Pokazywanie postów oznaczonych etykietą afera taśmowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą afera taśmowa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 czerwca 2014

...w kontynuacji cyklu "The Monkey Cage" PL *...

...sprawozdaniem pana Wiesława Władyki z czwartkowej konferencji prasowej PM Pospolitej, Donalda Tuska...

"Po wczorajszych zajściach w redakcji „Wprost” premier wystąpił na porannej konferencji prasowej, by skonfrontować się z chyba po raz pierwszy tak jednoznacznie niechętnymi mu dziennikarzami. Nie ma co się zresztą dziwić, gdyż wielogodzinny spektakl w redakcji „Wprost”, ukazujący – mówiąc górnolotnie – konflikt między władzą a wolnością słowa, nakręcił dodatkowo atmosferę, która od kilku dni i tak była bliska wrzenia..."

źródło: "Polityka"

...prezentującym swoiste kuriozum godne mojej, ulubionej ostatnio sentencji H.L. Menckena mówiącej o tym, że demokracja to cyrk w małpiej klatce...

...kuriozum zawartego w próbie powiązania upublicznienia przez redakcję "Wprost" treści pozyskanych z przestępczego źródła (czego póki co nikt jeszcze nie kwestionuje) nagrań...

...z wolnością słowa...

...co jest okazją do przypomnienia art.12 "Prawa prasowego"...

...artykułu zobowiązującego dziennikarza do ochrony dóbr osobistych i interesów informatora i innych osób...

"...działających w dobrej wierze..."

źródło: "Polskie Prawo" (dodano 20 czerwca 21:25 CEST)

...czego inne redakcje, którym również proponowano bezinteresownie [!] ten bez wątpienia więcej niż atrakcyjny medialnie materiał jakoś się nie dopatrzyły rezygnując z jego publikacji...

"...Z informacji podawanych na Twitterze przez niektórych dziennikarzy wynika, że nagrania były wcześniej oferowane innym redakcjom. - Podobno taśmy dostały też inne redakcje. Ciekawe rozumienie misji, zrezygnowanie z czegoś takiego - napisała blogerka Kataryna. - Też mam takie informacje o co najmniej jeszcze jednej redakcji - potwierdził współpracujący z „Wprost” Tomasz Sekielski, który jako jeden z niewielu czytał już cały artykuł z nowego numeru. - Dlaczego „Rz” omawia artykuł „Wprost”, a nie napisała swojego? Przecież dostali ofertę? - pytał Tomasz Szymborski, były dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”..."

źródło: "wirtualne media pl"

...zdając sobie zapewne sprawę, że wolność to przede wszystkim odpowiedzialność...

...odpowiedzialność tym większa, że tym razem nie za los osoby, instytucji i nawet nie partii politycznej...

...a państwa i narodu...

...o czym przekonają się w swoim czasie - raczej wcześniej niż później należy sądzić dodam - nie tylko redaktorzy "Wprost"...

...oby żyli jak najdłużej - życzę im przy tej okazji z całego serca...

...ale i bogu ducha winni (...) ich współobywatele również...

...wpis w żadnym razie nie ewangeliczny...

...jakby można było sądzić przez wzgląd na celebrowane dzisiaj przez moich nadwiślańskich współobywateli, rzymskich katolików, święto Bożego Ciała...

"...Przy okazji ujawnienia afery PRISM przez Edwarda Snowdena, znaczna część opinii publicznej, polityków, a także dziennikarzy uznała, że zasługuje na surowa karę, bo zdradził swoje państwo, a lojalność wobec państwa jest najważniejszą powinnością obywatela..."

...i dalej...

"...Trybunał w Strasburgu wielokrotnie wypowiadał się o granicach ochrony dziennikarskich źródeł informacji, w tym, o ochronie materiałów, które mogłyby te informacje zawierać. Generalnie linia orzecznicza jest taka, że pierwszeństwo ma ochrona źródeł, "chyba że jej przełamanie zostało usprawiedliwione istnieniem nadrzędnej potrzeby w interesie publicznym".

źródło: "Gazeta Wyborcza pl"


...w marginalnym dopełnieniu odautorskim zapisem, że...

...istotą  afery "Watergate" nie była treść podsłuchów, a posługiwanie się nim w końcowym efekcie nie inaczej, jak na (ponadpartyjną) szkodę Państwa pisanego z dużej litery...

...ostatecznie skutkując zabójczą deformacją demokracji poprzez kreację demona "czwartej władzy"...

...władzy, której reprezentanci nie pochodzą przecież ani z obywatelskich wyborów, nie są też ustanawiani przez sprawujących rządy pochodnych tej procedurze...

...mimo to stawiający się w uzurpacji ponad prawem boskim, zwyczajowym i tym stanowionym też rozsadzaniem i przesądzaniem o losach jednostek i milionów...

...w wymiarze lokalnym...

"...jest niczym innym, jak zbrodnią publicystycznego samosądu dokonanego nie tylko na tej nieszczęsnej "Ewie T." (...) w nieustającym "tańcu Chochoła" mentalnie powinowatych "żniwiarzom z Treblinki" odpadom po bywszym PRLu robiącym dziś w tej nieszczęsnej Pospolitej za wszelkiego rodzaju autorytety..."


...i globalnym...

"...The Sunday Times has blood on its hands..."

źródło: "...bo to się zwykle tak zaczyna:" by T.L.

...
:-(

wtorek, 17 czerwca 2014

...w wywiadzie udzielonym "Deutsche Welle"...

...pan prof. dr. Dieter Bingen, dyrektor "Deutsches Polen-Institut" w Darmstadt mówi *...

"...Jeśli chodzi o Rosję, to w tamtym kierunku chętnie wskazuje się palcem. Z drugiej strony nie wykluczam, że z zewnątrz, z zagranicy, także z Rosji, coś takiego byłoby możliwe. W każdym razie, można spekulować, jaki interes ma w ogóle Rosja w Europe Środkowej..."

źródło: "Gazeta pl Wiadomości"

...w dyplomatyczniej poprawności...

...która - dzięki Bogu kimkolwiek On jest - nie obowiązuje prowincjonalnego poety barowego w jego wirtualnych monologach natury nie tylko egzystencjalnej, ale i fenomenologicznej też (może i nawet przede wszystkim w nich)...

...dlatego pozwolę sobie uzupełnić komentarz pana profesora wskazaniem wprost z imienia i nazwiska również na Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, gdzie może i nie koniecznie zaraz sam lokator "The White House", ale kręgi (...) reprezentowane mniej lub bardziej jednoznacznie przez senatora McCain'a, są łatwiejsze w definicji interesu od rosyjskiej enigmy w tej kwestii...

źródło: "Z cyklu "Kto pyta, nie błądzi"..." by T.L.

...dlatego - jeśli przyjąć w dobrej wierze - że za tą prowokacją nie stoi żadna z istniejącej na pospolitej scenie politycznej partia...

...to w tej sytuacji wręcz pożądanym było by, by opozycja ograniczyła swoje reakcje na zdarzenie do więcej niż zwyczajowego minimum (...)...

...tak sądzę...

...nie inaczej, jak w wirtualnym monologu sobie a Muzom...

* ...i dalej...

DW (Deutsche Welle): Bardzo silnie zaakcentował Pan kwestię zaufania. Przecież nie tylko w polityce ważna jest zasada: kto sobie nie ufa, nie jest ostatecznie zdolny do podejmowania decyzji. Przecież, jak sam Pan powiedział, muszą istnieć miejsca, w których politycy mogliby swobodnie rozmawiać, wymieniać opinie. Wiemy przecież z doświadczeń demokracji europejskich, że objęcie tajemnicą pewnych informacji przynosi polityczne korzyści, zaś niedyskrecja jest niedocenianym zagrożeniem.

DB
 (Dieter Bingen): Absolutnie tak. Niedyskrecja, brak przestrzeni zaufania są zagrożeniami, ponieważ wtedy rozmowy mogą się odbywać tylko publicznie, bo wypracowywanie decyzji i wymiana poglądów w ogóle nie są możliwe. Od kilku lat prowadzimy dyskusję w związku z działalnością NSA i demaskatorem Edwardem Snowdenem, w której chwali się upublicznienie wszystkich akt służb wywiadowczych jako miernika demokracji i otwartości społeczeństw, co na pewno się nie stanie. Jeśli wszystko będzie upubliczniane, pozbawimy się wartości demokratycznych, praw do decydowania o naszej przestrzeni prywatnej, Wtedy będziemy żyć w realiach orwellowskiego roku "1984" do trzeciej potęgi, bo już nie będzie, jak u Orwella jednego Wielkiego Brata, lecz będą oni operowali globalnie...."

źródło: "Deutsche Welle"