutku
w radości
w ramionach przypadku innej namiętności
szukają schronienia przed wspomnieniami

a one niepomne
nie wiem skromne czy nie skromne
nie wiem nie chcę wiedzieć
a one wracają w tańcu upiornym

dokolusia dokolusia
wywijając zgrabnie nóżkami
odsłaniają uda
strzelając oczkami
ojdyrydy
oczkami udami nóżkami
w tańcu wirują bez końca
bez opamiętania
w tańcu szalonym…"



czwartek, 11 października 2012

W motylim tańcu zagubieni...

...czyli wpis ulotny, rocznicowy, poem prozą Życia pisany:

Jutro mija 40 lat...


...a potem było tak:


W motylim tańcu zagubieni , niesieni wiatrem dofrunęli, dolecieli…
 …a może tylko szli, niepomni, skacząc po górach ?

Proza życia ? Niekoniecznie, bowiem poem Życia, to może jeszcze i nie poezja, ale już i nie proza. Tak sądzę.