Pokazywanie postów oznaczonych etykietą multicultural identity. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą multicultural identity. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 grudnia 2014

...pozwolę sobie odnotować...

...na marginesie bieżących zdarzeń, że...

...dąć w fanfary demokracji należny z ostrożna...

...bowiem - jak uczy historia - każde nierozważne i mocniejsze w nie zadęcie potrafiło w przeszłości aż nazbyt często uczynić z nich "trąby jerychońskie"...

"...About 4,500 counter-demonstrators marched through the city under the slogan "Dresden Nazi-free", warning that there was no space for racism and xenophobia in the country that perpetrated the Holocaust..."

źródło: "AFP" via "Yahoo! News"

...w przypomnieniu, że hitlerowski narodowy socjalizm i pochodne jemu monstrum potworności zbrodni Holokaust znajduje swoje źródło w mniej lub bardziej umotywowanym poczuciu upokorzenia wspólnoty po I Wojnie Światowej warunkami kapitulacji dopełnionym chaosem demokracji weimarskiej...

...w żadnym razie jednak podręcznikowo poczuciu (...) nie urojonym...

...które w poprawności cywilizacyjnej doświadczeń minionych setek lat powinno być moderowane, a nie mniej lub bardziej świadomie podsycane...

...bez niestosownego wypominania akurat pani Merkel, że to nie narody sprowadzają na manowce swoich przywódców...

...a odwrotnie...

"German Chancellor Angela Merkel told a gathering of young members of her conservative Christian Democratic Union (CDU) party this weekend that the "multikulti" concept – where people of different backgrounds would live together happily – does not work in Germany.

At "the beginning of the 1960s our country called the foreign workers to come to Germany and now they live in our country," said Ms. Merkel at the event in Potsdam, near Berlin. "We kidded ourselves a while. We said: 'They won't stay, [after some time] they will be gone,' but this isn't reality. And of course, the approach [to build] a multicultural [society] and to live side by side and to enjoy each other ... has failed, utterly failed."

The crowd gathered in Potsdam greeted the above remark, delivered from the podium with fervor by Ms. Merkel, with a standing ovation. And her comments come just days after a study by the Friedrich Ebert Foundation think tank (which is affiliated with the center-left Social Democratic Party) found that more than 30 percent of people believed Germany was "overrun by foreigners" who had come to Germany chiefly for its social benefits."

źródło: "The Christian Science Monitor" - "Germany's Angela Merkel: Multiculturalism has 'utterly failed'"
by Matthew Clark (October 2010) via "...jeśli w witrynie "Al Jazeery" pan Paul Hockenos pyta..." by T.L.

...to oni wiodą je na pokuszenie nie zawsze w pełni świadomi dokąd...

"...Chancellor Angela Merkel has cautioned Germans against falling prey to any form of xenophobic "rabble-rousing", while other lawmakers have deplored the new "pin-striped Nazis" - źródło j.w. "AFP" via "Yahoo! News"

:-(

poniedziałek, 6 maja 2013

Na marginesie procesu w Monachium (München):

"...Many of the country’s partners abroad are also following it as a test of Germans’ ability to come to terms with their modern, multicultural identity..."

źródło: "The New York Times"

No tak: Jak "modern", to powinno być takie oczywiste, ale czy do końca jest, a jeśli tak, to czy aby na pewno tylko nie dla wygody i dobrego samopoczucia zainteresowanych to "Neo-Nazi" ?

Tak myślę, co ośmielam się napisać uposażony historycznie w powody nie pozwalające posądzić mnie komukolwiek o sympatie nazistowskie, a już na pewno nie neonazistowskie - tu dodam, że tak, jak i inne neo (neokapitalizm, neoliberalizm, neo demokracja...).

Niemcy pojmowane jako wspólnota narodowa - tak jak i inne narody Europy (świata też) - nigdy nie pozwolą zniewolić się obcym im kulturowo, a i cywilizacyjnie również, przesadnie licznym i do tego uzurpacyjne agresywnym tożsamościowo wspólnotom emigracyjnym, co jest nie tyle nawet ich prawem naturalnym (Niemców), ale atawistycznym, instynktownym odruchem samoobrony plemiennej mającej zawsze miejsce w sytuacjach przekroczenia niedookreślonej (? - piszę bez przekonania) "czerwonej linii" przez przybyszów, a już na pewno w sytuacjach prawnego lub istytucjonalnego przymusu zastąpionego dziś konwencją poprawności politycznej, czego sam doświadczałem wędrując swego czasu ulicami jeszcze wtedy Berlina Zachodniego i doświadczam dziś tu, w Polsce (na szczęście marginalnie) spotykając idącego środkiem chodnika ostentacyjnego prowokatora, któremu wbrew wychowaniu i przekonaniom nie ustępuję jednak z drogi przypłacając to za każdym razem dyskomfortem sytuacyjnego pytania o nieprzekraczalne dla mnie granice zachowań, na które - mam nadzieję - nie będę musiał w praktyce nigdy odpowiedzieć, co już samo w sobie jest zatrważająco niepokojące...

...jak i to, że ktoś w imię jakichś kuriozalnych pseudo racji chce mnie pozbawić stanowiących o mojej tożsamości świąt, społecznych zachowań, czy też obyczaju w błędnym przekonaniu, że zaakceptuję w końcu i przyjmę za swoje przysłowiowe już w tych okolicznościach "rytualne zarzynanie barana" na ulicy po której raczkowałem, szedłem pierwszy raz do szkoły, na pierwszą randkę, chodziła moja babcia i dziadek, wędrowały procesje wielkanocne i pochody pierwszomajowe i w końcu mnie ją zawiozą kiedyś na cmentarz...

Co piszę, jak zawsze w zasmuceniu przyznawaniem racji przez kolejne zdarzenia mające miejsce dzień po dniu monologicznym zapiskom prowincjonalnego poety barowego w przekonaniu o co najmniej niestosowności tej sytuacji...

...przekonaniu dopełnionym przestrogą przed szukaniem zbyt łatwych wyjaśnień odwołaniami historycznymi, a jeśli już, to z przypomnieniem, że niemiecki narodowy socjalizm był obywatelską odpowiedzią na Republikę Weimarską...

:-(

I żeby w tak delikatnej materii wszystko było do końca jasne:

Zbrodnia polityczna nie jedno ma imię, i to bez względu na rzeczywiste lub przypisywane jej źródła, nie widzę bowiem żadnej różnicy pomiędzy afgańskimi i pakistańskimi ofiarami dronów, tragedią narodów Libii, Syrii i Tuaregów, a ofiarami Breivika, skrajnie prawicowych ataków na Romów, Turków i kogo tam jeszcze, śmiercią siostry pięciolatka, który dostał broń w prezencie od rodziców, zamachem w Bostonie...

źródło: "Huffington Post"

...nie dlatego, że jestem ślepy, ale dlatego, że jej nie ma, o czym zaświadcza już prawie 600 postów w większości temu własnie poświęconym w nieustającym, wirtualnym monologu prowincjonalnego poety barowego w egoistycznej intencji spokoju sumienia.