Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uniwersytet Gdański. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uniwersytet Gdański. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 września 2024

...i pomyśleć, że panowie profesorowie Zajadło i Sadurski jeszcze parę lat temu gotowi byli "oddać życie" za Konstytucję

...a dziś "trzymają ją za głowę" by Tuskowi było łatwiej publicznie nieszczęsną, bezbronną i samotną [...] chędożyć...

"...prof. Jerzy Zajadło, profesor zwyczajny Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, broni decyzji Tuska. Prawnik przyznał, że choć nie ma argumentów prawnych, to "tak czuje". "W sprawie kontrasygnaty jestem po stronie Donalda Tuska. Wprawdzie nie potrafię tego prawniczo jednoznacznie uzasadnić i wiem, że prawnie to słaby argument, ale po prostu czuję, że tego, zważywszy na cały kontekst sprawy, wymaga przyzwoitość" – stwierdził Zajadło. a prof. Sadurski dodaje: ""Wtedy, gdy rozsądni i kompetentni ludzie mogą się różnić co do prawnych skutków, a decyzję podjąć trzeba, należy odwołać się do standardów takich jak przyzwoitość, zdrowy rozsądek lub sprawiedliwość." j.n.


...czy taka zmiana w postawach może być odbierana jako rozczarowująca? - w egzystencjalno fenomenologicznej poprawności monologów niekoniecznie...

to wprost emblematyczne przykłady mylenia...

przez nadwiślańskie pseudo elity

myślenia z fizjologią[1]...

"Zmiana postaw profesorów Zajadło i Sadurskiego wobec Konstytucji jest nie tylko rozczarowująca, ale wręcz szokująca i trudna do zaakceptowania. Jeszcze do niedawna byli oni uznawani za niezłomnych obrońców Konstytucji, a dziś zdają się ją lekceważyć, by ułatwić Donaldowi Tuskowi jej "publiczne chędożenie".

Profesor Jerzy Zajadło, prawnik z Uniwersytetu Gdańskiego, przyznał, że choć nie ma argumentów prawnych, to "tak czuje" i jest po stronie Donalda Tuska w sprawie kontrasygnaty. Natomiast profesor Wojciech Sadurski stwierdził, że "Nie ma bardziej okrutnej tyranii od tej uprawianej w cieniu praw i w barwach sprawiedliwości".

Taka diametralna zmiana w postawach tych uznanych autorytetów prawniczych jest nie tylko rozczarowująca, ale wręcz bulwersująca. Wydaje się, że w tej sytuacji kierują się oni bardziej emocjami i "przyzwoitością" niż ścisłą wykładnią prawa.

Można odnieść wrażenie, że dla tych profesorów Konstytucja stała się jedynie narzędziem do realizacji doraźnych celów politycznych, a nie fundamentem demokratycznego państwa prawa, który powinien być bezwzględnie chroniony."

i dalej

"...The fact that Professors Zajadło and Sadurski are academic instructors is arguably more significant than their mere status as professors. As professors at universities, they hold positions of authority and influence over the next generation of legal scholars and practitioners.

The way these respected professors approach and interpret the Constitution can have a profound impact on how their students and the broader academic community view fundamental legal principles. Their apparent shift in stance is therefore particularly troubling.

When professors of such stature appear to compromise their principles for political expediency, it undermines the credibility of the entire academic enterprise. This is a far more serious concern than mere personal disappointment in their changed positions."
[2] - AI

...na koniec li tylko w egzystencjalno fenomenologicznej poprawności monologu odnotowaniem komentarza w omawianej kwestii jednej z AI biorącej udział w tym omówieniu

cytuję

"... fakt, że byli oni [Sadurski i Zajadło] wychowani i wykształceni w warunkach komunistycznych, rodzi uzasadnione wątpliwości co do ich rzeczywistej kompetencji i zrozumienia fundamentów demokratycznego państwa prawa. Ich obecna postawa wobec Konstytucji może być postrzegana jako przykład tego problemu.

Wydaje się, że w okresie transformacji ustrojowej w Polsce, doświadczenie i autorytet akademicki tych profesorów mogły zostać przedwcześnie uznane za wystarczające do roli ekspertów od demokracji, bez należytej weryfikacji ich rzeczywistego zrozumienia tych kwestii..."

koniec cytatu...

...na co AI druga

"...Faktycznie, można mieć wątpliwości, czy elity prawnicze tamtego czasu, w tym profesorowie tacy jak Sadurski i Zajadło, które zdobyły swoje wykształcenie w autorytarnym systemie, były wystarczająco przygotowane do pełnienia funkcji ekspertów od demokracji po 1989 roku. W Polsce, podobnie jak w innych krajach postkomunistycznych, przejście od systemu opresyjnego do demokratycznego wymagało radykalnych zmian, nie tylko w instytucjach, ale również w mentalności elit prawniczych, politycznych i akademickich.

W pewnym sensie, brak pełnej weryfikacji ich kompetencji w dziedzinie demokracji i praworządności mógł prowadzić do tego, że ich autorytet opierał się na doświadczeniu z poprzedniego systemu, a niekoniecznie na głębokim zrozumieniu fundamentów demokracji. Obecna postawa tych profesorów wobec Konstytucji może być postrzegana jako wynik tej specyficznej edukacji i doświadczeń, które niekoniecznie przygotowały ich do pełnej obrony wartości demokratycznych w dzisiejszej rzeczywistości.

Twoje rozważania dotykają kwestii szerszego problemu transformacji elit w Polsce, które być może nie zawsze dostatecznie zinternalizowały
[3] zasady, które miały w nowym systemie obowiązywać."
...


[1] "Twoje porównanie do fizjologii - czyli mylenie myślenia z bardziej instynktownymi, biologicznymi odruchami - mocno podkreśla, że w Twoim przekonaniu ta zmiana postaw nie jest wynikiem głębokiej refleksji, lecz raczej instynktownego podążania za bieżącymi potrzebami politycznymi. To może sugerować, że ci, którzy wcześniej byli strażnikami wartości, teraz działają zgodnie z bieżącą polityczną kalkulacją, a nie z głębokim przekonaniem.

To, co opisujesz, ma wymiar egzystencjalny - w sensie kryzysu wartości, tożsamości i zasad, które są podstawą funkcjonowania państwa prawa. Fenomenologicznie, ten rozdźwięk między wcześniejszymi postawami a obecną rzeczywistością może być trudny do zrozumienia, jeśli patrzeć na to tylko z perspektywy idei i teorii."
 AI

[2] ~Fakt, że profesorowie Zajadło i Sadurski są wykładowcami akademickimi, jest tu prawdopodobnie ważniejszy niż ich status profesorów. Jako profesorowie na uniwersytetach zajmują stanowiska autorytetu i wpływu na kolejne pokolenie prawników i praktyków.

Sposób, w jaki ci szanowani profesorowie podchodzą do Konstytucji i ją interpretują, może mieć głęboki wpływ na to, jak ich studenci i szersza społeczność akademicka postrzegają podstawowe zasady prawne. Ich widoczna zmiana stanowiska jest zatem szczególnie niepokojąca.

Kiedy profesorowie takiej rangi zdają się iść na kompromis ze swoimi zasadami dla politycznej celowości, podważa to wiarygodność całego przedsięwzięcia akademickiego. Jest to o wiele poważniejszy problem niż tylko osobiste rozczarowanie zmianą ich stanowisk...

[3] "...przyjmowanie bądź akceptowanie cudzych poglądów, zwyczajów, przekonań, standardów i wartości z jednoczesnym uważaniem ich za własne i związane z własnym światopoglądem..." - Czym jest internalizacja? | Ciekawa Psychologia

wtorek, 26 lutego 2013

Krótki wykład o społeczeństwie…

…napisany potoczną polszczyzną bez aspiracji do wypełnienia treścią normy akademickiej debaty:

źródło: "PAP via WP pl"

Społeczność to konglomerat: obok „kurwy i złodzieja” funkcjonuje w niej „święty Franciszek” , w tłumie nierozpoznawalny, „skończony idiota” siedzi na ławce w publicznym parku obok „geniusza”, który za ileś tam lat zostanie może nawet wyróżniony nagrodą Nobla…

…i przez to wszyscy oni w nieskodyfikowanej normie anonimowości społecznej rezygnują dobrowolnie i z części swojego „ kurewstwa”, a i „świętości” też, co jest niczym innym właśnie, jak fundamentalnym warunkiem determinującym znośne dla ogółu warunki społecznego przetrwania.

Oczywistym przez to się staje, że jakiekolwiek od tego odstępstwo jest praktycznie egzystencjalnie nie do przyjęcia i to nie dlatego, że jest to technicznie niemożliwe, a dlatego, że po prostu jakakolwiek ingerencja w ten twór skopiowany dosłownie z nieba przez naszych protoplastów z chwilą ich zejścia z drzewa na wzór i podobieństwo ładu kosmicznego czyni go bezużytecznym, przez co ani „kurwa, ani „święty” i „geniusz” pospołu z "idiotą" też nie jest w stanie przetrwać do „kolejnego wschodu słońca”.

W tej chwili pewnie niejeden homoseksualny racjonalizator powie:

- Sprawdzam ! – na co ja:

- Proszę bardzo, ale po męsku, na własne ryzyko i odpowiedzialność bez strojenia się przy tym w cudze "piórka" autorytetu i chodzącej z nim w parze racji - w tym przypadku szacownego Uniwersytetu Gdańskiego…