Pokazywanie postów oznaczonych etykietą społeczeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą społeczeństwo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 lipca 2014

"...To jest epoka intelektu..."

...mówi laureat "Pokojowej Nagrody Nobla" wyróżniony nią przecież w żadnym razie  nie za myślenie, a za samo istnienie...

źródło: "onet wiadomości"

...a jakby kto pomyślał, że przesadzam, to przypomnę, że ograny choćby z kretesem przez "dwóch takich, co ukradli księżyc" w stylu godnym porównania do ostatniego meczu w piłce kopanej rozegranego w przytomności milionów pomiędzy reprezentacją Niemiec i Brazylii...

...czego obfite plony zabójczej klęski urodzaju przyszło obywatelom Pospolitej zbierać rok po roku od już dobrych 24 lat...

"...co w konfrontacji z poziomem intelektualnym nadwiślańskich elit i wynikających z tej przesłanki braku umiejętności poprawnego postrzegania przez nich procesów politycznych w najbliższym otoczeniu może tylko martwić i małe to pocieszenie, że nie dotyczy to specjalnie mnie, a Waszego pokolenia i następnych…"

źródło: "...o racji stanu sobie a Muzom..."

...w opłakanym skutku pozoru bytu państwowego Zielonej Wyspy...

...wracając do pana Putina, to wypada odnotować, że Ukraina w żadnym razie nie jest przydomowym polem golfowym kogokolwiek, nawet jeśli ten "ktoś", to prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki...

źródło: "Google Images"

...tym bardziej kolejnym "Orlikiem" nadwiślańskiego PM Donalda Tuska i jego drużyny...

źródło: w adaptacji cytatu z "Google Images"

...jest natomiast państwem buforowym póki co jeszcze mocarstwa...

źródło: "Sam bym tego lepiej nie ujął..." by T.L.

...państwem przywołanym do życia z niebytu Historii nie inaczej, jak przez samą Rosję z wszystkimi tego faktu niedogodnościami nie tylko dla Ukrainy...

...co nie tyle, że wypada, ale wręcz należy przyjąć do wiadomości...

...w dobrze pojętym i jej, jak i własnym interesie...

...tak sądzę w wirtualnym monologu powodowanym niczym ponad, jak tylko fenomenologiczną poprawnością...

wtorek, 26 lutego 2013

Krótki wykład o społeczeństwie…

…napisany potoczną polszczyzną bez aspiracji do wypełnienia treścią normy akademickiej debaty:

źródło: "PAP via WP pl"

Społeczność to konglomerat: obok „kurwy i złodzieja” funkcjonuje w niej „święty Franciszek” , w tłumie nierozpoznawalny, „skończony idiota” siedzi na ławce w publicznym parku obok „geniusza”, który za ileś tam lat zostanie może nawet wyróżniony nagrodą Nobla…

…i przez to wszyscy oni w nieskodyfikowanej normie anonimowości społecznej rezygnują dobrowolnie i z części swojego „ kurewstwa”, a i „świętości” też, co jest niczym innym właśnie, jak fundamentalnym warunkiem determinującym znośne dla ogółu warunki społecznego przetrwania.

Oczywistym przez to się staje, że jakiekolwiek od tego odstępstwo jest praktycznie egzystencjalnie nie do przyjęcia i to nie dlatego, że jest to technicznie niemożliwe, a dlatego, że po prostu jakakolwiek ingerencja w ten twór skopiowany dosłownie z nieba przez naszych protoplastów z chwilą ich zejścia z drzewa na wzór i podobieństwo ładu kosmicznego czyni go bezużytecznym, przez co ani „kurwa, ani „święty” i „geniusz” pospołu z "idiotą" też nie jest w stanie przetrwać do „kolejnego wschodu słońca”.

W tej chwili pewnie niejeden homoseksualny racjonalizator powie:

- Sprawdzam ! – na co ja:

- Proszę bardzo, ale po męsku, na własne ryzyko i odpowiedzialność bez strojenia się przy tym w cudze "piórka" autorytetu i chodzącej z nim w parze racji - w tym przypadku szacownego Uniwersytetu Gdańskiego…

niedziela, 4 listopada 2012

O odpowiedzialności polityków za społeczne DNA:

...w nieustającym, wirtualnym monologu z rzeczywistością:

"Pytasz czy istnieje społeczne, narodowe, państwowe w końcu „DNA” ?

Moim zdaniem tak, do tego dające się precyzyjnie opisać graficzną wizualizacją DNA biologicznego: 



I zdefiniować kwartetem substancji wiążących w całej ich złożoności, ale nie nadawał bym temu szczególnego znaczenia, bowiem podobieństwo to jedno, a użyteczność poznawcza i praktyczna, to zupełnie coś innego (…).

W przypadku zmian w wiązaniach „społecznego DNA” skutki – te pozytywne, jak i te negatywne – stają się uchwytne dopiero po wielu latach, po upływie dziesiątków lat kiedy to najczęściej nikt już nie pamięta o przyczynach, a jeśli nawet jest inaczej to są one zazwyczaj zdeformowane mitem lub koniunkturalną interpretacją jak ma to miejsce w Polsce albo Niemczech gdzie prawdopodobnie nikt nie wiąże niedoboru wysoko kwalifikowanej kadry stającej się dla państwa problemem z „Ustawami Norymberskimi” z tej, prostej przyczyny, że eliminacja sekwencji pochodzenia żydowskiego z niemieckiego
 „DNA” w „pierwszej chwili” – trwającej dobre trzydzieści, czterdzieści lat jeśli nie więcej – nie przyniosła natychmiastowych, dających się uchwycić, negatywnych skutków.

Przeciwnie, z punktu widzenia beneficjentów z kręgów akademickich, gospodarczych, artystycznych i innych, wszystko wydawało się w najlepszym porządku…

Nie przywołuję przykładu Niemiec w niecnym zamiarze okazjonalnego wypominania im hitlerowskiego epizodu tym bardziej, że zniszczenie tej sekwencji powiązań nie dotyczy tylko ich ale całej Europy nie wyłączając z tego procesu wspólnoty narodu żydowskiego, który dziś i w diasporze i w Izraelu jest też już zupełnie innym tworem niż był kilkadziesiąt lat temu…


Posłużyłem się tym przykładem tylko dlatego, że jest on aż nazbyt czytelny, wręcz krępująco dosadny i oczywisty przez co jest doskonałym dowodem na potwierdzenie istnienia cywilizacyjnego „DNA” z oczywistą, niezmiernie istotną właściwością braku możliwości rekonstrukcji przypadkowych lub zamierzonych, inwazyjnych modyfikacji, co powinno być sygnałem ostrzegawczym dla zainteresowanych którymi w tym przypadku jesteśmy (powinniśmy być) wszyscy…"

Zacytowany tekst datowany jest na 1 Sierpnia 2010 roku z linkowaniem do...


...i pochodzi z archiwalnych zasobów "Stowarzyszenia Poetów Barowych", tworu na wskroś konceptualnego w nieustającej realizacji od kilkudziesięciu już lat, którego jestem dziedzicznym depozytariuszem z plenipotencją do dowolnego nim dziś dysponowania.