Nie przesadzaj pan panie Brzoska...
Miliard to jeszcze nie polska racja stanu
Czytając nagłówek „Wściekły Brzoska apeluje do polityków: To polska racja stanu!”, pomyślałem sobie krótko:
Bez przesady, panie Brzoska.
Nie dlatego, że Rafał Brzoska nie ma prawa być wściekły. Jeżeli ktoś wykorzystuje jego wizerunek w fałszywych reklamach, a wielka platforma internetowa nie potrafi skutecznie temu zapobiec, przedsiębiorca ma pełne prawo domagać się ochrony. Ma również prawo oczekiwać od państwa, że będzie chroniło obywateli i przedsiębiorców przed cyfrowymi oszustwami.
Ale od tego do „polskiej racji stanu” jest jednak kawałek drogi.
Bo można być bardzo skutecznym przedsiębiorcą. Można zbudować globalną firmę. Można zarobić miliard dolarów. Można mieć większy wpływ na polską gospodarkę niż niejeden polityk.
Ale miliard dolarów nie jest mandatem do definiowania polskiej racji stanu.
I właśnie tutaj zaczyna się sprawa ciekawsza od samego sporu Brzoski z Metą.
Od "Koziej Wólki" do miliarda
Nie mam oczywiście nic przeciwko ludziom z przysłowiowej "Koziej Wólki", którzy dochodzą do wielkich pieniędzy. Wręcz przeciwnie.
To jedna z najlepszych rzeczy, jakie może zaoferować normalny system gospodarczy: człowiek może zaczynać niemal od zera, a po latach zbudować przedsiębiorstwo warte miliardy.
Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy sukces ekonomiczny zaczyna być utożsamiany z mandatem społecznym i politycznym.
Miliard dolarów mówi:
„Jestem bardzo skutecznym człowiekiem.”
Nie mówi:
„Naród właśnie powierzył mi Polskę.”
A przecież od pewnego czasu wokół Rafała Brzoski pojawia się coś więcej niż tylko historia przedsiębiorcy.
Była deregulacja. Były rozmowy o wejściu do polityki. Były spekulacje dotyczące znacznie wyższych ambicji.
Dlatego moje wcześniejsze stwierdzenie, że miliard dolarów nie daje automatycznie fotela ministra spraw zagranicznych, okazało się zresztą nieco zbyt skromne.
Pan Brzoska — jeśli wierzyć pojawiającym się wokół niego politycznym spekulacjom — marzeniami sięga znacznie wyżej.
A może nawet pałacu.
Tylko że po drugiej stronie stoi Meta
I tutaj pojawia się szczególnie interesujący paradoks.
Rafał Brzoska jest bardzo bogatym człowiekiem.
Ale Meta jest nieporównywalnie bogatsza.
Jeżeli więc konflikt przedsiębiorcy z globalną platformą miałby rzeczywiście przejść na poziom prawny, polityczny i finansowy, szybko okaże się, że w świecie wielkiego biznesu istnieje prosta zasada:
zawsze znajdzie się ktoś większy.
I właśnie w tym miejscu przypomniał mi się mój wcześniejszy tekst o Omenie Mensah.
W 2023 roku, po krytyce jej wystawnego balu charytatywnego, padła zapowiedź działania prawników wobec krytykujących ją osób. Pisałem wówczas o pewnym charakterystycznym dla naszych czasów zjawisku: człowiek osiągający odpowiednio wysoki poziom pozycji społecznej zaczyna czasami traktować krytykę własnej osoby jak coś jakościowo innego niż krytykę zwykłego obywatela.
Prawnicy mają wtedy przypominać krytykowi, gdzie jest jego miejsce.
I oto mamy sytuację niemal lustrzaną.
Omenaa Mensah ma swoich prawników.
Rafał Brzoska ma swoich prawników.
A Meta ma ich prawdopodobnie trochę więcej.
I nie jest to złośliwość. To po prostu matematyka wielkiego biznesu.
Miliard robi wrażenie — ale nie wszędzie
W świecie zwykłych ludzi miliard dolarów jest sumą niemal abstrakcyjną.
Dla człowieka, który przez całe życie pracował za wynagrodzenie, miliarder znajduje się gdzieś na granicy wyobraźni.
Ale w świecie globalnych korporacji miliard dolarów może być po prostu kapitałem wystarczającym, aby wejść do wielkiej gry.
Nie oznacza jeszcze, że jest się jej właścicielem.
Meta operuje na poziomie, na którym pojedynczy miliarder może być bardzo bogatym przedsiębiorcą, ale nadal pozostaje pojedynczym przedsiębiorcą.
I dlatego szczególnie zabawnie brzmi próba przeskoczenia od:
„Mam problem z Metą”
do:
„To polska racja stanu”.
Być może jest to rzeczywiście problem, którym powinno zainteresować się państwo.
Ale trzeba bardzo uważać, aby nie pomylić:
„państwo powinno chronić swoich obywateli”
z:
„państwo powinno bronić mojego interesu, ponieważ mój interes jest interesem Polski”.
To są dwie zupełnie różne rzeczy.
Zawsze znajdzie się ktoś wyżej
Jest w tym wszystkim jeszcze jedna, dość banalna prawda o ludzkiej naturze.
Człowiek, który zaczynał z niewielkiego kapitału, a osiągnął miliard dolarów, ma pełne prawo być dumny ze swojego sukcesu.
Ale właśnie wtedy szczególnie łatwo zapomnieć, że miliard nie jest końcem skali.
W świecie zwykłych ludzi jest się wtedy kimś niemal niewyobrażalnie bogatym.
W świecie globalnego biznesu okazuje się nagle, że istnieją firmy, przy których ten miliard wygląda znacznie mniej imponująco.
A kiedy zaczyna się rozmawiać o setkach miliardów, wpływie na całe rynki, armiach prawników, lobbingu, technologii i globalnej skali działania, człowiek może odkryć dość nieprzyjemną prawdę:
nie wystarczy być bardzo bogatym, żeby być najważniejszym.
To chyba jedna z rzeczy, o których warto pamiętać, jeśli chce się przetrwać w miliardowych interesach.
Bo można mieć miliard.
Można mieć paczkomaty.
Można mieć wpływy.
Można nawet uważać, że właśnie w tym momencie przemawia się w imieniu Polski.
A potem po drugiej stronie stołu pojawia się ktoś, kto ma kilkaset miliardów i własny dział prawny większy niż niejedna polska kancelaria.
I wtedy życie przypomina człowiekowi starą, prostą zasadę:
zawsze znajdzie się ktoś większy.
Nawet jeśli tym większym jest już nie człowiek, lecz korporacja.
A zatem, panie Brzoska:
Najpierw niech pan spróbuje wygrać z Metą.
A jeśli uda się to pańskim prawnikom, dopiero potem będziemy się zastanawiać, kto ma prawo mówić w imieniu Narodu.
Omenaa Mensah pierwszą damą Pospolitej? Czemu nie. Skoro była nią Kwaśniewska, może być nią i Mensah.
Postscriptum — materiał otrzymany już „po zamknięciu numeru”
Kiedy zamykałem ten tekst, nie znałem jeszcze informacji, że Advent, FedEx, A&R i PPF uzyskały bezwarunkową zgodę Komisji Europejskiej na przejęcie InPostu.
Komisja uznała, że transakcja nie budzi obaw z punktu widzenia konkurencji.
I oto mamy ciekawy dopisek do naszej historii.
Rafał Brzoska pozostaje CEO InPostu, ale jego A&R będzie posiadać 16% udziałów w spółce. Advent i FedEx będą miały po 37%, a PPF 10%.
Czyli założyciel pozostaje za sterami, ale większość udziałów będzie należała do innych.
No cóż, panie Brzoska.
W świecie wielkich pieniędzy nawet założyciel może pozostać CEO, podczas gdy właścicielami jego firmy stają się inni.
Takie życie.
I może właśnie o tym warto pamiętać, zanim własny interes nazwie się racją stanu.
Bo z perspektywy przysłowiowej "Koziej Wólki" miliard dolarów robi oczywiście ogromne wrażenie.
Z perspektywy miliardowego biznesu okazuje się jednak, że pieniądze, własność, kontrola i wpływ to cztery różne rzeczy.
A czasami wystarczy spojrzeć na tabelę udziałów, żeby sobie o tym przypomnieć.
______________________________________
Come now, Mr Brzoska, don't overdo it
A Billion Is Not Yet the Polish National Interest
Reading the headline “Brzoska Furious: An Appeal to Politicians — This Is a Matter of Poland’s National Interest!”, I thought to myself:
Don't overdo it, Mr Brzoska.
Not because Rafał Brzoska has no right to be angry. If someone uses his image in fraudulent advertisements and a major online platform fails to prevent it effectively, an entrepreneur has every right to demand protection. He also has every right to expect the state to protect citizens and businesses from digital fraud.
But from there to “the Polish national interest” is still quite a distance.
Because one can be a highly successful entrepreneur. One can build a global company. One can make a billion dollars. One can have more influence on the Polish economy than many politicians.
But a billion dollars does not automatically confer a mandate to define Poland's national interest.
And that is where the story becomes more interesting than Brzoska's dispute with Meta itself.
From "Kozia Wólka" to a Billion
I have, of course, nothing against people from the proverbial "Kozia Wólka" making their way to great wealth. Quite the opposite.
It is one of the best things a functioning economic system can offer: someone can start with almost nothing and, after years of work, build a company worth billions.
The problem begins only when economic success starts to be confused with social and political legitimacy.
A billion dollars says:
“I am a very successful man.”
It does not say:
“The Nation has just entrusted Poland to me.”
And yet, for some time now, something more than the story of an entrepreneur has been developing around Rafał Brzoska.
There was deregulation. There were discussions about entering politics. There has been speculation about considerably higher ambitions.
So my earlier remark that a billion dollars does not automatically buy you the post of foreign minister was, as it turns out, rather modest.
Mr Brzoska — if the political speculation surrounding him is anything to go by — appears to have his sights set considerably higher.
Perhaps even the presidential palace.
Only Meta Stands on the Other Side
And here we encounter a particularly interesting paradox.
Rafał Brzoska is a very wealthy man.
But Meta is incomparably larger.
So if the dispute between the entrepreneur and the global platform were actually to move to the legal, political and financial level, one quickly discovers a simple rule of big business:
there is always someone bigger.
And this is precisely where I was reminded of an earlier text I wrote about Omenaa Mensah.
In 2023, after criticism of her lavish charity ball, there was a warning that lawyers would take action against those criticising her. At the time, I wrote about a peculiar phenomenon of our age: once a person reaches a sufficiently high level of social standing, they may begin to treat criticism of themselves as something qualitatively different from criticism directed at an ordinary citizen.
Lawyers then appear to remind the critic where his place is.
And here we have an almost mirror-image situation.
Omenaa Mensah has her lawyers.
Rafał Brzoska has his lawyers.
And Meta probably has a few more.
This is not even meant as a joke. It is simply the mathematics of big business.
A Billion Is Impressive — Just Not Everywhere
In the world of ordinary people, a billion dollars is an almost incomprehensible sum.
For someone who has spent a lifetime working for a salary, a billionaire exists somewhere beyond the limits of imagination.
But in the world of global corporations, a billion dollars may simply be enough capital to enter the big game.
It does not mean that you own the game.
Meta operates on a scale where an individual billionaire may be an extraordinarily wealthy entrepreneur and still remain just that: an individual entrepreneur.
And this is why the leap from:
“I have a problem with Meta”
to:
“This is a matter of Poland's national interest”
sounds rather amusing.
Perhaps it really is a matter the state should concern itself with.
But one must be very careful not to confuse:
“The state should protect its citizens”
with:
“The state should defend my interests because my interests are Poland's interests.”
These are two entirely different things.
There Is Always Someone Higher Up
There is another, rather banal truth about human nature here.
A man who started with little capital and went on to make a billion dollars has every right to be proud of his achievement.
But precisely then, it becomes particularly easy to forget that a billion is not the end of the scale.
In the ordinary world, such a person is almost unimaginably rich.
In the world of global business, one suddenly discovers that there are companies beside which that billion looks considerably less impressive.
And when one begins talking about hundreds of billions, influence over entire markets, armies of lawyers, lobbying, technology and global reach, a person may discover a rather uncomfortable truth:
being very rich is not enough to make you the most important person in the room.
That is perhaps one of the things worth remembering if you want to survive in billion-dollar business.
Because you can have a billion.
You can have parcel lockers.
You can have influence.
You can even believe that you are speaking in the name of Poland.
And then someone sits down across the table with several hundred billion dollars and a legal department larger than many Polish law firms.
And life reminds you of an old, simple rule:
there is always someone bigger.
Even when that someone is no longer a person, but a corporation.
So, Mr Brzoska:
first try to beat Meta. And if your lawyers manage to do it, only then shall we consider who has the right to speak in the name of the Nation. Omenaa Mensah as First Lady of the Republic? Why not. If Kwaśniewska could be, Mensah can be too.
Jasne. Skoro ma to być aneks do już opublikowanego tekstu, nie robiłbym z niego drugiego artykułu. Powinien wyglądać jak rzeczywiście nadesłana po czasie informacja, która pozwala autorowi dopowiedzieć: a życie samo dopisało mi przykład.
Postscript — material received after the issue had already closed
When I was finishing this text, I did not yet know that Advent, FedEx, A&R and PPF had received unconditional approval from the European Commission to acquire InPost.
The Commission concluded that the transaction raised no competition concerns.
And here we have an interesting addition to our story.
Rafał Brzoska will remain CEO of InPost, but his A&R will hold 16% of the company. Advent and FedEx will each hold 37%, while PPF will hold 10%.
So the founder remains at the helm, while the majority of the shares will belong to others.
Well, Mr Brzoska.
In the world of big money, even a founder can remain CEO while other people become the owners of his company.
That's life.
And perhaps that is something worth remembering before calling one's own interest a matter of national interest.
Because from the perspective of the proverbial Kozia Wólka, a billion dollars is obviously an enormous amount of money.
From the perspective of billion-dollar business, however, it turns out that money, ownership, control and influence are four different things.
And sometimes all it takes is a look at the shareholding table to remember that.
