Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jarosław Wałesa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jarosław Wałesa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Czytane na klozecie:

Praktykując tą fizjologiczną czynność regularnie od dziesiątków lat mogę dziś autorytatywnie stwierdzić, że trudno jest podczas wypróżniania pisać, nawet poemy barowe, ale czytać można, wręcz należy, jeśli ktoś poszukuje subtelnej przyjemności z jakichś powodów nie zdefiniowanej jeszcze akademicko w żadnej dysertacji doktoranckiej, czy też w jakikolwiek inny sposób, choć znam takich, którzy łączą ten nawyk z prowadzoną intensywnie przed laty akcją walki z analfabetyzmem antenatów współcześnie nam panujących, nadwiślańskich elit, co czasami okazuje się prawdopodobnie możliwe:

„…Gra idzie o zmianę mentalności naszego społeczeństwa (...) to przebiega powoli, krok po kroku, ale na szczęście jest coraz lepiej. Ja postaram się przekonać swojego ojca. Niech inni przekonują w swoich rodzinach…”* – mówi euro poseł, Jarosław Wałęsa, a ja się pytam do czego ?

Bo na pewno nie do tego, co jest oczywiste:

„…czyli możliwości, która daje parom homoseksualnym prawa podobne jak w małżeństwie, np. dziedziczenie czy status osoby bliskiej na wypadek choroby czy pobytu partnera w szpitalu…”* 

…jak w małżeństwie…” proszę bardzo, jak najbardziej, w końcu brawo, ale na pewno nie „…w małżeńskim sakramencie…”, szkole i przedszkolu, co piszę bez wewnętrznego przymusu przypominania komukolwiek o niezbędności funkcjonowania konfucjańskiej zasady odpowiednich nazw w życiu społecznym, politycznym, a i kodeksowym też, bowiem dla kogoś, kto chce mnie do czegoś przekonać powinno to być oczywiste, choć niekoniecznie zaraz i z wymogiem rozeznania, kto to taki, ten Konfucjusz, bowiem wiem skądinąd, że ten wyuzdany wręcz, hedonistyczny luksus intelektualny nie jest dziś już dostępny nawet pierwszym z dziesięciu najbogatszych Polaków z listy "Forbesa"**, a cóż dopiero europosłowi z jego w tym porównaniu jakże skromnym uposażeniem.

* w nawiązaniu do artykułu z "Gazety Trójmiasto" datowanej na 5 Kwietnia 2013 roku "Wałęsa: Smutny nie jestem, rozumiem wszystko, co się dzieje" skąd pochodzą przywołane cytaty.
** licentia poetica (...)

poniedziałek, 4 marca 2013

Dwa poranne wpisy na Profilu Google+ T.L.

Pomijając zasługujące na wzgardę "... złe i szkodliwe..." słowa syna o poglądach ojca wygłoszone publicznie w świetle medialnych jupiterów, to trudno nie zauważyć odmienności preferencji seksualnych wpisanych do kodeksów, ustaw i Konstytucji nawet wtedy, kiedy to nikogo faktycznie wcale nie interesuje - tak sądzę w swojej, starczej ślepocie, chyba że z założenia adresowane są one do analfabetów...

źródło: "Wprost"

...jak choćby własnie dla odmiany takich, jak ten młody, życiowy analfabeta obnoszący się po europejskich salonach z przyrodzonym brakiem lojalności względem... rodzonego ojca[!] w kompletnie poronionym przekonaniu, że zdobędzie tym tam ( i tu, nad Wisłą też) szczególne uznanie, poważanie i szacunek...


*******

"...Ten straszny i bulwersujący przypadek w żadnym stopniu nie mówi nam nic o stanie służby zdrowia, ale o moralności i profesjonalizmie jednego z lekarzy” – napisał Migalski..."


źródło: "Wprost"

Off target panie Migalski:

To własnie nic innego - napiszę w zawstydzającym mnie samego przypomnieniu - jak moralność i profesjonalizm mówi nam wszystko o stanie służby zdrowia, bo przecież na pewno nie słowa PM Tuska, a już w żadnym razie ministra od zdrowia i reszty ferajny z ulicy Wiejskiej wraz z okolicami - okazuje się - sięgającymi aż do Brukseli, co piszę przez litość z pominięciem oczywistego fałszu zawartego w pana twierdzeniu "jednego z lekarzy" nie pytając, jaką to niby "prywatną wojnę" i z kim prowadzi pan Jurek Owsiak (...)...

...nie pytając, bo i kogo ?..