Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gertrud Höhler. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gertrud Höhler. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 marca 2013

...dobre, ale off target:

"A new biography of Angela Merkel published yesterday has revealed that the German chancellor is one-quarter Polish, with a grandfather from Poznan..."

źródło: "The Irish Times"

Co jest na pewno subtelniejsze od...

źródło: "The Wall Street Journal - Europe" via T.L. Blogger"

...ale nie warte więcej, jak w najgorszym przypadku może tylko kilku % straty głosów choćby z braku jakiegokolwiek innego, możliwego do zaakceptowania współcześnie wyboru, co piszę bez zbędnego w tej sytuacji, a i niestosownego odwoływania się do cywilizacyjnie wrodzonego rozeznania interesu państwa w nierozdzielnym połączeniu z interesem własnym niemieckich wyborców, nie wspominając o z gruntu chybionych zarzutach...

"...Kornelius zwraca jednak uwagę, że Merkel nie oferuje odpowiedzi na dylemat, przed którym stanął jako pierwszy Otto Bismarck - "Niemcy są za małe, by zdominować Europę, ale za duże, by wpisać się w równowagę sił"...

...bowiem nie musi - współczesna Europa, to nie Europa czasów Otto Bismarcka, a "nie musi" wcale w przypadku pani kanclerz Angeli Merkel nie znaczy, że nie oferuje, problem tylko w tym, że należy chcieć, lub potrafić to dostrzec...

źródło: "Wordpress via T.L. Blogger" - opublikowane w Maju 2011 roku

...z marginalnym, stosownie sytuacyjnym przypomnieniem, że w tej części Europy to szlachta pruska szukała swoich rodowodów w słowiańskich praprzodkach, a nie odwrotnie - ród żony Otto von Bismarcka z domu von Puttkamer wywodził (bezzasadnie zresztą) swoje pochodzenie z pomorskich Święców znaczących wiele w czasach formowania się polskiej państwowości pod panowaniem Władysława Łokietka, co okazało się w historycznym potwierdzeniu bezdyskusyjnie pomyślne dla państwowości Prus, a dziś, w kontynuacji i Niemiec...

...bowiem lepszy nawet słowiański praprzodek od żadnego, co jest wyróżniającą cechą nadwiślańskich elit z niespodziewanego awansu społecznego z takimi, a nie innymi skutkami dla współczesnej RP, ale to już historia na inne opowiadanie.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

To może „Niemiecka Wiosna”?

Ale niewczesne żarty na bok:

 źródło: "The Wall Street Journal - Europe"

Wewnątrzpartyjny "problem" CDU to dziś kwestia marginalna, Niemcy bowiem w wymiarze narodowym stają przed wyborem istotniejszym, bo determinującym ich los w nadchodzących latach, jeśli nie dekadach, wyborem pomiędzy suwerennością a opacznie definiowaną demokracją dziś w Europie przez polityczne elity Francji i Wielkiej Brytanii utożsamianej z jej amerykańskim modelem w dziwacznym zapomnieniu, kto tu faktycznie powinien być uczniem, a kto nauczycielem.

Pod przywołanym artykułem zamieszczonym w witrynie "The Wall Street Journal" autorstwa Harriet Torry i Williama Boston czytelnik podpisujący się jako „Doug Cannon” zamieścił znamienny komentarz:

„This is what happens when you elect an unknown East German, brought up in communist system with no history of opposition to authoritarianism, to the post of great authority.”

Co jest skończenie oczywistą prawdą:

Żeby Barack Hussein Obama II, Mit Romney czy też Todd Akin mógł uchodzić za wielki autorytet świata polityki, to w Niemczech kanclerzem powinien zostać ktoś co najmniej podobny prezydentowi Francois Hollande i premierowi Davidowi Cameron.

I tylko dziekować Bogu – kimkolwiek On jest – że jeszcze tym razem dokonać wyboru będą mogli sami Niemcy, a nie politycy i stratedzy znad Potomac River jak to ma właśnie miejsce w Syrii.

(linked to)