piątek, 28 sierpnia 2026

Parcel-Locker Epistemology, or Zuckerberg the Tormentor

There is something in Rafał Brzoska’s statements that interests me considerably more than his dispute with Meta.

It is not even Meta itself, nor Mark Zuckerberg. Nor do I intend to determine whether Meta is doing enough to combat fraud carried out through its platforms. That is a separate and serious issue.

What caught my attention was something much simpler.

When asked about social media, Mr. Brzoska reportedly made the point that he knows parcel lockers, not social media.

A perfectly reasonable disclaimer.

Every person, including a highly successful entrepreneur, should know where the limits of his own competence lie. No one can possibly know everything. And it would be particularly unreasonable to expect the CEO of a logistics company to be an expert in the technology, architecture, content moderation, advertising systems, or fraud-detection mechanisms of social-media platforms operating on a global scale.

Except that two paragraphs later, things begin to look rather different.

Mr. Brzoska now knows that Meta has the capabilities to combat fraud more effectively, but lacks sufficient motivation to do so.

That is already quite a serious technological and business diagnosis.

But that is not the end of it. In his public statement, Mark Zuckerberg is also described as an “oppressor.”

And this is where something much more interesting begins.

Of course, Meta can be criticized. Its business model can be criticized. One may argue that the platform should do more to protect its users. One may even argue that a giant technology corporation is using its position in a way that deserves condemnation.

All of that is legitimate subject matter for public debate.

But criticizing a corporation is one thing; passing moral judgment on a human being is another.

“Meta is not doing enough” is a claim about the conduct of a company.

“Meta could do more, but it is not economically motivated to do so” is already a hypothesis about its business model.

But “Zuckerberg is an oppressor” is a judgment about a person.

And here a question becomes difficult to avoid:

If Mr. Brzoska himself says that he knows parcel lockers, not social media, how does he know what Meta can actually do, why it does not do it, and — most importantly — what Mark Zuckerberg is really like?

This is no longer a matter of parcel lockers.

It is a matter of epistemic discipline.

One does not have to be a computer scientist to have an opinion about Facebook. One does not have to be an economist to criticize a corporation. One does not have to be an artificial-intelligence specialist to be outraged by fraudulent advertisements using people's likenesses.

But there is a certain boundary between “I believe that…” and “I know that…”

Especially when the latter is followed by a moral judgment about a particular human being.

That is why I will pass over the description of Zuckerberg as an “oppressor.”

Not because Zuckerberg cannot be criticized. On the contrary — a man at the helm of one of the world's largest corporations should be prepared to face very harsh criticism.

I pass over it for another reason.

Publicly speculating, as the CEO of InPost, about whether the CEO of Meta is an “oppressor” would, in my view, simply be inhumane.

Inhumane not toward Mr. Zuckerberg.

Inhumane toward Mr. Brzoska.

Toward the very idea of the human being, whose complexity is difficult to reduce to responsibility for a word.

And besides, there is a certain irony in all of this.

Mr. Brzoska says: I know parcel lockers, not social media.

And then proceeds to pronounce himself on Meta's technological capabilities, its economic incentives, the responsibility of its owner, and the moral character of the man who runs it.

One might therefore say that we are witnessing the emergence of a new and remarkably interesting field of knowledge.

Parcel-locker epistemology.

Its fundamental principle runs something like this:

I don't need to understand what Zuckerberg's business is about. I know parcel lockers — and that is enough for me to know why Zuckerberg does what he does.

And perhaps this is precisely where the discussion about online fraud ends and a much more interesting discussion begins:

the contemporary belief that success in one field automatically confers the competence to pass judgment on all the others.

________________________________________________-


Paczkomatowa epistemologia, czyli oprawca Zuckerberg

Jest w wypowiedziach Rafała Brzoski coś, co budzi moje zainteresowanie znacznie bardziej niż jego konflikt z Metą.

Nie chodzi mi nawet o samą Metę ani o Marka Zuckerberga. Tym bardziej nie zamierzam rozstrzygać, czy Meta robi wystarczająco dużo, aby przeciwdziałać oszustwom wykorzystującym jej platformy. To jest osobna, poważna kwestia.

Zwróciło moją uwagę coś znacznie prostszego.

Pan Brzoska, pytany o media społecznościowe, miał — jak wynika z relacji z rozmowy — zaznaczyć, że zna się na paczkomatach, a nie na mediach społecznościowych.

Bardzo rozsądne zastrzeżenie.

Każdy człowiek, również bardzo skuteczny przedsiębiorca, powinien wiedzieć, gdzie kończą się jego kompetencje. Nie sposób przecież znać się na wszystkim. A już szczególnie trudno oczekiwać, by prezes firmy logistycznej był ekspertem od technologii, architektury platform społecznościowych, moderacji treści, systemów reklamowych czy mechanizmów wykrywania fraudów na skalę globalną.

Tyle że dwa akapity dalej sytuacja zaczyna wyglądać nieco inaczej.

Pan Brzoska wie już, że Meta ma możliwości, aby skuteczniej walczyć z oszustwami, ale nie ma wystarczającej motywacji, by robić to naprawdę skutecznie.

To jest już całkiem poważna diagnoza technologiczna i biznesowa.

Ale na tym nie koniec. W publicznej wypowiedzi pojawia się także określenie Marka Zuckerberga mianem „oprawcy”.

I tutaj zaczyna się rzecz, która interesuje mnie najbardziej.

Bo można oczywiście krytykować Metę. Można krytykować jej model biznesowy. Można uważać, że platforma powinna skuteczniej chronić swoich użytkowników. Można nawet twierdzić, że wielka korporacja technologiczna wykorzystuje swoją pozycję w sposób, który zasługuje na potępienie.

To wszystko jest przedmiotem uzasadnionej debaty publicznej.

Ale czym innym jest krytyka przedsiębiorstwa, a czym innym moralny osąd człowieka.

„Meta robi za mało” jest tezą dotyczącą działania przedsiębiorstwa.

„Meta mogłaby robić więcej, ale jej się to nie opłaca” jest już hipotezą dotyczącą jego modelu ekonomicznego.

Natomiast „Zuckerberg jest oprawcą” jest sądem o człowieku.

I tu pojawia się pytanie, którego chyba nie sposób uniknąć:

Skoro pan Brzoska sam mówi, że zna się na paczkomatach, a nie na mediach społecznościowych, to skąd wie, co dokładnie może zrobić Meta, dlaczego tego nie robi i — co najważniejsze — jaki właściwie jest Mark Zuckerberg?

To już nie jest kwestia paczkomatów.

To jest kwestia poznawczej dyscypliny.

Nie trzeba być informatykiem, żeby mieć opinię o Facebooku. Nie trzeba być ekonomistą, żeby krytykować korporację. Nie trzeba być specjalistą od sztucznej inteligencji, żeby oburzać się na fałszywe reklamy wykorzystujące wizerunek ludzi.

Ale istnieje pewna granica między „uważam, że…” a „wiem, że…”.

Zwłaszcza wtedy, gdy za drugim z tych sformułowań pojawia się jeszcze moralna kwalifikacja konkretnego człowieka.

Dlatego określenie Zuckerberga mianem „oprawcy” właściwie pomijam.

Nie dlatego, że Zuckerberg nie może być krytykowany. Przeciwnie — człowiek stojący na czele jednej z największych korporacji świata powinien być przygotowany na bardzo ostrą krytykę.

Pomijam je z innego powodu.

Publiczne dywagowanie przez prezesa InPostu o tym, czy prezes Mety jest „oprawcą”, byłoby — moim zdaniem — zwyczajnie niehumanitarne.

Niehumanitarne nie wobec pana Zuckerberga.

Niehumanitarne wobec pana Brzoski.

Wobec samego pojęcia człowieka, którego złożoność trudno sprowadzić do odpowiedzialności za słowo.

A poza tym jest w tym wszystkim pewna ironia.

Pan Brzoska mówi: znam się na paczkomatach, nie na mediach społecznościowych.

Po czym wypowiada się o możliwościach technologicznych Mety, jej motywacji ekonomicznej, odpowiedzialności jej właściciela i moralnym charakterze człowieka, który nią kieruje.

Można więc powiedzieć, że mamy tu do czynienia z nową, nadzwyczaj interesującą dziedziną wiedzy.

Paczkomatową epistemologią.

Jej podstawowa zasada brzmi:

Nie muszę znać się na tym, czym zajmuje się Zuckerberg. Wystarczy, że znam się na paczkomatach, żeby wiedzieć, dlaczego Zuckerberg robi to, co robi.

I być może właśnie tutaj kończy się rozmowa o oszustwach w internecie, a zaczyna rozmowa o czymś znacznie ciekawszym:

o współczesnej wierze, że sukces w jednej dziedzinie automatycznie daje kompetencję do wydawania sądów we wszystkich pozostałych.