Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polska racja stanu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polska racja stanu. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 maja 2016

…Pospolita jak Rumunia ?..

„…- Mam o Amerykanach bardzo dobre zdanie. Wybudowali nam przedszkola, zainwestowali w infrastrukturę, robią same miłe rzeczy - powiedziała Catarina Poune, mieszkanka Deveselu…”


...to nie mnie już dzięki Bogu - kimkolwiek On jest - o tym rozsądzać...

...a nadwiślańskim Siuśmajtkom i Pampersom w dobrze pojętym interesie własnym...

...interesie ich dzieci i wnuków...

...choć nie bez racji napisać mogę...


...że "drugą Japonią" Rzeczpospolita  (nie tylko) akurat w tej materii na pewno nie jest...

"...Japan should review the treaty and the bilateral agreement, which governs the operation of the U.S. military in Japan, Ishiba said at the event organized by Sasakawa Peace Foundation USA..."

...i dalej...

"...Ishiba [...] said it seems difficult to expect the United States to maintain its leading role in international politics as it had done during the Cold War era... [...]

Ishiba also proposed transferring more power to Japan in the management of the U.S. military bases it hosts, so as to enable the Japanese government to take more control over how the sites are run..." - źródło j.w. "Japan Today"

...jak i Europą też nie - co piszę już tylko marginalnie na własną odpowiedzialność z braku dostępu "od ręki"* do w miarę aktualnego i stosownie kompetentnego cytatu w temacie...


* (...)

sobota, 1 sierpnia 2015

...jeśli cokolwiek prowokuje politycznie Rosję...

...to nie jest to w żadnym razie czyjakolwiek bezbronność, a głupota - pomyślałem...

"...For example, the Germans feel that the presence of NATO troops in Poland is provoking Russia, but it’s exactly the opposite — we provoke Russia when we’re defenseless.”(źrodło j.n.)...

źródło: "Politico" - "The big Polish-German chill" by Michał Szułdrzyński

…co dziś już jest bez znaczenia i nie jest jakimkolwiek problemem (jeśli kiedykolwiek było – wypada nawiasem wątpić przy tej okazji) nie tylko dla politycznych elit Berlina, ale i również dla pozostałych, znaczących państw Zjednoczonej Europy ostatecznym przesądzeniem o marginalizacji Polski w przestrzeni międzynarodowej polityki Europy aktywnym jej współuczestnictwem w destabilizacji Ukrainy…

…piszę w o tyle zasadnym odnotowaniem, że dziś również i dla samych Stanów Zjednoczonych Ameryki jej wschodnioeuropejski, nadwiślański satelita staje się miej lub chwilami bardziej kłopotliwym, politycznym gadgetem…

…bowiem tak, jak w Azji Chiny bez ich poprawnych relacji z Japonią wydłużają sobie zbędnie drogę do zajęcia przez nie należnego im miejsca w globalnej polityce (nie wspominając o okazuje się dziś możliwej za tą przyczyną ich nawet wewnętrznej destabilizacji)

źródło: "Google+"

…tak i Ameryka bez choćby tylko samej neutralności Rosji względem jej poczynań gdziekolwiek na świecie w poprawnie zdefiniowanym, zaatlantyckim interesie własnym skazana jest na (zbędne wydaje się znad prowincjonalnego kontuaru baru) niepowodzenie idące w parze ze stratą czasu…

...odnotowuję tym razem z przykrością daleki przy tym od przystojnej weekendowej porze nadinterpretacyjnej dowolności...

:-(

środa, 6 maja 2015

...w okazjonalnie niestosownym przypomnieniu sobie a Muzom...

...kwestii...

...tak zwanych "Ziem Odzyskanych pod zarządem polskim" ("unter polnischer Verwaltung")...

"pani Merkel o Bund der Vertriebenen" collage by T.L. - źródło: "Die Bundesregierung" - "Leid der Vertriebenen ist Mahnung und Auftrag" i "PAP" - "Niemcy: Merkel deklaruje poparcie rządu dla Związku Wypędzonych"

...wydawało by się ostatecznie i głęboko pogrzebanej...

...traktatem zawartym pomiędzy Polską i Niemcami w roku chyba 1990...

...co w żadnym razie wydaje się nie tak znowu oczywiste, jeśli czytam...

"...Wypędzenia są bezprawiem, zarówno te, które wydarzyły się wczoraj, jak i te, które mają miejsce dzisiaj" - oświadczyła szefowa rządu. Jak podkreśliła, o powojennych cierpieniach milionów Niemców będą pamiętały także przyszłe pokolenia..." - w translacyjnym przekazie "PAP" źródło j. w.

...o tyle zasadnie, że jest to tylko faktycznie umowa będąca lokalną pochodną konsekwencji bezwarunkowej kapitulacji hitlerowskich Niemiec nieposiadająca kontrasygnaty żadnego z wielkich mocarstw, jak i jednoznacznie zapisów w ustaleniach poczdamskich dotyczących wschodnich granic Niemiec (...)...

...a tym samym również międzynarodowych gwarancji cokolwiek to tu znaczy...

...odnotowuję pytając zarazem w niezawinionym przez pytającego pytaniu, na ile i na kogo mogły by w tej sytuacji  liczyć nadwiślańskie elity polityczne...

...gdyby przyszło choćby tylko hipotetycznie co do czego niech by tylko w wirtualnym monologu przy prowincjonalnym kontuarze baru...

...nie znajdując przy tym już dziś na nie oczywistej jeszcze do niedawna odpowiedzi...

:-(

sobota, 26 lipca 2014

...dwa wcale nie weekendowe cytaty...

...pierwszy...

"…Ale wole jednak niedouczonych często (i nabierających dopiero kompetencji na urzędzie) ludzi, którzy – lepiej lub gorzej – przeciwstawiali się komunie i nie dali się uwieść (kupić) komunistycznej władzy …” – pisze profesor Staniszkis…" - pisownia oryginalna

źródło: "Post okazjonalny na marginesie:" by T.L. z lipca 2013 roku

...i drugi...

"...Polska bez Kaczyńskich, Tusków, Rydzyków, Macierewiczów i całej reszty, wydalonej przez jelito grube peerelu, może istnieć.

Bez sprawnej armii, wywiadu i kontrwywiadu, bez poprawnie funkcjonującego aparatu urzędniczego, sądowniczego, policyjnego, nie..." - pisownia oryginalna

źródło: "Wordpress" - available only to members z datowaniem na kwiecień 2008 roku

...sobie a Muzom na marginesie...

źródło: "Polskie Radio pl"

:-(

wtorek, 15 lipca 2014

...o racji stanu sobie a Muzom...

...w przypomnieniu treści datowanej na wrzesień 2009 roku...

źródło: "Wordpress" - available only to members

"…no, minister może mieć przez chwilę medialną rację, ale równie zasadne jest stwierdzenie, że nadwiślańska prowincja odgrywa marginalną rolę w globalnym rozrachunku, co wydaje się bliższe prawdy, a w połączeniu z intensywną transfuzją euro aplikowaną przez Unię stwarza pozór kolejnego cudu nad Wisłą, tym razem gospodarczego…

…nie ja jestem w końcu ministrem i to nie mój problem, choć nie mam nic przeciwko temu, by to on, a nie ja, miał rację…

…w języku dyplomatycznym, Kwiatuszku, zwrot „…co skłoniło inne państwa europejskie do przemyślenia stanowiska…” znaczy nic więcej ponad to, że państwa te nie miały wyboru i to jest właśnie polityka bez niedomówień…

źródło: "Gazeta Wyborcza PL"

…zauważ, że nic się w zasadzie nie zmieniło od lat ’20 ubiegłego wieku w definiowaniu racji stanu państw znaczących w Europie…

…co do satysfakcji i uwiarygodnienia moich ekstrawaganckich opinii, to nie jest to dla mnie szczególnie, ani w ogóle ważne…

… w końcu ten news świadczy o chęci przyspieszenia pewnych, nieuchronnych procesów przez zainteresowanych, co w konfrontacji z poziomem intelektualnym nadwiślańskich elit i wynikających z tej przesłanki braku umiejętności poprawnego postrzegania przez nich procesów politycznych w najbliższym otoczeniu może tylko martwić i małe to pocieszenie, że nie dotyczy to specjalnie mnie, a Waszego pokolenia i następnych…

…dopisek z 15 września:

…i tak, jak wyimaginowaną mocarstwowość II Rzeczpospolitej zweryfikowały wydarzenia kilkunastu dni września ’39 roku, tak i prawdopodobnie w ciągu kilku, kilkunastu nadchodzących miesięcy tubylcze elity z nadwiślańskiej prowincji zostaną brutalnie wybudzone z sennego mirażu znaczenia w dzisiejszej Europie i Świecie, z tym że…

…o co właściwie panu D. chodzi, to ja nie wiem:

źródło: "dziennik pl"

„…Davies przyznaje, że przedwojenna Polska była rządzona autorytarnie, ograniczała demokrację, stosowała brutalne metody wobec mniejszości, a szczególnie po 1935 roku zdradzała wyraźne narodowo-szowinistyczne tendencje, szczególnie wobec Żydów i Niemców…”

…i dalej:

„…Jeśli prof. Ferguson szuka analogii dla przejawów dyskryminacji na tle rasowym i narodowościowym w Polsce, to powinien zadać sobie pytanie, czy były one gorsze od tych, które przed II wojną światową stosowano w USA lub w Irlandii, bądź też czy ograniczenia demokracji w przedwojennej Polsce były istotnie gorsze niż brytyjska polityka w Indiach – sugeruje autor „Bożego Igrzyska”…”

…a przecież to takie proste:

…sęk w tym, że były, a nie jakie były…

… bowiem punktem wyjścia dla współczesnych, nadwiślańskich awanturników politycznych była do cna zakłamana wizja niepokalanego narodu zbawców Żydów, Litwinów, Ukraińców, Czechów, bohaterów ratujących Brytyjczyków, Francuzów i resztę cywilizowanego świata przed grożącą i im, i jemu, totalną zagładą za przyczyną hitlerowskich Niemiec i – szczególnie – stalinowskiej Rosji…

…i co ?..

…ano nico, ten szczególny rodzaj fetyszyzmu historycznego, jakim w polskim wariancie jest historyczna nekrofilia uprawiana ochoczo przez politycznych dewiantów, nie przysparza Narodowi splendoru, że nie wspomnę o poważaniu, powadze i poszanowaniu…

…ten nieszczęsny Katyń…

…i w tym przypadku miara intencji polityka jest prosta:..

…z jednej strony mamy tragedię tysięcy rodzin wpisaną w politykę międzynarodową z przed siedemdziesięciu lat, z drugiej decyzje instytucji państwowej, jakim jest Narodowy Fundusz Zdrowia, skazujący na niewymowne cierpienia i w końcu śmierć arbitralnie wybierane grupy obywateli, najczęściej dzieci lub ludzi starych, za których losy z urzędu odpowiedzialny jest prezydent, premier, minister, poseł i senator w sposób szczególny tu i teraz…

…odpowiedzialność ?..

…bez przesady, to sprawa możliwości… – odpowie z trybuny sejmowej jeden z drugim…

…a ja mu na to:..

…no właśnie…

wtorek, 1 kwietnia 2014

...post w formalnej poprawności...

...z deklaracją programową wirtualnych monologów prowincjonalnego poety barowego...

"...bez jakichkolwiek, osobistych odniesień, czy też powiązań środowiskowych z wymienianymi tu i ówdzie z nazwiska osobami powtórzonymi za prasowymi źródłami, będącymi w zasadzie jedyną inspiracją do kolejnych wpisów, niezbyt odległych gatunkowej idei literatury faktu w jej odmianie agresywnej, prowokującej do zmiany optyki postrzegania współczesności na podobieństwo „Palmy” autorstwa pani Joanny Rajkowskiej, stojącej na rondzie Charles’a de Gaulle’a w Warszawie, która po latach okazała się być nadzwyczaj trafnym, wręcz zniewalająco precyzyjnym opisem współczesnej Polski, w pełni zasługując tym na miano jej nowego symbolu (…)…" 

...odnotowany na marginesie publicznego wystąpienia premiera Pospolitej, pana Donalda Tuska...

"- Zależy nam na tym, by Polska zabezpieczona była wojskiem, a nie tylko zdaniami zapisanymi w traktacie - powiedział Donald Tusk. Premier skomentował w ten sposób wypowiedź Radosława Sikorskiego, że w Polsce mogłyby stacjonować dwie dywizje amerykańskie."

źródło: "Gazeta pl"

...noszącego w jeszcze do niedawna obowiązującej historycznie formule nie tylko europejskich zachowań politycznych znamiona krytycznego naruszenia racji stanu poprzez jednostronną próbę wymuszenie na sojusznikach wprowadzenia ich wojsk na terytorium państwa nie będącego faktycznie w tej chwili w stanie bezpośredniego zagrożenia...

...bowiem uczestnictwo w sojuszu to jedno...

...a amerykańskie [!] dywizje stacjonujące na terytorium Polski, to zupełnie inna sytuacja...

...wbrew (kuriozalnym) intencjom pomysłodawców czyniąca między innymi (à rebours) z poświęcenia śp. pułkownika Kuklińskiego nic nie znaczący i niczego nie zmieniający, godny pożałowania epizod...

...piszę, stawiając w tym miejscu powodowany stosowną przez wzgląd na osobę pana premiera oględnością narracyjną kropkę.

:-(

wtorek, 3 września 2013

Short post w kwestii katastrofy humanitarnej i zbrodni zdrady racji stanu:

Fakt...

źródło: "wprost"

...jak i ten przekaz...

źródło: "Gazeta pl"

...w myśl przysłowia "bliższa koszula ciału... wręcz zobowiązujący do publicznego oskarżenia odpadów po bywszym PRLu robiących współcześnie w nadwiślańskim kraju za elity o popełnienie zbrodni zdrady racji stanu...

źródło: "Blogger T.L."

...poprzez postrzeganie Państwa pisanego z dużej litery z mentalnie odziedziczonej po przysłowiowych "żniwiarzach z Treblinki" perspektywy...

...piszę w mantrycznym zapętleniu godnym aborygeńskiego zaklinacza deszczu.

:-(