Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NFZ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NFZ. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 marca 2026

...panie Szulc

 czytając przypadkiem

"NFZ zaciska pasa. „To racjonalizacja, nie cięcia” — zapewnia wiceprezes [Jakub Szulc], ale pytania o kolejki wracają"...


pozwolę sobie odnotować otwartym tekstem adresowanym do NFZ który pan reprezentuje

i do Rzecznika Praw Pacjenta

i minister - oops! ministerki zdrowia w rządzie Donalda Tuska Jolanty Sobierańskiej-Grendy

...Proszę o wskazanie podstawy merytorycznej i wyników analiz bezpieczeństwa pacjentów, na podstawie których NFZ uznaje, że lekarz POZ nie posiadając specjalizacji z radioterapii onkologicznej jest w stanie zapewnić bezpieczny nadzór nad pacjentem po procedurze SBRT, wymagającej  niechby tylko zaawansowanej umiejętności różnicowania zmian popromiennych od wznowy nowotworowej.

...to na początek

co będzie dalej? - dobre pytanie na które tymczasem odpowiem...

pożyjemy, zobaczymy ale

...jeśli się nie opamiętacie nie liczył bym z Waszej strony na to, że będzie... 

elegancko i...

kameralnie

tymczasem już tylko dopowiem

...[...] Jako pacjent bezpośrednio dotknięty tymi zapowiedziami, z najwyższym niepokojem przyjmuję informację, że mój dalszy nadzór onkologiczny mógłby zostać przejęty przez lekarza POZ. Pragnę podkreślić, że procedura SBRT jest jedną z najbardziej precyzyjnych i jednocześnie wysokodawkowych metod radioterapii. Jej specyfika polega na tym, że w trakcie obserwacji po leczeniu niezwykle trudne jest radiologiczne odróżnienie zmian popromiennych od wznowy nowotworowej. Wymaga to:

specjalistycznej wiedzy z zakresu radioterapii onkologicznej,

doświadczenia w ocenie obrazowej specyficznych zmian po SBRT.

Lekarz podstawowej opieki zdrowotnej, nawet przy najwyższej kompetencji, standardowo nie dysponuje żadnym z tych elementów. Nie posiada specjalizacji z radioterapii onkologicznej, a jego codzienna praktyka nie obejmuje różnicowania zmian popromiennych od wznowy w obrazowaniu po wysokodawkowej radioterapii stereotaktycznej.

W związku z powyższym, działając na podstawie art. 7 ustawy z dnia 6 listopada 2008 roku o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 581), zwracam się z następującymi pytaniami:

Czy Rzecznik Praw Pacjenta dysponuje informacją, na jakiej podstawie prawnej oraz na jakich analizach bezpieczeństwa pacjentów opierają się planowane zmiany organizacyjne zakładające przeniesienie nadzoru nad pacjentami po radioterapii SBRT płuca na lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej?

Czy w ocenie Rzecznika Praw Pacjenta przeniesienie nadzoru nad pacjentem po SBRT na lekarza POZ który nie posiada wymaganych kompetencji z radioterapii onkologicznej  nie stanowi naruszenia prawa pacjenta do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej (art. 6 ww. ustawy) oraz prawa do bezpieczeństwa w procesie udzielania świadczeń zdrowotnych?

Czy Rzecznik Praw Pacjenta podjął lub planuje podjąć działania w celu zweryfikowania, czy zapowiadane zmiany nie doprowadzą do przerwania ciągłości leczenia pacjentów onkologicznych pozostających w trakcie aktywnego nadzoru specjalistycznego?

W przypadku gdy zmiany te zostaną wprowadzone – jakie mechanizmy nadzoru i jakie gwarancje bezpieczeństwa przewidziano dla pacjentów takich jak ja, którzy według wytycznych klinicznych powinni pozostawać pod opieką radioterapeuty onkologicznego przez okres pięciu lat od zakończenia leczenia?

Jestem pacjentem po leczeniu radykalnym zatem oczywistym powinno być dla zainteresowanych tą sprawą instytucjonalnie, że nie mogę pozostać obojętny wobec sytuacji, w której nazwa „racjonalizacja” może przykrywać działania prowadzące do realnego obniżenia standardu opieki onkologicznej i przerzucenia odpowiedzialności za skomplikowany nadzór specjalistyczny na lekarzy bez odpowiedniego zaplecza diagnostycznego i merytorycznego...

tymczasem na tym dopowiedzeniu poprzestając panie Szulc - powtórzę; tymczasem...


czwartek, 25 kwietnia 2013

...już nawet nie pod okrytym ponurą sławą "Arbeit macht frei"...

Nie darzę sympatią Palestyńczyków w ich wzajemnych relacjach z Izraelem (...), a już na pewno nie ufam ich "adwokatom" na arenie międzynarodowej, co nie znaczy, że w naturalnym biegu zdarzeń ze wszystkim się z nimi nie zgadzam:

"...The UN Human Rights Council special rapporteur, Richard Falk, has provoked outrage by claiming in an essay in Foreign Policy Journal that American foreign policy was to blame for the Boston marathon bombings. (...) "The American global domination project is bound to generate all kinds of resistance,"... 

źródło: "The Telegraph"

I to nie dlatego, że - jak by mnie pewnie nazwali seksualnie sprawni inaczej - jestem amerykanofobem, o czym pozornie tylko zaświadczały by również moje kolejne posty, a dlatego, że mój zaawansowany doświadczeniem obiektywizm faktograficzny...

...zobowiązuje do uznania racji, których w innych sytuacjach nigdy bym nie zaakceptował nie pozostawiając innego wyboru bez względu na to, jak bardzo bym tego chciał w zrozumieniu rozpaczy niewinnych w Afganistanie, Iranie, Libii, Syrii, Mali...

...i patrząc przy tym samemu na śmierć lub poniewierkę z wyroku krajowego Narodowego Funduszu ZdrowiaZakładu Ubezpieczeń Społecznych i innych instytucji stanowiących o losach nie tylko nadwiślańskich obywateli na podobieństwo "Anioła Śmierci" na rampie KL Auschwitz-Birkenau pod szyldem współczesnego Demona kracji - bo na pewno już nawet nie pod okrytym ponurą sławą "Arbeit macht frei" - nie mającego nic wspólnego ani z ideą demokracji, ani kapitalizmu w żadnym przejawie swojego działania.

:-( 

poniedziałek, 11 marca 2013

...działający wspólnie i w domniemanej zmowie:

"Z zaleceń wydanych przez NFZ dotyczących limitów finansowania leczenia chorych na nowotwory krwi wynika, że w momencie, gdy choroba (np. ostra białaczka szpikowa) zaczyna się cofać, Fundusz przestanie płacić za podawane w ramach terapii ratującej życie leki..."

źródło: "Wprost"

Artykuł 160 Kodeksu Karnego w §1 stanowi:

"Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3" 

A w §2:

"Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5." 

W przypadku – jak to tu ma miejsce – jeśli sprawcą jest instytucja państwowa, to w pierwszym rzędzie odpowiedzialność ponosi zarządzający nią (aktualnie Agnieszka Pachciarz)...

źródło: "WP PL"

...potem minister resortu któremu ona podlega (aktualnie Bartosz Arłukowicz)... 

źródło: "se pl"

...w końcu premier (aktualnie Donald Tusk) w pierwszej kolejności...

 źródło: "se pl"

... dalej współrządzące partie, Sejm, Senat RP i prezydent tejże (aktualnie Bronisław Komorowski) działający wspólnie i w domniemanej zmowie (…) na szkodę obywateli państwa z narażeniem ich na bezpośrednie zagrożenie utraty życia. 

Proste i oczywiste ?

Aż nazbyt…

środa, 12 grudnia 2012

Spécialité de la maison: piróg po dycholandzku:

„…To zaskakująca informacja. Jeszcze we wrześniu prezes LOT-u Marcin Piróg mówił, że kondycja finansowa spółki na tle innych europejskich przewoźników jest dobra. I podkreślił, że patrząc na finanse firmy, nie ma absolutnie żadnego zagrożenia upadkiem LOT…” 

źródło: "Wyborcza biz"

A mnie w nieustającym, wirtualnym monologu zaskakuje zaskoczenie zainteresowanych każdym, kolejnym zdarzeniem mającym miejsce w Pospolitej, czy to będzie afera „Amber Gold”, zwolnienia pracowników „Fiata” w Tychach, działania NFZ, sądów, prokuratury, szpitali, MSZ i innych ministerstw, sejmu, senatu, rządu w końcu w przekonaniu, że trwająca już ponad dwadzieścia lat nauka układania państwowej „kostki Rubika” powinna przecież przynieść jakieś, choćby mizerne efekty.

Bowiem mimo wszystko nie chcę przyjąć za obowiązującą i zobowiązującą myśli, że współczesne, nadwiślańskie elity to jednak faktycznie zbieranina z doboru naturalnego programowych ćwierć inteligentów z genetyczną deformacją postrzegania państwa odziedziczoną po mierzwie społecznej wyciągniętej za komuny z obywatelskiego niebytu oszukując pewnie tym  sam siebie wbrew faktom, co dokumentuje przywołanie wirtualnej publikacji z Października 2010 roku w temacie firmy "LOT" i jej (ówcześnie) nowego prezesa:

"…nielot wystartował…

Zainspirowany taką oto publiczną informacją:

„…51-letni dzisiaj Marcin Piróg jest uznawany za jednego z najlepszych polskich menedżerów. Jest wszechstronnie wykształcony. Ukończył MSc (Mechanical Engineering) na Politechnice Lotaryńskiej w Nancy we Francji, potem zrobił MBA na jednej z najlepszych europejskich szkół biznesu i zarządzania INSEAD (Institut Européen d’Administration des Affaires) w Fontainebleau, następnie Advanced Management Program — 8 -tygodniowy kurs zarządzania dla zaawansowanych menedżerów na Harvard Business School w Bostonie w Stanach Zjednoczonych…” 


źródło: "Rzeczpospolita pl" z 29 Października 2010 roku

…pomyślałem, że warto ją uzupełnić, wtrącając odautorskie „trzy grosze” niejako w nawiązaniu do pomieszczonego nie tak dawno wpisu zawierającego passus “odpady z międzynarodowych korporacji”:

…niewątpliwie jeden z lepszych w Dycholandzie ekspertów w dziedzinie kreowania własnego wizerunku, poza tym nic więcej, jak megaloman z aż nieprzyzwoicie przerośniętym ego (…)…

…jednym z istotnych mankamentów dysfunkcyjnych wymienionego jest brak umiejętności chęci (…) do utrzymywania poprawnych relacji interpersonalnych (…) w przedsiębiorstwie z nieuniknionymi konsekwencjami takich zachowań dla firmy, jej właścicieli i (ewentualnych) akcjonariuszy.

Z oczywistych powodów szczegóły jego kariery zawodowej w „Carlsberg Polska”, jak i gdzie indziej, opatruję znakiem (…), każdy bowiem fakt i opinia wyrażona publicznie w tej sprawie była by niestosownym przekroczeniem zasad dobrych praktyk obowiązujących w przestrzeni zarządzania informacją dotyczącą podmiotów gospodarczych, zadowalając jednocześnie zasadne oczekiwania postronnych ogólnie dostępną treścią:


„…Po stronie porażek (w oryginale link do strony "mediamikser pl" aktualnie nieaktywny "404")  firmy należy jednak zapisać brak marki w segmencie mainstream i rosnący dystans w stosunku do dwóch głównych konkurentów – Kompanii Piwowarskiej i Grupy Żywiec.”

Mam nadzieję, że przytoczona wyżej opinia zostanie poprawnie odczytana przez czytelników zainteresowanych tematem, zważywszy na czas, miejsce i formę jej prezentacji.

W intencji nie jest także próbą dyskredytacji kogokolwiek, a już na pewno nie nowego prezesa krajowych linii lotniczych, którym życzę jak najlepiej z nadzieją, że zostanę kiedyś, w przyszłości, ich pasażerem.


……………………………………………………………………

To zapytasz zasadnie po co w ogóle o tym piszę?

Jak zawsze z pamiętnikarskiej rzetelności, jak i faktu, będącego „tajemnicą Poliszynela”, przewidywalności losów pupilka – powiedzmy – Fortuny, na długo przed tym, nim napisano cokolwiek o jego kandydaturze w „Rzeczypospolitej”…

…pewnie też nie bez znaczenia jest ślad powidoku mentalnego, nawiązującego do szerzącej się w sferach dycholandzkich elit z urojenia epidemii alkoholizmu i innych, z istoty swojej dyskretnych, przypadłości…

Poza tym nie tylko dzieci w czasie deszczu się nudzą…