Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Justin Bieber. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Justin Bieber. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 kwietnia 2014

W czasach świetności cywilizacji europejskiej...

...wszystkie drogi prowadziły do przysłowiowego Rzymu...

...dziś prowadzą do Waszyngtonu...

"...“This is a political balancing act,” said Kenneth Briggs, the noted religion writer. “Unfortunately, the comparisons are invidious. John opened up the church to the world and J.P. II began to close it down again, make it into a more restricted community, putting boundaries up.”

źródło: "The New York Times"

"When he’s not embarrassing himself at home, Justin Bieber is making an ass of himself abroad. The “Baby” singer insulted most of Asia this week by posting a selfie taken in front of Japan’s Yasukuni Shrine, where soldiers including war criminals from World War II are enshrined.."

źródło: "Daily News"

"In actuality, how Turks and Armenians, as the owners of this common history, can together, through dialogue and empathy, reach a just memory of the tragic events of 1915, which occurred during the great human sufferings of World War I, is already being examined thoroughly and in all its dimensions. In this context, our proposal to establish a Joint Historical Commission, also reflected in the Turkish-Armenian Protocols, remains on the agenda."

The quotation is from the Turkish Foreign Ministry's press release regarding the US Senate Foreign Relations Committee's recent resolution on the Armenian genocide..."


źródło: "Al Jazeera"

...z widocznymi tego stanu rzeczy konsekwencjami...

- Gdzie Rzym, gdzie Krym ? - zapyta może ten i ów co bardziej dociekliwy...

...na co ja w języku pinterestiańskim...

"...fajrant" cartoon by T.L.

...

p.s.

...wczoraj na "Skype" W. wyznał, że nie zawsze rozumie, co to ja czasami właściwie takiego piszę...

...na co ja, że to nie mój problem, tylko mój blog...

...osobisty, jak podpaska higieniczna...

photo by T.L.

...w swojej, wirtualnej istocie na tyle użyteczny, że wart codziennego zachodu...

czwartek, 24 kwietnia 2014

..."according to the rules..." domykam wątek...

...cytatem z archiwum prowincjonalnych poetów barowych wziętym...

"…nie wiem, nie rozstrzygam czy Milton Friedman z premedytacją, czy może z intelektualnego zaniedbania nie zauważył zmiany pokoleniowej elit w Ameryce i jej pochodnych na świecie, adresując (nie pierwszej świeżości zresztą) koncepcję monetaryzmu nie pokoleniu wyrosłemu z ziarna „Mayflower”, nie elitom Bostonu i Filadelfii, nie pokoleniu budowniczych zapory „Hoovera” w końcu, a zdeprawowanemu poprawnością polityczną motłochowi, nuworyszom i hollywoodzkim trefnisiom nie do końca zdającym sobie sprawę z faktu i konsekwencji rzeczywistego kształtu Ziemi…

…tu czuję się zobowiązany wyjaśnić Pampersom nie obznajmionym z ekonomicznym abecadłem i ideologicznymi meandrami, że dziś nieodparty urok tej idei polega na zwolnieniu sprawujących władzę z obowiązku myślenia, obowiązku podejmowania decyzji (…) i w końcu odpowiedzialności za cokolwiek poza zobowiązaniem względem partyjnych kolesi i rodziny utrzymania się przy władzy…

źródło: "Bloger T.L." - dodane dziś do oryginalnej treści przez T.L.

…czego oczywistą konsekwencją jest pozbawienie i Ciebie, i mnie, was młodych i nas starych atrybutu obywatelskości, odarcie z godności, uprzedmiotowienie, zdegradowanie do roli towaru uczestniczącego w grze rynkowej na równi z węglem, zbożem, T-shirtami made in China, metalami szlachetnymi i odpadami wtórnymi…"

źródło: "Wordpress" - available only to members, post datowany na marzec 2011 roku

...powodowany niczym innym, jak tylko narracyjną rzetelnością...

"......zawsze jednak w przekonaniu i intencji, że Amerykanie zasługują na coś więcej, nie tylko na to, by być lupanarem globalnej wioski...

...z wszystkimi takiego stanu rzeczy konsekwencjami dla nich samych...

...i dla świata...

...co do reszty istoty tego przekazu, to już tylko czas pokaże, czy demokracja - nie tylko amerykańska - jest na tyle silna, by "cofnąć bieg zdarzeń" zabójczych dla niej...

...zdarzeń, wydaje się, nieodwracalnych."

źródło: "Blogger T.L."

...mając ku temu okazję...

"...“So we’ll leave it to others to comment on Mr. Bieber’s case, but we’re glad you care about immigration issues. Because our current system is broken. Too many employers game the system by hiring undocumented workers, and 11 million people are living in the shadows,” wrote the White House in a statement on its Web site last week.

(...)

According to the rules, “the White House may decline to address certain procurement, law enforcement, adjudicatory, or similar matters properly within the jurisdiction of federal departments or agencies, federal courts, or state and local government in its response to a petition.”

źródło: "The Washington Post"

:-(


środa, 29 stycznia 2014

Fakt, ale...

"...By midday Wednesday (1700 GMT), a petition on the White House website calling for the deportation of the Canadian-born teen idol had garnered 103,000 names -- easily surpassing the threshold of 100,000 signatures required for presidential consideration.

źródło: "The White House - We the People" screenshot z 30 stycznia 08:00 CET

"We the people of the United States feel that we are being wrongly represented in the world of pop culture," says the petition, created by one "J.A." in Detroit on January 23, the day Bieber was busted in Miami Beach for impaired driving and illegal drag racing in a flashy Italian sports car.

"We would like to see the dangerous, reckless, destructive and drug-abusing Justin Bieber deported and his green card revoked. He is not only threatening the safety of our people but he is also a terrible influence on our nation's youth. We the people would like to remove Justin Bieber from our society."

źródło: "AFP" via "Yahoo! Celebrity"

źródło: "petitions whitehouse gov"

...o tym też już pisałem, choć przy pozornie innej okazji...

źródło: "Blogger T.L."

...zawsze jednak w przekonaniu i intencji, że Amerykanie zasługują na coś więcej, nie tylko na to, by być lupanarem globalnej wioski...

...z wszystkimi takiego stanu rzeczy konsekwencjami dla nich samych...

...i dla świata...

...co do reszty istoty tego przekazu, to już tylko czas pokaże, czy demokracja - nie tylko amerykańska - jest na tyle silna, by "cofnąć bieg zdarzeń" zabójczych dla niej...

...zdarzeń, wydaje się, nieodwracalnych.