prowincjusza czytającego po latach "czarno na białym" kompetencyjno źródłową[1] autoryzację treści monologu[2] "dedykowanego" ładny szmat czasu temu pani Janinie Ochojskiej
założycielce i wieloletniej prezes "Polskiej Akcji Humanitarnej" która
z przejęciem gdzieś pisała albo opowiadała o tym jak buduje
studnie /chyba/ w Sudanie Południowym
na co ja że tym nieprzemyślanym działaniem krzywdę
Murzynom robi że
sami mogli by te studnie wiercić, nawadniać pola i zbierać plony ale
mają inne plany - chcą do Europy...
na gotowe (...) - łatwiej sięgnąć po "kokosa ze stragana niż włazić za nim na palmę"...
skwitowałem wówczas w skrócie "murzyńską politykę"...
i tu mógłbym dopowiedzieć parafrazą znakomitego tekstu pana Wojciecha Młynarskiego
"...Ha ha ha ha ha ha ha ha!!! Co to się działo, co się działo! Pospolitej pół ze śmiechu sie skręcało i skręciło by do końca biednych ludzi, gdyby wreszcie się poeta nie obudził... Bo miewamy często głupie sny, ale potem się budzimy i:"
...czytamy
"...Afrykę nie od dziś wykorzystuje się jako scenę dla białych fantazji o heroizmie. Kontynent ten biali traktują jako miejsce, gdzie mogą poczuć się potężni i uprzywilejowani. Mogą wydać się sobie szlachetnymi zbawcami. Bez względu na najszlachetniejsze nawet, deklarowane intencje podbudowanie białego ego przy wykorzystaniu Afryki to działanie o charakterze kolonialnym..."
i dalej
"...Dla wielu ludzi Zachodu wolontariat w Afryce to raczej przeżycie emocjonalne ze śladowymi ilościami białego przywileju. Zaspokaja ich apetyt na „zrobienie czegoś dobrego”. Bo przecież poczucie zrobienia czegoś wartościowego wzbogaca emocjonalnie.
W takiej sytuacji pytanie, czy potrzebujący rzeczywiście w szerszej perspektywie na tym skorzystają, staje się zbędne [...]
Bezrefleksyjnie „niosąc pomoc Afryce”, pomimo najlepszych intencji, można wyrządzić szkody i wzmocnić uprzedzenia.
Wyciągnięcie ręki do kogoś w potrzebie pokazuje nam samym, jak doceniamy ludzkość i jak bardzo jesteśmy gotowi pomagać.
Jednak ten pozornie dobry odruch w kontekście Afryki zawsze był historycznie związany z kwestiami rasy i białej supremacji: czasem bezczelnie i otwarcie, czasem jako skutek uboczny np. wolontariatu...." - j.w. /interlinie T.L./
ale dopowiadanie czegokolwiek było by w egzystencjalno fenomenologicznej poprawności monologu z gruntu chybione...
Black już tu są i
próbują zachęceni bezradnością white ustanowić w Europie /i za Atlantykiem.../ swoje [...]
afrykańskie rządy...
pracą od podstaw - pouczaniem "mnie" pomnożonego przez miliony co mam czytać, jak do nich się zwracać, jakiej muzyki słuchać, co publicznie mówić i pisać, z czego się śmiać w kabarecie i jakie dowcipy opowiadać...
Makumba[2] - African Music School (2021, official)
...
[1] "James Omolo studiował w Kenii, Indiach i Polsce. Jest założycielem fundacji Africa Connect, prezenterem radiowym i aktywistą. Autor książki The Beast: White Supremacy." - j.w.
[2] ...szukałem, nie znalazłem - pewnie był opublikowany na "Google+" co znaczy że przestał istnieć. W zamian linkuję inny który powinien panu Omolo przypaść do gust...
[4] "...[była] drugim [w Afryce] obok Abisynii niepodległym państwem w podzielonej kolonialnie Afryce. Jej konstytucja wzorowana była na amerykańskiej. [...] Powszechnie myślano, że nowy kraj będzie dla dawnych niewolników [z amerykańskiego Południa] prawdziwym rajem.
Niestety, jak się okazało, nie wszyscy mieszkańcy nowego państwa mogli z „rajskich” warunków korzystać. Osadnicy, którzy w większości spędzili życie ciężko pracując na plantacjach bawełny, odtworzyli u siebie hierarchiczny świat białego Południa. Tylko, że tym razem to oni znaleźli się na miejscu panów, a do roli niewolników sprowadzili ludność miejscowych plemion.
Przybysze z Nowego Świata nazwali się Amerykano-Liberyjczykami (Americo-Liberians) i ogłosili, że tylko oni są obywatelami kraju. Pozostali mieszkańcy, czyli… 99 procent populacji Liberii, nie mieli praw obywatelskich. „Według przyjętych ustaw ta reszta to tylko tribesmen (członkowie plemion), ludzie bez kultury, dzikusi i poganie” – pisał Kapuściński..." - źródło własne Facebook
"...Jest to najstarsza republika w Afryce. Powstała w wyniku umowy między Amerykańskim Towarzystwem Kolonizacyjnym a autochtonami, podpisanej w 1821 roku. Dzięki niej wyzwoleni niewolnicy ze Stanów Zjednoczonych mieli osiedlić się w tej części kontynentu, na wykupionych przez Towarzystwo terenach, i żyć w zgodzie z 18 plemionami tubylczymi. Początkowo Liberia była zależna od Stanów Zjednoczonych. 26 lipca 1847 roku Amerykanoliberyjczycy uchwalili konstytucję, jednocześnie deklarując własną niepodległość. Nazwa kraju pochodzi od łacińskiego słowa liber – „wolny”..." - za "Wikipedią"
głos "Black Lives Matter" zabrzmiał faktycznie na tyle głośno i wyraziście że i ja go przy prowincjonalnym kontuarze baru aż za dobrze usłyszałem...
- white pisany z małej litery, obalanie pomników, "palenie narodowych bibliotek", Mozart, Beethoven, Mahler, Wagner, Sienkiewicz i na koniec "Murzynek Bambo" ? - i...
"poszły konie po betonie"...
efekt "Makunby" jakiegoś "Big Cyca" przy tym to...
drobiazg ale
rozumiem - trudno Wam, nadwiślańskim aktywistom "Black Lives Matter" działających pod szyldem "Stowarzyszenia Polaków Pochodzenia Afrykańskiego" cokolwiek innego znaleźć...
Wasza murzyńska
"...Krzywda, rasizm i wyzwiska, jakich biały Polak nigdy nie doświadczy..." ? - makumba czyli
od dziś dla mnie za pani przyczyną to samo co
w innych okolicznościach "gay shit" znaczy
czyli po naszemu "pedalskie gadanie" - to nie przygana a laurka...
dobry z pani trener międzykulturowy[1] - Polak /white/ nigdy nie doświadczył krzywdy, rasizmu i wyzwisk takich jak Wy Black rodacy doświadczacie ? - socjologiczno obyczajowa makumba do kwadratu
zapytaj pani polskiego Żyda, Ukraińca, Kaszuba, Ślązaka, rzymskiego katolika, chromego, rudego, grubego albo chudego, dziecka "wieśniaka" w mieście albo "miastowego" na wsi ale
darujmy sobie oczywiste oczywistości...
"po pyskach prać i patrzyć czy równo puchnie" za co innego
"...w polskiej komunikacji publicznej kolonializm jest odtwarzany i prezentowany zarówno w tekstach, jak i w obrazach. Takie rasistowskie postrzeganie Afryki i jej mieszkańców, jak to zawarte w piosence i klipie Big Cyca, pokazuje, jak silnie osadzony jest w Polsce fundament kolonialny, na którym opiera się wyobrażenie Afryki..." - j.w.
...i nie będzie to w żadnym razie nadwiślański rasizm
nawet i nie radykalnie narodowo patriotyczny obowiązek a
świętością nienaruszalne zobowiązanie względem antenatów którzy popełnili obcy nam Polakom grzech splamienia wojskowego munduru hańbą zdrady
zdradą Napoleona
/w jego reprezentacji imperialno kolonialnej Europy/
w imię słusznej sprawy
"Za Wolność Naszą i Waszą" na Haiti gdzie stanęli po stronie Murzynów w czasie ich powstania - rewolucji lat 1790 - 1804 do stłumienia której na antypody zostali wysłani i
tam zostali bo jako zdrajcy nie mieli po co do Europy wracać...
idealiści - gdyby dziś na własne oczy zobaczyli co haitańscy Murzyni po opłaconej sowicie naszą krwią ich niepodległości
z Haiti przez minione 217 lat zrobili to
pewnie usiedli by pod palmą pani Joanny Rajkowskiej stojącej w Alejach Jerozolimskich
i zapłakali
nad własną głupotą
"...w polskiej komunikacji publicznej kolonializm jest odtwarzany i prezentowany zarówno w tekstach, jak i w obrazach..." ? - powtórzę...
i spuentuję
makumba...
"Makumba SKA...
łolelele..."...
[1] "...dr Margaret Amaka Ohia-Nowak – trenerka międzykulturowa i antydyskryminacyjna. Konsultantka języka inkluzywnego. Współredaktorka Słownika Empatycznego Języka Polskiego. Badaczka językowych przejawów rasizmu w polszczyźnie. Wykładowczyni w Wyższej Szkole Europejskiej im. Józefa Tischnera w Krakowie. Członkini Stowarzyszenia Polaków Pochodzenia Afrykańskiego i Stowarzyszenia Nigdy Więcej." - j.w.