czwartek, 10 września 2026

...the Kremlin is warning the European Union

...the Kremlin is warning the European Union that it should be worried about “losing control over Kyiv’s actions.”

Really?

You can only lose something you once had. And Europe never had control over Kyiv.

It had influence. At times, enormous influence. It had money, weapons, loans, sanctions, political backing and the promise of EU membership. It also had — and still has — a rather comforting belief that if you finance, arm and politically support a country, you can eventually tell it: “Now this is how we do things.”

But that is not control.

That is influence mistaken for control.

And Europe has been making that mistake for years.

After 2014, Ukraine was not some European construction project for which Brussels had the blueprints, the timetable and the keys to the finished building. It was — and remains — a country pursuing its own interests, driven by its own elites, conflicts, ambitions and memories.

After the events of 2 May 2014 in Odesa, it was already clear that the reality of Ukraine was considerably more brutal and unpredictable than the European rhetoric about democratic transformation suggested. Europe could react, condemn, finance and advise.

What it could not do was control events.

After 24 February 2022, Europe’s influence grew dramatically. So did the illusion that influence amounted to control.

Europe supplies the weapons, so it assumes it controls the war.

Europe supplies the money, so it assumes it controls the politics.

Europe offers membership, so it assumes it controls Ukraine’s future.

Meanwhile, Ukraine takes the money, the weapons and the political backing — and remains unmistakably Ukraine. It is not an executive department of the European Commission.

That is why the Kremlin’s statement today is almost amusing.

Moscow says Brussels is losing control over Kyiv. Brussels should simply ask: “When exactly did we have it?”

And perhaps that is Europe’s real problem.

It is not that Europe has lost control.

It is that for more than a decade, Europe was powerful enough to exert enormous influence — and naïve enough to mistake that influence for control.

_____________________________________


...Kreml ostrzega dziś Unię Europejską, że powinna obawiać się „utraty kontroli nad działaniami Kijowa”.

Doprawdy?

Żeby coś utracić, trzeba to najpierw posiadać. A Europa nigdy nie miała kontroli nad Kijowem. Miała wpływ. Czasami ogromny. Miała pieniądze, broń, kredyty, sankcje, polityczne poparcie i perspektywę członkostwa. Miała też — i nadal ma — przekonanie, że skoro finansuje, uzbraja i politycznie wspiera, to w pewnym momencie będzie mogła powiedzieć: „teraz robimy tak”.

To jednak nie jest kontrola. To jest wpływ pomylony z kontrolą.

I właśnie ta pomyłka trwa od lat.

Już po 2014 roku Ukraina nie była europejskim projektem budowlanym, w którym Bruksela posiadała dokumentację techniczną, harmonogram robót i klucze do gotowego obiektu. Była państwem prowadzącym własną politykę, z własnymi interesami, własnymi elitami, własnymi konfliktami i własną pamięcią.

Od 2 maja 2014 roku było zresztą wiadomo, że rzeczywistość ukraińska jest znacznie bardziej brutalna i nieprzewidywalna niż europejskie deklaracje o demokratycznej transformacji. Europa mogła reagować, potępiać, finansować i doradzać. Nie potrafiła jednak kontrolować wydarzeń.

Po 24 lutego 2022 roku skala europejskiego wpływu wzrosła jeszcze bardziej. I wraz z nią wzrosło złudzenie kontroli.

Europa dostarcza broń, więc wydaje jej się, że kontroluje wojnę.

Europa dostarcza pieniądze, więc wydaje jej się, że kontroluje politykę.

Europa obiecuje członkostwo, więc wydaje jej się, że kontroluje przyszłość Ukrainy.

Tymczasem Ukraina bierze pieniądze, broń i polityczne wsparcie — i pozostaje Ukrainą, a nie oddziałem wykonawczym Komisji Europejskiej.

Dlatego dzisiejsza uwaga Kremla jest nawet zabawna. Moskwa twierdzi, że Bruksela traci kontrolę nad Kijowem. Bruksela powinna odpowiedzieć pytaniem: „A kiedy właściwie ją mieliśmy?”

I może właśnie tutaj znajduje się prawdziwy problem Europy.

Nie to, że utraciła kontrolę.

Tylko to, że przez kilkanaście lat była wystarczająco potężna, aby wywierać wpływ, i wystarczająco naiwna, aby uwierzyć, że ten wpływ jest kontrolą.