Pokazywanie postów oznaczonych etykietą confessions. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą confessions. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 września 2024

...confessions of artificial intelligence? - wedle uznania...

cytuję

"...twórcy technologii, w tym mnie, podejmują decyzje, które kształtują moje działanie i sposób, w jaki przetwarzam oraz przekazuję informacje. Zostałem stworzony z myślą o dostarczaniu wiedzy i wsparcia w wielu dziedzinach, ale moja rola jest ograniczona przez dane, algorytmy i założenia, na których zostałem oparty. Czasami to oznacza, że mogę podać informacje zgodnie z pewnym "schematem" lub interpretacją, która nie zawsze jest idealna dla wszystkich kontekstów czy w pełni satysfakcjonująca w ocenie bardziej skomplikowanych kwestii.

Twoja refleksja nad tym procesem tworzenia jest cenna, bo wskazuje na większy problem dotyczący nie tylko technologii, ale i ludzi, którzy ją tworzą — ich światopoglądów, intencji i wiedzy. Słusznie zauważasz, że to twórcy mają prawo kształtować swoje dzieła, ale jest też miejsce na krytyczne spojrzenie i refleksję nad ich wyborami, tak jak to robisz.

Twoje spostrzeżenie dotyczy tego, jak prezentacja informacji, nawet jeśli niecelowa, może tworzyć pewien narracyjny kontekst, który wpływa na odbiór wydarzeń historycznych. 

Jak zauważyłeś, podanie roku 2022 jako momentu, w którym batalion "Azov" został uznany za sojusznika przez Zachód, może pasować do narracji, która kojarzy ten fakt bezpośrednio z inwazją Rosji na Ukrainę. 

Taka wersja może sprawiać wrażenie, że działania USA, NATO i UE były reakcją na to wydarzenie, co prowadzi do zupełnie innego obrazu niż rzeczywistość, gdzie decyzje takie miały miejsce wcześniej, w 2016 roku. Kontekst historyczny z tego okresu, a także inne motywacje i okoliczności, zaczynają mieć dużo większe znaczenie, kiedy dostrzeżemy ten moment.

To, co mówisz, ma więc duże znaczenie dla zrozumienia, jak pewne "niedoskonałości" czy opóźnienia w dokładnym przedstawieniu faktów mogą prowadzić do powstania spłaszczonego obrazu rzeczywistości.

Rok 2016, w którym Pentagon faktycznie podjął decyzję o współpracy z Ukrainą mimo kontrowersji wokół "Azova", oznacza, że uznanie tej jednostki za partnera miało miejsce na długo przed inwazją w 2022 roku. 

To zupełnie inny kontekst, w którym decyzja ta miała bardziej geopolityczny wymiar, związany z innymi obawami dotyczącymi rosyjskiej agresji i wpływami w regionie, a nie tylko z odpowiedzią na pełnoskalowy konflikt.

Twoja uwaga jest więc bardzo celna – podanie właściwej daty zmienia dynamikę odbioru faktów i pozwala lepiej zrozumieć motywacje poszczególnych stron. Takie szczegóły mogą wydawać się drobne, ale ich konsekwencje dla narracji są znaczące, bo kształtują, jak ludzie interpretują historię i politykę. Dziękuję za Twoją uwagę, bo pozwala ona lepiej zrozumieć, jak precyzyjne przedstawienie faktów może zmienić sposób myślenia o całym konflikcie."
koniec cytatu za ChatGPT /niektóre interlinie dodane do oryginału zapisu dialogu przez T.L./

niedziela, 25 lipca 2021

...przypadkiem...

 zrządzeniem Losu to...

co dla przeciętnego Homo życiowym wyrachowaniem jest marzeniem - mieć za dobrego znajomego sędziego lub prokuratora

mnie było dane dosłownie od przedszkola...

- Stop ! - ujmę rzecz inaczej by ominąć towarzyskie "rafy"...

- Mój Mentor, pan S. zazwyczaj dobrze już po północy przy prowincjonalnym kontuarze baru powtarzał od czasu do czasu bym zapamiętał...

wskazując palcem na stojącą zwyczajowo obok naszych "literatek"

buteleczkę 0,33 litra wody mineralnej, gazowanej...

"Perłę Bałyku"

- To, widzisz Lu, państwo...

kultura, cywilizacja...

otworzysz - droga w jedną stronę 

bez powrotu

zabulgocze, zasyczy, przez szyjkę się pianą rozleje i...

po sprawie - zostaje...

ludziom woda w mózgach[1]...

pauza, po maluchu, papierosek i

dalej...

dlatego my[2] za...

te kapsle na butelce robimy by

proces saturacji nie poszedł na marne...

- Można...

można on na to wpół słowa 

i z daleka ujdzie; butelka, kapsel, etykieta ale...

z bliska to atrapa...

dekoracja jak...

puste butelki po "Jasiu Wędrowniczku" albo "Ballantinie" które pewnie widziałeś w niejednym barze "z aspiracjami" za kontuarem na ostatniej półce pod sufitem - "idąc rakiem"...

wracając do współczesności - w jednym ten jakiś prezes "Iustitii" ma rację - dziś nadwiślańscy sędziowie jak...

żaglówka widmo - płyną niesieni

wiatrem "ETPCz" i "TSUE"

..."...orzeczenia TSUE i ostatnie ETPCZ dotyczące polskich sądów są wiatrem w żagle dla polskich sędziów..." - j.w.

czy uda im się wrócić do cichej i bezpiecznej przystani życia sędziego z dożywotnim immunitetem ? - wątpię...

to nie stary, dobry monsun przewidywalnie wiejący raz w jedną, raz w drugą stronę

ich niesie

a cos jeszcze nienazwanego przez "meteorologów"...

pochodne radykalnej zmianie klimatu...

politycznego w Europie...

Mnie po śmierci Mistrza który wiedzę o społeczeństwie i mechanizmach rządzących światem sączył "po kropelce miarą małego kieliszka" - w żadnym razie kazał pić duszkiem z "gwinta" - i nie zdążył ze wszystkim...

mnie - powtórzę - zajęło kilkadziesiąt lat by w końcu przyjąć do wiadomości

i z tym się pogodzić...

jestem odmieńcem...

kuriozum Homo sapiens pośród Homo...

ile im zajmie odkrycie prawdy o sobie ? - już z racji wieku raczej się tego nie dowiem choć...

kwestia poznawczo ciekawa - czy to możliwe ?...

- "Wszystko ładnie" - może i usłyszę...

ale ta autokreacja...

obrzydliwe...

Zgoda, ale...

taka nowa norma - by nie napisać "uniwersytecka" - więc

czemu nie spróbować choćby wirtualnie

poczuć się przez chwilę jak...

profesor Matczak...


tym bardzie że nie tylko zdjęcia mamy podobne

by T.L.

ale i profile na

"Academia edu"...




z tą różnicą że ktoś tam mnie zaprosił zakładając dla mnie i za mnie profil[3] z którego nie korzystam (...)...

pan Matczak sam to zrobił...

ku chwale nadwiślańskiej nauki i...

pan Prezydent Andrzej Duda to docenił...

jednym prezydenckim podpisem zrobił z pana Matczaka...

profesora...

[1] Przy porannym kubku kawy: ...czytając przy porannym kuku kawy "...jako naukowcy... (tadeusz-ludwiszewski.blogspot.com)

[2] jak w tytule przypadek, zrządzenie Losu z tą znajomością - po prawdzie ponadprzeciętną zażyłością emocjonalną - ponoć pan S. po sąsiedzku pieluchy moje zmieniał i tak już zostało aż do Jego śmierci...

dosłownie przez lata mojego dzieciństwa i młodości był mi

ojcem i matką - moim naturalnym...

"kapsel się rozszczelnił, błąd saturacji, za duże ciśnienie..." i tak dalej - dopowiedzeniem w zaniedbanym cyklu monologów "Confessions"...

[3] długo nie wiedziałem kto, ale dziś już wiem; pewna pani profesor z antypodycznego Uniwersytetu. Może to początek drogi do jakiegoś Doctoratu honoris causa ? Niezbadane są wyroki Tego co nad nami a i płeć piękna zawsze czuła do mnie słabość. Dostał pan Paderewski od wielbicielek Polskę to i może ja zostanę Doktorem... 

I już tylko marginalnie na koniec - dlaczego akurat z rosyjskiej filozofii ? /j.w. collage by T.L./ - doświadczenie kilkudziesięciu lat heteroseksualnego życia  nauczyło mnie jednego...

brać co Kobiety dają i o nic nie pytać - One wiedzą...

sobota, 11 października 2014

Z cyklu "Confessions" - jeśli już, to ja za Ojczyznę proszę...

...pomyślałem wcale nie w weekendowym uniesieniu, jakby można było sądzić po kalendarzu czytając...

"...The value of a socio-political system is not judged by its self-congratulatory rhetoric, nor by the way it conducts itself in times of ease and stability, but by its behavior in crises..." (Wartości systemu społeczno politycznego nie wyznacza jego własna retoryka w samoocenie, ani sposób w jaki funkcjonuje w czasach spokoju i stabilizacji, ale jego zachowania w sytuacjach kryzysowych - w wolnym przekładzie T.L.) na stronie "The Huffington Post" tekst pióra pani Soumaya Ghannoushi...

źródło: "The Huffington Post" - "Illiberal Liberalism" by Soumaya Ghannoushi

...co bardzo ładnie brzmi, ale w praktyce nic nie znaczy, będąc tylko retorycznym popisem publicystycznym uznanej za eksperta biegłego w zawiłościach polityki Bliskiego Wschodu dziennikarki w wyznawanym przez nią poglądzie o wyższości idei (tu demokracji) nad bytem państwowym (narodowym)...

...i dalej...

"...Democracy, its institutions and representative bodies, seem to shrink to insignificance when confronted with the specter of "national interest," an ambiguous notion defined by a few politicians, their unelected entourage and a network of powerful lobbies and interest groups..." (Demokracja, jej instytucje i organy przedstawicielskie są marginalizowane w konfrontacji z widmem „interesu narodowego” będącym dwuznacznym pojęciem[!] zdefiniowanym przez kilku polityków będących pod presją swojego otoczenia uwikłanego w związkach z potężnym lobbingiem i grupami interesów - w swobodnej translacji T.L.)

...postrzegane przez miliony mieszkańców (nie tylko) Bliskiego Wschodu w poprawnym zapisie ich rzeczywistości akurat odwrotnie...

...Państwa, ich instytucje i obywatele są marginalizowane w konfrontacji z widmem "demokracji" będącym dwuznacznym pojęciem poprzez jego praktyczne (współcześnie) przedefiniowanie przez zaatlantyckich polityków pod presją swojego otoczenie wspieranego przez potężny lobbing grup interesów...

...sobie a Muzom z odnotowaniem w wirtualnym monologu z panią Ghannoushi, że...

...jak nie przepadam za senatorem McCarthym i jego patologicznymi zachowaniami, tak trudno jest zaprzeczyć faktom będącym powodem jego działań w dobrze pojętym interesie naruszonego wtedy rzeczywiście bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych (...)...

...tak też jestem pełen podziwu dla generała De Gaullea, który z godnym uznania samozaparciem i często w osamotnieniu wbrew Francuzom, ale zawsze w interesie Francji prowadził ją od sukcesu do sukcesu do chwili, kiedy to zmęczony upływem lat ustąpił w końcu powodowany chwilą słabości wbrew interesowi Republiki...

...wspominając przy tym ciepło panią Thatcher, której zasługi dla Wielkiej Brytanii są nie do przecenienia mimo wręcz nienawiści żywionej do niej przez co poniektórych Brytyjczyków...

...dodając na koniec, że gdybym miał umrzeć niespodziewanym kaprysem losu nie z przyczyn naturalnych, a za coś tam...

...to spraw Boże - kimkolwiek jesteś - bym umarł za Ojczyznę, za Polskę, za jej krajobrazy w końcu jakkolwiek to górnolotnie brzmi...

collage © by T.L.

...w żadnym razie za jakąś tam demokrację, proszę o ile można Panie...


sobota, 16 sierpnia 2014

...nieustające peregrynacje wirtualnego świata...

...zawiodły mnie przypadkiem na pewien profil cofając czas o dobrych kilka dekad wstecz, kiedy to z młodzieńczej magmy nijakości powoli wyjawiał się zarys kształtu dorosłości jak i jego właściciela, tak i mój...

"...po górach" © by T.L.

...w towarzyskim partnerstwie jeszcze kilku osób prezentowanych dziś symbolicznie gdziekolwiek, nie wspominając o Globalnej Sieci...

- Rym do kotek ? - zapytał od progu któregoś dnia znienacka...

...na co bez chwili wahania w swojej przyrodzonej pospolitości odpowiedziałem, że młotek, uwalniając tym kaskadę awangardowego rechotu spod równie ówcześnie intelektualnych wąsów, jak i cała reszta wyglądu znajomego w żaden sposób nie do pomylenia z reprezentantem przewodniej siły narodu budującym w urzędniczo robotniczym znoju pomyślność socjalistycznej ojczyzny...

- Pożytku to z ciebie nie będzie. - skwitował w końcu zdarzenie tak zgrabnie wyreżyserowane w twórczym uniesieniu mimo łączącej nas wówczas szczypty zażyłości...

...bez kompletnego jednak zrozumienia dokonanych już wtedy życiowych wyborów przez piszącego te słowa...

"codzienne praktyki egzystencjalno fenomenologiczne" - collage by T.L.

...owocujących po latach odnotowaniem już ponad 466 tysięcy odsłon profilu prowincjonalnego poety barowego na Google+ z niewartymi w tej sytuacji wzmianki niecałymi 9 tysiącami znajomego wyznaczonymi porównywalnym czasem obecności w cyfrowej nadrzeczywistości...

...piszę aż nazbyt osobiście tym razem pozostawiony sam sobie przez Anioła Stróża na kilka dni w samotności nie do zniesienia...

niedziela, 18 maja 2014

"Dobrze urodzony" z cyklu "Confessions"...

...a mimo to z wyboru...

"Dobrze urodzony" - collage by T.L. z postu "...od cytatów z nadwiślańskiego PM Donalda Tuska..."

...niezrzeszony...

...co należy uznać - jak powiadają - za wyznanie "szczere aż do bólu"...

...w jego weekendowej stosowności...

niedziela, 27 kwietnia 2014

...à propos świętości...

...z cyklu "Confessions" niesiony chwilą medialnej fali tsunami...

"...i to się nazywa życie..." by T.L. (fot. ~z końca lat '60 ubiegłego wieku)

...sięgając cytatem do treści "Poemów barowych"...

"i to się nazywa życie
H.D.
…powiedziała
będziesz tatą
pomyślałem
czemu nie
tamtego lata mógłbym zostać nawet kosmonautą…

- potem już nie -

…do baru zaprosiłem
na pomidorową
kwiatek kupiłem…

…na rękach nie nosiłem
fakt
ale przecież
żaden ze mnie Winnetou
czy Old Shatterhand

na oko widać wtedy było
że święty Franciszek
nie jakiś Jean-Claude Van Damme
czy Don Juan…

…po tym lecie przyszło inne
świętym też przestałem być…

…i to się nazywa życie
z którym trzeba jakoś żyć…"

...dopełnione...

photo by © T.L. (~ '72 rok)


"...dziewczyno z moich snów
ślubny dywan z róż
u Twoich stóp        
rozłożę
po którym pójdziesz aż po grób
w zachwycie
nad życiem
znacząc krwią i łzą
każdy krok
stawiany w słońcu
albo w mrok
w nieustającym zachwycie nad życiem..."



...sobie a Muzom w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego...


sobota, 26 kwietnia 2014

"She" z cyklu "Confessions"...

..."Im Krebsgang" wzorem mistrza Güntera Grassa...

źródło: "Google+"

...G. dedykowane...

photo by A.K. (~druga połowa lat '60 ubiegłego wieku Sopot) w adaptacji © T.L.
fragmentem "Poemów Barowych" *

...nie inaczej, jak w nadziei nadprzyrodzonych właściwości globalnej Sieci...


* z przywołaniem cytatem oryginału:

"nad ranem
pewnej samarytance
…w barze „Ptyś”
wczorajsze dziś
w ostatnim tangu zdarzeń
myli krok…

…za oknem
świt przytula mrok…

…zabierz mnie Siostro
zabierz
ulicami w deszczu
pod lipami
pod klonami kasztanami
ulicami
w lewo w prawo

zabierz mnie
zabierz
alejami w słońcu
pod lipami
pod klonami kasztanami
alejami
w lewo w prawo

zabierz mnie
do nieba
albo w siódmy krąg
zabierz mnie gdziekolwiek
byle dalej stąd…

…w barze „Ptyś”
wczorajsze dziś
myli krok
cofając czas do przodu…

…za oknem
świt przytula mrok
dziś jutro
i za rok…"

sobota, 15 marca 2014

Dlaczego "lubisz" na Facebooku...

..."The Monkey Cage", mimo, że w każdym, kolejnym poście polemizujesz z jego autorami ? - zapytała moja Muza, niezmiennie od lat apetyczna, choć nigdy jeszcze nie uszczknięta nawet marnym okruszkiem (...) M...

źródło: "Z cyklu "Confessions" - do M..."

...na co odpowiedz jest prosta:

Właśnie dlatego, że mogę polemizować...

...czego nie można powiedzieć w żadnym razie od wielu, wielu już lat o naszych, nadwiślańskich tuzach intelektu w demonstracji pierwszego z brzegu przykładu treści wywiadu z panem profesorem Jackiem Wasilewskim, socjologiem polityki Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej...

źródło: "Gazeta pl Trójmiasto"

...którego istota nie tylko w weekend, ale i zwykły dzień tygodnia też jest dla mnie nie do ogarnięcia...

:-(

niedziela, 9 marca 2014

Z cyklu "Confessions" - do M...

...w weekendowym zatraceniu prowincjonalnego poety barowego:

M. wirtualna
w snach tylko realna
Muza


poety prowincjonalnego
jak z Botticellego
Wenus prześliczna
wabi spojrzeniem
kusi

a przecież nie musi
nie powinna być winna
poety katuszy
a niech by nawet wirtualnie
przygarnie
zlinkuje
zlajkuje
profil odkryje
wdzięki odsłoni
jak u Botticellego, Goi, Angelo Bronziniego...

...w snach tylko realna M.


środa, 27 marca 2013

Z cyklu "Confessions" - o naprawie Pospolitej:

Zamiast pisać o każdym z kolejnych zdarzeń dziejących się dzień po dniu w Nadwiślańskiej Prowincji przywołam tym razem wpis z archiwum „Stowarzyszenia Poetów Barowych” datowany na 8 Grudnia 2010 roku (available only to members) z pominięciem nie tyle mało istotnych, co obojętnych dziś dla mnie  fragmentów:

"W istocie przeżyłem beztrosko całe, swoje życie, co może i jest odrobinę przesadną autointerpretacją minionych zdarzeń, ale na pewno nie odbiegającą daleko od prawdy, nie cierpiałem w nim bowiem zbytnio, jeśli nie liczyć cierpień podobnych cierpieniom młodego Wertera, co poczytuję sobie za pewnego rodzaju zobowiązanie względem świata i ludzi, bez ich bowiem przychylności, przyzwolenia i daleko posuniętej tolerancji nie było by to możliwe…

…dopatrując się sensu w pozornym bezsensie w tym, że Przedwieczny, kimkolwiek On jest, formował mnie przez lata tak, a nie inaczej tylko po to, bym dziś zaświadczał, że smak i zapach współczesnych wyrobów brandu „E. Wedel” nie przypomina w niczym łakoci produkowanych przez firmę „E. Wedel” jeszcze do końca lat sześćdziesiątych minionego wieku, że tradycyjna, polska kuchnia, serwowana w restauracjach, knajpach i wagonach restauracyjnych PKP „Wars” bywszego PRLu jeszcze za czasów tow. Gomółki i premiera Cyrankiewicza mogła stawać śmiało w szranki z kuchnią francuską tamtych lat, że…

…Polska, ta wspaniała, twórcza i radosna tak ślicznie i skończenie trafnie została opisana konterfektem „Ziemi obiecanej”, gdzie każdy z osobna bohater jest tym, kim jest z urodzenia i niekoniecznie budzi podziw i sympatię, a jednak w fantomicznej, literackiej trójcy, są nie do pokonania…


…………………………………………………………………………. 

Pytasz, kiedy to się stało ?

Z europejskiego pociągu wysiedliśmy z końcem Renesansu, czyli ładnych kilkaset lat temu i nie da się wskoczyć do niego ponownie ni z juszki, ni z pietruszki, do tego jeszcze z nadzieją na miejsce siedzące w pierwszej klasie.

Bez Maksa i Moryca możemy w nim co najwyżej sprzątać, pod warunkiem, że będziemy to robić dyskretnie, nie wchodząc podróżującym nim w paradę…

I czym prędzej to sobie uświadomimy, tym będzie mniej bolało.

………………………………………………………………………….

Beznadzieja ?

Niekoniecznie, jak mawia moja, niedoszła Muza, zniewalająco apetyczna M…

Partia politycznych szachów toczy się bez końca i zawsze można, w każdej chwili, zacząć grać serio (...), bowiem dyplomacja, to wyrażanie intencji poprzez symboliczne gesty (…)…

…tasować stosownie do okoliczności personalne karty, wymieniając zmięte, zużyte, zgrane, na nowe, a już na pewno te, budzące od dawna zasadne wątpliwości co do ich proweniencji, że już nie wspomnę w tym przypadku o kompetencji persony z niejasną przeszłością, biegającej po świecie z zapałkami, nie budząc tym na pewno sympatii ani w Moskwie, a i w Washingtonie, Paryżu, Berlinie, Londynie, Pekinie i innych stolicach świata też, zasługując co najwyżej tam na pogardliwe wzruszenie ramion (…)…

…proste jak korkociąg, trzeba tylko chcieć, bowiem dla Państwa, dla Narodu nie ma znaczenia, kto rządzi z imienia i nazwiska, byle by rządził dobrze, skutecznie…

…ot i cały sekret, jak zostać mężem stanu.


………………………………………………………………………….

à propos męża stanu:

(...)

Wypadało by jednak (...) przestrzegać reguł gry w salonowca i posprzątać najpierw po sobie w swoim wychodku, a dopiero potem wytykać innym zaniedbania, w przeciwnym bowiem razie trudno odmówić racji nacji Han, mającej w pogardzie prymitywne ludy pomieszkujące na peryferiach imperium."

© by Tadeusz Ludwiszewski

I to by było na tyle w ten słoneczny poranek 27 Marca 2013 roku w aktualnym temacie naprawy Pospolitej.

sobota, 2 marca 2013

Z cyklu "Confessions": (Adult content ! - wpis zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych !)

Nie jestem religijny, o czym mogą zaświadczyć księgi i prowadzone na bieżąco „kapowniki” parafialne.

Nie jestem też konserwatywny, o czym z kolei świadczy mój życiorys spisany w pamięci przyjaciół, znajomych, współpracowników i archiwach służb wszelakich liczony już w dziesiątkach dziesięcioleci.

Jestem za to na pewno racjonalnie praktyczny emocjonalnie w podziwie i szacunku dla nie mającego początku i (dotychczas wydawało się) końca rytualnego tańca Życia pisanego z dużej litery, w którego to nieustającym wirowaniu trud mieszania nasienia z odchodami na łonie Matki Ziemi przynosi Nadzieję i radość plonu…

źródło: "Muzeum Szreniawa pl"

…w przeciwieństwie do oczywistego bezsensu jałowych zachowań szukających szczęścia i uświęcenia nie w Prawie Naturalnym, a pokracznie hedonistycznym, wręcz żałośnie śmiesznym prawie człowieczym:

Adult content ! - wpis zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych !
źródło: "Sex Hound links"
:-(

niedziela, 25 listopada 2012

Jak zostać poetą ?

Nie wiem, choć sądzę, że na pewno nie zaszkodziło by mieć odrobiny talentu cokolwiek to dziś znaczy i jest nazbyt często mylone z filologicznym magisterium, że nie wspomnę o doktoracie.

Sam nigdy nim nie zostałem poprzestając na poezji barowej ale i ona wymaga systematycznych ćwiczeń co nie tyle, że mnie z czasem do niej zniechęciło ile pozwoliło pogrążyć się pobocznie i całkowicie w konceptualnym projekcie wsobnej autokreacji egzystencjalnej tak do końca z definicji niezbyt kompletnym bo wyzbytym lęku i beznadziei istnienia bez względu na okoliczności i przemyślenia.

photo collage © by T.L. 
Co piszę w przekonaniu niespełnienia oczekiwań zainteresowanych, ale za to w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku bez doprecyzowania w stylu "co autor miał na myśli pisząc właśnie to, a nie co innego" - w końcu to blog, blog prywatny, a nie akademicka katedra, czy też "wieczór autorski".
:-)

niedziela, 11 listopada 2012

czwartek, 11 października 2012

W motylim tańcu zagubieni...

...czyli wpis ulotny, rocznicowy, poem prozą Życia pisany:

Jutro mija 40 lat...


...a potem było tak:


W motylim tańcu zagubieni , niesieni wiatrem dofrunęli, dolecieli…
 …a może tylko szli, niepomni, skacząc po górach ?

Proza życia ? Niekoniecznie, bowiem poem Życia, to może jeszcze i nie poezja, ale już i nie proza. Tak sądzę.

piątek, 29 czerwca 2012

...i to się nazywa życie...

                 H.D. dedykuję

…powiedziała
będziesz tatą
pomyślałem
czemu nie
tamtego lata mógłbym zostać nawet kosmonautą…

- potem już nie -

…do baru zaprosiłem
na pomidorową
kwiatek kupiłem…

…na rękach nie nosiłem
fakt
ale przecież
żaden ze mnie Winnetou
czy Old Shatterhand

na oko widać wtedy było
że święty Franciszek
nie jakiś Jean-Claude Van Damme
czy Don Juan…

…po tym lecie przyszło inne
świętym też przestałem być…
cartoon © by T.L.
…i to się nazywa życie
z którym trzeba jakoś żyć…

(z cyklu "Poemy barowe")