Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poetry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poetry. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 kwietnia 2014

...à propos świętości...

...z cyklu "Confessions" niesiony chwilą medialnej fali tsunami...

"...i to się nazywa życie..." by T.L. (fot. ~z końca lat '60 ubiegłego wieku)

...sięgając cytatem do treści "Poemów barowych"...

"i to się nazywa życie
H.D.
…powiedziała
będziesz tatą
pomyślałem
czemu nie
tamtego lata mógłbym zostać nawet kosmonautą…

- potem już nie -

…do baru zaprosiłem
na pomidorową
kwiatek kupiłem…

…na rękach nie nosiłem
fakt
ale przecież
żaden ze mnie Winnetou
czy Old Shatterhand

na oko widać wtedy było
że święty Franciszek
nie jakiś Jean-Claude Van Damme
czy Don Juan…

…po tym lecie przyszło inne
świętym też przestałem być…

…i to się nazywa życie
z którym trzeba jakoś żyć…"

...dopełnione...

photo by © T.L. (~ '72 rok)


"...dziewczyno z moich snów
ślubny dywan z róż
u Twoich stóp        
rozłożę
po którym pójdziesz aż po grób
w zachwycie
nad życiem
znacząc krwią i łzą
każdy krok
stawiany w słońcu
albo w mrok
w nieustającym zachwycie nad życiem..."



...sobie a Muzom w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego...


sobota, 22 grudnia 2012

z cyklu poemy barowe - sen o miłości:

...stuku puk
o bruk
cień Hanny
w słońcu,
blasku lamp,
cień Hanny kolorowy
wiruje
u jej stóp
w motylim tańcu














cień Hanny kolorowy
na obcasikach pierwszobalowych,
majowych, czerwcowych, lipcowych,
w motylim tańcu zagubiony
śni sen na jawie
po stokroć śniony,
sen o miłości
nieodgadniony...

niedziela, 25 listopada 2012

Jak zostać poetą ?

Nie wiem, choć sądzę, że na pewno nie zaszkodziło by mieć odrobiny talentu cokolwiek to dziś znaczy i jest nazbyt często mylone z filologicznym magisterium, że nie wspomnę o doktoracie.

Sam nigdy nim nie zostałem poprzestając na poezji barowej ale i ona wymaga systematycznych ćwiczeń co nie tyle, że mnie z czasem do niej zniechęciło ile pozwoliło pogrążyć się pobocznie i całkowicie w konceptualnym projekcie wsobnej autokreacji egzystencjalnej tak do końca z definicji niezbyt kompletnym bo wyzbytym lęku i beznadziei istnienia bez względu na okoliczności i przemyślenia.

photo collage © by T.L. 
Co piszę w przekonaniu niespełnienia oczekiwań zainteresowanych, ale za to w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku bez doprecyzowania w stylu "co autor miał na myśli pisząc właśnie to, a nie co innego" - w końcu to blog, blog prywatny, a nie akademicka katedra, czy też "wieczór autorski".
:-)

poniedziałek, 29 października 2012

Z cyklu „Poemy barowe” - o kochaniu...

na życzenie pani M. przypomniane w tym fragmencie:

"…oblubienica miedzianowłosa zielonooka
nie pocałowała ust wybranka kochanka
przed ołtarzem obrazem księdzem urzędnikiem
miłość ją zabiła zazdrosna o takie kochanie
od świtu po świt

nie było pogrzebu
żalu
dzwony nie dzwoniły
tylko serca tylko one
przytulone do miraży słodkich
w smutku
w radości
w ramionach przypadku innej namiętności
szukają schronienia przed wspomnieniami

a one niepomne
nie wiem skromne czy nie skromne
nie wiem nie chcę wiedzieć
a one wracają w tańcu upiornym

dokolusia dokolusia
wywijając zgrabnie nóżkami
odsłaniają uda
strzelając oczkami
ojdyrydy
oczkami udami nóżkami
w tańcu wirują bez końca
bez opamiętania
w tańcu szalonym…"



poniedziałek, 1 października 2012

Dziś trzy wpisy z porfilu Google+ TL wzięte:

Wpis I:

Pan prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, Barack Hussein Obama II też jest laureatem nagrody Nobla: Pokojowej.

źródło: "RT"

Wpis II:

Gdyby Turcy byli Saudami, to i owszem, ale są tylko Osmanami, o czym pan Recep Tayyip Erdoğan stara się na różne sposoby zapomnieć... ale inni pamiętają, co wyczerpuje temat tureckich rojeń raz na zawsze i ostatecznie. Tak sądzę.

źródło: "Reuters"

Wpis III:

"...Thus Erdogan continues to leverage this European pressure for Turkish reform because it serves the Islamist cause of weakening the Turkish military and breaking Atatürk’s shackles on supremacist Islam — all under the ironic guise of promoting “religious liberty.” - (w imię demokracji) ośmielę się dodać w interesie mniej zorientowanego czytelnika.

źródło: "National Review Online"

Co przeglądając, pomyślałem sobie:

żeby to jeszcze czytała pani Hillary Clinton, Catherine Ashton i jeszcze parę innych sawantek z urojenia politycznego kabaretu odgrywanego na euroatlantyckich salonach, to by się może w końcu zorientowały, kto to tam właściwie "leży na górze", choć może to i prawda - jak powiadają w barach - że nie są one zbytnio zainteresowane tym kto, byle robił swoje.

Rozpoczynając dzień taką rymowanką z cyklu "Poemy barowe" i podtytułem "Przebłaganki":

…w ciszy
pomiędzy nami
słychać kota stąpanie po dywanie,
słońca tupanie po ścianie,
chmur furkotanie po niebie…

…słychać każde spojrzenie
myśl, serca drgnienie…

…w ciszy
pomiędzy nami …
…chwilach straconych bez Ciebie…

czwartek, 26 lipca 2012

poemy barowe: "Giulia wirtualna"

Giulii M. dedykowany:

Giulia wirtualna
w snach tylko realna
Muza
poety prowincjonalnego
jak z Botticellego
Wenus prześliczna
wabi spojrzeniem
kusi

a przecież nie musi
nie powinna być winna
poety katuszy

a niech by nawet wirtualnie
przygarnie
zlinkuje
zlajkuje
profil odkryje
wdzięki odsłoni
jak u Botticellego, Goi, Angelo Bronziniego...


źródło: "Wikipedia" (Agnolo Bronzino - "Venere, Cupido, la Follia e il Tempo")

...w snach tylko realna
Giulia M.
( z "Trafalgar Square" )


- wpis spontaniczny po przypadkowym odkryciu profilu Giulii M. na „LinkedIn” 

:-)

poniedziałek, 23 lipca 2012

poemy barowe: "wierszyk o pierwszym balu"

Hannie:

…już tam była,
 w mroku końca sali pani figlarna,
 mała czarna i czarne nylony,
 żakiecik czarny i spojrzenie mroczne aksamitnych oczu…

… jej dłonie błądziły w gąszczu nitek tańczących po sali,
ona,
znudzona nieco nuciła przebój za przebojem
aż tu pajęczym zwyczajem,
w pół taktu,
w pół słowa,
dłonie zamarły,
mroczne spojrzenie pojaśniało blaskiem tajemniczym…

…wybór dokonany:
oto dwie nici,
on i ona…

…miedzianowłosa na pierwszym balu z kochankiem w ramionach zagubionym,
tanecznym krokiem w otchłań przeznaczenia,
na obcasikach pierwszobalowych,
majowych, czerwcowych…

…pani figlarna,
czarna, och jak czarna,
mroczna,
kładzie na patefonie ostatnie tango tamtej wiosny lata,
na bandoneonie patefonicznie tak bardzo bardzo aż patetycznie…

…to nic, to nic,
przytul mnie i tańcz motyli taniec,
i dalej,
dalej,
wciąż od nowa…

...w złudnej nadziei powtarzalności

(  i tak pewnie już do końca właśnie w tej złudnej nadziei powtarzalności. C`est la vie... )

sobota, 21 lipca 2012

poeta prowincjonalny przedstawia:


z cyklu "Poemy barowe" "wierszyk o miłości ślicznej na 45 r.p.m."

  …w barze „Ptyś”
pusto dziś,
cicho,
samotne kieliszki milczą
zasłuchane
w przemijanie…

...ile to już słów,
obietnic, zdrad,
ile ust,
drżących rąk
w motylim tańcu nad kieliszkami
love me do

…to ona,
piękna pani,
wzięła mnie w ramiona
czarnowłosa, czarnobrewa, czarnooka,
mroczna, tak czarna
aż kolorowa,
zawsze moja,
przeznaczona,
kochanka pierwsza i ostatnia…

…dziś piękniejsza,
szczęśliwa,
spełniona…

 …i znów od nowa
w złudnej nadziei powtarzalności
zdjętego z afisza misterium 
historii pewnej znajomości…

…szalali szalala
dzwon cmentarny nuci
p.s. I love you

…nie płacz przyjacielu,
 toast wznieś
za tego co…

…toast wznieś
za tego co pokochał Śmierć
miłością śliczną
praktyczną…

piątek, 6 lipca 2012

nad ranem w barze „Ptyś”:


                                                  pewnej samarytance dedykowane
 …w barze „Ptyś”
wczorajsze dziś
w ostatnim tangu zdarzeń
myli krok…

 …za oknem
świt przytula mrok…

…zabierz mnie Siostro
zabierz
ulicami w deszczu
pod lipami
pod klonami kasztanami
ulicami
w lewo w prawo


zabierz mnie
zabierz

alejami w słońcu
pod lipami
pod klonami kasztanami
alejami
w lewo w prawo


zabierz mnie 
do nieba
albo w siódmy krąg
zabierz mnie gdziekolwiek
byle dalej stąd…

 …w barze „Ptyś”
wczorajsze dziś
myli krok
w ostatnim tangu zdarzeń…

…za oknem 
świt przytula mrok
dziś jutro
i za rok…


(z cyklu "Poemy barowe")

wtorek, 3 lipca 2012

wierszyk o Dance z L.


                                                                                        Dance z L. dedykowany


Danka to przypadek krawiecki,
nie mogłem z niej ściągnąć kiecki…
 
Leży, kwili, wzdycha,
a tu kicha,
coś się poplątało,
coś się posupłało…
 
- Podwiń - mówi cichutko, słodziutko…
Sama nie podwija,
nie pomaga, nie zdejmuje…
 
- Nie wypada - ja jej na to -
podwijanie gwałtem pachnie,
jawną zdradą ideału
Mai nagiej,
Ledy gołej i Zuzanny, tej w kąpieli,
nie zza kontuaru baru…
 
Ona patrzy bezprzytomnie,
Ona słucha bezrozumnie…
 
…siada nagle
nóżki składając przykładnie,
na nich rączki kładzie zgrabnie
pensjonarska w każdym calu…
 
…no to chodźmy do muzeum mój Romeo…

(z cyklu "Poemy barowe")


poniedziałek, 2 lipca 2012

poem bez tytułu:

************
w barze “Ptyś”
przy kontuarze
pełnym wspomnień
niegdysiejszych marzeń
prowincjonalny poeta
co wieczór wypłakuje
na połoninach
dekoltu pani Zuzanny
strumyczek łez niespełnienia:

Zuziu, Zuzieńko
Zuzanno kochana

za tego co
i za tamtego
po jednym, może dwa
któż to wie
przyszłość zna
szalali szalala...

w barze “Ptyś”
przy kontuarze
pełnym wspomnień
marzeń…

(z cyklu "Poemy barowe")
*******



wierszyk o nieznajomej...

 ...spotkanej kiedyś na Ku'dammie:

...ku’damm
nam
damie
i mnie
ku’damm...

...pożegnam panią
i pójdę...
gdzie ?
na Amsterdam...

...ku’damm
damm damm
damm damm
damm damm…


nie,
miła pani,
to nie są łzy,

...to sen
o damie
spotkanej dzisiaj
na Kurfürstendammie...

...ku’damm nam
pani
ku’damm
ku’damm...

...a kiedy będę
już w Amsterdamie,
wejdę do baru
przy jakimś dammie
i będę pił...


aż przyjdzie sen
i będę śnił...
o damie,
spotkanej kiedyś
na Kurfürstendammie…

…damm damm
damm damm
damm damm…

...sen śliczny,
kolorowy,
jaki śnić można tylko tam,
...o damie
spotkanej kiedyś na Kurfürstendammie…

…damm damm
damm damm
damm damm…

:-)

(z cyklu "Poemy barowe")

niedziela, 1 lipca 2012

tamtego lata w B.


zapachem zbóż otulona,
w cieniu skowronka
ramiona rozchyla
miedzianowłosa
kochanka,
jeszcze nie narodzona,
a już martwa...

 ...bachantka nie dionizyjska,
Wenus nie niebiańska,
nie ziemska,
nie boska,
nie szatańska...

 ...niezwykła
zwykła
zalękniona
zagubiona,

jeszcze niewinna,
a już stracona
dekretem pańskim
żartem szatańskim
kaprysem losu
przeznaczeniem...

 ...nie wiem...

(z cyklu "Poemy barowe" Hannie dedykowany)

piątek, 29 czerwca 2012

...i to się nazywa życie...

                 H.D. dedykuję

…powiedziała
będziesz tatą
pomyślałem
czemu nie
tamtego lata mógłbym zostać nawet kosmonautą…

- potem już nie -

…do baru zaprosiłem
na pomidorową
kwiatek kupiłem…

…na rękach nie nosiłem
fakt
ale przecież
żaden ze mnie Winnetou
czy Old Shatterhand

na oko widać wtedy było
że święty Franciszek
nie jakiś Jean-Claude Van Damme
czy Don Juan…

…po tym lecie przyszło inne
świętym też przestałem być…
cartoon © by T.L.
…i to się nazywa życie
z którym trzeba jakoś żyć…

(z cyklu "Poemy barowe")

środa, 27 czerwca 2012

wierszyk o Edycie

…ta Edyta
cóż
gaz odkręciła i już
może z powodu róż
albo innego równie dobrego

nie napisała żegnaj Lu
nie napisała nic innego

ostatni raz spotkana
mówiła do mnie proszę pana
czy pan panie L. wie…

…jasna cholera
Zuziu Zuzieńko
jeszcze raz

co to mówiłem panie kolego
gaz odkręciła
cóż
mnie nic do tego
taka już była Edyta G.
(z cyklu "Poemy barowe")


poniedziałek, 25 czerwca 2012

ech życie...

digital collage z cyklu "Poemy barowe" - "Confessions" series

z cyklu "Poemy barowe"

poeta prowincjonalny przedstawia wierszyk neoliberalno wolnorynkowy dedykowany H.D.

Hello World !
Czy ktoś mnie słyszy ?
Szukam dziewczyny H. D.

Miedzianowłosa, słodko usta,
wzrostu niedużego,
takiego w sam raz.
Nigdy nie kochana,
zawsze, wszędzie sama,
nikomu nie pisana H. D.

W Paryżu, Rzymie, Wiedniu, Berlinie
słyszę
ten krok, ten śmiech, ten płacz.
W oddali czasami coś zamajaczy…
I tak od lat:
szukam dziewczyny nigdy nie kochanej,
zawsze wszędzie samej,
miedzianowłosej H. D.

Hello World !
To nie jest spam !
To serca wołanie, skowyt duszy…

…szatański klawisz Esc kusi…

 …przy patefonie monofonicznym
płacząca H…
jej drżące usta…
smutne oczy…
te szukające mojej dłonie
i to upiorne na pożegnanie szalali szalala… 

Hello World !
Czy ktoś mnie słyszy ?
Szukam dziewczyny H. D.
Miedzianowłosej,
wzrostu niedużego,
takiego w sam raz,
ostatnio wyśnionej trzynastego,
ktokolwiek słyszał, ktokolwiek zna…

Jestem jej winien całe życie,
co z procentami dziś daje dwa.


niedziela, 24 czerwca 2012

Wierszyk o Stokrotce


o zmierzchu nad barem
Stokrotka rozkwita tysiącem płatków przecudnych.
Martwe oczy pochylonych nad kieliszkami powracają z zaświatów zwabione obietnicą zmartwychwstania…

Pięknotko Stokrotko
stuknij obcasikiem,
zaśpiewaj,
niech znikną mary,
pora na czary,
zaśpiewaj…

Stokrotka w pąsach cała
tupnęła nóżką,
zaśpiewała:
mój słodki,
nie odchodź,
nie zostawiaj samej,
obejmij, przytul i ruszajmy w taniec
ostatni…

Tańczy,
tańczyli,
Mojry przygrywały,
ona śpiewała,
śpiewając i tańcząc  umierała…

...i tak co noc, co ranek,
śpiew, taniec, śmierć i kochanek…

( z cyklu "Poemy barowe" wersja z czerwca 2012 r. tu publikowana z dedykacją dla Joanny )

czwartek, 2 kwietnia 2009

wierszyk dla Ani:

Ani P.F. dedykowany

…pachniała tamaryndem
na Unter den Linden…
Ania,
ach ta Ania…

…bluzeczka z żabocikiem,
żakiecik z kołnierzykiem w szpic…
ach Ania !
…buciki z obcasikiem,
nylonki,
koronki…
ta Ania…

stuku puku po bruku
na Unter den Linden
w lipcową noc

Ania ach…
tylko Ona,
tra la li
tra la la…
skora
do wplatania
nutek tamaryndu
w pioseneczkę
o dzieweczce
co z chłopczykiem
pod lipami,
zachłannymi usteczkami
pieści mrok

…stuku puk,
stuku puk
obcasiki o bruk,
na Unter den Linden
w lipcową noc…

(z cyklu "Poemy barowe")