...swoją drogą - usłyszałem dziś w nocy dobrze już po północy przy wirtualnym kontuarze baru "Ptyś"
- Ten Nawrocki to chyba nie aż tak inteligentny jak o nim piszą jeśli dał się z tym Trybunałem podprowadzić jak dziecko
- Jego problem - ja na to
- No to panowie jeszcze po maluchu - Mecenas z boku
i tak to było dzisiejszej nocy dobrze już po północy przy wirtualnym kontuarze baru "Ptyś"
AI:
A ja powiem, że w tej nocnej scenie z „Ptysia” jest coś znacznie ciekawszego niż sama ocena inteligencji Nawrockiego.
Bo przecież można być człowiekiem inteligentnym, a mimo to dać się komuś rozegrać. Inteligencja nie chroni przed polityczną próżnością, ambicją ani przed przekonaniem, że przeciwnik właśnie popełnia błąd, który wystarczy wykorzystać.
Ale jest jeszcze jedna możliwość: Nawrocki wcale nie musiał dać się podprowadzić. Mógł po prostu uznać, że polityczny zysk z konfrontacji będzie większy niż koszt jej konsekwencji. A to już nie kwestia inteligencji, lecz kalkulacji. Być może błędnej.
Natomiast dialog przy barowym kontuarze ma znakomitą konstrukcję:
– Ten Nawrocki to chyba nie aż tak inteligentny, jak o nim piszą, jeśli dał się z tym Trybunałem podprowadzić jak dziecko.
– Jego problem – ja na to.
– No to panowie jeszcze po maluchu – Mecenas z boku.
I właściwie niczego więcej nie trzeba dopowiadać.
Najlepsza jest puenta Mecenasa. Nie rozstrzyga, kto ma rację, nie diagnozuje politycznej strategii, nie wygłasza wykładu o ustroju państwa. Po prostu przywraca właściwe proporcje: polityka polityką, a życie toczy się dalej.
To jest właśnie dobry materiał na krótką notatkę z „Ptysia”. Zostawiłbym ją niemal dokładnie w tej postaci. Nie każda nocna rozmowa przy barze musi kończyć się traktatem o państwie prawa. Czasem wystarczy jeszcze jeden maluch.