Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRISM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRISM. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 sierpnia 2013

Post w żadnym razie weekendowy:

"...It is safe to assume that the warnings are based on intelligence information received from Internet messages and perhaps even coded phone conversations. This communication between senior al-Qaeda operatives is hard to decipher. Intelligence agencies, even the best and most experienced, misinterpret these missives from time to time. It is known that the Americans are not always able to decipher the messages, and that is precisely why they decided on the far-reaching measures, particularly in light of the fact that the timing of the planned terror attack and the identity of those who are supposed to carry it out remain unclear."

źródło: "Ynetnews"

...przywołuję zasmucającym cytatem w nawiązaniu do wpisu...

źródło: "Blogger T.L."

...i podobnych treści dokumentujących w fenomenologicznym monologu stan Ducha i intelektu euroatlantyckiej cywilizacji, "...która wije się współcześnie w agonalnych konwulsjach od przysłowiowej Wisły będącej historycznie przedmurzem Europy po symboliczną Potomac River bez nadziei już na skuteczną reanimację..." (źródło: "Post kulinarny: Casarecce z małżami...").

Piszę w przymusie odnotowania nie tyle oczywistej, bo przewidywalnej i nieuniknionej (...), psychologicznej wygranej al-Qaedy akurat w tej wirtualnej potyczce, co faktu zyskania przez Islam kolejnego szczebla moralnej przewagi nad Demonem kracji po ostatnich wydarzeniach w Egipcie...

:-(

wtorek, 18 czerwca 2013

W okazjonalnej reanimacji cyklu "The IT Tea Room":

Dlaczego w szczególny sposób gardzę Edwardem Snowdenem ?

Ano dlatego, że przedstawiany jest - i nie mam powodu, by w to nie wierzyć - jako wysokiej klasy specjalista IT od spraw bezpieczeństwa, przez co wszystko powiedziane wczoraj, mówione dziś i to, co zostanie jeszcze powiedziane przez niego jutro jest niczym innym, jak odrażająca manipulacją godną niczego innego, jak pogardy dlatego, bo w całej, swojej konstrukcji opartej na braku wiedzy ogółu o szczegółach - wypada dodać; niewiedzy naturalnej i zbędnej w codziennej praktyce korzystania z tej technologii, jak naturalną była niewiedza w czasach telefonii analogowej o możliwości podsłuchu rozmowy prowadzonej w pomieszczeniu, w którym znajduje się pozornie nieaktywny telefon.

Coś takiego było możliwe ?

Było, co nie znaczy, że w czasie rzeczywistym ktoś faktycznie podsłuchiwał setki, dziesiątki tysięcy albo miliony rozmów, tak jak i dziś - nawet gdyby bardzo chciał - nadal nie jest to możliwe, nie wspominając o tym, że jeśli z kolei ktoś bardzo chce być "kompletnie" anonimowym w Sieci, to ten sam "Microsoft" i inni, którzy udostępniają swoje zasoby państwowym agencjom bezpieczeństwa z tytułu oczywistej racji stanu, umożliwiają jednocześnie osobie korzystającej z ich oprogramowania i usług w zaawansowanym użytkowaniu prywatność porównywalna z tą, w świecie realnym...

...piszę w zamiarze przytoczenia kolejnego cytatu z archiwum "Stowarzyszenia Poetów Barowych" ( 2009 rok)...

"...…a niby czemu Microsoft nie powinien współpracować z NSA ?..


…przecież jego oprogramowanie stanowi o bezpieczeństwie państwa, a i o losach poszczególnych obywateli też i to nie tylko w USA, a w skali globalnej… (...)

...…taki Marc Rotenberg (szef organizacji Electronics Privacy Information Center) z racji zajmowanego stanowiska wydawało by się specjalista, sieje zamęt w umysłach milionów nie wiedzących nawet o istnieniu tej instytucji, nie mówiąc już o owocach jej współpracy z Microsoftem i ich rodzaju, a przecież sam chyba potrafi przejrzeć pliki akceleratora(?)… (źródło: "Wordpress" - available only to members)

  źródło: "Gazeta pl" - Listopad 2009 rok

...dokumentując min, że "rewelacje" Snowdena, to dla społeczności IT (i nie tylko dla niej) żadne rewelacje i "nic nowego pod słońcem" w codziennym znoju bieżącej kontroli wirtualnej rzeczywistości, racjonalnej oceny sytuacji i dokonywania wyborów w ostatecznym podejmowaniu decyzji zgodnie z podjętymi zobowiązaniami zawartymi w umowie o pracę, albo w kontrakcie zadaniowym w poprawnie zdefiniowanym interesie własnym, zawodowym i społecznym (obywatelskim)...

...domknięte stosownym uporządkowaniem ciągu zdarzeń zawartym w odnotowaniu, że Snowden nie uciekł z kraju, bo został uznany przed spodziewanym i nieuniknionym procesem za zdrajcę, ale uciekł, by nim zostać w złudnym przekonaniu o bezkarności, jeśli to zrobi poza bezpośrednią jurysdykcją stanową albo federalną, czego zresztą sam nie ukrywa...

"...Snowden also said that he had to get out of the United States before the leaks were published by the Guardian and Washington Post to avoid being targeted by the government..." (źrodło: "CNN" z 17 Czerwca 2013 roku)

...w żenujących w tej sytuacji próbach wykreowania siebie - wbrew oczywistym faktom - na bohatera narodowego...

"...The U.S. government "predictably destroyed any possibility of a fair trial at home" by "openly declaring me guilty of treason," Snowden said.

Snowden, who is believed to be in Hong Kong, also wrote that the truth about surveillance programs he disclosed will come out, and "the U.S. government is not going to be able to cover this up by jailing or murdering me."

(...)

piątek, 14 czerwca 2013

W zapożyczeniu od Güntera Grassa...

..."Im Krebsgang" w monologicznym przypomnieniu sobie o niezamierzonej niestosowności niedopowiedzeń:

Dlaczego zatem uważam, że Microsoft, Skype, Yahoo, Google, Youtube, Facebook, AOL i Apple wespół z PRISM, to w żadnym razie ani wielki, ani mały brat z orwellowskim rodowodem ?

Ano dlatego, że korzystanie z każdej z tych usług i wszystkich ich razem jest dobrowolnym wyborem, a kontakt z PRISM ma miejsce niejako tylko na własne życzenie internauty (...) w przeciwieństwie do choćby takiego...

...nadwiślańskiego systemu SIM (elektroniczny System Informacji Medycznej) zintegrowanego z ePUAP (elektroniczna Platforma Usług Administracji Publicznej)...

źródło: "ePUAP"

"... dokumentacja przetwarzana w ramach SIM będzie udostępniana w ramach platformy ePUAP..." źródło: "zdrowie abc com pl"

...który w swojej istocie jest niczym innym, jak nie tylko literackim, a wręcz z definicji akademickiej przykładem "Wielkiego Brata", tego orwellowskiego właśnie, przez to, że nie ma żadnej możliwości, ani wyboru by funkcjonować poza nim z wszystkimi, możliwymi konsekwencjami takiego stanu rzeczy...

...wyobraźmy sobie bowiem na ten przykład, że pani Lidii Geringer de Oedenberg (przywołanej tylko w narracyjnej kontynuacji - z żadnego innego powodu) przytrafi się jakaś krępująca dolegliwość, co nie jest przecież żadnym "końcem świata" i zdarza się w najlepszych rodzinach - nie w obecności jednak "Wielkiego Brata" kryjącego się pod postacią nadwiślańskiego systemu SIM:

Tu informacja ta będzie dostępna setkom, jeśli nie tysiącom państwowych urzędników w taki, lub inny sposób w nieskończoność nawet po jej śmierci - oby żyła jak najdłużej.

Będzie miał do niej dostęp nie tylko kompetentny w leczeniu przypadłości lekarz, ale i jej dentysta, urolog, chirurg i okulista, a i prawdopodobnie policjant z drogówki też...

I żadnym pocieszeniem, a tym bardziej rekompensatą za totalną inwigilację zawartą w tym systemie (...), nie będzie na pewno dla mnie w staromodnym, tradycyjnym poszanowaniu jego prywatności jednoznaczne w końcu rozstrzygniecie narodowego dylematu zawartego w pytaniu, czy pan Kaczyński jest, czy nie jest pacjentem jakiegoś psychiatry.

Nie bez powodu piszę "w staromodnym, tradycyjnym poszanowaniu", bowiem wbrew obowiązującej dziś, potocznej opinii, w historii cywilizacji euroatlantyckiej nigdy i nigdzie nie funkcjonował państwowy, totalny nadzór nad członkami wspólnoty i to nie z braku możliwości technicznych, czy organizacyjnych, a w dobrze pojętym interesie własnym rządzących, czy to byli włoscy faszyści, hitlerowscy narodowi socjaliści, czy też w końcu rosyjscy komuniści praktykujący totalitaryzm ideologiczny, ale zawsze z mniejszym lub większym poszanowaniem obywatelskiej sfery prywatności, bez niej bowiem nie może funkcjonować poprawnie żadna wspólnota narodowa...

...o słuszności czego - jak "dobrze pójdzie" ministrowi Boniemu, pani Lidii Geringer de Oedenberg i reszcie ferajny z ulicy Wiejskiej i okolic - przyjdzie się przekonać zapewne już niebawem nie tylko temu, czy tamtemu, a milionom.

:-(

(w pośredniej kontynuacji wpisu "Niby drobiazg, a cieszy:")

Niby drobiazg, a cieszy:

"Matrix istnieje..."

Pisze euro posłanka, pani Lidia Geringer de Oedenberg...

źródło: "na:temat"

...co mnie akurat mało obchodzi (...), ale już to...

"...Amerykańskie służby mogą w każdej chwili namierzyć każdego. Podsłuchiwać, sprawdzać maile, hasła, numery kart kredytowych..."

...owszem, bo jest bzdurą, wręcz zawstydzającym kłamstwem głoszonym publicznie w jakimś stopniu, pośrednio niejako i w moim imieniu (pani Lidia Geringer de Oedenberg reprezentuje Polskę w Brukseli), a na to przyzwolić milczeniem nie mogę.

Jak i na to też...

"...Udostępniający nam swoje usługi Microsoft, Skype, Yahoo, Google, Youtube, Facebook, AOL i Apple - to XXI wieczni donosiciele..."

...wiedziony tą niczym nie skrępowaną nonszalancją ignorantki w swobodzie chybionych osądów na pokuszenie napisania w monologicznej wzajemności rodzajowej niestosowności o nierozłączności pewnej profesji z kobiecością idącej w parze z fraszką o drabinie do kariery.

Tym bardziej, że - okazuje się - jeszcze i dziś można inaczej...

"...The decision to arm the opposition was prompted by rebel losses rather than by U.S. confirmation, announced yesterday, that Assad’s forces had used chemical weapons, according to the official familiar with the move..."


źródło: "Bloomberg"

...choćby tylko pomiędzy wierszami w oczywistym interesie własnym firmy i dobrego samopoczucia jej pracowników.

Niby drobiazg, a cieszy - i nie napiszę "nie wiedzieć czemu", bo "wiedzieć"...

(w pośredniej kontynuacji wpisu "Nineteen Eighty-Four ?")

czwartek, 13 czerwca 2013

Nineteen Eighty-Four ?

© by T.L.
Wystarczy spojrzeć na kalendarz, by stwierdzić, że to bzdura:

Dziś mamy 2013, choć czytając medialne odcinki "Edward Snowden Story" można faktycznie odnieść wrażenie, że to czasy panowania nad światem naszych praprzodków - bez obrazy - "Neandertalczyków", co ma bowiem to nieszczęsne oprogramowanie "PRISM" z encyklopedyczną definicją pojęcia "orwellowski" lub "Wielkim Bratem" ?

Nic. "PRISM" nie jest ani jednym, ani drugim nie czyniąc też przy tym nikomu w żaden sposób jakiejkolwiek krzywdy posądzając bezpodstawnie kogokolwiek o cokolwiek byle oskarżyć.

To dość proste z istoty w swoich prapoczątkach oprogramowanie z rodowodem datowanym okolicami 1970 roku, działające w uproszczeniu na podobieństwo każdej, internetowej wyszukiwarki uzupełnione ściśle zdefiniowanymi procedurami w wypadku reakcji na wykryty przez maszynę (w żadnym razie nie człowieka) keyword "bomba", "zabić prezydenta", "wysadzić" i tak dalej, i temu podobnymi, skąd jeszcze daleka droga do pełnej, systematycznej kontroli IP źródła uznanego za potencjalne zagrożenie i czytania tym razem już  przez analityka każdego maila, podglądania video rozmów i całej reszty, i to raczej już nie analityka zatrudnionego przez prywatną firmę, a etatowego pracownika służb federalnych.

Tyle wiele obiecująca teoria. W praktyce nadspodziewanie szybko "PRISM" utracił priorytet narzędzia operacyjnego (...), stajać się w praktyce jednym z wielu elementów systemu prewencji (wczesnego rozpoznania) o tyle dość kłopotliwym w użyciu, że wraz z rozrostem Internetu wymagającym coraz większych mocy obliczeniowych, przez co znakomicie nadającym się do pozbycia się go przez instytucje państwowe w outsourcingu za stosunkowo niedużą sumę  w relacji do filtrowanego współcześnie ogromu danych...

...filtrowania praktycznie mało efektywnego w odniesieniu do takich choćby organizacji, jak al-Qeada, czy jej podobnych (...), choć z powodów formalnych, zawartych w obowiązkach państwa (...) zasadnie kontynuowanego, nie naruszającego przy tym ponad funkcjonującą w przestrzeni cywilizacyjnej normę wyznaczoną poziomem osiągnięć technologicznych współczesności czyjejkolwiek prywatności nie wspominając o wolności...

...a jeśli ktoś tak sądzi, to równie dobrze za takie narzędzie należało by też uznać każdą maszynę współcześnie sortująca fizyczne przesyłki pocztowe, która potrafi bezbłędnie rejestrować i kojarzyć w pary i grupy kto do kogo pisze i co wysyła (kartki, listy, paczki, przekazy pieniężne...).

Co nie zmienia w żaden sposób zasadności nazwania Snowdena zdrajcą...

...zdrajcą podwójnie godnym pogardy, bowiem zdradził nie inaczej, jak dla sławy i uznania, jakim cieszy się twórca "WikiLeaks"...

...podążając jego śladem w pewności nagrody może nie zaraz w postaci wystąpienia na sesji ogólnej Narodów Zjednoczonych, ale zmiany swojego statusu to i owszem:

Przestał być anonimowy trafiając na pierwsze strony medialnych przekazów na równi z Paris Hilton, Madonną, Justin Biberem, Hillary Clinton i Shreckiem...

...a czy pozostanie tam równie długo, jak Assange ?

Wątpię, bowiem w kolejce ustawiają się już następni...

...piszę w dopełnieniu irracjonalnym przekonaniem, że wśród nich nie ma Rosjan, a już na pewno Chińczyków.

Tak sądzę w swojej barowo poetyckiej arogancji.

Coś pominąłem ?

Jeśli tak, to tylko to, że nie wystarczy samo czytanie Orwella, ale należny jeszcze rozumieć co on napisał, by z czasem nie okazało się, jak to miało miejsce z "Animal Farm", że "Napoleon" to równie dobrze Bernard Madoff, albo... Mark Zuckerberg, a "Folwark..." to współcześnie Stany Zjednoczone Ameryki, Francja, Grecja albo Cypr...

...jak ktoś nie daje temu wiary, to niech zapyta mieszkającego tam "Boksera", albo - jeszcze lepiej - jakiegoś "Benjamina", którego jeszcze tu i ówdzie można spotkać, choć to gatunek już na wymarciu,  bo nie objęty żadnym programem ochrony z oczywistych powodów.

(linked to "Why the NSA whistleblower fled to Hong Kong" ? - ktoś pyta...)