Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amber. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amber. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 lutego 2014

"Amberif" i "Ambermart" to w żadnym razie...

...nie "Warsaw International Healtcare Exhibition"...

...a targi biżuterii i kamieni szlachetnych z programowych założeń zupełnie innych od Bałtyckich Spotkań i Targów "Od Wahadełka do Gwiazd"...

źródło: "MTG"

...jeśli jednak pani Anna Sado&Ska, uważają, że jest inaczej, to już nie mój problem, a problem brandu "Polski Bursztyn" - nie pierwszy zresztą i nie ostatni, choć akurat w tym przypadku wcale nie taki marginalny, jakby się mogło postronnym wydawać...

źródło: "amber com pl, "Bursztyn jest kobietą - rozmowa z Niną Kupniewską i Dario Dalessandro"


źródło j.w. z przywołaniem art.29 ust.1"Ustawy o prawach autorskich..."

...bowiem marka, jej rynkowa pozycja i wymierna wartość to nic innego i nic poza tym, jak pakiet skojarzeń z nią związanych - że się tak modernie wyrażę...

...skojarzeń precyzyjnych i jednoznacznych...

...w przykładzie marki "Mercedes", albo "Bentley" które można w pseudointelektualnym bełkocie chybionej sytuacyjnie swobody twórczej powiązać z drabiniastym wozem, bo...

...on też ma cztery koła i jest dopuszczony do ruchu przez postanowienia "Kodeksu Drogowego" nie wspominając o tradycji z nim związanej sięgającej tysięcy lat wstecz, co "...ma mocne poparcie w wiedzy..."...

źródło j.w.

...ale na pewno nie (poparcie i akceptację) właścicieli przywołanych marek i ich użytkowników...

...tak sądzę...

...definiując źródło totalnego nieporozumienia związanego z tą nagrodą na swój sposób wpisem opatrzonym datowaniem 22 lutego 2014 roku...

źródło: "Blogger T.L."

...którego istota zawarta jest w wykazaniu, że tylko w polskojęzycznej wersji hasła traktującego o fundamencie współcześnie praktykowanej swobodzie twórczej, jakim jest "Fontanna" Marcela Duchampa odnotowane są wprost i dosłownie konotacje z "...gorącą dupą..." i "...homoseksualizmem..."


źródło j.w.

...i to by było na tyle ostatecznie w tej kwestii...

...z pominięciem treści ostatniego akapitu źródła publikacji nie pozbawionego oczywistej racji patrząc na to z punktu widzenia nagrodzonych...

źródło: "amber com pl, "Bursztyn jest kobietą - rozmowa z Niną Kupniewską i Dario Dalessandro"

...ale znaczącego zupełnie coś innego w obiektywnie sformułowanym interesie branży i marki, co jest tematem na inne już opowiadanie, którego kto, jak kto, ale na pewno nie ja powinienem być autorem mimo, że po wpisaniu w wyszukiwarkę "Google" hasła "amber" pojawiam się na piątym miejscu o włos, a jednak nawet przed portalem "amber com pl" nie wspominając o całej reszcie...


źródło: "Google" - wyszukiwanie z dnia 23 lutego 2014 roku o 18:25 CET

...łącznie z szanownym gremium jurorów "Amberif Design Award"...


źródło: "Facebook Bursztyn - Amber Portal"

...a to dopełnione moimi wirtualnymi powiązaniami z "The Monkey Cage" będącą blogiem sygnowanym przez "The Washington Post"...


źródło: "Google- wyszukiwanie z dnia 24 lutego 2014 roku o 10:34 CET

...nie wspominając o "The New York Times" i pozostałych...

źródło: "Google- wyszukiwanie z dnia 24 lutego 2014 roku o 12:52 CET

...definiuje jednoznacznie mój potencjał "kompetencyjno opiniotwórczy" nie wykorzystywany w pełni z powodów, które pominę akurat przy tej okazji milczeniem (...)...

...pozwolę sobie zażartować, choć mój Anioł domowy twierdzi, że akurat żarty, to nie moja specjalność i ma rację...
:-(

czwartek, 20 lutego 2014

Amberif Design Award 2014 rozdane:

Jak sobie czytam w temacie pozwalającym prowincjonalnemu poecie barowemu na emocjonalne powroty do przeszłości, to...

...jury konkursu reprezentowane przez...

...przewodniczącego, pana Kim Buck, Dania...

...i członków; Caroline Broadhead, Wielka Brytania, Montserrat Lacomba, Hiszpania, pani Anna Sado, Polska i pan Mariusz Gliwiński, też Polska...

...pierwszą nagrodą wyróżniło pracę zespołu, pewnie w niezbędności realizacji projektu męsko - damskiego, choć akurat niekoniecznie - sądzę - preferencyjnie skończenie dookreślonego, w składzie... 

...pani Nina Kupniewska i pan Dario Dalessandro zatytułowaną prawdopodobnie "Tampon"...

...może w niestosownej nadinterpretacji w braku innej możliwości wywodzę nie tyle w barowym uniesieniu, a z uzasadnienia werdyktu...

"Praca sugestywna i odważna – dowcipna, niewygodna, poważna, potencjalnie kontrowersyjna. Prowokuje do dyskusji o naszej postawie wobec miesiączkowania..."

źródło: "amberif amberexpo pl"

...i dalej...

"...W przeszłości uważano to za temat, o którym się nie mówi, coś wstydliwego, wręcz brudnego, pomimo że jest to zjawisko naturalne i zdrowe, wręcz podstawowe dla życia ludzkiego. Bursztyn, ukryty w ziemi przez wieki, również kojarzy się z czasem i tajemniczością procesów natury. Ukazanie tamponu za pomocą tak pięknego materiału może symbolizować pozytywne zmiany dotychczasowej postawy..."

źródło j.w.

...co kwituję mimo pewnych wątpliwości, czy powinien on być w tym przypadku akurat koniecznie w stanie wskazującym na zużycie...

...dodaniem do tego wyróżnienia sygnowanego branżowymi autorytetami wymienionymi z imienia i nazwiska mojej "Big LOL Prize" nie posiadającej wprawdzie żadnej wartości materialnej, ale za to nobilitującej nią wyróżnionych do grona nie tylko nadwiślańskich, współczesnych elit...

źródło: "Blogger T.L."

...piszę nie wiedzieć czemu w sytuacyjnym zażenowaniu...

źródło: "Fakt pl" - modowa sesja "There will be blood" Arvidy Byström, "Vice" maj 2012 roku

...tandetą powielania cudzych pomysłów ("czym skorupka za młodu nasiąknie..." ) przez animatorów brandu "Polski Bursztyn"...

:-(

sobota, 8 lutego 2014

Rektyfikacja, czyli destylacja...

...w pozorze weekendowej stosowności tematu, bowiem nie o "C2H5OH" tu będzie...

"Greetings from Helgoland" aka "Grog Buster" © by Tadeusz Ludwiszewski

...a o konfucjańskiej metodzie "zhengming", czyli rektyfikacji (destylacji) pojęć takich choćby, jak "perła hodowlana", "diament syntetyczny", czy też "bursztyn modyfikowany" w wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego...

...będących po odfiltrowaniu skojarzeniowych fuzli przypisanych im mocą sprawczą demona neoliberalnej, wolnorynkowej, nadwiślańskiej gospodarki niczym innym, jak tylko"perłą fałszywą", "fałszywym diamentem" i "fałszywym bursztynem"...

...nie wspominając o bękarcie tych związków szemranych znaczeń, jakim jest bez cienia wątpliwości poety barowego "zdemokratyzowany luksus" biżuteryjnego rynku...

źródło: "amber com pl" z przywołaniem art.29 ust.1"Ustawy o prawach autorskich..."

...piszę w stosownym przywołaniu słów pana Bernarda Arnault, który stał się najbogatszym człowiekiem Europy...

źródło: "Google Search"

...budując współcześnie (mniej więcej od połowy lat '80 ubiegłego wieku) swoją biznesową pomyślność na oczywistej prawdzie, że akurat właśnie...

"...Luksus nie cierpi demokracji..."

źródło: "Newsweek Polska"

...nie wspominając o tym, że jego fundamentem jest niezmiennie manualny kunszt rękodzielnika...

z cyklu "skany archiwalnej fotografii" - bursztynowe drzewko T.L. (bliższych danych brak)

...idący w parze z etyką zawodową pozwalającą nadal nie tylko w tej przestrzeni (rynku fine jewellery) finalizować umowy handlowe jedynie uściskiem dłoni partnerów...

...nie inaczej, jak w ich wspólnym interesie przecież.

A że wydaje się to nie do pojęcia mentalnie powinowatym przysłowiowym "żniwiarzom z Treblinki", to już jest temat na inne opowiadanie...

collage by T.L. źródło: "Google Images" i "amber org pl"

...którego na pewno nie ja będę autorem, a już tylko samo Życie pisane z dużej litery...

źródło: "amber com pl" z przywołaniem art.29 ust.1"Ustawy o prawach autorskich..." - list niepodpisany, choć bez wątpienia napisany przez panią Annę Sado 

źródło z opisem j.w.

...z przyrodzonej właściwości bezwzględne w osądach nie tylko ogółu, ale i szczegółu opisanego w tym przypadku rozróżnieniem pomiędzy tym, kto list napisał...

...a tym, kto go (nie)podpisał...
:-(

czwartek, 6 lutego 2014

...filozofia to nie tylko królestwo akademików...

"...philosophy is not just the realm of academicians." - źródło: Malcolm Freeman "An existential-phenomenological approach to psychotherapy"

"...For me (Malcolm Freeman), however, whilst I acknowledge the influence of these eminent thinkers and academicians, I see philosophy as a personal engagement in which we can consider the way we are living, our relationship with others and with our world, and reflect on age old philosophical questions such as ‘who am I?’, ‘why am I here?’, ‘how do I live my life?’, and so on. In reflecting on these questions we place ourselves in a position to evaluate our own meanings, thoughts, emotions, and values. We can also consider what it is to find ourselves in an embodied existence born into a certain time and culture, and where we find ourselves in the world, and how that ties in with notions such as freedom, choice and responsibility..." - źródło j.w.

...co nie tyle czyni zasadnym moje oczywiste odwołanie wbrew opinii zasmucająco aż nazbyt wielu...


...ile powinno być dla nich jeśli już nie "mapą drogową" Obywatelskości pisanej z dużej litery, to choćby tylko dopełnieniem możliwych współcześnie wyborów...

collage by T.L. źródło: screenshot zawartości treści publikacji na "amber com pl" z przywołaniem art.29 ust.1 "Ustawy o prawach autorskich..."

...tak sądzę w codziennej praktyce egzystencjalno fenomenologicznej prowincjonalnego poety barowego.

:-(


źródło: wszystkie posty T.L. w temacie oznaczonym etykietą "amber" (label "amber")

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Ale sztuka !...

...piszę w kontynuacji wpisu zatytułowanego "Temptation - i co dalej...?" nie będąc podczas jego spontanicznej redakcji wczesno popołudniową porą drugiego dnia weekendu pewien czytelności współcześnie oczywistych dla mnie znaczeń...

...choćby właśnie takiego, jak "Ale sztuka !..." w reakcji na widok nie budzący w przeszłości najmniejszych wątpliwości na co patrzę i co widzę...

...a jeśli już mam widzieć i docenić zniewalające piękno prezentowanego arcydzieła, to w żadnym razie nie jest to praca pana Aleksandra Gliwińskiego, ani pani Magdaleny Arłukiewicz...

...tylko Mistrza nad Mistrzami - nie kogo innego, jak samego Pana Boga...

...dodam wcale nie tak znowu marginalnie w tym przypadku...

collage by T.L. źródło: screenshot zawartości treści publikacji na "amber com pl" z przywołaniem art.29 ust.1 "Ustawy o prawach autorskich...

...ale okazało się - znowu dzięki Bogu kimkolwiek On jest - że moje niepokoje są bezzasadne...

źródło: "Wordpress" - blog pana Mateusza Oleszczaka współtwórcy grupy "Poturbowan!"

...dlatego pozwolę sobie napisać tym razem w domknięciu wątku nie tylko sobie a Muzom, że dopisywanie niestosownych znaczeń bursztynowi należy uznać co najmniej za nieporozumienie "twórcze" w żadnym razie nie mieszczące się w poprawności kreacji marki realizowanej przez Konsorcjum "Bursztyn. Skarb Polski"...

źródło: "amber com pl" - wpis zatytułowany "Adam Pstragowski: 2013 niezwykle dobrym rokiem z przywołaniem art.29 ust.1"Ustawy o prawach autorskich..."

collage by T.L. źródło: screenshot zawartości treści publikacji na "amber com pl" z przywołaniem art.29 ust.1"Ustawy o prawach autorskich..."

...bowiem żeby choćby tylko cokolwiek można było dobrze zrobić, wypadało by wiedzieć, co się robi i dlaczego...

Mistrz Mei Lanfang - źródło: "Google Images"

...nie wspominając o tym, że wręcz należało by, aspirując do roli kreatora wizerunku "narodowego skarbu"...

źródło: archiwum T.L. - bursztynowa broszka z cyklu "Drzewa" zatytułowana "Frascati" (skan starej fotografii)

...tak sądzę.
:-(

niedziela, 19 stycznia 2014

"Temptation - i co dalej...?"...

...pyta pani Anna Sado na stronie bursztynowego portalu "amber com pl" w relacji z eventu "The Fashion Night", który zdaniem jego autora, pana Aleksandra Gliwińskiego, wyzwolił lawinę telefonicznych pytań nie tylko od dziennikarzy ciekawych "...jak to możliwe, że bursztyn jest tak atrakcyjny ?..."...

collage by T.L. źródło: screenshot zawartości treści publikacji na "amber com pl" z przywołaniem art.29 ust.1 "Ustawy o prawach autorskich...

...na co ja w kontynuacji cyklu "kto pyta, nie błądzi" odpowiem, że za moich czasów aktywności zawodowej w tej branży (obróbki bursztynu, dodam w intencji wykluczenia możliwych sytuacyjnie nieporozumień) dalej w tak oczywistych okolicznościach, jak prezentowana wyżej, to zazwyczaj było "bara bara", albo "fiku miku" jak kto woli w eufemizmach "disco polo"...

...aktywności w tym aspekcie kunsztu warsztatu bursztynnika kontynuowanej - dzięki Bogu, kimkolwiek On jest - po dzień dzisiejszy, choć już tylko przez wzgląd na okoliczności amatorsko, no i nie przez siedem dni w tygodniu...

źródło: archiwum fotograficzne © by T.L.

...ale z nie mniejszym oddaniem i przyjemnością, jak w czasach minionej świetności "gdańskiej szkoły obróbki" tej nieprzemijająco pełnej fascynujących tajemnic i magii materii...

źródło: archiwum fotograficzne© by T.L.

...piszę sobie a Muzom w niezachwianym przekonaniu o wyższości twórczej metafory...

"Cet obscur objet du désir - Mroczny przedmiot pożądania" - z cyklu "Skany archiwalnych fotografii", bursztynowy bibelot spod ręki T.L. sądzę, że z przełomu lat '80 i '90 ubiegłego wieku..

...nad jarmarczną pospolitością dosłownego przekazu...

collage by T.L. źródło: screenshot zawartości treści publikacji na "amber com pl" z przywołaniem art.29 ust.1 "Ustawy o prawach autorskich...

...nie bezzasadnie opatrzonego, szczególnie tym razem, pytaniem nie tyle...

...i co dalej...?...

...ale właściwie po co ?...
:-(

wtorek, 7 stycznia 2014

Krótki wykład o rzemieślniczym kunszcie...

...w języku pinterestiańskim w nawiązaniu do cytatu "... Each piece appears as a gem like structure that is compelling as it is aesthetically pleasing..."...

broszka z cyklu "Drzewa" © by T.L. (fotografia autorska T.L.)

...i wszystko (powinno być w końcu) jasne: 

Nie należy mylić w niestosownej neoliberalno wolnorynkowej arogancji kreacji z... "prokreacją"...

...piszę sobie a Muzom bez linkowania wyjątkowo tym razem źródła inspiracji wirtualnego monologu.

niedziela, 22 grudnia 2013

Nic ponad, jak tylko...

...przez zbieg okoliczności - nie inaczej - bowiem za jego to przyczyną bursztyn kształtował moją codzienność przez z górą dobrych czterdzieści lat...

...czterdzieści lat pracy bez najmniejszego powodu, by ich się wstydzić - dodam kolejny raz...

z cyklu "skan starej fotografii" - broszka spod ręki T.L. sygnowana jako "Zamyślona"

...przed czym uchroniła mnie nie tyle nie istniejąca przez te wszystkie lata, wypracowywana dopiero współcześnie w godnym wzruszenia ramion intelektualnym znoju akademicko środowiskowych umysłów przy wtórze medialnej wrzawy "polska norma bursztynu"...

...a jej prawzór - równie "stary", jak sam bursztyn - zawarty w "Dekalogu"...

...odnotowuję powodowany niczym więcej, jak brakiem jakiegokolwiek śladu w "Google Images", a i gdziekolwiek indziej w Internecie też, dokonań powojennych - co najmniej dwóch - pokoleń nie tylko pomorskich bursztynników...

...w pozazdroszczeniu innym, których więcej, niż tylko godne uznania osiągnięcia są dostępne w różnego rodzaju zapisach na podobieństwo kija trzymającego w ryzach mających ochotę pisania od nowa historii etosu poszczególnych zawodów...

...a że posługuję się przy tym tylko prezentacją swoich prac ?

To proste:

Raz, że nie jest moim zamiarem napisanie czegokolwiek podobnego choćby w przybliżeniu monografii polskiego bursztynu lat 1945-1989...

...a dwa, to - okazało się - w praktyce dotarcie do innych źródeł wartych moim zdaniem odnotowania jest niezmiernie trudne, jeśli nie wręcz z różnych powodów już niemożliwe...

...prezentuję wiec to, co mam...

skan starej fotografii - z cyklu "Drzewa" sygnowane jako "Powiewy, poszumy" jeśli mnie pamięć nie zawodzi

...a i to zostało odkryte przypadkiem odczytanym w związku z tym za swego rodzaju zobowiązanie...

...z którego na swój sposób i w zgodzie z temperamentem prowincjonalnego poety barowego staram się wywiązać bez pretensji do kogokolwiek, a już na pewno nie do trójmiejskich...

..."ubijaczy bursztynowej piany", którym w dowód nieustającej sympatii dedykuję z życzeniami powodzenia zamieszczony poniżej kabaretowy majstersztyk w ponadczasowym wykonaniu pana Sempolińskiego...



...skracając sobie tym czas oczekiwania na stosowną porę wychylenia pierwszej szklaneczki tego, przedświątecznego weekendu.

(w pośredniej kontynuacji wpisu "Skreślone na marginesie artykułu prof. Sławomira Fijałkowskiego:" i innych w tym temacie)

czwartek, 19 grudnia 2013

Skreślone na marginesie artykułu prof. Sławomira Fijałkowskiego:

Wbrew pozorom treści pomieszczonych tu i ówdzie w kolejnych wpisach bardzo sobie cenię współczesnych akademików, a już szczególnie doktorów i profesorów robiących w pocie czoła za autorytety w przestrzeni mainstreamu sztuk pięknych...

- nie znających dziś żadnych granic swojej grządki w myśl konceptu, że florystka to też artystka, tylko o tym nie wie (...), nie wspominając o nawlekaczach syntetycznych koralików na sznurki -

...którzy z powodzeniem za każdym razem potrafią mnie rozbawić dosłownie do łez swoimi publicznymi wystąpieniami, jak to zrobił ostatnio pan profesor Sławomir Fijałkowski, dziekan Wydziału Architektury i Wzornictwa Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku artykułem pomieszczonym w witrynie "amber com pl" pod fikuśnym tytułem "Bursztyn + Design - kiedyś, dzisiaj i w najbliższej przyszłości"...

źródło: "amber com pl" - zacytowano z odwołaniem do Art.29 Prawa Autorskiego

...co rozumiem w swojej barowej prowincjonalności tak, że pan profesor programowo ma w głębokim poważaniu może i nie całą historię gdańskiego bursztynu, ale jego najbliższą przeszłość zawiniętą "...w kwiatki-potworki z oksydowanego srebra..." to z całą pewnością...

...w przeoczeniu - a pewnie raczej w niewiedzy - że to właśnie one stanowiły o fenomenie sukcesu rynkowego bursztynowego Feniksa odrodzonego z powojennych popiołów i mroków stalinowskiej smuty...

...kreując markę zwaną wtedy potocznie niezbyt poprawnie "barokiem", po który począwszy od wzorcowni sopockiego "Art Regionu", a kończąc na Centrali Handlu Zagranicznego "Remex" ustawiały się kolejki kupców z całego świata...

broszka bursztynowa z cyklu "Drzewa" spod ręki T.L. (lata '80 ubiegłego wieku, skan starej fotografii) dopełniona przez jej pierwszą właścicielkę  podtytułem "Głowa Meduzy"

...piszę w przekonaniu równym pewności, że wzięte wszystkie razem firmy wymienione w tekście przez pana profesora jako wiodące, wspierane do tego finansowo przez państwo w projekcie "Polski Bursztyn"  i wszelkiej maści dizajnerów podniesione do kwadratu z pomnożeniem przez dowolnie dobraną liczbę nie powtórzą nigdy tego sukcesu, bowiem...

...ale to temat na inne już opowiadanie, którego do tego nie mam zamiaru pisać błądząc już myślami wokół nadchodzącego weekendu i Świąt...

...poprzestając na nieuniknionej w tym przypadku, pozagrobowej satysfakcji z przyznania racji mojej, skromnej osobie przez przypadkowego czytelnika tego wpisu za dwadzieścia, pięćdziesiąt a może i sto lat...

...napiszę tylko jeszcze sobie samemu na koniec w przypomnieniu na dobranoc pozornego dziś truizmu, że bez przeszłości nie ma przyszłości...

...a jeśli jakaś i jest, to tylko taka na podobieństwo jednopłciowych małżeństw niezdolnych z przyrodzenia do jakiejkolwiek, sensownej z punktu widzenia poprawnie zdefiniowanego interesu branży (pro)kreacji...

...nie inaczej.

pośrednio w kontynuacji "Nie tyle, że warte, a wręcz należne odnotowania:"

środa, 18 grudnia 2013

Nie tyle, że warte, a wręcz należne odnotowania:


źródło: strona "Srebrnego Bazaru" na Google+ via "T.L. Google+"

...piszę tym razem nie do końca tylko sobie a Muzom w wirtualnym monologu poety barowego bez najmniejszej ochoty ku temu, by przepraszać kogokolwiek za to, że jeszcze żyję...

...a jak by tego było mało, to do tego pewnie z dopustu bożego, albo za przyczyną sił nieczystych czuję się jak przysłowiowa "ryba w wodzie" w internetowej przestrzeni...

...fakt, ale to nie mój problem...

collage by T.L. - bursztynowe rzeźby z certyfikatem jakości zawartej w sygnaturze T.L.

...z całą pewnością nie mój.

(...)

środa, 6 listopada 2013

Biżuteria po babci to nie wstyd, a nobilitacja...

...tak sądzę, ale po kolei: 

Od czasu do czasu, wędrując pomiędzy bieżącymi doniesieniami „Reutersa”, "Al Jazeery” i innymi, im podobnymi agencjami, zaglądam dla chwili wytchnienia i przez sentyment na strony bursztynowego portalu w pewności, że zawsze znajdę tam coś, co mnie rozbawi albo…

…zasmuci, jak to się stało tym razem:

Oto czytam sobie wywiad przeprowadzony przez panią Annę Sado z absolwentką gdańskiej ASP, Aliną Filimoniuk, właścicielką marki „Filimoniuk Desing”...

źródło: "amber com pl"

...co brzmi medialnie równi dobrze, jak „xO Desing” Philippe Starcka…

…ale na tym podobieństwa się kończą, nic ich bowiem poza tym nie łączy (a szkoda dodam nawiasem)

…gdyż pani Filimoniuk wpisując się w mainstream współcześnie potocznego wyobrażenia o twórczości zawartej w słowach kluczach „trend”, „rynek”, „klient”

…będącego wprost pochodną niewiedzy poświadczonej akademickim dyplomem…

…pobłądziła pojęciowo na manowce w pomyleniu istoty „kreatywności projektanta”, nie służącej w żadnym razie „zaspokojeniu potrzeb odbiorców”, ale za to, zgoda, że nie koniecznie tylko w szlachetnych zamiarach, je kształtujących…

…jak to robili mimochodem, ale za to skutecznie trójmiejscy (gdańscy, sopoccy wedle uznania, choć nie tylko, wspominając nieodżałowanej pamięci pana Stanisława Pyra - Piro z Zamościa), dający się policzyć na palcach jednej ręki (no, może dwóch, nie więcej w przyrodzonej właściwości zjawiska) wytwórcy w tych szczęśliwych, niepowtarzalnych czasach, kiedy to aby wyżyć z tej branży, wystarczyło pracować "tylko w niedzielę" według słów pani T.B. (też absolwentki robiącej kiedyś w srebrze, ale absolwentki wtedy jeszcze gdańskiej P.W.S.S.P. co po latach okazuje się być godną wyartykułowania, znaczącą różnicą)

"Medalion babuni" koniec lat '70 ubiegłego wieku,
archiwum T.L.**
…zasadnie w jednoznacznej, nie podlegającej dyskusji ocenie sukcesu zrealizowanych wtedy projektów definiowanego długością i powielaną masowością ich funkcjonowania na rynku…

…a te, o których myślę i piszę, powielane są po dzień dzisiejszy mniej lub bardziej wprawnie i zapewne długo jeszcze będą…

…trudno bowiem w tej dziedzinie istniejącej od tysięcy lat wymyślić coś nowego, jak to się stało w fenomenie ubiegłego wieku, kiedy to faktycznie nowe na pewno było wzornictwo zwane „biżuterią skandynawską” i…

…w uogólnieniu „polskie”

…z tym, że to pierwsze z oczywistych powodów stało się ogólnoświatową, rozpoznawalną marką*…

…a to drugie godnym odnotowywania wspomnieniem pielęgnowanym wtórnie w rodzinnej kontynuacji wykonywania zawodu w nielicznych przypadkach…

...wspomnieniem nie przynoszącym w żadnym razie nikomu wstydu jak i wtedy, tak i dziś...

...szczególnie dziś, bo wtedy było się przed kim wstydzić...

...piszę w wirtualnym monologu jak zawsze sobie a Muzom tylko...

...bez intencji krytyki kogokolwiek, wartościowania jego dokonań, czy też - broń mnie Panie Boże przed tym - podejmowania publicznego dialogu w tym temacie z góry skazanego na niepowodzenie z powodów...

...nie wartych odnotowania.


* Dziś już powoli nic nie znaczącym brandem za przyczyną działań współczesnych biznesmenów tej branży nie różniących się niczym między sobą w przestrzeni neoliberalnego, wolnego rynku, bowiem większość wyrobów z rozpoznawalnego segmentu „skandynawskiego” produkowana jest poza szwedzkimi, duńskimi czy też norweskimi warsztatami (smutno nielicznymi) z przemilczeniem poszukiwania inspiracji dla nie tylko jej projektantów…

...na monachijskiej "Irhogencie", gdzie wysyłani są przez swoich pracodawców (...)...

…na co „rynek” (świadomy klient) odpowiada poszukiwaniem oryginałów z epoki, których ceny z dnia na dzień szybują w górę na podobieństwo balonów meteorologicznych, pozwalając z optymizmem patrzyć w przyszłość mających to szczęście żyć jeszcze ich twórcom.


** Albo początek '80. Przykład warsztatowej realizacji (pracownia T.L.) ciekawej koncepcji Yannick Leidera (absolwenta P.W.S.S.P. w Gdańsku) zestawiania elementów organicznych z czystą formą bryły geometrycznej w jednym (...).

poniedziałek, 21 października 2013

Barowa definicja ręcznej pracy jubilera*...

...z angielska zwanej współcześnie"hand made jewelry"...

źródło: "Google Images"

...co jest o tyle zasadne, że faktycznie wszystkie te, przywołane powyżej cytatem ozdoby składane są ręcznie...

...nie mając przy tym w swojej istocie nic wspólnego z umiejętnościami rzemieślniczymi złotnika, czy też jubilera niezbędnymi do tego, by spod jego ręki wyszło cokolwiek godnego miana wyrobu tej branży...

...jak nic wspólnego z kunsztem kulinarnym w jakimkolwiek jego znaczeniu nie mają produkty "McDonalds", czy też "KFC", i to bez względu na wysiłki agencji reklamowych, nie wspominając o firmach zajmujących się kreowaniem wizerunku marki na rynku...

...piszę w docenieniu różnorodności neoliberalnej oferty rynkowej do chwili, w której to firmy spod szyldu złotniczo jubilerskiego nie idą w ich ślady, ulegając nazbyt chętnie (że nie powiem bezrozumnie) przysłowiowej "mcdonalizacji" w złudnej nadziei powtórzenia choćby w mikroskali sukcesu rynkowego tamtych...

...niwecząc po drodze liczony w dziesiątkach pokoleń dorobek zawodowego etosu, cokolwiek to pojęcie dla współczesnych znaczy...

...a powinno znaczyć wiele, przekłada się bowiem na końcu tak praktykowanego procesu wytwórczego w nic innego, jak niewysychające nigdy, stabilne przez dziesięciolecia (setki) lat źródło dochodu pozyskiwanego do tego w klimacie wzajemnego zaufania i obopólnej satysfakcji pomiędzy sprzedającym, a kupującym...

źródło: z kolekcji "Srebrnego Bazaru" **

...bez zbędnej nadbudowy wszelkiego rodzaju certyfikatów, poświadczeń, werbalnych oświadczeń i dalekich od rzeczywistości, zwodniczych deklaracji wymiaru wartości dodanej w umownej przecież kategorii "fine jewellery" stanowiącej ukoronowanie każdej oferty chcącej uchodzić za poważną firmy tej dziedziny wytwórczości i twórczości...

...o czym piszę zdecydowanie w subiektywnym postrzeganiu akurat tego fragmentu współczesności znad kontuaru baru oczami prowincjonalnego poety barowego bez pretensji do racji jedynej i ostatecznej, a tylko - jak zawsze - sobie a Muzom w nieustającym, wirtualnym monologu z otaczającą mnie rzeczywistością...

* tu użyte w znaczeniu tego, kto oprawia kamienie szlachetne, w tym i bursztyn...

** w prezentacji przykładu srebrnych broszek pomysłu i wykonania T.L. z nie tak odległych jeszcze czasów - jak by się to mogło wydawać oglądającemu współczesną ofertę nie tylko w trójmiejskich galeriach - świetności gdańskiej szkoły obróbki i oprawy bursztynu dających się zdaniem autora zaklasyfikować do kategorii "fine jewellery" jeśli by oceniać samą, srebrną oprawę  (wbrew pierwszemu wrażeniu koncepcyjnej powtarzalności każda w detalach i wadze jest inna)...

...a przez wzgląd na oprawiony w nią standaryzowany, klarowany bursztyn do wzorca klasyki "hand made" właśnie powtarzalnej (seryjnej w tym znaczeniu) biżuterii godnej gdańskiego (trójmiejskiego) rodowodu objętego w czasach swojej świetności bezkompromisowym nadzorem artystycznym cepeliowskiego [!] "Art Regionu" z siedzibą w Sopocie wyznaczającego bezpośrednio lub pośrednio minimum graniczne standardu wzorniczo jakościowego nie tylko biżuterii, poniżej którego kończył się jakikolwiek "art", a zaczynał ówczesny rynek konsumenta, czyli "jarmark"...

...instytucji przez mniej utalentowanych, lub pozbawionych talentu wcale, postrzeganej i prezentowanej po latach jako narzędzie komunistycznego terroru i represji, nie wspominając o banalnych w tych kontekstach posądzeniach korupcyjnych, czyli dawania łapówek i wyzysku pracowniczego, co szczególnie dziś brzmi nadzwyczaj zabawnie (...)...

piątek, 4 października 2013

Fushun amber collection vs. gdańska szkoła obróbki bursztynu:

Na stronie "bursztynowego portalu amber com pl" pani Anna Sado w interesującym artykule o bursztynie z Fushun (China) cytuje swojego rozmówcę, dr. Jacka Szwedo z Instytutu Zoologi PAN, który z akademickiego punktu widzenia pewnie i może ma rację twierdząc, że "...nawet ten poprawiany to nadal prawdziwy bursztyn..." (bałtycki)...

źródło: "amber com pl" zacytowane z przywołaniem Art. 29 Ustawy "O Prawie Autorskim"

...ale ja pozwolę sobie pozostać przy swoim...

źródło: własne T.L.

...uznając za naturalny i godny mojego certyfikatu - gdyby takowy oficjalnie istniał - tylko bursztyn w żaden sposób niemodyfikowany (poprawiany) w poszanowaniu nie tyle i tylko oczekiwań chińskich klientów przypisujących własnie takiemu, a nie żadnemu innemu szczególne właściwości symboliczne i duchowe, ale przede wszystkim w poczuciu szacunku do zawodu, któremu poświeciłem mniej lub bardziej intensywnie kilka dziesiątek lat pracy przy warsztacie owocujących dziś praktyczną wiedzą przyzwalającą na osąd mówiący o tym, jak trudno jest nie tylko postronnemu na pierwszy rzut oka odróżnić Naturę od technologii...

 źródło: własne T.L.

...piszę sobie a Muzom w wirtualnym monologu pewny tego, o czym, co i dlaczego...

Fushun amber collection - "Amber dragon" vs. gdańska szkoła obróbki bursztynu z warsztatu T.L. - cykl "Drzewa": "Dwa" 66 mm x 47 mm waga z oprawą 29,30 grama - sygnowane, niedatowane...

...a że w oczywisty sposób w mainstreamowej współcześnie nieskromności ?

Cóż, takie czasy, takie nowo tradycyjne obyczaje...