Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polish gays. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polish gays. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 sierpnia 2014

...słowo o wstydzie...

...Krystiana Legierskiego, radnego miasta Warszawy, działacza homoseksualnego i prywatnie geja (seksualnie sprawnego inaczej, jak by ktoś nie wiedział jeszcze co to znaczy)...

"...Confessions" - collage by T.L.

"- Odebranie Lechowie Wałęsie nazwy ulicy w San Francisco to z perspektywy Polaka na pewno powód do wstydu (...) - mówi Krystian Legierski, warszawski radny i działacz środowiska homoseksualnego, a prywatnie gej."

źródło: "onet wiadomości"

...odnotowane nie inaczej, jak tylko z racji ogólnonarodowych odwołań do obowiązku wstydu powszechnego...

...z którego ten mój współobywatel mniejszy, Legierski czerpie satysfakcję...

"...to jest jednak wielka satysfakcja. I osobiście ją mam..." - źródło j.w.

...widać niedopieszczony skończenie aktem mieszania nasienia z fekaliami...

...czemu można się tylko okazjonalnie dziwić starając się przy okazji w obywatelskiej powinności zrozumieć problemy mniejszości nie znajdującej widać spełnienia w intymnych uniesieniach...

...co jeszcze do niedawna było uznawane zdecydowanie za osobniczy problem  natury medycznej, psychologiczno seksuologicznej...

...w żadnym razie publicznej, a tym bardziej politycznej - do tego w wymiarze międzynarodowym...

...piszę sobie w wirtualnym monologu niespiesznie w przekonaniu utraconej bezpowrotnie przy tej okazji szansy zapisania się złotymi zgłoskami na kartach historii walki o swobody obywatelskie przez radnych San Francisco...

...którym nie starczyło wyobraźni by pójść o krok dalej wyznaczeniem Tom Waddell St strefą "publicznego parkowania" (z angielska doggingiem zwanego) społeczności tamtejszych i przyjezdnych gayów...

collage by T.L. - tekst i fotografia "The San Francisco Examiner" (March 2013)*

...a szkoda...
:-( 

"...Regardless of what the street in question will be renamed if Kim’s move is successful, The City will have Lech Walesa’s name on the wall for a long while to come. Per Section 701 of the Public Works Code, “Once the street name has been officially changed, the street signs must contain both names for a 5-year period.” - źródło j.w.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Czytane na klozecie:

Praktykując tą fizjologiczną czynność regularnie od dziesiątków lat mogę dziś autorytatywnie stwierdzić, że trudno jest podczas wypróżniania pisać, nawet poemy barowe, ale czytać można, wręcz należy, jeśli ktoś poszukuje subtelnej przyjemności z jakichś powodów nie zdefiniowanej jeszcze akademicko w żadnej dysertacji doktoranckiej, czy też w jakikolwiek inny sposób, choć znam takich, którzy łączą ten nawyk z prowadzoną intensywnie przed laty akcją walki z analfabetyzmem antenatów współcześnie nam panujących, nadwiślańskich elit, co czasami okazuje się prawdopodobnie możliwe:

„…Gra idzie o zmianę mentalności naszego społeczeństwa (...) to przebiega powoli, krok po kroku, ale na szczęście jest coraz lepiej. Ja postaram się przekonać swojego ojca. Niech inni przekonują w swoich rodzinach…”* – mówi euro poseł, Jarosław Wałęsa, a ja się pytam do czego ?

Bo na pewno nie do tego, co jest oczywiste:

„…czyli możliwości, która daje parom homoseksualnym prawa podobne jak w małżeństwie, np. dziedziczenie czy status osoby bliskiej na wypadek choroby czy pobytu partnera w szpitalu…”* 

…jak w małżeństwie…” proszę bardzo, jak najbardziej, w końcu brawo, ale na pewno nie „…w małżeńskim sakramencie…”, szkole i przedszkolu, co piszę bez wewnętrznego przymusu przypominania komukolwiek o niezbędności funkcjonowania konfucjańskiej zasady odpowiednich nazw w życiu społecznym, politycznym, a i kodeksowym też, bowiem dla kogoś, kto chce mnie do czegoś przekonać powinno to być oczywiste, choć niekoniecznie zaraz i z wymogiem rozeznania, kto to taki, ten Konfucjusz, bowiem wiem skądinąd, że ten wyuzdany wręcz, hedonistyczny luksus intelektualny nie jest dziś już dostępny nawet pierwszym z dziesięciu najbogatszych Polaków z listy "Forbesa"**, a cóż dopiero europosłowi z jego w tym porównaniu jakże skromnym uposażeniem.

* w nawiązaniu do artykułu z "Gazety Trójmiasto" datowanej na 5 Kwietnia 2013 roku "Wałęsa: Smutny nie jestem, rozumiem wszystko, co się dzieje" skąd pochodzą przywołane cytaty.
** licentia poetica (...)

wtorek, 2 kwietnia 2013

W wirtualnej "przyjemności" z dwiema naraz:

„…Agnieszka Holland: Normalność to pojęcie względne…” 

źródło: "Newsweek pl" z 15 Lutego 2013 roku

Z czym należy tylko się zgodzić…

…ale zaraz dalej w jednym ciągu, to już jest od razu „pod homoseksualną mentalnie górkę”:

„…Kasia Adamik: Człowiek ma wrażenie, że żyje sobie normalnie w normalnym kraju, ale nagle się okazuje, że normalność znaczy dla posła Hofmana zupełnie coś innego niż dla nas…”

No i co z tego, i gdzie tu problem ? – zapytam – przecież to pojęcie względne, jak trafnie rozstrzyga pani Holland, czyli nie ustalone, a już na pewno nie obowiązujące i zobowiązujące, dlatego nie bardzo rozumiem, dlaczego zaraz dalej w tekście po pośle Hofmanie również kilkuset naukowców z Poznania dla których nienormalny jest na przykład homoseksualizm według Holland pozbawionych jest rozumu i szacunku do drugiego człowieka i to nie z przesłanki względności pojęcia normalności, a ze strachu i to do tego atawistycznego.

I tak dalej, i tym podobne w pomieszaniu z poplątaniem przez bite pięć wirtualnych stron rozmowy sygnowanej przez "Newsweek pl" będącej niczym innym, jak wręcz podręcznikowym przykładem definicji przysłowiowego „pedalskiego gadania”, czyli homoseksualnych bredni w nieustającej, rozbestwionej brakiem jednoznacznie i ostatecznie wytyczonych granic obyczajowej agresji…

„…Ten strach jest irracjonalny, a wynika z uparcie powtarzanej od lat przez różne prawicowe gremia tezy, że jeżeli damy homoseksualistom palec, to oni będą chcieli rękę…”

„…Kasia Adamik: Mam wielu przyjaciół, którzy podpisali PACS (obowiązująca już w praktyce ustawa o związkach partnerskich), bo z różnych względów nie chcieli zawrzeć małżeństwa. Nikt się temu nie dziwił, nikt nie kwestionował ich prawa do takiej decyzji. 

Teraz z kolei trwa we Francji debata na temat małżeństw homoseksualnych, której towarzyszą ogromne emocje…” (…) „…a spór dotyczy nie samego małżeństwa, lecz prawa do adopcji…”

…do ostatniej kropki:

„…Drzewo życia wydaje różne owoce i te owoce mają prawo dojrzewać. (mówi Agnieszka Holland)

Kasia Adamik: Dokładnie tak.”

Za co tylko dziękować Bogu – kimkolwiek On jest – bowiem jak już każde dziecko w przedszkolu wie, chore i robaczywe spadają same długo przed czasem sacrum Święta Plonów, co już tylko wypada uzupełnić graficzną prezentacją skali "odpadów" w ujęciu statystycznym w nawiązaniu do mantry pani Agnieszki Holland w tej kwestii: "...na całym niemal świecie..." - w domyśle poza Polską:

szacunkowa wielkość populacji GLBT w skali świata wliczając w to - bez urazy - homoseksualnych Innuitów,  Aborygenów i członków plemion dorzecza Amazonki (~4% z 7 miliardów)


szacunkowa wielkość populacji GLBT w skali EU, USA (~4% z +- 818 milionów)


szacunkowa wielkość ludność w skali świata żyjącej w państwach, w których obowiązuje jakiekolwiek prawo sankcjonujące społeczno kulturową użyteczność wspólnoty GLBT w przestrzeni obywatelskiej     (853 miliony w EU, USA i Kanadzie vs. 7 miliardów)

źródło wszystkich trzech własne T.L. bez aspiracji do statystycznej precyzji, tym bardziej, że milion w tą, czy tamtą stronę nie zmienia w sposób znaczący optycznego wrażenia

(linked to "Isabel Gómez pyta, ja odpowiadam:")

sobota, 30 marca 2013

„Pedalskie gadanie”, czyli „łże jak ciota”…

…mawiało się za moich, młodych lat o takich, jak ten jakiś Robert Biedroń, homoseksualny poseł zasiadający w ławach Sejmu Pospolitej z listy prywatnej partii „Ruchu Palikota”, bowiem twierdzenie, że...

"...Właśnie wróciłem z Nowego Jorku i wiem, że w Stanach Zjednoczonych wszyscy o tym mówią..."

...dopełnione słowami...

"...Jego homofobia jest ohydna i budzi zainteresowanie na całym świecie..."

źródło: "Europejczycy Net"

...jest niczym innym, jak oczywistą łżyną, do wykazania czego wystarczy dzisiaj tylko kilka kliknięć myszką w internetowej przeglądarce po ścieżce – w tym przypadku – Google News/USA/Lech Walensa/serach news...

źródło: "Google News USA search Lech Walensa - 30 March 2013 ~09:00 CET"

...co odnotowuję tylko w naturalnym odruchu kontynuacji nie domkniętego jeszcze wątku w tym temacie zawartym w kolejnych postach oznaczonych etykietą "Polish gays".

piątek, 29 marca 2013

Polacy to naród kołtunów, czyli werbalny doging homoseksualnego lobbysty:

Odpowiedzi na pytanie, czy pani Joanna Szczepkowska...

źródło: "Gazeta pl Wiadomości"

...ma rację, nie trzeba daleko szukać:

„Zdaniem Daniela Olbrychskiego Agnieszka Holland, która ogłosiła, że czuje się oszukana przez PO w sprawie związków partnerskich, ma rację. - I ja się spodziewałem, że Platforma będzie odważniejsza i przeprowadzi to, co już kraje na wyższym etapie cywilizacyjnym osiągnęły - powiedział aktor dziś w "Kropce nad i"…”

źródło: "Gazeta pl Wiadomości"

Co domknięte dialogiem...

"...i zapytała: - Naprawdę jesteśmy narodem kołtuńskim? Olbrychski odpowiedział: - Myślę, że tak..." (źródło j.w.)

... zasługiwało by na stosowną ripostę, gdyby nie to, że z domu wyniosłem na swoim niższym etapie cywilizacyjnym tradycyjny szacunek należny "nieboszczykom" bez względu na to, czyje by to nie były zwłoki.

czwartek, 28 marca 2013

"Dlaboga, panie Wołodyjowski ! Larum grają..!"

Nigdy nie uważałem siebie za homofoba, a i za takiego przez dziesiątki lat nie byłem uważany przez moich homoseksualnych przyjaciół i znajomych, ale dziś nie mam wyboru…

…”albo rybka, albo pipka” – jak mawiają  poeci barowi i nie tylko oni – z tym, że…

źródło: "Rzeczpospolita"

…ano właśnie: żadna tam jakaś „homofobia”, bo spalił bym się wręcz ze wstydu patrząc co dzień rano w lustro podczas golenia, gdybym pod koniec życia zaczął bać się jakichś, przysłowiowych „pedałów”.

To nie będzie również poprawny kulturowo dialog, bowiem jakakolwiek dyskusja z rozbestwionym idiotą mija się z celem, bo kim, jeśli nie cywilizacyjnym dewiantem jest ktoś, kto twierdzi, że tradycyjny model rodziny zawarty w kanonicznym „mama, tata i dziecko” wywodzi swój rodowód z konserwatywnego katolicyzmu, chrześcijaństwa, buddyzmu, konfucjanizmu, animizmu, euroatlantyckiego ateizmu, komunizmu, czy też religii wyznawanych przez plemiona zamieszkujące amazońskie dorzecze ?

A jak tak, to napiszę w końcu tekst, który z różnych powodów stał się dla mnie ciężarem na podobieństwo przenoszonej ciąży:

Tekst o polskiej prawicy zagubionej w ideologicznej mgle odwołań historycznych nie pozwalającej jej przez to zaistnieć tu i teraz w świadomość milionów, dla których odczuwalnym realnie zagrożeniem nie jest dziś jakaś nie istniejąca faktycznie jako znacząca siła polityczna „żydokomuna”, „geszeft okrągłego stołu”, czy też europejskie zniewolenie.

"...polskości Polski..." nie zagraża dziś bowiem Rosjanin, Niemiec, Litwin, Ukrainiec, czy jakiś inny narodowy, ideologiczny „Marsjanin”, a realna, uchwytna, znana nawet z imienia i nazwiska (w linkowanym artykule "Rzeczpospolitej" w kolejności  Krystyna Szumilas, Mirosława Makuchowska, prof. Maciej Kurpisz, dr hab. Jadwiga Bednarek, Agnieszka Kozłowska-Rajewicz) „Piąta Kolumna” homoseksualnej międzynarodówki wbijająca nóż szaleństwa „poprawności politycznej” w serce Narodu pisanego z dużej litery, co jak zawsze, tak i tym razem pozwala na przywołanie z archiwum „Stowarzyszenia Poetów Barowych” zapisków poczynionych… już w Lipcu 2008 roku:


źródło: "Wordpress blog Lu" (available only to members)

„…z tradycyjną sztachetą w ręku, po moim trupie…

…tak, jak i w polityce, również w sferze obyczaju rządy sprawuje motłoch, agresywna tłuszcza i wulgarna pospolitość…

Miałem to szczęście, przyjemność i – w kategoriach intelektualnych – satysfakcję, obcowania na co dzień z homoseksualnymi kobietami i mężczyznami. Miałem i mam ją nadal.

Nie mam jednak ani krzty wątpliwości, że nie zaakceptuję pedalskjej ostentacji, społecznego wyuzdania i prób wywierania presji, nawet uposażonej w atrybutu zapisów konstytucyjnych, ustawowych i kodeksowych, bowiem afirmacja zwulgaryzowanego homoseksualizmu godzi w sacrum demokracji, ustroju na pewno dalekiego od ideału, ale optymalnego z perspektywy historycznej, dlatego deklaruję, że stanę w pierwszym szeregu jakiejś skrajnie prawicowej bojówki z tradycyjną sztachetą w ręku i będę walił po łbach gołodupców uczestniczących w paradach obciągania bez oglądania się na to, ile na tym straci budżet magistratu Krakowa, Warszawy, Gdańska, Częstochowy… i wizerunek Pospolitej.

Wydzieliny jelita grubego bywszego Peerelu, fatalnym zrządzeniem losu sprawujące władzę polityczno-administracyjną w tym, nieszczęsnym, kraju nadwiślańskim, gotowi są obciągnąć każdemu, nawet Murzynowi, byle by tylko być trendy i cool.

Pies ich … z takimi skłonnościami, ale niech wezmą pod rozwagę, że po moim trupie…”


Z nadzieją, że młoda prawica polska "pójdzie w końcu po rozum do głowy" nie dla mojej satysfakcji, a w swoim własnym interesie, interesie swoich dzieci, wnuków, prawnuków... aż po kres wszystkiego jeśli nawet  nie stając się przy tym wiodącą ideologią dla swoich rówieśników, to na pewno zasługując tym na poważne traktowanie przez zainteresowanych pomyślnością Ojczyzny, a i reszty euroatlantyckiej wspólnoty też:

źródło: "fronda pl"

poniedziałek, 25 marca 2013

W obywatelskiej powinności…

…wykazania niestosowności zachowań pospolitych neo elit uformowanych z odpadów po bywszym PRLu odnotowuję zdarzenie mające miejsce wczoraj w Paryżu poprzestając tylko na przywołaniu wiadomości agencyjnej PAP w tej kwestii…

źródło: "PAP via WP PL"

...w przekazie informującym o oczywistym w tej sytuacji żądaniu obywateli Republiki konieczności przeprowadzenia referendum przesadzającym na tym etapie "o wszystkim"...

"...Uczestnicy protestu chcą przeprowadzenia referendum..."

...z pominięciem pewnie i wartych odnotowania w dialogu towarzyszących manifestacji haseł...

"Francois (Hollande), nie chcemy twojego prawa"

"Nie dla gejstremizmu"


...i w końcu...

"Chcemy pracy a nie małżeństw homoseksualnych". (wszystkie cytaty źródło j.w.)

...w braku wartego zachodu partnera do jego prowadzenia, bowiem kto, jak kto, ale na pewno ani pani Agnieszka Holland, ani Monika Olejnik, ani ta ładniejsza niż mądrzejsza pani redaktor z telewizji, ani nikt inny szermujący tandetą hasła "narodowej homofobii", " pokoleniowego konserwatyzmu", "społecznego zacofania" i co tam jeszcze komu do głowy przyjdzie w neo liberalno demokratycznym oszołomieniu w swoim gejowskim ekstremizmie właśnie zmusza zainteresowanych do co najwyżej monologu przed lustrem, albo w wirtualu, monologu jednak nie tak bezsensownego, jakby się to pozornie zdawać mogło co poniektórym, choćby przez wzgląd na to, że...

... młyny historii mielą powoli, ale skutecznie, a może nawet przez to "powoli" bardziej skutecznie niżby społeczność LGBT i powodowane przez nią współcześnie problemy na to zasługiwały... 

...o czym należy wspomnieć a niechby i nawet tylko w wirtualnym monologu dla spokoju sumienia bez zbędnego przywoływania zdarzeń mających miejsce w akcie drugim tej tragifarsy, akcie odgrywanym już za Atlantykiem, a i nie tylko tam...

...A że nie pisze o tym "The Washington Post", AP i inni ?..

...będąc redaktorem jednego z nich też bym nie pisał w pewności, że przysłowiowe szydło i tak "samo wyjdzie z worka" pozwalając opiniotwórczym publicystom jeszcze raz zarobić na tym samym, o co w gruncie rzeczy głównie chodzi jak i w tym, tak i w każdym innym przypadku.

środa, 6 marca 2013

...tak sobie pomyślałem od rana:

"... he now earns his money from the international lecture circuit, talking about democracy and the fight against communism. But with his comments on gays making headlines around the world, the Polish press has speculated that invitations to speak may soon dry up..."

źródło: "CNN"

...a co wtedy, jeśli nie - nie wspominając o tym, że pan Lech Wałęsa zacznie zarabiać więcej ?..

...to akurat ja, w przeciwieństwie do wielu, nie będę musiał dzięki Bogu niczego  zmieniać:

źródło: własne © T.L.

I napiszę po chwili zastanowienia, że nie jest to właściwie w istocie żadna deklaracja światopoglądowa, a nic innego, jak odruchowo odnotowany przykład poprawnego zarządzania politycznymi emocjami w tym przypadku zwany potocznie "konserwatyzmem obyczajowym" może i niezbyt stosowny w konwencji dyplomatycznej, ale jako osobisty zapisek na prywatnym blogu to i owszem.

Tak sądzę, a czy słusznie ?

Ano pożyjemy, zobaczymy...

wtorek, 5 marca 2013

...i wyszła z tego laurka:

Rożnica pomiędzy obiektywnym, agencyjnym odnotowaniem zdarzenia, a jego skomentowaniem nie wspominając o wyrażeniu odautorskiej opinii jest mniej więcej taka, jak różnica pomiędzy dziewicą, a cerowaną dziewicą:

To dwa zupełnie inne światy, inna jakość i zawartość, dlatego napiszę, że "konia z rzędem temu", kto zlinkuje artykuł renomowanego tytułu prasowego ( z wyłączeniem oczywiście nadwiślańskich ) z treścią potępiającą pana Lecha Wałęsę lub wyrażającą jakakolwiek inną odredakcyjną notę w tej sprawie, bowiem mnie nawet po kilku godzinach szperania w virtualu nie udało się coś takiego, a mogę chyba napisać, że potrafię to robić...

źrodło: "The Washington Post"

...za to przeglądając dobrych kilkanaście tytułów odniosłem może i błędne wrażenie, ale na pewno nieodparte, że jeśli już były ukryte gdzieś w podtekście jakieś emocje, to była to skrywana profesjonalnie - okazuje się tam, na zachód od Odry nieprzemijająca - admiracja bezkompromisowej postawy pana Lecha Wałęsy i podziw dla jego odwagi ostentacyjnego żeglowania pod wiatr poprawności politycznej zgodnie z przekonaniami, co pozwala zamknąć w końcu ostatecznie ten wątek i pójść spać z czystym sumieniem:

"...In some ways the uproar says as much about Poland today as it does about Walesa..."


niedziela, 3 marca 2013

Trzymam pana posła za atrybuty:

"...Nie zasługuję na to, żeby siedzieć za jakimkolwiek murem lub w ostatnim rzędzie i mam nadzieję, że tego panu dowiodę - mówi Robert Biedroń."

źródło: "Wprost"

Takiej deklaracji nie wypada i nie należy pominąć milczeniem, dlatego trzymam pana posła Roberta Biedronia za jego homoseksualne atrybuty wiedząc skądinąd, że słowo dane przez geja jakiemuś hetero programowo w tej społeczności nic nie znaczy i do niczego nie zobowiązuje…

sobota, 2 marca 2013

Z cyklu "Confessions": (Adult content ! - wpis zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych !)

Nie jestem religijny, o czym mogą zaświadczyć księgi i prowadzone na bieżąco „kapowniki” parafialne.

Nie jestem też konserwatywny, o czym z kolei świadczy mój życiorys spisany w pamięci przyjaciół, znajomych, współpracowników i archiwach służb wszelakich liczony już w dziesiątkach dziesięcioleci.

Jestem za to na pewno racjonalnie praktyczny emocjonalnie w podziwie i szacunku dla nie mającego początku i (dotychczas wydawało się) końca rytualnego tańca Życia pisanego z dużej litery, w którego to nieustającym wirowaniu trud mieszania nasienia z odchodami na łonie Matki Ziemi przynosi Nadzieję i radość plonu…

źródło: "Muzeum Szreniawa pl"

…w przeciwieństwie do oczywistego bezsensu jałowych zachowań szukających szczęścia i uświęcenia nie w Prawie Naturalnym, a pokracznie hedonistycznym, wręcz żałośnie śmiesznym prawie człowieczym:

Adult content ! - wpis zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych !
źródło: "Sex Hound links"
:-(

czwartek, 28 lutego 2013

Czyżby homoseksualna "al-Qaeda" nad Wisłą ?

Panu prezydentowi RP dedykuję, premierowi Donaldowi Tuskowi, senatorom, posłom na Sejm, a i reprezentantom czwartej władzy też:

Przy bliższym oglądzie euroatlantyckiego problemu numer jeden, jakim jest współcześnie społeczność LGBT i jej totalna wojna wypowiedziana fundamentom cywilizacyjnym wspólnoty można odnieść wrażenie, że to jakaś seksualna "al-Qaeda" - niepoliczalna, nieuchwytna i tak jak oryginał bezwzględnie okrutna w swojej oczywistej mniejszości angażując tą bezwzględnością i brakiem wszelkich zahamowań w dążeniu do celu niewspółmierne do skali i wagi problemu zasoby ludzkie i materialne poszczególnych państw:


źródło: "T.L. w oparciu o domniemane dane polskiej społeczności seksualnie sprawnych inaczej ~5,19%"

Niezbędne doprecyzowanie prezentacji:

Z oczywistego powodu wrażliwości danych wszystkie badania statystyczne dotyczące tej populacji (poza ukierunkowanymi badaniami Gallupa metodą częściową przeprowadzonymi na terenie U.S.A. i w podsumowaniu wyrażonymi wartością statystyczną równą 3,4% ogółu obywateli tego państwa)... 

źródło: "Gallup"

...są opisywane wielkością przybliżoną wynoszącą w Polsce ~2 000 000 osób tych seksualnych preferencji.

źródło: "Gazeta Wyborcza pl"

W przeciwieństwie do prezentowanych niżej, które są w tym kontekście niczym innym w swojej jednoznaczności i dosłowności, jak hańbą elit sprawujących władzę w Pospolitej...

źródło: "Stefczyk info"
źródło: "T.L. w oparciu o dane GUS"
źródło: "T.L. w oparciu o dane GUS"

...uzasadniając tym dostatecznie treści zawarte w tytule.


wtorek, 26 lutego 2013

Krótki wykład o społeczeństwie…

…napisany potoczną polszczyzną bez aspiracji do wypełnienia treścią normy akademickiej debaty:

źródło: "PAP via WP pl"

Społeczność to konglomerat: obok „kurwy i złodzieja” funkcjonuje w niej „święty Franciszek” , w tłumie nierozpoznawalny, „skończony idiota” siedzi na ławce w publicznym parku obok „geniusza”, który za ileś tam lat zostanie może nawet wyróżniony nagrodą Nobla…

…i przez to wszyscy oni w nieskodyfikowanej normie anonimowości społecznej rezygnują dobrowolnie i z części swojego „ kurewstwa”, a i „świętości” też, co jest niczym innym właśnie, jak fundamentalnym warunkiem determinującym znośne dla ogółu warunki społecznego przetrwania.

Oczywistym przez to się staje, że jakiekolwiek od tego odstępstwo jest praktycznie egzystencjalnie nie do przyjęcia i to nie dlatego, że jest to technicznie niemożliwe, a dlatego, że po prostu jakakolwiek ingerencja w ten twór skopiowany dosłownie z nieba przez naszych protoplastów z chwilą ich zejścia z drzewa na wzór i podobieństwo ładu kosmicznego czyni go bezużytecznym, przez co ani „kurwa, ani „święty” i „geniusz” pospołu z "idiotą" też nie jest w stanie przetrwać do „kolejnego wschodu słońca”.

W tej chwili pewnie niejeden homoseksualny racjonalizator powie:

- Sprawdzam ! – na co ja:

- Proszę bardzo, ale po męsku, na własne ryzyko i odpowiedzialność bez strojenia się przy tym w cudze "piórka" autorytetu i chodzącej z nim w parze racji - w tym przypadku szacownego Uniwersytetu Gdańskiego…

piątek, 22 lutego 2013

Co nie udało się zaborcom, uda się zapewne PM Tuskowi:

"...I cytuje pismo z ministerstwa: "Obowiązujące regulacje prawne nie określają zasad używania wizerunku orła ustalonego dla godła na pismach urzędowych oraz witrynach urzędów. Brak jednolitych zasad dotyczących zamieszczania godła odnosi się również do witryn internetowych urzędówadministracji publicznej"...

źródło: "Interia pl"

Przygotowując pewnie miejsca pod nowe...

źródło: "Mashable com"

...co tylko pozornie wydaje się być kiepskim żartem, bowiem logika zdarzeń rządzi się swoimi, niezmiennie nieubłaganymi prawami:

Puste miejsce po czymś zawsze jest zastępowane czymś innym.

Tu należy odnotować, że jeszcze nie tak dawno takie zachowania zostały by uznane jeśli nie wręcz za świadomie prowadzoną politykę wynaradawiania, to na pewno za przejaw oczywistego zidiocenia sprawujących władzę i podległych im urzędów.

Dziś natomiast widać, że to, co nie udało się zaborcom, co oparło się zbrodniczym zamiarom hitlerowców i stalinowskich siepaczy uda się w końcu genetycznym potomkom w prostej linii "żniwiarzy z Treblinki" sygnowane z urzędu nie przez kogoś innego, jak aktualnie sprawującego urząd prezydenta, premiera i pozostałych wybrańców narodu z ulicy Wiejskiej i okolic.

Tak myślę z odrobiną nadziei w sercu, że może jednak będzie inaczej, że może zdarzy się kolejny cud nad Wisłą...

:-(

(linked to w kontynuacji)

czwartek, 21 lutego 2013

Od powagi do śmieszności tylko krok:

No to niech wylecą, co im tylko na dobre wyjdzie:

źródło: "Gazeta Prawna"

I nie napiszę, że tak sądzę - jestem tego pewien, co można, a i pewnie należy uzupełnić napisanym niech by nawet ad hoc komentarzem:

Wolny wybór panie premierze, jeśli bliższa panu skazana na nieuchronną klęskę homoseksualna współczesność politycznej poprawności od narodowej tradycji i obyczaju, to wolna droga, ustanawiaj pan prawo jakie tylko chcesz, prawo, które bez obecności w sercach i umysłach obywateli jest tyle warte, co nic, o czym przyjdzie się panu przekonać jak nie zaraz „jutro”, to w swoim czasie na pewno, wbrew bowiem potocznej opinii medialnych oszołomów wszelkiej maści nie jest pan żadną polityczne znaczącą personą, jak to się i panu zapewne wydaje, a poprawnie skatalogowanym i opisanym przedmiotem politycznej rzeczywistości (protokolarna kurtuazja to w żadnym razie jeszcze lub już nie polityczna podmiotowość) funkcjonującym gdzieś na krańcach Europy za sprawą nie tyle świadomego, obywatelskiego wyboru, a tylko przypadkowych okoliczności, czego w żadnym razie nie zmieni "całowanie" urojonych, nic nie znaczących "autorytetów" (...), ani cała reszta pana poczynań, Demonem kracji jest dziś bowiem  na pewno pan Hollande i jeszcze paru znad Tamizy i Potomac River, ale pan nim w żadnym razie nie jest, choć tak bardzo chciałby pan nim być - jak widać...

I dalej:
źródło T.L.

Co z mocy prawa zobowiązuje wszystkich w Pospolitej do zwracania się do pana per "panie premierze", ale w żadnym razie nie uposaża pana w moralny mandat upoważniający do (nawet tylko ustawowego) ustanawiania fundamentalnych zmian cywilizacyjnych z oczywistego powodu nieprzewidywalności ich konsekwencji możliwych do zdefiniowania nie wcześniej, jak w drugim, trzecim pokoleniu optymistycznie szacując, czyli perspektywie co najmniej kilkudziesięciu lat...

...i tak dalej, i tym podobne w żadnym razie nie homofobicznie, a tylko praktycznie:

"...O ile przyjmowanie od liderów cywilizacji nowych technologii i innych zdobyczy techniki może i powinno odbywać się jak najprędzej i w jak najszerszym zakresie, o tyle przy przejmowaniu wzorców i norm kulturowych i obyczajowych trzeba zachować umiar, namysł. Trzeba w każdym przypadku zastanowić się, czy to co „importujemy”, nie jest gorsze od tego, co od dawna posiadamy, co jest rodzime..." - mówi w wywiadzie z panem Romualdem Karysiem pan prof. dr. hab. Stanisław Mika, psycholog społeczny z Uniwersytetu Warszawskiego próbując odpowiedzieć na pytanie "Czy jesteśmy papugą narodów" (2003 rok)...

(linked to w kontynuacji)

sobota, 26 stycznia 2013

"Polish gays seek dignity":

źródło: "iol news"

...pozbawiając jej po drodze w niebywałym rozbestwieniu innych współobywateli, nie wspominając o ohydzie szantażu:

„…“Yes, I also know other homosexuals in the PO as well as in other parties, including the (national conservative) PiS,” he said in an interview…” (źródło j.w.)

Co w wolnym tłumaczeniu znaczy nic więcej, jak to:

Tak, wiem też kto jest homoseksualistą w PO, jak i innych partiach, w tym w konserwatywnej PiS również (powiedział w wywiadzie prowincjonalny polityk PO z Gdyni, jawny homoseksualista Radomir Szumełda)...

I jest wręcz podręcznikowo wzorcowym zachowaniem dla tej nowo tradycyjnej mutacji homoseksualizmu zawstydzającej swoim istnieniem nie tylko samego Pana Boga - kimkolwiek On jest - ale ludzi gorącego serca i trzeźwego umysłu też, nie pozostawiając im swoimi zachowaniami wyboru...

…w sytuacji, w której to mogą tylko pozazdrościć problemów ( „Intimidation, physical assaults and prejudice are too often the price for coming out as gay or lesbian in Poland…” - źrodło j.w.) sprawującym władzę jawnym i publicznie jeszcze nie zdeklarowanym seksualnie sprawnym inaczej, będąc samemu wprost i bez urojeń w codziennej praktyce zagrożonymi dosłownie utratą życia, majątku, dziecka, dobrego imienia i obywatelskiego honoru przez kuriozalnie – mówiąc oględnie – funkcjonujące instytucje państwa ( służba zdrowia, sądy, prokuratura, opieka społeczna, aparat skarbowy i co tam jeszcze można wymienić…) bez wróżącej odmianę losu sensowności odwoływania się w tej sytuacji do kogokolwiek i w jakimkolwiek języku poza już tylko może Panem Bogiem lub samym Szatanem...

...