Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Debbie Schlussel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Debbie Schlussel. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 czerwca 2012

Sobie a Muzom w wirtualnym monologu

Sobie a Muzom w wirtualnym monologu na marginesie bieżących zdarzeń w zamiarze prezentacji dowodu na to, że Bóg istnieje:

Skłamał bym, gdybym napisał, że rozumiem polską przestrzeń publiczną w Internecie, z jednej strony bowiem – jeśli poprawnie interpretuję istotę protestów związanych z ACTA z pominięciem zawartych w nich prób wręcz sakralizacji prawa do pospolitego złodziejstwa – młodzi obywatele RP gotowi są budować barykady w obronie wolności słowa w tym medium, z drugiej jednak potrafią równie ochoczo gremialnie tego prawa odmówić innym, jak to ma miejsce w sprawie skrajnie emocjonalnego wpisu na prywatnym[!] blogu jakiejś Debbie Schlussel, o czym piszę po części pewnie z niechęci do wnioskowania skonfrontowany z tak kuriozalnym faktem wskazującym jednoznacznie, że zdrowy tryb życia raczej ludziom nie służy powodując u nich stany niebezpiecznej dla nich samych i otoczenia labilności emocjonalnej w jej wręcz klinicznej odmianie.

To przecież dla wszystkich na zachód od Odry i wschód od Bugu oczywiste, że poza sferą faktu historycznego znajduje się retoryka przypisująca Polakom wymordowanie kilku milionów Żydów podczas II Wojny Światowej, jednak te, udokumentowane już przez kompetentne instytucje odrodzonej RP kilkadziesiąt tysięcy stanowi w pewnych okolicznościach racjonalną przesłankę do niekontrolowanych wybuchów emocji, okolicznościach do tego sprowokowanych oczywistą preferencją nadwiślańskich patriotów ilości nad jakością zbrodni i wsparcie na tym narodowej, nie znającej granic przyzwoitości megalomanii, i jak by tego nie dość, to megalomanii roszczeniowej, co jest już na pewno nie do przyjęcia przez bliższe i dalsze naszych granic narody i ich elity przywódcze.

Jeśli jest czego żałować, to może tylko tego, że broniącym z takim zapałem dobrego imienia Polski umknął pewien drobiazg zawarty w przywołanym przeze mnie artykule opisującym haniebną zbrodnię w Bzurach i nie myślę tu o banalnym dla współczesnych gwałcie, przywłaszczeniu sobie przez sprawców kilku par butów i sukienek, zatłuczeniu w końcu ofiar kijami, a o prapoczątkach nadwiślańskiego neoliberalizmu wolnorynkowego zawartego w procederze zatrudniania przez Polaków darmowej siły roboczej zamkniętych w gettach przez Niemców Żydów.

Na własnej skórze (śmieciowe umowy o pracę, brak bezpieczeństwa socjalnego, jakość wykształcenia porównywalna do poziomu wiejskich, czteroklasowych szkół II Rzeczypospolitej…) doświadczają tego w kontynuacji dzisiaj autorzy niewydarzonych tekstów i pomysłów (którzy – o czym sami piszą bez odrobiny refleksji i samokrytycyzmu – przespali lekcję historii) jak dokuczyć i pouczyć Debbie Schlussel pogrążeni w malignie snu o przyrodzonej człowiekowi szlachetności, co dowodzi w sposób dobitny, że Bóg istnieje, jak też i prawdy zawartej w powiedzonku „jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”.

cbdu

p.s.

w uzupełnieniu gratis dla tych, co przespali z przypomnieniem, że przed II Wojną Światową terytorium ówczesnej Polski zamieszkiwało ~3 miliony Żydów (prezentowane dane pochodzą z 2005 roku):

• Stany Zjednoczone: 6 155 000
• Rosja: 800 000
• Francja: 606 561
• Ukraina: 500 000
• Kanada: 394 000
• Argentyna: 182 300
• Wielka Brytania: 300 000
• Niemcy: > 220 000
• Brazylia: 130 000
• Australia: 120 000
• Republika Południowej Afryki: 106 000
• Belgia: 52 000
• Meksyk: 50 000
• Włochy: 45 000
• Iran: 40 000
• Holandia: 40 000
• Turcja: 30 000
źródło

(pobrano z Google+ T.L. page)

Jestem nieprzyzwoicie mało wymagający

Tu akurat wypadało by jeśli nie przeprosić, to na pewno milczeć:

A jeśli ktoś lubi statystyki, czyli, jak by na to nie patrzyć fakty, to w hitlerowskim[!] Berlinie przeżyło ~7% przedwojennej populacji berlińskich Żydów (dane z maja '45), a w Polsce raptem ~1% ( uratowanych przez Polaków 20-30 tysięcy zależnie od źródła z populacji liczącej przed wojną ~3 miliony, natomiast łącznie po '45 roku doliczono się ich na terytorium Polski +- 180 000 - 240 000, dziś mieszka nad Wisłą - jeśli się nie mylę - około 12 000 obywateli narodowości żydowskiej, natomiast w samym tylko Berlinie ponoć około 30 000).

I to jest dopiero ostateczny bilans zbrodni Shoah oglądany z perspektywy historii rodzin, narodów, państw i cywilizacji euroatlantyckiej w końcu.

A że nie wszystkich wymordowali własnymi rękoma Polacy ?

To prawda, ale mnie do milczenia i wstydu wystarczy te 20 Żydówek, bowiem akurat w tej kwestii jestem nieprzyzwoicie mało wymagający, jak na nadwiślańskie standardy.

p.s.
bez komentarza:
szef białostockego IPN pan profesor Cezary Kuklo prowadzący śledztwo w tej sprawie został odwołany


( wpis na marginesie nawoływania do bojkotu amerykanskiej dziennikarki - pobrano z Google+ T.L. page)