Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomasz Nałecz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomasz Nałecz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 lipca 2014

...dwa teksty z odzysku plus jedna fotografia sobie a Muzom...

Luty 2010 roku:


…w końcu pisać każdy może, tak jak i śpiewać…
…tańczyć też, czego przykładem jest najnowsza premiera w „Operze Bałtyckiej”…
…”Chopiniana”…
…te krople deszczu na szybie…
…jakie to romantyczne…
…mistrz Fryderyk by się popłakał…
…ze śmiechu…
…takie „…niana” jakie czasy…

…ponoć ten, jakiś Weiss twierdzi, że jest ojcem i matką gdańskiego baletu…

…zważywszy na mój wiek i miejsce w którym żyję nic już nie jest w stanie mnie zadziwić…

…ani balet uliczny na scenie operowej, ani Izabela Łęcka paradująca w negliżu, co pewnie – w zamiarze reżysera – ma publiczności pomóc w określeniu chwilowych preferencji seksualnych Wokulskiego, eksponując przy tym efektownie dramat Rzeckiego zakochanego bez pamięci, i bez wzajemności, w Stasiu, który nie rozumie z kolei swojej, mrocznej fascynacji Julianem (inny teatr, inne nazwisko, ale intelekt tożsamy)…

…tu czuję się zobowiązany, by napisać, że przedstawienia „Lalki” nie widziałem i nie mam zamiaru oglądać…

… kreślę jego istotę z imaginacji licząc poniekąd na to, że wyjdę na durnia, a to z kolei wyszło by na dobre szeroko rozumianej twórczości współczesnej, więc warte jest tej ceny…



Zarzekałem się, że nie będę już pisał o IT, ale przecież blog to nie Talmud, ani Biblia:
Z dziurami w produkcie Microsoftu jest trochę tak, jak ze złym cholesterolem…

…są same w sobie neutralne, ale jakże medialne…

…na równi z profesorem Nałęczem powołanym na stanowisko doradcy naszego prezydenta, druha Bronka i, również profesor, Staniszkis, która jest dla mnie wyjątkiem od reguły pięknie starzejących się intelektualistek:

„…I, po drugie, nie potrafią docenić drzemiącej w ludziach potrzeby wielkości…”

…stwierdza w kontekście stanu zapaści delirycznej jej idola, pozostałego przy życiu Kaczyńskiego, w zamiarze wcale nie zabawnej sugestii, jakoby ten stan był skutkiem niecnych działań byłych ubeków i współczesnych agentów służb wszelakich… 

…cóż…

…świadomość istnienia w ludziach potrzeby wielkości jest podstawowym narzędziem pracy „ludzi służb” – jak to pani ich ślicznie i trafnie nazywa – jak niegdyś gęsie pióro, potem stalówka, wieczne pióro, długopis, maszyna do pisania, w końcu klawiatura komputera jest narzędziem pracy profesora, z tą różnicą, że byle agent ubezpieczeniowy posługuje się swoim narzędziem biegle, na podobieństwo kowala machającego młotkiem, w przeciwieństwie do współczesnych profesorów, szczególnie tych, znad Wisły (…)… 

…taki choćby prof. Nałęcz komplementujący naszego prezydenta, pana Bronka, porównaniem do Talleyranda, uchodzącego w oczach samych Francuzów za politycznego cwaniaka, cynika i wiarołomcę… 

Fakt, coś w tym jest, ale nie to, co profesorek miał zapewne na myśli…

Wielkość Maurycego polegała na postrzeganiu przez niego Francji jako wartości nadrzędnej, godnej każdej ofiary – króla, Rewolucji, cesarza, w końcu samego siebie (…), że nie wspomnę o motłochu, przed którym nasz pan Bronek – pospołu z resztą ferajny z otoczenia premiera z nim samym na czele – trzęsie portkami, kompensując sobie tą, żenującą u polityka przypadłością, składaniem zabawnych deklaracji w sprawie rafinerii…
……………………………………………………………………………

Po `89 roku nie było w Polsce ani rewolucji, ani ewolucji.

Była totalna rozpierducha, początek trwającej już dwie dekady destrukcji państwa – jego Instytucji i Ducha, co oczywiście pozwala roić co poniektórym o mianie Odnowiciela, ale są to tylko rojenia, bowiem dziś na odtworzenie czegokolwiek potrzeba czasu (…), a tego za mało w wymiarze jednej kadencji… 

…potrzeba czasu, ludzi i metody, patrzenia na świat właśnie oczyma Talleyranda, Bismarcka, Dzierżyńskiego, potrzeba prac fundamentalnych, bowiem fundament państwa został doszczętnie zdewastowany…

…została podcięta aorta kontynuacji i kraj dogorywa dławiąc się własną krwią i ścierwem.

Tu nie pomoże już nawet najlepiej napisana „instrukcja obsługi windy do nieba” (…), szczypta nadziei tli się w ostrej jeździe „windą na szafot”, do tego jednak potrzeba i wprawnego windziarza, i kata…

…ludzi formatu Talleyranda i jemu podobnych…

…ludzi służących gorącym sercem i chłodnym umysłem Państwu…

…nie czczych komplementów prawionych w pseudo makiawelicznej manierze przez intelektualnego prowincjusza powołanego by służyć radą Prezydentowi Pospolitej, nie panu Bronkowi…

(...)

oryginał © by T.L. w adaptacji © domowego archiwum autora postu (też T.L. zbiegiem okoliczności)

...będąca zawartością prezentacji streszczeniem istoty zatraconego już (dosłownie) nieodwracalnie theatrum mundi przemijających i minionych pokoleń...

...zawartością, której treść już nigdy i przez nikogo współcześnie (a i w przyszłości też) nie zostanie do końca trafnie rozczytana, choć każdy jej detal i wszystkie one razem stanowią temat na niejedno opowiadanie...

(...)

niedziela, 3 marca 2013

...niezawiniona przez Pana Boga śmierć dziecka hańbi jej bezpośrednich i pośrednich sprawców jednako:

Jeśli mnie pamięć nie zawodzi, to już kilka razy pisałem, że Wy obywatelu Nałęcz to jesteście z tych, co powinni milczeć, bo jak już coś powiecie, to przy Was ten przysłowiowy gołąb, co o parapet wychodzi na orła:

"...- Mam dłuższą pamięć niż poseł Hofman. Tego typu tragedie zdarzały się przy wszystkich rządach - zwrócił uwagę doradca prezydenta Tomasz Nałęcz. Jego zdaniem trzeba sprawdzić, kto konkretnie zawinił, a nie obwiniać ministra za śmierć dziecka. - Szukałbym winnych, a nie odwoływał prezydenta czy ministra - mówił...

źródło: "Gazeta pl"

Co w kontynuacji upoważnia mnie, bym z kolei napisał, że też pamiętam - w końcu większość życia przeżyłem w "najweselszym baraku sowieckiego gułagu" - dlatego uposażony w kompetencje własnego doświadczenia rozsądzam jednoznacznie i ostatecznie w tej, wołającej wprost o pomstę do Nieba sprawie:

Nie musi pan, a i nie powinien daleko szukać winnego, wystarczy rano popatrzyć w lustro, bowiem zachowania instytucjonalne w oczywisty sposób są niczym innym, jak wprost pochodną zachowań i systemu wartości elit, a już na pewno tych, sprawujących od z górą już dwudziestu lat władzę w Pospolitej in corpore przy wsparciu takich autorytetów, jak choćby kawaler „Orła Białego” (a może współcześnie poprawnie „kawalerka” ?) Agnieszka Holland...

źródło: "University of Michigan"

...i jakże nie doceniona jeszcze formalnie z urzędu prezydenckiego Monika Olejnik bez zadawania niewczesnych pytań...

źródło: "Notatki"

...z pominięciem niejako przez starą sympatię prowincjonalnego światowca, za jakiego przyszło na stare lata uznać blogera, pana Daniela Passenta.

Jestem nawet skłonny uwierzyć w weekendowym, upojnym uniesieniu, że towarzystwo wzajemnej adoracji z ulicy Wiejskiej i okolic jeśli nawet nie z serca, to w dobrze pojętym interesie własnym stara się kochać po równo wszystkich tubylców Nadwiślańskiej Prowincji, ale tymczasem dziś, tu i teraz wygląda na to, że ta miłość przypomina do złudzenia istotę związków jednopłciowych, gdzie nie ma już nawet ustawowo matki i ojca, a jest tylko rodzic pierwszy i drugi z zatraceniem w tej sytuacji cywilizacyjnej klarowności podziało ról, kompetencji i odpowiedzialności:

Ojciec zapładnia, matka rodzi i oboje wychowują wsparci konstytucyjnymi zobowiązaniami państwa, którego są obywatelami...

…ale nawet i wtedy niezawiniona przez Pana Boga – kimkolwiek On jest - śmierć dziecka hańbi jej bezpośrednich i pośrednich sprawców jednako z imienia i nazwiska, a bezpośrednio sprawujących władzę w dwójnasób...