Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sukcynit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sukcynit. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 stycznia 2014

Krótki wykład o rzemieślniczym kunszcie...

...w języku pinterestiańskim w nawiązaniu do cytatu "... Each piece appears as a gem like structure that is compelling as it is aesthetically pleasing..."...

broszka z cyklu "Drzewa" © by T.L. (fotografia autorska T.L.)

...i wszystko (powinno być w końcu) jasne: 

Nie należy mylić w niestosownej neoliberalno wolnorynkowej arogancji kreacji z... "prokreacją"...

...piszę sobie a Muzom bez linkowania wyjątkowo tym razem źródła inspiracji wirtualnego monologu.

niedziela, 22 grudnia 2013

Nic ponad, jak tylko...

...przez zbieg okoliczności - nie inaczej - bowiem za jego to przyczyną bursztyn kształtował moją codzienność przez z górą dobrych czterdzieści lat...

...czterdzieści lat pracy bez najmniejszego powodu, by ich się wstydzić - dodam kolejny raz...

z cyklu "skan starej fotografii" - broszka spod ręki T.L. sygnowana jako "Zamyślona"

...przed czym uchroniła mnie nie tyle nie istniejąca przez te wszystkie lata, wypracowywana dopiero współcześnie w godnym wzruszenia ramion intelektualnym znoju akademicko środowiskowych umysłów przy wtórze medialnej wrzawy "polska norma bursztynu"...

...a jej prawzór - równie "stary", jak sam bursztyn - zawarty w "Dekalogu"...

...odnotowuję powodowany niczym więcej, jak brakiem jakiegokolwiek śladu w "Google Images", a i gdziekolwiek indziej w Internecie też, dokonań powojennych - co najmniej dwóch - pokoleń nie tylko pomorskich bursztynników...

...w pozazdroszczeniu innym, których więcej, niż tylko godne uznania osiągnięcia są dostępne w różnego rodzaju zapisach na podobieństwo kija trzymającego w ryzach mających ochotę pisania od nowa historii etosu poszczególnych zawodów...

...a że posługuję się przy tym tylko prezentacją swoich prac ?

To proste:

Raz, że nie jest moim zamiarem napisanie czegokolwiek podobnego choćby w przybliżeniu monografii polskiego bursztynu lat 1945-1989...

...a dwa, to - okazało się - w praktyce dotarcie do innych źródeł wartych moim zdaniem odnotowania jest niezmiernie trudne, jeśli nie wręcz z różnych powodów już niemożliwe...

...prezentuję wiec to, co mam...

skan starej fotografii - z cyklu "Drzewa" sygnowane jako "Powiewy, poszumy" jeśli mnie pamięć nie zawodzi

...a i to zostało odkryte przypadkiem odczytanym w związku z tym za swego rodzaju zobowiązanie...

...z którego na swój sposób i w zgodzie z temperamentem prowincjonalnego poety barowego staram się wywiązać bez pretensji do kogokolwiek, a już na pewno nie do trójmiejskich...

..."ubijaczy bursztynowej piany", którym w dowód nieustającej sympatii dedykuję z życzeniami powodzenia zamieszczony poniżej kabaretowy majstersztyk w ponadczasowym wykonaniu pana Sempolińskiego...



...skracając sobie tym czas oczekiwania na stosowną porę wychylenia pierwszej szklaneczki tego, przedświątecznego weekendu.

(w pośredniej kontynuacji wpisu "Skreślone na marginesie artykułu prof. Sławomira Fijałkowskiego:" i innych w tym temacie)

czwartek, 19 grudnia 2013

Skreślone na marginesie artykułu prof. Sławomira Fijałkowskiego:

Wbrew pozorom treści pomieszczonych tu i ówdzie w kolejnych wpisach bardzo sobie cenię współczesnych akademików, a już szczególnie doktorów i profesorów robiących w pocie czoła za autorytety w przestrzeni mainstreamu sztuk pięknych...

- nie znających dziś żadnych granic swojej grządki w myśl konceptu, że florystka to też artystka, tylko o tym nie wie (...), nie wspominając o nawlekaczach syntetycznych koralików na sznurki -

...którzy z powodzeniem za każdym razem potrafią mnie rozbawić dosłownie do łez swoimi publicznymi wystąpieniami, jak to zrobił ostatnio pan profesor Sławomir Fijałkowski, dziekan Wydziału Architektury i Wzornictwa Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku artykułem pomieszczonym w witrynie "amber com pl" pod fikuśnym tytułem "Bursztyn + Design - kiedyś, dzisiaj i w najbliższej przyszłości"...

źródło: "amber com pl" - zacytowano z odwołaniem do Art.29 Prawa Autorskiego

...co rozumiem w swojej barowej prowincjonalności tak, że pan profesor programowo ma w głębokim poważaniu może i nie całą historię gdańskiego bursztynu, ale jego najbliższą przeszłość zawiniętą "...w kwiatki-potworki z oksydowanego srebra..." to z całą pewnością...

...w przeoczeniu - a pewnie raczej w niewiedzy - że to właśnie one stanowiły o fenomenie sukcesu rynkowego bursztynowego Feniksa odrodzonego z powojennych popiołów i mroków stalinowskiej smuty...

...kreując markę zwaną wtedy potocznie niezbyt poprawnie "barokiem", po który począwszy od wzorcowni sopockiego "Art Regionu", a kończąc na Centrali Handlu Zagranicznego "Remex" ustawiały się kolejki kupców z całego świata...

broszka bursztynowa z cyklu "Drzewa" spod ręki T.L. (lata '80 ubiegłego wieku, skan starej fotografii) dopełniona przez jej pierwszą właścicielkę  podtytułem "Głowa Meduzy"

...piszę w przekonaniu równym pewności, że wzięte wszystkie razem firmy wymienione w tekście przez pana profesora jako wiodące, wspierane do tego finansowo przez państwo w projekcie "Polski Bursztyn"  i wszelkiej maści dizajnerów podniesione do kwadratu z pomnożeniem przez dowolnie dobraną liczbę nie powtórzą nigdy tego sukcesu, bowiem...

...ale to temat na inne już opowiadanie, którego do tego nie mam zamiaru pisać błądząc już myślami wokół nadchodzącego weekendu i Świąt...

...poprzestając na nieuniknionej w tym przypadku, pozagrobowej satysfakcji z przyznania racji mojej, skromnej osobie przez przypadkowego czytelnika tego wpisu za dwadzieścia, pięćdziesiąt a może i sto lat...

...napiszę tylko jeszcze sobie samemu na koniec w przypomnieniu na dobranoc pozornego dziś truizmu, że bez przeszłości nie ma przyszłości...

...a jeśli jakaś i jest, to tylko taka na podobieństwo jednopłciowych małżeństw niezdolnych z przyrodzenia do jakiejkolwiek, sensownej z punktu widzenia poprawnie zdefiniowanego interesu branży (pro)kreacji...

...nie inaczej.

pośrednio w kontynuacji "Nie tyle, że warte, a wręcz należne odnotowania:"