wtorek, 30 sierpnia 2016

...w poprawności fenomenologicznej niechcianego monologu...

...retorycznie tylko na wstępie zapytam:

- Kategoria III DVL (Deutsche Volksliste) ?...

"...Zaliczeni do I i II grupy [DVL] otrzymywali automatycznie obywatelstwo Rzeszy, zaliczeni do III grupy otrzymywali to obywatelstwo na 10 lat, zaś wpisani do IV grupy otrzymywali obywatelstwo na zasadzie wyjątku. Odmowa wypełnienia ankiety, na podstawie której urzędnik decydował o przyznaniu kategorii DVL, mogła zakończyć się wysłaniem całej rodziny do obozu koncentracyjnego lub przesiedleńczego..." - źródło j.n. "Wikipedia"

...czytając dalej...

„...Faktem jest, że dla dziesiątek tysięcy polskich kobiet kontakt z Sowietami okazał się traumą na całe życie. Wśród skrzywdzonych była też babcia autorki książki "Bóg liczy łzy kobiet", która zawiera opisy dramatu młodej polskiej kobiety, wielokrotnie gwałconej przez jednego z "oswobodzicieli"...” – j.n.

źródło: "na Temat"

...i cytując przy tym samą babcię autorki...

"...– Czy na pewno chcesz Małgosiu to wszystko wiedzieć?.." - j.w.

...pani Małgorzaty Okrafki - Nędzy, absolwentki Akademii Ignatianum w Krakowie...

źródło: "Fronda Wydawnictwo"

...o której piszą - "...Interesuje się psychologią, filozofią, która uczy pytać i nie zadowalać się płytką odpowiedzią [!]..." - j.w.

"...Wszystkie osoby mieszkające na Górnym Śląsku były zobowiązane do wypełnienia kwestionariuszy. [...] Poza DVL mieli znaleźć się Polacy, którzy nie zostali obywatelami III Rzeszy. 16 lutego 1942 wydano zarządzenie, przedstawione prezydentom rejencji. Zarządzono obowiązek wskazania policji osób, które nie podały narodowości niemieckiej. Miejscowa policja miała przekazać tym osobom, że na złożenie wniosku o wpisanie na DVL mają 8 dni. Jeśli po tym czasie osoby nie potrafiłyby przedstawić dowodu złożenia takiego wniosku, miały zostać aresztowane, a następnie skierowane do obozów koncentracyjnych. W drugiej połowie 1944 dla osób, które odmówiły wpisania na DVL wprowadzono karę śmierci. Otrzymanie 3 kategorii DVL (1,02 mln osób) było dla Ślązaków ochroną przed więzieniem lub obozem koncentracyjnym..." - źródło: "Wikipedia"

...i dalej...

"...Dekretem Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z 4 listopada 1944 zarządzono przymusowe internowanie wszystkich, którzy określili się jako volksdeutsche:

"każdy obywatel polski, który zadeklarował swoją przynależność do narodowości niemieckiej, bądź korzystał z praw i przywilejów z tytułu przynależności do narodowości niemieckiej podlega, niezależnie od odpowiedzialności karnej, przetrzymywaniu, umieszczeniu na czas nieoznaczony w miejscu odosobnienia (obozie) i poddaniu przymusowej pracy."

Taka polityka – polegająca na przymusowej pracy Niemców oraz volksdeutschów – cieszyła się powszechną akceptacją w społeczeństwie, które miało w żywej pamięci tragiczne doświadczenia okresu okupacji..." - źródło j.w. "Wikipedia"

...i dalej...

"...Tuż po wkroczeniu do miasta [Jędrzejowa w województwie świętokrzyskim, 14 stycznia 1945 roku] rozpoczęły się błyskawiczne poszukiwania ukrywających się żołnierzy i oficerów niemieckich niższej rangi. Na aresztowanych oficerach SS, żołnierzach, którzy stawiali czynny opór oraz Własowcach, volksdeutschach, a także osobach, które kolaborowały z okupantem, wykonywano wyroki śmierci..." - źródło: "Andreovia pl"

...i dalej...

"...Trzeba pamiętać, że w czasie przechodzenia frontu strach czaił się w oczach wszystkich kobiet, bez względu na narodowość. Były gwałcone, bo wielu żołnierzy radzieckich zwyczajnie nie odróżniało Niemki od Polki. Szczególne trudności musieli mieć żołnierze pochodzący z azjatyckich republik – Kirgizi, Uzbecy, Tadżykowe, dla których różnice etniczne we wschodniej Europie pozostawały zupełnie nieczytelne..." - j.n.


"...Przemoc seksualna wobec kobiet zdarzała się we wszystkich armiach drugiej wojny światowej. Nawet tych najbardziej cywilizowanych, jak angielska czy amerykańska. Gwałty na kobietach miały miejsce we Włoszech, w Normandii [...] Istnieją szacunki mówiące, że nawet 94 tys. Besatzungskinder (dzieci okupacji) urodziło się w strefie amerykańskiej.W zachodnich strefach okupacyjnych kobiety nie doświadczyły jednak tej panicznej trwogi, jaka z powodu masowych gwałtów stała się udziałem wszystkich kobiet w radzieckiej strefie okupacyjnej i w mniejszym stopniu także w Polsce..." - źródło j.w.

...sobie a Muzom na dobranoc...

niedziela, 28 sierpnia 2016

...?...

"...Dzisiaj za wszelką cenę walczą, żeby nie były wymieniane nazwiska tych, którzy zamordowali żołnierzy niezłomnych - mówił. [Andrzej Duda]..." - j.n.

źródło: "Wirtualna Polska"

...na co ja bez chwili wahania...

...podążając za Prymasem Tysiąclecia, kardynałem Stefanem Wyszyńskim...

...który "przytulił do serca" Kościoła nie kogo innego...

...jak samą Julię Brystigerową...

"...zbrodnicze monstrum przewyższające okrucieństwem niemieckie dozorczynie z obozów koncentracyjnych. Żołnierz AK i były więzień polityczny Anna Rószkiewicz-Litwinowiczowa tak wspomina Brystigerową w swojej książce Trudne decyzje: „Julia Brystygierowa słynęła z sadystycznych tortur zadawanych młodym więźniom, była zdaje się zboczona na punkcie seksualnym i tu miała pole do popisu...” - "Wikipedia"

...raz dlatego, że był dobrym Pasterzem...

...a dwa, że wybitnym mężem stanu zapisanym złotymi zgłoskami w historii najnowszej państwowości polskiej...

...przywołuję również cytatem z imienia i nazwiska panią Helenę Wolińską podpułkownika Ludowego Wojska Polskiego w stanie spoczynku...

...która wydanie przez Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie Europejskiego Nakazu Aresztowania (2007r.) jej osoby skwitowała jednoznacznym i węzłowatym...

..."to cyrk"...

"What is going on is like a circus ... I am a scapegoat ... I am the only one alive, I can't even call witnesses if I'd like to have them because everyone is dead," she added..." - j.n.

źródło: "The Guardian" - "Widow, 88, faces arrest warrant over death of Polish hero"

...co o tyle warte sytuacyjnie przypomnienia, że idące w parze z odrzuceniem przez stosowne urzędy Wielkiej Brytanii wielokrotnie ponawianych (...) przez Pospolitą wniosków ekstradycyjnych jej osoby...

"...An earlier Polish extradition request, aimed at putting Wolinska-Brus on trial in Warsaw in 1999, was refused by Jack Straw, then home secretary..." -  j.w.

...wydalonej z PRLu w 1968 roku bez prawa powrotu (została pozbawiona polskiego obywatelstwa)...

...cokolwiek to znaczy...

...a znaczy o wiele więcej, niż pan prezes Kaczyński pospołu z panem Macierewiczem, Andrzejem Dudą i panią premier Szydło...

...są zdolni wespół w zespół wszyscy razem do kupy sobie wyobrazić...

...będąc zarazem w tej komfortowej sytuacji...

...że nie muszą...

...bo przyjdzie im się o tym - jak powiadają - "na własnej skórze przekonać"...

...prędzej, niż by można i chciało się tego spodziewać...

:-(

sobota, 20 sierpnia 2016

...i znowu jakiś Muzułmanin...

...pobłądził na kulinarno religijne na manowce...

...jadąc w niecnych zamiarach do Japonii (...)...

...zamiast...

...a niech by choćby tylko do Izraela...

"A Muslim man being detained at a Yokohama immigration center was served pork and has gone on a hunger strike in protest..."

źródło: "Japan Today" - "Muslim man goes on hunger strike after being served pork at Yokohama immigration center" by Corey Gold, "RocketNews24"

...pomyślałem stosownie weekendowo...

...w żadnym razie jednak nie w zamiarze umniejszenia tym tradycyjnej gościnności japońskiej której - nawiasem mówiąc - sam ostatnio doświadczyłem w całej jej szczodrobliwości...

źródło własne *

...przeciwnie...

"Anyone with dietary restrictions who has been to Japan will know that it can be quite frustrating. If you’re a vegetarian, you’ll be shocked to hear that the fish head in your miso soup “isn’t meat.” And if you don’t drink, well, good luck at the nomikai (drinking parties).

For Muslims who follow a halal diet of no pork, alcohol, and other restrictions, it can be extremely difficult. Pork-broth is very common in Japan, alcoholic mirin and sake are often used in cooking, and in Japan animals who have been slaughtered according to Islamic guidelines are about as rare as a mosque. But thanks to a halal-friendly karaoke parlor that’s just opened in Tokyo’s Yotsuya, Muslim customers finally have a place to kick back, belt some tunes, and not worry about dictionary-checking every ingredient..." - j.n.

źródło: "RoketNews24" - "New Japanese karaoke parlor welcomes Muslims by introducing traditional halal menu" by Scott Wilson - "Now Muslims in Japan can finally experience the joy of doing this for hours..."

...i dalej...

"...“We want to create an environment where our Muslim customers, and our regular customers, feel comfortable enough to stay and have fun for a long time,” said Manekineko PR representative Takayuki Ezawa. They’ve certainly gone above and beyond in that respect, and it’s always nice to see the sometimes slightly xenophobic Japan open up its mind, and its karaoke boxes, to welcome other cultures...." - j.w.

...co tym bardziej warte odnotowania, bo z datowaniem...

...na 29 grudnia 2014 roku...


* ...o czym wspominam nie tyle powodowany próżnością, a w intencji zasygnalizowania jakiej takiej kompetencji w temacie (...)...

...przypadkiem...

...i tylko...

...za przyczyną nieopacznie otwartych newsletterów - nie inaczej - przyszło prowincjuszowi odnotować mimo weekendowej już pory...

collage by T.L. - od góry: "Politico", "Voltaire’s burkini" by Tim King i niżej "Foreign Policy", "Just What Makes a ‘Good European’?" by Emily J. Levine 

...że "Good European" (czytaj tu "dobry człowiek") stosownie do odwołania pani Levine (Nietzche) w języku niemieckim "Gutmensch" używany jest też potocznie jako elegancki zamiennik mało chwalebnego "Trottel" (dureń, prostak, kretyn, naiwniak, idiota w końcu)...

...a co do Rousseau i przypisanej przez pana Kinga Wolterowi światopoglądowej tolerancji...

...to w przypadku tego drugiego...

...oględnie mówiąc, daleka jest ona od jednoznacznej współcześnie praktycznej uniwersalności (...)...

"...Obecnie w niektórych krajach poprzestaje się na tym, że się mówi: „Wierz albo cię znienawidzę. Wierz albo wyrządzę ci wszelkie zło, na jakie się będę mógł zdobyć. Potworze, nie wyznajesz mojej religii, nie masz przeto żadnej religii. Niechże cię mają w ohydzie twoi sąsiedzi, twoje miasto, twoja prowincja [Wolter]”..." - źródło: "Histmag org" - "Tolerancja - czym jest?"

...stanowiąc z "na wspak czytaną" filozofią* pierwszego (Rousseau) bez wątpienia...

...rodzicielską parę cywilizacyjnego kuriozum Zjednoczonej Europy pierwszych lat XXI wieku...

:-(


* "...Zdaniem Rousseau literatura, nauka, sztuka nie prowadzą człowieka ku dobru – Rousseau odrzucał teorię postępu – gdyż rozwój umysłowy prowadzi do degradacji moralnej przez stłumienie naturalnych instynktów, które czyniły człowieka dobrym: „ludzie żyliby dobrze, gdyby postawa zewnętrzna była zawsze obrazem skłonności serca. Człowiek był niegdyś istotą na wskroś dobrą, bo irracjonalną – stąd pochodzi obraz człowieka pierwotnego, zwany popularnie (u Rousseau określenie to nie występuje) mianem „dobrego dzikusa”. Ów „dobry dzikus” to istota bez wychowania, nieznająca filozofii, literatury, kultury. Zdaniem Rousseau zapewnia mu to szczerość, otwartość, brak występków, którymi kieruje rozum, dążący do tego, by komuś coś zabrać. Dzikus także zabiera innym, ale nie dorabia uzasadnienia, nie snuje planów zaboru; działa wyłącznie instynktownie; kultura racjonalna zaś daje wyrachowanie, planowanie i przebiegłość. Człowiek pierwotny ma proste potrzeby: sen, seks, jedzenie..." - źródło: "Wikipedia"

...odnotowuję nie po raz pierwszy; "..."Is social medias destroying democracy ?"...

...i pewnie nie ostatni...

czwartek, 18 sierpnia 2016

...jeśli pan Alexander Vershbow...

...pisze "...Russland muss sich ändern"...

...a pan Przemysław Henzel "tłumaczy" to na polskie...

"...Nie naruszyliśmy postanowień tej umowy"...

collage by T.L. - od góry: "Frankfurter Allgemeine Zeitung", "Nato-Vize: Russland muss sich ändern" by Alexander Vershbow i niżej "onet pl", "Alexander Vershbow o Akcie NATO-Rosja. "Nie naruszyliśmy postanowień tej umowy" (Przemysław Henzel)

...dodając przy tym od siebie nie istniejące w wywodzie zastępcy sekretarza generalnego NATO treści...

"...W listopadzie 2015 roku minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski, w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", wyraził pogląd na temat unieważnienia tej umowy. Przemysław Czarnecki, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, ze swojej strony ocenił, że "nad takim scenariuszem należy się zastanowić". - Jeśli Moskwa chce mieć w miarę poprawne relacje z NATO (…) to rosyjskie władze będą musiały zmienić swoją politykę – powiedział w wywiadzie dla Onetu." - j.w. "onet pl"

...to nie wiem, jak komu innemu, ale mnie powyższe po raz koleiny wystarcza do oznaczenia tego monologu etykietą "to understand Putin"..

źródło: "Radio ZET" - "Rosjanie stawiają zasieki na granicy Polski z Obwodem Kaliningradzkim"

...marginalnie dopisując cytatem...

„China wants to have closer military ties with Syria, state media on Tuesday cited a senior Chinese officer as saying during a rare visit to the war-torn Middle Eastern country….”

…i dalej…

“…Guan Youfei, director of the Office for International Military Cooperation of China's Central Military Commission, met Syrian Defence Minister Fahad Jassim al-Freij in Damascus, China's Xinhua state news agency said.

[…]

Guan also met a Russian general in Damascus, the news agency said, without giving details.

[…]

While China has shown no interest in getting involved militarily in Syria, China's special envoy for the crisis there in April praised Russia's military role in the war…” - z grubsza cytatem j.n.

źródło: "Reuters" - "China says seeks closer military ties with Syria"

...co wydaje się sytuacyjnie godne dopisania...

...w egzystencjalno fenomenologicznej poprawności...


...codziennych praktyk prowincjonalnego poety barowego...

...sobie a Muzom...

...przez pamięć choćby tylko sentencji pana H.L. Menckena mówiącej, że...

..."Democracy is the art and science of running the circus from the monkey cage."...

...klatki - czyli przestrzeni wygrodzonej - jakby kto jeszcze nie wiedział - w najprostszej jej wersji umową (...)...

...potem drutem kolczastym właśnie...

...i dalej, jak i jego nie starczy...

...w końcu - tak, czy siak - skutecznie...
:-(

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

...na miarę swoich predyspozycji i praktycznie użytecznych walorów...

"...Ja na swój zapracowałem w Iraku. Ale za co Misiewicz dostał, tego nie wiem... Mój brązowy ma jakąś wartość..." - skomentował żołnierz Michał Bardoń..."... - j.n.

źródło: "wyborcza pl" - "Macierewicz odznaczył rzecznika MON "za zasługi dla obronności kraju""

...nie większą od medalu pana Misiewicza – pomyślałem...

...bowiem jak i jeden, tak drugi i kolejne znajdują przyznaniem swoją zasadność...

...w czynieniu (by nie napisać "robieniu") nic ponad, jak tylko zwierzchnikom i chlebodawcom dobrze...

„...piszę z wyrachowania asekuracyjnie mętnie, by broń Boże kogokolwiek nie urazić, a już na pewno nie panią Elżbietę Łukacijewską choćby tylko w uznaniu jej zasług wyróżnionych złotym „Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju" na jego wschodniej flance (medal został przyznany pani Łukacijewskiej przez Wojewódzki Sztab Wojskowy w Rzeszowie – źródło: jej profil na „Facebooku”...)…

…i nie są to żadne śmichy chichy, jak ten czy owa gotowi są pomyśleć, a szczera akceptacja decyzji korpusu oficerskiego rzeszowskiego sztabu Wojska Polskiego, który zdaniem prowincjonalnego poety, jak mało kiedy współcześnie przy tego rodzaju okazjach, tym razem trafnie docenił rzadko spotykane wśród elit politycznych Pospolitej mobilizujące właściwości pani euro parlamentarzystki:”
- j.n.


...na miarę swoich predyspozycji i praktycznie użytecznych walorów...

...gdziekolwiek to by nie było...

...w Afganistanie, Iraku, Syrii, Ukrainie (...)...

...czy też w warszawskim ministerstwie...

...albo prowincjonalnym garnizonie na flance wschodniej Pospolitej...

...bo w żadnym razie nie w poprawnie rozpoznanym i dobrze pojętym interesie Rzeczpospolitej...

...jak to się "dawcom" i "biorcom" niezmiennie wydaje...

:-(


piątek, 12 sierpnia 2016

...pan Jarek Marciniak, jako bezkompromisowy wyznawca...

 ...(co znaczy, że nie praktyk...) idei liberalnej demokracji...

„...Wierząc w demokrację liberalną nie możemy przejść obok tego obojętnie. ..”

źródło: "Facebook"

to jedno...

...natomiast pani profesor Ewa Łętowska, to - chciał, nie chciał - nieustająco drugie...

„...Sprowokowane to wszystko zostało polityczną grą, która ma na celu wyłączenie możliwość korzystania z mechanizmu, który się nazywa podział władzy...”

źródło: j.w. profil "FB" pana Marciniaka

...bowiem trójpodział władzy w jakiejkolwiek odmianie demokracji posadowionej na systemowym fundamencie prawa kontynentalnego (w przeciwieństwie do anglosaskiego common law)*, to w żadnym razie podział horyzontalny...

...a zawsze i wszędzie wertykalny...

...z nadrzędnością władzy ustawodawczej i wykonawczej nad kontrolną w reprezentacji Trybunału Konstytucyjnego (...)...

...czy to podoba się komu, czy też nie...

...choćby tylko za tą przyczyną, że...

...doktryna prawna jest tylko instrumentalnym dopełnieniem doktryny politycznej – ta pierwsza nie kreuje państw, a tylko je scala (...)...

...co tłumacząc z polskiego na nasze...

...można opisać nadwiślańskim przykładem tak ;..

...pan sędzia Rzepliński w reprezentacji pozoru równorzędności podziału władzy jak bardzo by chciał, to nie może w żaden sposób w czasie, jakim jeszcze dysponuje w sprawowaniu funkcji, pozbawić władzy Prawa i Sprawiedliwości...

...(jak i nie był władny zdelegalizować tej partii w przeszłości)...

...może tylko z jaskrawym naruszeniem umownej apolityczności władzy sądowniczej destabilizować w permanencji funkcjonowanie państwa...

...każdym kolejnym orzeczeniem mówiącym o niekonstytucyjności ustawy w całości lub tylko jej fragmentem...

...jeśli i nawet powodowany szlachetnymi intencjami...

...to skutkującymi choćby tym, że już dziś przez szacunek do siebie samej nie przyszło by prawdopodobnie do głowy pani profesor napisać...

...o apolityczności praktycznej filaru trzeciej władzy w nadwiślańskiej odmianie demokratycznego triumwiratu... 

...chciałbym sądzić...

...powodowany niczym innym, jak tylko wspomnieniami moich, radiowych "spotkań" z panią Łętowską przy "Dużej Czarnej" serwowanej na niegdysiejszych salonach Programu II Polskiego Radia przez pana Przemysława Psikutę...

:-(



środa, 10 sierpnia 2016

..."wszystko można, lecz z ostrożna" - powiadają...

...i mają rację...

...pomyślałem czytając...

"Cztery tadżyckie rodziny, które od kilku tygodni bezskutecznie próbowały złożyć wniosek o ochronę na granicy polsko-białoruskiej, na początku sierpnia musiały wrócić do Rosji, skąd prawdopodobnie zostaną odesłane do Tadżykistanu – zaalarmowała nas Helsińska Fundacja Praw Człowieka, po tym jak opisywaliśmy, jak coraz więcej uciekinierów z tego kraju stara się o status uchodźcy w Polsce. – Jedna z tych rodzin to działacze młodzieżowej organizacji przy zdelegalizowanej w ubiegłym roku głównej partii opozycyjnej w Tadżykistanie. Ludzie ewidentnie zagrożeni w swojej ojczyźnie. Mimo to nie doprosili się wpuszczenia do Polski – tłumaczy Marta Szczepanik z HFPC..."

...i dalej...

"...niedopuszczalne jest, by osobom deklarującym staranie się o status uchodźcy już na granicy tego prawa odmawiać - dodaje Chrzanowska..." (osoba z pozoru kompetentna, bo "...koordynatorka sekcji ds. cudzoziemców w SIP..." (Stowarzyszenie Interwencji Prawnej) - j.n.

źródło: "dziennik pl" - "Ostra selekcja na polskiej granicy. "Dochodzi do ograniczania praw cudzoziemców do ochrony międzynarodowej" (Sylwia Czubkowska)

...z tym, że „Konwencja wiedeńska o prawie traktatów” (w polskojęzycznym skrócie zwana KWPT) w §2 mówi...

„Prawo międzynarodowe nie wskazuje, przy użyciu jakich „technik” państwo ma wykonywać zaciągnięte zobowiązania; nie ingeruje w sposób, w jaki państwa dokonują introdukcji norm prawa międzynarodowego do prawa krajowego...” – źródło: "Miejsce prawa międzynarodowego w polskim porządku prawnym" - Katedra Prawa Międzynarodowego i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Łódzkiego (skrypt)

...co prowadzi wprost do...



...gdzie oczywiście czytamy...

„...Zgodnie z treścią Konwencji Genewskiej z 28 lipca 1951 roku dotyczącej statusu uchodźców i dołączonego doń Protokołu Nowojorskiego z 31 stycznia 1967 roku (Dz. U. 1991 nr 119 poz. 515 i 517) wynika, iż „uchodźcą jest osoba, która żywi uzasadnioną obawę przed prześladowaniem z powodu swojej rasy, religii, narodowości, przynależności do określonej grupy społecznej lub poglądów politycznych, znajduje się poza terytorium kraju, którego jest obywatelem i – z powodu tych obaw – nie chce lub nie może do tego kraju powrócić”...”

...z tym, że...

„...Sformułowanie „uzasadniona obawa przed prześladowaniem” ma charakter niedookreślony i wzbudza wiele kontrowersji i sporów w doktrynie, co do swego zakresu..." 

...i dalej...

"...W dużej mierze udało się je rozwiązać dzięki dotychczasowemu orzecznictwu sądów administracyjnych...”

...dalej ?..

...a proszę bardzo...

„...W szczególności należy tu wskazać na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 29 sierpnia 2007 r. (sygn. Akt II OSK 1551/06), w którym stwierdził on, iż dla stwierdzenia istnienia prześladowania nie jest wystarczające subiektywne przekonanie osoby, ubiegającej o przyznanie jej statusu uchodźcy, o istnieniu zagrożenia. Przekonanie to musi mieć charakter obiektywny i być oparte o informacje dotyczące warunków panujących w kraju pochodzenia. Istotnym jest również, że sam fakt, iż w kraju pochodzenia panuje trudna sytuacja nie uzasadnia nadania statusu uchodźcy...”

...i dalej...

„...poglądy polityczne odmienne od reprezentowanych przez rząd państwa pochodzenia nie są same w sobie podstawą ubiegania się o status uchodźcy (wyrok z dnia 7 listopada 2000 r., NSA w Warszawie, sygn. Akt V SA 885/00)...”

...albo...

„...brak wolności religijnej w kraju pochodzenia, ani stan przestrzegania w nim praw człowieka, nie mogą być podstawą nadania statusu uchodźcy (wyrok z dnia 9 grudnia 2005 r., WSA w Warszawie, sygn. Akt V SA 1695/05)...”

...i wiele więcej, jak komuś mało...

[j.w. „Statusu uchodźcy w rozumieniu Konwencji Genewskiej w orzecznictwie sądów polskich”]

...pomijając całą resztę milczeniem...

"Stowarzyszenie Interwencji Prawnej wyimkowo" - collage by T.L.

...choć nie mam zamiaru ukrywać w wirtualnym monologu prowincjusza, że...

...w nieustającym zażenowaniu...

:-(

wtorek, 9 sierpnia 2016

..."Is social medias destroying democracy ?"...

...pyta na stronie "Newsweeka" pan Vyacheslav W. Polonski...

...na wstępie odnotowując...

...."This article was originally published on The Conversation..."...

collage by T.L. - od góry "The Conversation" i niżej "Newsweek"

...i dalej - jak na załączonym obrazku...

..."Read the orignal article."...

...co - zapewne wbrew oczekiwaniom...

..."...a network scientist at the University of Oxford studying the dynamics of influence to engineer social change. His research focuses on complex social systems, the emergence of collective behaviours and the psychology of technology adoption...." - źródło: "The Conversation"

...a jednak uczyniłem...

...kosztem niestosownej w moim wieku, przedobiedniej konsternacji...

...pochodnej dwom różnym istotą przekazu tytułom tej samej treści...

collage by T.L. (od góry "Newsweek" i niżej "The Convesation")

...sygnowanej przez tegoż samego pana Vyacheslava W. Polonskiego...

...znajdując wytłumaczenie intelektualnego kuriozum w znamiennym akurat tu odwołaniu absolwenta Oxfordu do...

...filozofii politycznej Jana Jakuba Rousseau...

"...In political philosophy, the very idea of democracy is based on the principal of the general will, which was proposed by Jean-Jacques Rousseau in the 18th century.

A society needs to be governed by a democratic body which acts according to the will of the people as a whole..." - j.w.

...w zapomnieniu całej reszty ?...

"...Zdaniem Rousseau literatura, nauka, sztuka nie prowadzą człowieka ku dobru – Rousseau odrzucał teorię postępu – gdyż rozwój umysłowy prowadzi do degradacji moralnej przez stłumienie naturalnych instynktów, które czyniły człowieka dobrym: „ludzie żyliby dobrze, gdyby postawa zewnętrzna była zawsze obrazem skłonności serca. Człowiek był niegdyś istotą na wskroś dobrą, bo irracjonalną – stąd pochodzi obraz człowieka pierwotnego, zwany popularnie (u Rousseau określenie to nie występuje) mianem „dobrego dzikusa”. Ów „dobry dzikus” to istota bez wychowania, nieznająca filozofii, literatury, kultury. Zdaniem Rousseau zapewnia mu to szczerość, otwartość, brak występków, którymi kieruje rozum, dążący do tego, by komuś coś zabrać. Dzikus także zabiera innym, ale nie dorabia uzasadnienia, nie snuje planów zaboru; działa wyłącznie instynktownie; kultura racjonalna zaś daje wyrachowanie, planowanie i przebiegłość. Człowiek pierwotny ma proste potrzeby: sen, seks, jedzenie..."

...i dalej...

"...Sama idea była całkowitą utopią, gdyż zakładała, iż można założyć od nowa państwo już istniejące – wystarczy jedynie zebrać wszystkich obywateli i „założyć” państwo od nowa – udając, że istniejący świat polityczny nie istnieje. Utopia miała powstać przy zignorowaniu dotychczasowych struktur władzy i państw. Projekt umowy ma charakter czysto racjonalistycznej abstrakcji: lud zbiera się i w jednym akcie głosowania „unieważnia” liczącą stulecia lub tysiąclecia tradycję narodową, polityczną i religijną społeczeństwa. Umowa delegitymizuje wszystko, co miało miejsce przed jej zawarciem. Lud ma prawo do rewolucyjnych zmian, przebudowy społecznej w każdej dziedzinie, może zmienić prawa natury, nadać sobie nową religię, a nawet napisać zupełnie od nowa swoją własną historię. Konstruktywizm ludu nie posiada jakichkolwiek ograniczeń, gdyż świat i człowiek są całkowicie plastyczni – nie panują w świecie żadne prawa natury czy socjologii – i lud może świat przekształcić wedle swojej wolnej woli w jakimkolwiek kierunku. Odrzucając wszelkie prawa natury – tak chrześcijańskie, jak i liberalne (nowożytne) – Rousseau uznawał tylko absolutną i nieograniczoną pierwotną suwerenność ludu...." - źródło: "Wikipedia"

...cokolwiek to tu znaczy, jeśli napiszę, że...

...nie uwierzę...

:-(

...w nadwiślańskim dialogu obywatelskim...

...dała głos reprezentantka swojskich elit...

collage by T.L. ("Google Images")

...w temacie prostego człowieka...

... „Zawsze irytowała mnie pogarda dla prostego człowieka...”...

źródło: "dziennik pl" - "Aleksandra Jakubowska krytykuje tekst "Newsweeka": Irytuje mnie pogarda dla prostego człowieka"

...komentuje...

...w zapomnieniu nic nie znaczącej w języku polskim istoty tego pojęcia...

...a jeśli już coś jednak znaczącego...


...to w żadnym razie nie to, co zawiera w sobie jego anglojęzyczna definicja...

„A simple person is someone who is uncomplicated. They're grateful for the little things in life. They don't try to impress, they're humble. They know what really matters and what doesn't, they're very creative and of higher intelligence than most people, others have trouble understanding them because of the different levels of intelligence. A Simple person is usually of the highest intellect, great character, experienced, and wise. A simple person has a heart of gold and loves nature, their friends and family. It's the simple things in life that they enjoy like quality time. A simple person knows their time is short, so they'll spend every breathing second to make the best of it. They're great listeners, give the best advice. Smart, charismatic, brave and blessed with natural beauty.” – źródło: “Urban Dictionary”, “Simple Person”

...jak i pogarda nie jedno ma imię...

"...Mój teść opowiedział mi raz historię, że kiedy był małym chłopcem, obraził fornala pracującego w majątku jego ojca. Jego ojciec, który był świadkiem tego wydarzenia, zwołał wszystkich pracowników, całą służbę i mój teść w obecności tych wszystkich ludzi musiał fornala przeprosić i pocałować go w rękę. Tak kiedyś uczono szacunku dla ludzi, którzy stoją niżej w hierarchii społecznej. Pochodzę z prostej rodziny, więc dla mnie wywyższanie się, nuworyszowskie przekonanie, że jestem kimś lepszym tylko dlatego, że mam więcej, jest nie do przyjęcia - podkreśla Aleksandra Jakubowska..." - źródło j.w. "dziennik pl"

...choć akurat Jakubowska nie musi mnie całować w rękę...

...ale nim coś powie publicznie...

...jej "przepraszam" wydaje się sytuacyjnie stosowne...

...a niech by tylko przez pamięć ojca męża autorki "Najpiękniejszej"...


źródło: "lubimyczytać pl"

"...Meliny na Pradze i konkurs piękności, miasteczko na prowincji i bogate rezydencje nad Jeziorem Genewskim, areszt śledczy i korytarze kancelarii premiera – to miejsca, w których toczy się akcja.

Czytelnicy sami znajdą odpowiedź na pytanie, czy ta powieść to tylko literacka fikcja, czy też Aleksandra Jakubowska odnosi się w niej do swojej przeszłości i ludzi, których kiedyś spotkała." - j.w.


:-(


poniedziałek, 8 sierpnia 2016

...skądinąd wiadomo, że pan Recep Tayyip Erdoğan...

...nie był zachwycony prezentacją obrazu wspaniałego stulecia imperium osmańskiego znajdującego swój umowny początek w rządach Sulejmana Wspaniałego przedstawionym w telewizyjnym serialu pod tożsamym tytułem (...)...

...z drugiej strony jednak trudno również oprzeć się wrażeniu zbieżności dat początku jego emisji...

...z radykalizacją poczynań Erdoğana wymierzonych przede wszystkim w swojego wieloletniego, politycznego partnera, pana  Gülena i jego zwolenników (choć równie czytelnych w jego relacjach z Europą i wewnątrz tureckich z NATO)...

... pana  Gülena i jego zwolenników wyznających nie tyle kult idei Mustafy Kemala Atatürka w czystej jej postaci...

...co Islamu upaństwowionego*, którego ojcem i matką był w jednej osobie...

...nie kto inny, jak...

...Sulejman Wspaniały, przez Turków nazywany przecież nie inaczej, jak Prawodawcą właśnie...

...co tym bardziej zasadne, że...

...nie pierwszy to raz w historii o losach świata przesądzają „drobiazgi” (prawdopodobnie chwilowa niedyspozycja żołądkowa Napoleona pod Waterloo choćby tylko)...

...o czym wspominam na marginesie opinii sygnowanej przez pana Carla Bildta opublikowanej na stronie „Politico” w temacie...

...wzajemnych relacji pomiędzy europejskim wasalem a jego tureckim już dziś tylko panem...

„...The EU would be in a far better position today if EU leaders had gone to Turkey immediately to express their horror at the coup, congratulate the people of Turkey for defeating it and sit down with the President, the government, the leaders in the Grand National Assembly and others to discuss how to collectively ensure a democratic and European path for Turkey.

Of course, there is no guarantee this would have prevented the country from sliding further toward authoritarianism. But Europe could at least have tried to stand up for its political ideal and democratic values…” - j.n.

źródło: "Politico" - "Europe, stand up for Erdoğan" by Carl Bildt

...powodowany w żadnym razie sercem...

...a zobowiązaniem dochowania konwencji fenomenologicznej poprawności...

... każdej, kolejnej narracji...

...zadeklarowanym w podtytule zapisków, brzmiącym nie inaczej...

...jak "codzienne praktyki egzystencjalno fenomenologiczne" prowincjusza...

:-(


* w uprawnionym konwencją monologu, jaskrawym uproszczeniu...



sobota, 6 sierpnia 2016

...cyc a sprawa polska w kolejnej odsłonie pytaniem...

...od czego są restauracje...

„... Przecież nikt o zdrowych zmysłach nie oburza się tym, że w restauracji ludzie jedzą. Jedni delektują się ośmiorniczkami, inni wolą chipsy i piwo czy kwaśnicę. Ale od tego chyba są restauracje?.." - j.n.

źródło: "tvn24" -"Pierś a sprawa polska"

...fakt...

...z tym, że „konia z rzędem” temu, kto poda adres miejsca gdziekolwiek na świecie, gdzie obok siebie siedzą miłośnicy ośmiorniczek...

źródło własne, choć tu akurat kalmary, nie ośmiorniczki...

...w biesiadnym towarzystwie zaraz obok na swój sposób wyrafinowanych konsumentów chipsów i piwa pod kwaśnicę (pomijając sytuacje, kiedy to ci pierwsi powodowani weekendowym kaprysem i wiedzeni ciekawością szukają odpowiedzi na pytanie "a co tam słychać w małpiej klatce demokracji"; H.L. Mencken said “Democracy is the art of running the circus from the monkey cage.”)...

źródło: "Puls Jaworzna" - "Kwaśnica w Sopocie"

...o czym państwo Małkowscy mogą nie wiedzieć...

źródło: "Fakt 24 PL"

...choć powinni jeśli już w nie swoim, to dobrze pojętym interesie swoich dzieci...

...o pomyślności których w realnym świecie, czy to się komu podoba, czy tez nie... 

...równie często - jeśli nie częściej - przesądza nie tylko osobnicza mniemanologia i posiadany dyplom...

...ale także umiejętność posługiwania się poprawnie choćby tylko podstawowym garniturem sztućców przy, a niechby tylko wakacyjnym stole...

źródło własne

...ale żeby pan Sergiusz Pinkwart nie wiedział ?..

...absolwent bądź, co bądź Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie...

...i to klasy altówek, a nie jakiejś innej (...)...

...to na swój prywatny użytek tłumaczę sytuacyjnie tym, że...

...w dorosłym już życiu nie muzyk koncertujący po świecie (...)...

...a współcześnie nadwiślański dziennikarz i podróżnik opisujący świat z perspektywy deptaków promenad kurortów z oferty 'last minute" krajowych biur podróży...

"Zapomnijcie o Hurghadzie i lećcie do Banjul! W wielu hotelach w Gambii "naszych" turystów jest ponad połowa. Wszędzie słychać język polski, a na każdej plaży czy nad basenem widać reklamówki z Biedronki. Od tego sezonu ruszyły bezpośrednie czartery z Warszawy do Banjul..." - j.n.

źródło: "Czy Gambia to nowy Egipt?" - blog M. S. Pinkwartowie

...bowiem gdyby było inaczej, to może i on byłby światkiem zdarzenia, jakiego ku obywatelskiemu zawstydzeniu mnie przyszło na starość zostać...

...jak wyżej, przy okazji kolacji z kalmarami...

...do której zasiadłem między innymi w towarzystwie czterolatka z bardzo dobrego według nowo tradycyjnych, polskich standardów warszawskiego domu...

...którego zachowanie już po chwili naszej obecności w restauracji zmusiło upoważnioną do tego osobę z personelu do wystosowania pod adresem rodzica niepodlegającego negocjacjom ultimatum...

...albo natychmiast zapanuje nad dzieckiem...

...albo niezwłocznie zostaniemy wyproszeni [!] z sali...

"...A teraz do rzeczy. Czy przewijanie w restauracji, na oczach ludzi jest dobrym pomysłem?

Nie. Znacznie lepszym pomysłem jest zmienianie dziecku pieluszki na przewijaku w toalecie.
A jak nie ma przewijaka?

Zdarzało to nam się nie raz. Choć muszę przyznać, że za każdym razem był to dla mnie solidny stres. Przecież dziecka nie zostawię w takim stanie, udając, że nic się nie stało. Mam wyjść z restauracji i przewinąć go na środku ulicy? Wejść do toalety, położyć na brudnej podłodze i przewijać? Czy Agnieszka Kublik zafundowałaby coś takiego swojemu dziecku?
Co więc robić? Ja w takim przypadku przewijam Chrucza w restauracji. Staram się to zrobić szybko i dyskretnie, ale nie mam wyrzutów sumienia, jeśli ktoś to zauważy. Przy pewnej wprawie cała operacja nie trwa dłużej niż 30 sekund..." - j.n.

źródło: blog "Magda i Sergiusz Pinkwartowie"

...z odnotowaniem, że wszędzie na świecie istnieją granice, których nawet w jakikolwiek sposób uprzywilejowanym społecznie przekraczać bezkarnie nie wolno...

"An assistant professor at the oldest coeducational university in the US has been placed on leave as an probe into social media postings deemed to be anti-Semitic takes place. Dr Joy Karega, an assistant professor of rhetoric and composition at Oberlin College, attracted controversy after she shared a number of Facebook posts which claimed that Israel was behind the rise of the Islamic State (Isis), 9/11 and Charlie Hebdo terrorist attacks..." - j.n.

źródło:"International Business Times" - "'Israel created Isis' professor placed on leave by top liberal college" by Romil Patel (collage by T.L.) 

...w wirtualnym monologu świadom tego, że pan Sergiusz Pinkwart w końcu może przekona mnie publicystycznie do swoich racji zgodnie z przyrzeczeniem...

"...Mając do wyboru narażenie się na krytykę dziennikarki Gazety Wyborczej i zdrowie mojego dziecka, nie będę się długo zastanawiał.
I niech mnie nazwie chamem.

To wtedy moje jedwabne usteczka wypuszczą takie słowa, że profesor Mikołejko ucieknie spod budki z piwem.

Sergiusz Pinkwart" - źródło: "„Pampers z niespodzianką”? Głos ojca w sprawie przewijania dziecka w restauracji" - j.w. blog "Magda i Sergiusz Pinkwartowie"

...mam niebezinteresowną nadzieję...

piątek, 5 sierpnia 2016

...to faktycznie problem wart odnotowania przez „Foreign Policy”...

...istniejący już „Nord Stream” i planowany „Nord Stream 2’ wraz z „South Stream”...

...to faktycznie problem wart odnotowania przez „Foreign Policy”...

źródło: "Foreign Policy" - "Poland Takes Aim at Putin’s Pipe Dreams" by Keith Johnson

...bo w żadnym razie nie przez „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, „Die Welt” czy też „Handelsblatt”...

...i dalej już tylko cytatem treści monologu datowanym na 3 grudnia 2014 roku...

„...o upadku gospodarczym Ukrainy i rurze "South Stream"...

...pisze "The Financial Times" opatrując jedno i drugie stosownym zastrzeżeniem w tle...

"High quality global journalism requires investment. Please share this article with others using the link below, do not cut & paste the article..." (Wysokiej jakości dziennikarstwo kosztuje. Proszę udostępniać ten artykuł innymi tylko przy użyciu poniższego linku, nie wycinać i wkleić artykuł... - w swobodnym przekładzie T.L.)

...co stosownie zobowiązuje mnie do darowania sobie przywoływania jakiegokolwiek cytatu
[z tego źródła]...

...tym łatwiej i ochoczo, że tak po prawdzie to nie ma za bardzo czego tym razem cytować...

...bowiem pomysł, że 15 miliardów dolarów uratuje przed katastrofą gospodarczą Ukrainę, a podłączenie rury "South Streamu" zamiast bezpośrednio do Unii, to"tylko" do Turcji jest porażką Rosji reprezentowanej przez pana Putina...

...wydaje się nie wart wymiany maili pomiędzy mną a prawnikami reprezentującymi redakcję "The Financial Times" w temacie, z którym sami ustawodawcy nie za bardzo wiedzą, co począć...

["Rules on new private copying, parody and quotation rights reintroduced for parliamentary scrutiny"- źródło: "Out-Law com"]

...za to na licencji CC (a dokładniej CC-BY-SA by 3.0) pozwolę sobie odnotować, że tak, jak i koncepcja powstania "Nord Stream", tak i "South Stream" w swojej istocie była wymuszona na zainteresowanych obiektywną oceną sytuacji politycznej w krajach byłego obozu radzieckiego, przez terytoria których przebiega stara, postsowiecka rura dostarczająca gaz do Europy Zachodniej...

...oceną w żadnym razie powodowaną nastrojem chwili, a śledzeniem przez dobrą dekadę (koncepcja powstania nitki północnej gazociągu narodziła się pod koniec lat 90 ubiegłego wieku jeśli mnie pamięć nie zawodzi) zachowań nowych elit polityczno gospodarczych w pierwszym rzędzie Polski i Ukrainy...

...zachowań trafnie w końcu oszacowanych kategorią wysokiego ryzyka z nieuniknionymi tego konsekwencjami...

...konieczności neutralizacji możliwych następstw ich aż nazbyt oczywistych, nieprzewidywalnych zależności mentalnych od Stanów Zjednoczonych Ameryki w celebracji swoiście pojmowanej idei demokracji...

...dziś wbrew zdrowemu rozsądkowi za sprawą wątpliwej jakości decyzji Brukseli (...) obejmujących swoim zasięgiem przykrych konsekwencji nie tylko Bułgarię, ale i inne państwa tej okolicy też...

...państw przymuszonych przekierowaniem "South Streamu" do zrewidowania swoich stosunków z Turcją...

...a jakby komuś było nie dość, to dodam że z Turcją rządzoną przez pana Recep Tayyip Erdoğana...

...co nie wygląda najlepiej - zgoda...

...ale w żadnym razie nie szkodzi wizerunkowi rosyjskiego prezydenta...

...a patrząc na to znad kontuaru baru wręcz przeciwnie (...)...

...czy to podoba się komu, czy też nie... [...]- j.n.


...na dobry początek kolejnego weekendu...

... jakby już tego samego nie było dość...

„...Pierwszy z wpisów [...] miał być żartobliwą mini sondą, w praktyce jednak budzi zażenowanie. „Czy jedząc sushi chciałbyś oglądać pierś tej kobiety?” - zapytuje dziennikarz i publikuje zdjęcie wspomnianej gdańszczanki. Nie wiadomo, co ma na celu wskazywanie piersi konkretnej osoby i czy to sugestia, że biust innej kobiety byłby milej widziany...” - pisze pani Karolina Głogowska - można sądzić - w sposób nie zamierzony tym swoim pisaniem wywołując przysłowiowego "wilka z lasu” istoty sporu...

...a jakby już tego samego nie było dość...

...to stawiając przy tym już na wstępie swojego w zamiarach polemicznego wywodu równie przysłowiową "kropkę nad i" zdecydowanie niefortunnie do intencji dobraną ilustracją...

źródło: "Wirtualna Polska" - "Pierś a sprawa polska..."

...pozwalającą prowincjonalnemu poecie barowemu tym razem w zasadnej okolicznościami uzurpacji dopisać do niej z całym przekonaniem tytuł...

..."Misterium macierzyństwa" - czego, mam nadzieję, jej autor, pan Grzegorz Michałowski, nie weźmie mi za złe...

...w przeciwieństwie do uczestniczek tematycznego happeningu...

źródło: "warszawa wyborcza pl" - "Karmiły piersią w metrze. "To nie jest obsceniczne""

...które chybionym dobraniem ikonograficznych rekwizytów dają publicznie dowód swojej kompletnej ignorancji...

...definiowanej tu brakiem podstawowej wiedzy o roli obrazu w przeszłości...

...i wielorakiego przekazu treści za ich sposobem prezentowanego...

...w przykładzie choćby "Madonny z Dzieciątkiem" mistrza Jeana Fouqueta będącej w oryginale częścią rzadko kiedy prezentowanego medialnie w całości dyptyku...

źródło: "Wikipedia"

...przedstawiającego jego fundatora, Stefana Chevaliera w dopuszczalnej historycznie interpretacji...

...publicznej adoracji (pierwotnie kompletny był prezentowany w kościele) pod postacią Madonny...

...swojej kochanki, Agnes Sorel...

źródło: "Wikipedia"

...że na tym przykładzie tylko poprzestanę, choć mógłbym go jeszcze przez wiele akapitów mnożyć...

...dopisując już tylko na koniec...

...iż od czasów starożytnej Grecji uznawanej za kolebkę euroatlantyckiej cywilizacji...

...czyli z grubsza licząc przez setki lat idących w tysiące...

...po ostatnie dziesięciolecia ubiegłego wieku...

...język komunikacji wspólnotowej na tym obszarze był instrumentem o wiele bardziej złożonym (...)...

...od praktykowanego dziś powszechnie języka "pinterestiańskiego"...

...o tyle jeszcze praktycznego...

...że pozwalającego na jednoznaczne rozstrzyganie kwestii formułowanych publicznie za jego pomocą...

 '...Nie wiadomo, co ma na celu wskazywanie piersi konkretnej osoby i czy to sugestia, że biust innej kobiety byłby milej widziany...”

źródło własne

...sobie a Muzom...

...dziękując jeszcze tymczasem Bogu - kimkolwiek On jest - że Muzom z własnego wyboru...

...a nie nakazu sądu takiej, czy też innej instancji...

czwartek, 4 sierpnia 2016

...w jednym...

„...pan Krzysztof [nomen omen] Śmiszek, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, które w tej sprawie reprezentuje [przed gdańskim Sądem Okręgowym] panią Liwię...”

...ma rację...

„...Proszę mi wierzyć, sprawa pani Liwii to wierzchołek góry lodowej całego problemu...”

źródło: "onet" - "Sopocki restaurator został oskarżony o dyskryminację, bo nie pozwolił kobiecie na karmienie piersią" (Piotr Olejarczyk)

...bowiem choćby tylko w aspekcie psychologiczno seksuologicznym sądowego postępowania stawia przed Temidą konieczność odpowiedzi na pytanie...

...na ile faktycznie pani Liwia powodowana była (i jest nadal tkwiąc w swoim przekonaniu...) instynktownym odruchem macierzyńskim...

źródło: "onet" - "Sopot: Chciała nakarmić dziecko piersią przy stoliku, zareagował kelner. Ruszył proces"

...a na ile potrzebą zaspokojenia tym publicznym aktem swoich skłonności ekshibicjonistycznych - by nie napisać inaczej...

źródło: "onet" - "Terror piersi. "Lubieżność dało się wyczuć w mleku""

...co akurat, wbrew pozorom, łatwo można rozstrzygnąć eksperymentem sądowym...

...mierząc w procedurze powtórzenia zdarzenia wilgotność jej pochwy...

...przy współczesnych możliwościach technologicznych nie naruszając przy tym w żadnym razie jej godności osobistej matki, kobiety i obywatelki w jednej osobie...

...odnotowuję, nie zapominając, że misterium macierzyństwa...

...to w żadnym razie tylko karmienie...

...ale i akt poczęcia...

...przede wszystkim on...

źródło: "SBS On Demand" - "Dogging Tales"

"Why do some men and women feel the need to go out and have sex with strangers in public areas under the cover of darkness? Forever associated with remote car parks and lay-bys, ‘dogging’ is a British euphemism for engaging in a sex act while others watch. Those involved might meet randomly or arrange it beforehand, often via the Internet. This compelling film features stories told by real life doggers. What attracts them to this combination of voyeurism and exhibitionism? Shedding light on the physical and psychological motivations, and discovering that many doggers are simply in search of a connection with others, the result is a surprisingly beautiful and original portrait of animalistic activity. (From the UK) (Documentary)" - j.w.

...cokolwiek to tu znaczy...

...a że znaczy, to oczywiste, choć chciało by się, żeby w końcu...

...było inaczej...

:-(


...i dalej w kontynuacji...

...już całkiem serio, to...

...w nie najdłuższym jeszcze życiu, ale już dostatecznie długim...

...widziałem matki karmiące piersią swoje Okruszki chyba we wszystkich, możliwych do wyobrażenia, publicznych miejscach...

...bez wzbudzania odruchu niechęci otoczenia przy spełnieniu jednego warunku...

...zasygnalizowania językiem ciała wyjątkowości zdarzenia...

...bowiem faktycznie niczego sytuacyjnie nie zmieniało skręcenie minimalnie w bok tułowia matki choćby w przykładzie zatłoczonego przedziału drugiej klasy pociągu relacji Gdańsk – Warszawa w latach – powiedzmy sześćdziesiątych ubiegłego wieku - na ile tylko ścisk w nim panujący pozwalał...

...a pozwalał przecież na tyle, co nic – by reszta pasażerów zdawała się nie zauważać odkrytej, kobiecej piersi...

...będącej poza źródłem pokarmu dla niemowlaka...

...zawsze i wszędzie gdziekolwiek na świecie również fetyszem erotycznym...

...choć teraz pisząc, przyłapałem się na tym, że nie przypominam sobie, bym pamiętał wyraziście w przeszłości obecność karmiących matek już nawet nie piersią...

...a samą tylko butelką...

...w kinach, teatrach, kawiarniach i...

...restauracjach – wymieniając pierwsze z brzegu...

...i to nie tylko w tych, nadwiślańskich...

...nieobecność pochodną w żadnym razie nie dyskryminacji...

... a wręcz odwrotnie – bo adoracji kobiety ciężarnej zawartej w istocie nie znanego już dziś tworom kobieto podobnym pojęcia...

...”stanu odmiennego”, lub bardziej swojsko brzmiącego, bo po chrześcijańsku „błogosławionego”...

...co, by sprawiedliwości boskiej stało się zadość, owocuje współcześnie między innymi i tym, że...

...mój, około czterdziestoletni znajomy, osoba społecznie użyteczna i poważana...

...opowiadając czasami sytuacyjnie zasadnie (...) o swoim współżyciu małżeńskim posługuje się na jego określenie pojęciem...

...”kopulacji”...

...w pierwszej chwili budząc nim u mnie poza niekłamanym zdziwieniem...

...oczywisty niesmak i rozczarowanie...

...okazuje się niesłusznie...

...bowiem poproszony z czasem o wyjaśnienie tej kwestii...

...odpowiedział pytaniem...

- A jak ty byś to nazwał ?..