Pokazywanie postów oznaczonych etykietą David Ignatius. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą David Ignatius. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 grudnia 2012

O wyższości poezji barowej nad współczesną, ekspercką prozą:

“Russia’s foreign minister said Saturday there was ‘‘no possibility’’ of persuading President Bashar Assad to leave Syria, leaving little hope for a breakthrough in the standoff…” 

źrodło: "The Boston Globe"

Co można, wypada, a i wręcz należy skomentować tak: 

Są jeszcze - dzięki Bogu, kimkolwiek On jest - na świecie faceci z krwi i kości:

Żenią się z żonami, robią "własnoręcznie" dzieci i nawet kulom politycznych bandytów "się nie kłaniają", co piszę tu i teraz bez ochoty do doprecyzowującego rozwijania tej, porażającej wręcz błyskotliwością, myśli w przekonaniu, że w zasadzie robię to lepiej, lub gorzej w każdym, kolejnym wpisie (...).

No i pięknie, nic, tylko patrzyć i uczyć się póki jest jeszcze od kogo.

I tym razem wyjątkowo, w żadnym razie nie dla zaspokojenia twórczej próżności, a w sytuacyjnej możliwości wykazania wyższości poezji - nawet tej, barowej - nad współczesną, ekspercką prozą wszelkiej maści, pozwalam sobie zlinkować ten wpis do treści wirtualnego monologu poety barowego z opiniotwórczym writerem, panem Davidem Ignatius spod szyldu "The Washington Post" z lipca tego roku: 

czwartek, 26 lipca 2012

David vs… poeta barowy:

Pan David Ignatius snuje na stronie „The Washington Post” jałowe rozważania zatytułowane „The „day after” In Syria” w profesjonalnym przekonaniu „opinion writer’a”, że w Syrii będzie powtórka z Libii, Egiptu, a może i nawet Kambodży, gdzie Czerwoni Khmerzy współuczestniczą przy aprobacie U.N. amerykańskiego Departamentu Stanu i tak zwanej "opinii międzynarodowej” w sprawowaniu rządów mając na rękach krew milionów wymordowanych współobywateli.
źródło: "The Washington Post Opinions"

Co zainspirowało mnie pewnie przy okazji rozpoczynających się właśnie Igrzysk Olimpijskich „Londyn 2012” do bezinteresownego współzawodnictwa kompetencyjnego.

I nie będzie to pojedynek pomiędzy Davidem, a Goliatem, tylko pomiędzy zawodowym, opiniotwórczym, amerykańskim pisarzem prezentującym swoje prace na wirtualnych łamach szacownego „The Washington Post”, a poetą – poetą prowincjonalnym i barowym:

Otóż szanowny panie Davidzie, w Syrii nie będzie żadnego „after”, tylko „next”:

Next day, days, week, weeks, months and years…

Jaka to różnica ?

Zasadnicza, że daruję sobie przymiotnik bezwzględnie wartościujący “fundamentalna” mając przy tym nadzieję, że z kolei pan wie, o czym ja piszę.

(linked to "O wyższości poezji barowej nad współczesną, ekspercką prozą:")