Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 listopada 2014

...wirtualnym przypadkiem czytając akurat tą, a nie inną stronę...

..."...as one of major young masters on his instrument..."

źródło: "Szymon Marciniak" (strona osobista młodego wirtuoza)

"Szymon Marciniak jest dziś uznawany za jednego z najwybitniejszych solistów-wirtuozów kontrabasu na świecie..."

źródło j.w. w polskojęzycznej wersji

...znajduję szczyptę obiektywnej prawdy...

...która za sprawą nie inaczej, jak pana Marciniaka właśnie okazuje się, że wbrew potocznym wyobrażeniom i opiniom o niej, jednak istnieje...

...i to nawet w swojej najszlachetniejszej, bo ponadpokoleniowej odmianie, o czym zaświadcza poniżej przywołany cytat...

"...“What I most admire in his (Joela Quarringtona) playing is his sweet tone, beautiful phrasing, and incredible musicality, qualities that came through in his recital,” says his fellow virtuoso, the Polish bassist Szymon Marciniak..."

źródło: "Strings" - "Poetry in Bass Clef" by Inge Kjemtrup

...pod którym podpisał bym się bez chwili wahania o każdej porze dnia i nocy w dzień powszedni i od święta mając ku temu okazję...

...odnotowuję jak zawsze tylko sobie a Muzom w wirtualnym monologu prowincjusza sięgając przy tym do wpisu zatytułowanego "Nie tylko o Sonacie Op.19 Rachmaninowa:" ...

...wpisu datowanego na październik 2012 roku...

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

...ruszył "Sopot Classic 2014"...

8 sierpnia 2014 roku:

"…w ciszy
pomiędzy nami
słychać kota stąpanie po dywanie,
słońca tupanie po ścianie,
chmur furkotanie po niebie…
…słychać każde spojrzenie
myśl, serca drgnienie…

…w ciszy
pomiędzy nami …
…chwilach straconych bez Ciebie…"  (z "Poemów barowych" T.L. wzięte)

...jak zawsze tylko sobie a Muzom w wirtualnym monologu, bo komuż by innemu...

...nie wnikając publicznie w szczegóły decyzji natury nic ponad, jak tylko osobistej...



...odnotowuję, że oryginał tekstu zatytułowanego "...ruszył "Sopot Classic 2014"..." opublikowany 4 sierpnia tego roku w poszukiwaniu sytuacyjnego kompromisu został uznany przez autora za "prywatny" i jest dostępny w publicystycznej rzetelności zainteresowanym z technicznych uwarunkowań "Bloggera" na życzenie przesłane mailem podpisanym z imienia i nazwiska posiadacza profilu na jakimkolwiek portalu społecznościowym (LinkedIn, Facebook, Google+...)...

...lub też z polecenia osoby znanej autorowi.

Treści zawarte w udostępnionym dokumencie nie mogą być przez mających do nich dostęp cytowane czy też w jakiejkolwiek innej formie udostępniane osobom trzecim.

źródło: "trójmiasto pl"

adres do korespondencji : tadeuszlu@gmail.com

(inne posty T.L. w temacie muzycznym)

wtorek, 29 października 2013

Listopadowa już, podróż sentymentalna...

...czyli o walorach nie tylko użytkowych szlachetnej biżuterii...

źródło: photo by © T.L. - srebrny medalion 30x25x5 mm z naturalnym malachitem
Gdańsk, pierwsza połowa lat ’80 ubiegłego wieku z warsztatu T.L.

...może nie będącej zaraz "świątynią", czy też "kapliczką", ale domowym, osobistym ołtarzykiem to już owszem...

...materialnym przejawem człowieczej duchowości, bowiem, poza genami, od świata zwierząt odróżnia nas własnie unikalna umiejętności przenoszenia nieuchwytnych stanów emocjonalnych w przestrzeń doznań "namacalnych" - słów, obrazów, dźwięków, przedmiotów tak małych, jak ten medalion i tak wielkich, jak katedra Notre Dame albo egipskie piramidy, po drodze zawierając w tym nawiasie i niegdysiejszy "Program Drugi" Polskiego Radia, i istniejący wiele dziesiątków lat dwutygodnik "Ruch Muzyczny"...

...nie wspominając o ciszy panującej na sali koncertowej pomiędzy poszczególnymi częściami symfonii, albo innego utworu kameralnego na pewno nie mającego nic wspólnego w zamiarze kompozytora, jego wykonawców i wyznawców tego akurat kultu z dżinglami lub popisem estradowym jakiejś Dody, Górniak, Braci Golców albo Madonny, ale właśnie z misterium niezbędnym do życia każdemu człowiekowi na równi z kawałkiem chleba i codziennym łykiem wody na miarę jego potrzeb, oczekiwań i możliwości (...)...

...czego mentalni powinowaci przysłowiowych "żniwiarzy z Treblinki" nie są w stanie, a może i nie chcą pojąć...

...próbując skroić współczesność na swoją miarę prawa do wulgaryzmu jako uniwersalnego nawet nie wytrycha, a bandyckiego łomu do "świątyń" Muz wszelakich...

źródło: "Ruch Muzyczny #" wydanie papierowe z października 2013 roku, strona 16 (? - brak numeracji)

...piszę na marginesie przywołanego fotograficznie źródła w odpowiedzi na pytanie pana Adama Suprynowicza skrywane w jego podejrzeniach publikowanych gdzie indziej w Sieci...

źródło: "Polskie Radio pl"

...nie w bezinteresownej intencji prawienia komuś niestosownych złośliwości, a w programowym zobowiązaniu prowincjonalnego poety barowego odpowiedzi na każde pytanie i wątpliwości wyrażone publicznie przez moich młodych współobywateli, jak choćby takie, jak to...

"Podejrzewam, że dawna muzyka klasyczna obumiera jako sztuka oparta na odtwarzaniu. Dlatego ciągle sprawdzam, jakie emocje jeszcze przywołuje..." - źródło j.w.

...w pewności, że pan Suprynowicz teraz już wie...

...a jeśli nie, to powinien wiedzieć w swoim dobrze pojętym interesie własnym z perspektywą pracy do 67 roku życia na posadzie radiowego prowadzącego, albo jakiejkolwiek innej "... Na tyle długo, żeby coś umieć, ale nie aż tak długo, żeby nie było czego się uczyć..." - źródło j.w.

poniedziałek, 28 października 2013

Wypada uznać za spełnione obietnice pana Cyza:

Po powrocie z kilkunastodniowego pobytu tam, gdzie księżyc i słońce w błękicie, a ja w nieustającym zachwycie nad niezmienną w formie i treści, kolejną prezentacją aktu III nie zapisanej w żadnej partyturze opery "Czterech pór roku" sezonu repertuarowego 2013 na scenie przybytku Natury...

źródło: własne T.L.

...znalazłem w skrzynce pocztowej egzemplarz nowego "Ruchu Muzycznego #" otrzymanego w starej jeszcze prenumeracie...

źródło: własne T.L.

...który zgodnie z programowymi obietnicami pana redaktora Tomasza Cyza okazał się być faktycznie periodykiem muzycznym dużego formatu nie tylko w zaściankowej skali lokalnej, ale i globalnej wioski również...

...co pozwalam sobie zaprezentować na fotografii umieszczonej powyżej, by nie być posądzonym o bezzasadną kontynuację prawienia nieuprawnionych złośliwości okopanego w swoim, cuchnącym obrzydliwą stęchlizną, konserwatywnym barłogu zmarginalizowanej kreatywną witalnością współczesności przedśmiertną wegetacją pozoru intelektu prowincjonalnego poety barowego...

...nad którego niewystygłym jeszcze dokumentnie truchłem zbierają się powoli żałobnicy przybywający z różnych stron świata niespieszno, acz systematycznie, o czym informują mnie na bieżąco statystyki "Google" odnotowując w zeszłym miesiącu przybycie 1 600, a w tym już 2 600...

źródło: "statystyki Google"

 ...niemych światków misterium przemijania...

...których obecność sprawia dogorywającemu wiele radości, rekompensując z nawiązką niejeden smuteczek...

(...)
:-)

piątek, 9 sierpnia 2013

Z cyklu "Confessions" - nie wszystko potrafię, czyli post...

...w kontynuacji wirtualnego monologu sobie a Muzom w nawiązaniu do odautorskiego cytatu:

"...programowym pomyleniu klepiska mazowieckiej stodoły z widownią i sceną Filharmonii Narodowej - pomyleniu godnym nie tylko stalinowskiej indoktrynacji, ale i hitlerowskiej polityki wynaradawiania też (...)." (źródło: "Andrzej Czajkowski - "...polski Żyd i homoseksualista...")

Z akcentem na "wynaradawiania", bowiem "...korzenie korzeni..." to nic ponad to, jak tylko spoiwo cementujące wspólnoty regionalne - w żadnym razie narodowe...

"...korzenie korzeni..." to folklor, tradycja, obyczaj podhalańskich Górali, rodowitych z dziada, pradziada Ślązaków, Kaszubów, Łemków, kolejnych pokoleń zamieszkujących równiny Kujaw, Mazowsza, Wielkopolski i Małopolski...

...Górali i Kaszubów z osobna przecież odległych wzajem sobie w wymiarze bez przesady wręcz kosmicznym, a jednak tożsamych kategorią wspólnoty państwowej - instytucjonalnie narodowej w syntezie wyrażanej muzyką Chopina, Karłowicza, Szymanowskiego, Kilara...

...w żadnym razie Sabały, czy innego, przysłowiowego "Janka muzykanta" stawianego współcześnie na piedestale kultury narodowej nie tyle w nagannym nieporozumieniu, co w konsekwencji właśnie (cóż z tego, że może i nieświadomego, niezamierzonego) procesu totalnej indoktrynacji i kulturowego wynaradawiania spod szyldu "nowej tradycji"... 


źródło cytatu: DVD załączone do "Ruchu Muzycznego" nr.16/17 z 4 Sierpnia 2013 roku

...wiodącej jej promotorów i wyznawców w najlepszym razie donikąd, jeśli nie ku zagładzie autoryzowanej w przypadku "Ruchu Muzycznego", z imienia i nazwiska przez Bogdana Zdrojewskiego stojącego dziś na czele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (...)...

źródło: "mkidn gov pl"

...co piszę w górnolotnej pewności przyrodzonej rodzajowi ludzkiemu właściwości rozróżniania dobra od zła wyrażanej w potoczności przysłowia "oliwa sprawiedliwa, zawsze na wierzch wypływa"...

źródło: "O stereo w szarościach i kolorach" post datowany na Październik 2010 roku


źródło: papierowe wydanie "Gazety Wyborczej pl" z 9 Sierpnia 2013 roku

...i pominięciem weryfikowanych współcześnie w praktyce przez pokolenie nadwiślańskich trzydziestoparo, czterdziestolatków - którzy sięgnęli swoimi talentami i godną podziwu pracowitością korporacyjno biznesowych szczytów zawodowych karier - nadrzędności wartości uniwersalnych kultury narodowej nad znajomością kolejnych projektów kwartetu Jorgi, albo braci Golców...

...w zrozumieniu (przez tych, których znam osobiście) w końcu po latach moich nieustających utyskiwań nad traconą bezpowrotnie dzień po dniu godziną prezentacji przez Program II Polskiego Radia cyklu "Źródła" (...), z czego powinienem cieszyć się - pomyśli niejeden ...

...ale jakbym się nie starał, to nie potrafię.

wtorek, 6 sierpnia 2013

Andrzej Czajkowski - "...polski Żyd i homoseksualista...":

...na stronach kulturalnych austriackiej witryny "Der Standard" pan Stefan Ender pisze...

"1935 in Warschau als Robert Andrzej Krauthammer geboren, wurde er von Mutter und Großmutter großgezogen. Die Mutter wurde 1942 in Treblinka ermordet, mit der Großmutter floh er aus dem Warschauer Ghetto, unter dem Namen Andrzej Czajkowski, der später zu André Tchaikowsky wurde..."

źródło: "Der Standard"

...a w brytyjskim "The Telegraph" John Allison tak...

"Top of that list is surely this summer’s world premiere of The Merchant of Venice (...) by the Polish-born, British pianist-composer André Tchaikowsky, who laboured for a number of years on his only opera before dying of cancer in Oxford in 1982, aged 46. (Notoriously, he bequeathed his skull to the RSC for use in performances of Hamlet.)..."

źródło: "The Telegraph"

...natomiast pan Tomasz Cyz, nowy redaktor naczelny "Ruchu Muzycznego" nie inaczej, jak tak...

"...polski Żyd i homoseksualista, urodzony w 1935 roku jako Robert Andrzej Krauthammer..."

źródło: "Ruch Muzyczny" numer 16/17 z Sierpnia 2013 roku

...wyznaczając przy okazji na dołączonej do numeru płytce DVD współcześnie poprawną politycznie interpretację istoty twórczości Fryderyka Chopina zawartą w korzeniach korzeni* ("...okazuje się, że nawet korzenie mają swoje korzenie...")...


źródło: DVD załączone do "Ruchu Muzycznego" nr.16/17 z 4 Sierpnia 2013 roku

...co odnotowuję nie tyle w wirtualnym monologu, a tylko z wymuszonej prenumeratą okoliczności domknięcia ostatecznie wątku zapoczątkowanego postem "Już nawet nie cztery, a tylko trzy litery:" pozostawiając zagubionym, a mimo to jeszcze poszukującym, wybór pomiędzy Chopinem a symbolicznym "Jankiem muzykantem" ich uznaniu...

źródło: collage by T.L. z fotograficznym kontekstowo cytatem "Google Images"

...z uwzględnieniem poszanowania moich praw blogera...


...piszę z darowaniem sobie próżnych odwołań do pustosłowia intelektualnych dziedziców wartości wyznawanych przez przysłowiowych "żniwiarzy z Treblinki":

„...To, co święte dla jednych, powinno być szanowane przez innych, także przez osoby nieutożsamiające się z daną tradycją. Szanowane – to nie znaczy czczone, ale to z pewnością znaczy: wolne od aktów agresji, pogardy i nienawiści”... (źródło: "Instytut Obywatelski pl - post "Gdzie szacunek ?", sygnowany "Tomasz Cyz" z zacytowanym tekstem autorstwa Zbigniewa Nosowskiego, naczelnego "Więzi")

* zawstydzając tym, wołającym o pomstę do Nieba, wręcz rynsztokowym prymitywizmem ideowym zapewne i samą, nieodżałowaną  ś.p. panią profesor Zofię Lissę, nie wspominając o innych luminarzach nadwiślańskiej muzykologii i krytyki muzycznej w programowym pomyleniu klepiska mazowieckiej stodoły z widownią i sceną Filharmonii Narodowej - pomyleniu godnym nie tylko stalinowskiej indoktrynacji, ale i hitlerowskiej polityki wynaradawiania też (...).


środa, 31 października 2012

Nie tylko o Sonacie Op.19 Rachmaninowa:

(archiwalne zapiski z lutego 2011 roku:)

Przywołane niedawno wyznanie Adolfa Eichmanna – to poczynione na jego procesie w Izraelu – znaczy jednak dla mnie zupełnie coś innego, niż, okazuje się, dla współczesnych miłośników komiksu.

Nie oznacza to, że mają oni zaraz czytać Joyce’a ( “Ulissesa” sam na pewno (?) nie doczytałem do końca ), albo słuchać Rachmaninowa, którego tak ślicznie zagrał dzisiaj na antenie Dwójki pan Bauer z godnym zapamiętania towarzyszeniem – Panie wybacz! –nie dosłyszałem z kim, czego żałuję…

…nakłaniając mnie do kontynuacji przyjemności po zamilknięciu radia odsłuchaniem tej samej „Sonaty…” w wykonaniu Hiroshi Ikematsu z równie mistrzowskim akompaniamentem Dido Keuninga,

potem Catalina Rotaru z Andrew Campbellem,

i na koniec – ale to już tylko na życzenie Puszka – Hansa Roelofsena z Muza Rubackyte przy fortepianie.

Marząc przy tym ostatnim o możliwości wysłuchania kiedyś tego utworu w wykonaniu Joela Quarringtona, co piszę w niepewności czy już go nagrał…

………………………………………………………………………

Nie bez przyczyny w przeszłości procesy literackie odnosiły się bezpośrednio do faktu („Sprawa Dantona” Dagny Przybyszewskiej) lub uogólnienia („Proces” Franza Kafki).

Nie bez przyczyny też minione talenty literackie przywiązywały wagę do szczegółu, pozwalając sobie niezmiernie rzadko nawet na uprawdopodobnione dowolności, uznając deformacje (…) za co najmniej niestosowne, jeśli nie wręcz dyletanckie…

…dlatego „Vorleser” Bernharda Schlinka i najnowsze dzieło Andrzeja Barta w przypływie weekendowej przychylności uznaję tylko za trafione produkty rynkowe, nie mające jednak nic wspólnego z literaturą, poza tym, że sygnowane są tym brandem…

…literaturą godną półki mojej, podręcznej biblioteczki.

Jedna i druga poprzez mroczne dwuznaczności w odniesieniu do miejsca i czasu,

bowiem budzi mój niepokój i nie bezzasadne podejrzenia niemiecka analfabetka służąca w SS idąca pod rękę z sędzią, prokuratorem, adwokatem i publicznością w jednej osobie autora wyimaginowanego procesu Chaima Rumkowskiego.

Pozornie tylko od siebie odległymi, bo spójnymi zamierzonym, lub przypadkowym przesłaniem zdecydowanie różnym od finału „Nędzników”.

Trzeba nie lada pióra, bym rozważył możliwość rezygnacji z mojego postrzegania Demona, ale nawet i ono nie przekonało by mnie, że był on (jest) analfabetą.

Tak jak i uważam za zbyt łatwe pisanie o Tewje Bielskim, Chaimie Rumkowskim, żydowskich kapo i policjantach z Jüdischer Ordnungsdienst, Szeryńskim i innych, martwych pośród żywych.

I jeśli kiedyś napiszę więcej, niż kilka zdań poza blogiem, to na pewno nie będzie o nich.

Co znaczy, że muzyka zdecydowanie łagodzi obyczaje, w przeciwieństwie do słowa pisanego.

……………………………………………………………………………………

28 lutego:

…że panowie to kontrabasiści, a nie wiolonczeliści?

A jakie to ma znaczenie, pisałem o „Sonacie…” Rachmaninowa.

Co znaczy, że kontynuacja tego wątku była by niczym innym, jak niestosownym (zbędnym) dyskursem z mistrzem Bauerem o czasie i przestrzeni muzycznej, w której to epokę wiolonczeli ja przypisuję Pablo Casalsowi, a pan Bauer XXI wiecznej współczesności.

I nie o racje tu chodzi, a fakty:

Trzech mistrzów kontrabasu vs jedno wiolonczelowe wykonanie wybornej jakości, jakiego miałem przyjemność wysłuchać ostatnimi czasy do końca.

Przy okazji, z pamiętnikarskiej rzetelności odnotowuję:

Pierwszy wykonał i nagrał „Sonatę…” na kontrabasie pan profesor Hans Roelofsen (nagranie z sierpnia 1988 roku…), drugim był mistrz Catalin Rotaru (nagranie z czerwca-lipca 2006 roku…) i w końcu mój ulubieniec, mistrz Hiroshi Ikematsu (nagrane w styczniu 2008 roku…).

Niezbędne uzupełnienie:

Wszyscy trzej panowie są profesorami, mistrzami, wirtuozami (…).

I wyżej zaprezentowane rozróżnienie jest niczym innym, jak tylko moim, subiektywnym „rankingiem” wykonania konkretnego utworu.