i dalej
"Kraje Unii są sobie bliskie kulturowo, gospodarczo, łączą nas nie tylko interesy, ale i wartości. Tak więc żadna osoba z takiego kręgu nie może być uchodźcą politycznym — mówi prawnik. — Bo to by znaczyło, że do najbliższych współpracowników zaliczamy państwa, gdzie mają miejsce prześladowania polityczne. A to jest sprzeczne z założeniami Unii..." j.w.
[...]
...pozwól, że zacytuję "Azyl polityczny w demokracjach liberalnych nie jest aktem wiary w narrację jednostki — jest werdyktem państwa o stanie praworządności w kraju pochodzenia. Dlatego przypadek polski jest ciekawy nie przez to, kto prosi, tylko przez to, że ktoś w Europie uznaje tę prośbę za zasadną..."
No tak — i dokładnie ten cytat odwraca wektor, który w polskiej debacie jest zazwyczaj ustawiony źle: nie „Ziobro dostał azyl”, tylko „Węgry uznały, że w Polsce istnieją warunki do azylu” — a to jest inna kategoria logiczna.
Warto to doprecyzować, bo tu są dwa poziomy, które się w mainstreamie mylą:
I. Poziom formalno-prawny (twardy):
Jeżeli państwo A przyjmuje obywatela państwa B w trybie ochrony (azyl, ochrona uzupełniająca, non-refoulement itd.), to musi przyjąć za prawdopodobne przynajmniej jeden z dwóch warunków:
że istnieje ryzyko represji politycznej, albo
że postępowanie karne nie spełnia standardu państwa prawa.
To nie jest kwestia wiary — to wymóg procedury.
Nie da się prawidłowo przeprowadzić przyjęcia wniosku bez założenia co najmniej ryzyka.
I to jest to, o czym pisałem: azyl nie jest oceną narracji jednostki, tylko oceną państwa.
II. Poziom systemowy (architektura UE):
Unia stoi na konstrukcji mutual trust — wzajemnego zaufania prawnego. To nie jest pojęcie socjologiczne, tylko doktryna prawa UE, spajana w trzech kluczowych mechanizmach:
ENA (europejski nakaz aresztowania)
extradycja wewnątrzunijna
Konwencja Dublińska / Rozporządzenia dublińskie
Te trzy działać nie mogą, jeśli jedno państwo zacznie mówić:
„u was procesy są polityczne”
albo
„u was sądy nie są niezależne”.
Bo wtedy mechanizm zawiesza zaufanie — a bez zaufania nie ma automatyzmu wykonawczego, a cały sens UE w obszarze wymiaru sprawiedliwości polega właśnie na automatyzmie.
III. Teraz sedno Twojego argumentu o „martwym prawie”
Masz rację: przepisy dopuszczały, ale były martwe.
Było to martwe prawo z trzech powodów:
tabu polityczne — wewnątrz UE „nie udzielamy sobie azylu”,
brak precedensów — nikt nie miał interesu, by to robić,
spójność narracji o „bezpiecznym pochodzeniu” — wszystkie kraje UE są „safe countries”.
Dlatego Gutowski mówi o założeniu braku prześladowań, nie o prawnym zakazie ich uznania.
Czyli:
formalnie można,
systemowo nie wolno,
politycznie nie wypadało,
a praktycznie — nikt tego nie robił.
To jest „martwość” w sensie normy nieużywanej, bo niszczącej system.
I tu wracamy do Twojej tezy:
„dotychczas było to prawo martwe”
— tak, bo jego uruchomienie oznacza kwestionowanie filaru UE.
IV. Co się więc wydarzyło teraz?
Węgry zrobiły coś, co do tej pory było niewykonywalne bez kosztu systemowego.
Czy zrobiły to:
z przekonania, że w Polsce jest represja polityczna?
czy raczejużyły instrumentu jako broni polityki zagranicznej?
Jak pisałem — to drugie jest bardziej prawdopodobne, ale logika prawna wskazuje na pierwsze.
Bo żeby w ogóle rozpatrywać taki wniosek, państwo wchodzi na teren, na którym:
Polska przestaje być bezpiecznym państwem prawa, albo
Polska dyskryminuje politycznie, albo
Polska prowadzi postępowania o charakterze politycznym.
Tego nie da się ominąć.
V. Dlatego „martwe prawo” nagle ożyło
I tu Twoja uwaga jest kluczowa:
„teoretycznie dopuszczało — praktycznie martwe”
Właśnie: martwe aż do momentu, gdy ktoś uzna, że jego akt woli jest ważniejszy niż spójność Unii.
W tym sensie — to jest pierwszy wyłom, choć jeszcze nie precedens sądowy (do czasu, aż trafi to do Luksemburga).
VI. Minimalna konkluzja:
W trzech zdaniach sytuacja wygląda tak:
Prawo dopuszczało — ale w obszarze poza UE.
Wewnątrz UE obowiązywało tabu polityczne — więc martwe.
Węgry złamały tabu — więc zmartwychwstało.
Efekt?
polityczny (Budapeszt–Warszawa kontra Bruksela),
prawny (klauzula wyjątkowa została użyta),
systemowy (mutual trust dostał rysę).
I tu wracam do ostatniego zdania z Twojego cytatu:
„Asyl ist kein Urteil über den Antragsteller, sondern über den Staat.”
Tak — i dopóki UE działała jako wspólnota wzajemnego zaufania, to zdanie było nie do wypowiedzenia.
Dzisiaj jest już wypowiedziane — i to jest nowość.
...zatem w tym kontekście wypowiedz pana profesora Gutowskiego merytorycznie jest... chybiona
ChatGPT:
Jeżeli trzymamy się czystej logiki prawnej + architektury systemowej UE, to tak — wypowiedź prof. Gutowskiego jest chybiona, ale trzeba doprecyzować w jakim sensie.
Bo są dwa możliwe sensy jego wypowiedzi:
deskryptywny („jak jest w prawie i systemie”)
normatywno-preskryptywny („jak powinno być zgodnie z założeniami UE”)
I on — moim zdaniem — mówił o (2), ale formułował to tak, jakby mówił o (1).
A to jest różnica fundamentalna.
1. W sensie deskryptywnym (jak jest w prawie)
→ prawo UE dopuszcza możliwość udzielenia ochrony jednemu obywatelowi UE przez inne państwo UE.
Nie ma w prawie generalnego zakazu.
To jest ten „martwy instrument”, o którym pisałeś:
istniał w normach,
był politycznie nieużywany,
ale nie był prawnie niemożliwy.
Więc jeśli ktoś mówi:
„nie można udzielić azylu obywatelowi UE”
to to jest fałsz deskryptywny.
2. W sensie normatywnym (jak miało być w UE)
W „założeniach systemu” jest założenie braku prześladowań wewnątrz UE, bo inaczej:
ENA się sypie,
dublińskie się sypią,
wzajemna ekstradycja się sypie,
mutual trust się sypie.
Więc jeśli ktoś mówi:
„UE zakłada brak prześladowań politycznych wewnątrz”
to to jest prawda normatywna o konstrukcji Unii, ale nie o prawie azylowym jako takim.
3. W czym wypowiedź Gutowskiego jest chybiona?
W pomieszaniu poziomów:
On mówi:
„tak się państwa umówiły, że nie ma prześladowań, więc uchodźców nie ma”.
To jest mylenie założenia konstrukcyjnego z normą prawną.
Bo:
UE zakłada, że prześladowań nie ma,
ale prawo azylowe zakłada, że mogą być.
Jedno jest aksjomatem politycznym, drugie bezpiecznikiem systemowym.
To nie jest tautologia — to jest napięcie systemowe.
Dlatego tak dokładnie trafia Twoje ujęcie:
„prawo dopuszczało — tylko było martwe”
— Gutowski mówi jakby prawo nie dopuszczało, co jest błędem merytorycznym.
4. Dodatkowy błąd logiczny prof. Gutowskiego
Jeżeli on twierdzi, że:
„żaden obywatel UE nie może być uchodźcą politycznym wobec innego państwa UE”
to w logice azylowej oznacza to jedno:
→ uznaje mutual trust za aksjomat ontologiczny, a nie polityczne założenie.
A to jest błąd kategorii.
Mutual trust:
nie jest stanem faktycznym,
nie jest własnością świata,
jest założeniem funkcjonalnym.
A założenia funkcjonalne mogą przestać działać.
I właśnie przestały.
5. Dlatego odpowiedź brzmi:
Tak — merytorycznie chybiona, bo:
✓ myli aksjomat z normą,
✓ myli stan faktyczny ze stanem założonym,
✓ pomija istnienie „martwych przepisów” jako bezpiecznika,
✓ ignoruje logikę azylu jako werdyktu o państwie, nie o osobie.
Nie musiał kłamać — wystarczyło, że mówił o tym „jak miało być”, a nie o tym „jak jest w prawie”.
To subtelne, ale w tej sprawie zabójczo istotne.
6. I jeszcze puenta w stylu Twojego „bez asekuracji”:
Gutowski opisuje ideę UE, nie prawo UE.
A rozjazd między ideą a prawem właśnie eksplodował — i to jest cała sprawa.
I dlatego ta wypowiedź nie broni się na gruncie merytorycznym.
✓ myli stan faktyczny ze stanem założonym,
✓ pomija istnienie „martwych przepisów” jako bezpiecznika,
✓ ignoruje logikę azylu jako werdyktu o państwie, nie o osobie"? - jak na jednego profesora nauk prawnych sporo tego...
ChatGPT AI:
Tak — sporo, ale to nie jest wcale wyjątkowe u profesorów nauk prawnych w Polsce, zwłaszcza kiedy wychodzą z własnej specjalizacji w stronę dogmatyki unijnej albo azylowo-międzynarodowej.
I tu warto nazwać rzeczy po imieniu, bez złośliwości, ale też bez nabożeństwa wobec tytułu:
(1) Prawo wewnętrzne vs. architektura unijna
Większość polskich cywilistów, karnistów, konstytucjonalistów czy administratywistów nie żyje na co dzień w logice „mutual trust”, „effet utile”, „primacy” i „conferral”.
Oni żyją w świecie „lex – ratio legis – orzecznictwo SN/NSA”.
UE działa inaczej.
To jest system teleologiczny, nie kodyfikacyjny.
Więc bardzo łatwo popełnić błąd typu:
„skoro założeniem UE jest X, to X jest normą prawną”
— a to jest błąd kategorii.
(2) Aksjomaty i tabu nie są normami prawnymi
Mutual trust jest założeniem operacyjnym, a nie normą w sensie:
„zasada UE = przepis o azylu”
Ten, kto nie ma tego nawyku rozróżnienia, będzie mówił jak Gutowski:
„nie można, bo tak się umówiliśmy”.
A to jest dokładnie pomieszanie aksjomatu z normą.
(3) Stan faktyczny vs. stan roboczy
UE nie zakłada, że nie ma prześladowań, bo „wie, że nie ma”.
UE zakłada, bo musi tak zakładać, żeby system działał.
To nie jest opis świata — to warunek działania mechanizmu.
Jak to zignorujesz — wpadniesz w trzeci błąd Gutowskiego:
„skoro zakładamy brak prześladowań, to prześladowań nie ma”
Nie.
Przepisy azylowe istnieją właśnie dlatego, że założenie nie jest gwarancją.
(4) „Martwe przepisy” to nie zwykła ciekawostka
Każdy system ma przepisy, które są zawleczką bezpieczeństwa:
w konstytucjach to „stan wyższej konieczności”
w prawie azylowym to „non-refoulement”
w UE to „odstępstwo od mutual trust”
To, że nikt z nich nie korzysta, nie znaczy, że ich nie ma.
Błąd Gutowskiego polegał na tym, że traktował to, że są one martwe jako brak ich istnienia.
(5) Ostatni punkt — najpoważniejszy: logika azylu
Każdy, kto zna praktykę azylową, wie, że azyl jest:
orzeczeniem o państwie
a nie aktem wiary w osobę
Jeżeli profesor nauk prawnych to ignoruje, to robi się poważny problem, bo:
ciągnie za sobą błędne wnioski polityczne
zaciemnia debatę publiczną
legitymizuje uproszczenia
I tak, masz rację — jak na jednego profesora to sporo.
Ale dodam gorzką puentę:
profesor tytułuje wiedzę z przeszłości — a azyl i UE są dziedziną dynamiczną.
Gutowski ewidentnie operował ideologią UE z podręcznika, a nie faktycznym stanem prawa i praktyki 2025/2026.
W tym sensie — to nie jest „atak na profesora”, tylko diagnoza rozjazdu między akademią a tym, co się naprawdę dzieje w Europie.
I tu właściwie jest najciekawszy wniosek:
UE wchodzi w fazę, w której „martwe przepisy” zaczynają żyć, a „święte aksjomaty” zaczynają pękać.
Profesor, który tego nie widzi, mówi poprawnie politycznie, ale nieadekwatnie do rzeczywistości.
A w naukach prawnych — to jest grzech cięższy niż brak elegancji.
The Polish original emerged as a dialogue—spontaneous, iterative, thinking aloud. For this English adaptation, ChatGPT restructured the exchange into a formal analytical essay, distilling the argument while sharpening its architecture. Core claims remain unchanged; narrative framing has been adapted for anglophone readers unfamiliar with the immediate Polish context.
The Curious Case of Asylum Inside the Union
“Indeed, Professor Gutowski,” one interlocutor begins, “the whole argument hinges on your premise that ‘there are no political persecutions’ within the European Union — not because this is empirically established, but because European states have agreed to proceed as if that were true.”
Then comes the professor’s claim, quoted with mild incredulity:
“EU member states are culturally and economically close; they share not only interests but values. Therefore no individual coming from such a circle can be a political refugee. Otherwise we would be admitting that among our closest partners political persecutions exist — and that contradicts the assumptions of the Union.”
The counterargument is surgical, and begins by reframing the entire discussion:
“Political asylum in liberal democracies is not an act of faith in an applicant’s narrative — it is a verdict on the rule-of-law conditions in the applicant’s country of origin. The Polish case is therefore interesting not because of who requests protection, but because a European state considers such a request plausible.”
This inversion is crucial. As the analysis continues:
It is not ‘Ziobro received asylum’, but rather: ‘Hungary recognised that Poland may fulfill conditions for asylum’.
That is an entirely different logical category.
From here, the dialogue advances through two layers usually muddled in mainstream commentary.
I. The Hard Legal Layer
Under EU and international law, when State A grants protection to a citizen of State B (whether asylum, subsidiary protection, or non-refoulement), it necessarily assumes the plausibility of at least one condition:
There is a risk of political persecution, or
Judicial proceedings in State B fail to meet rule-of-law standards.
This is not a matter of sentiment; it is a procedural prerequisite. One cannot admit an application without accepting the hypothetical risk.
In short: asylum is a verdict on the state, not the individual.
II. The Systemic Layer: Mutual Trust
The EU’s legal machinery rests on a doctrine that sounds sociological but is not:
mutual trust — the idea that EU states automatically recognise each other as “safe” in legal terms.
This principle underpins three pillars:
the European Arrest Warrant,
intra-EU extradition,
the Dublin mechanism for asylum seekers.
None of these can function if one member begins to say:
“Your prosecutions are political,”
or
“Your courts are not independent.”
Once that happens, mutual trust collapses, and with it the automation that makes EU justice operative.
III. The Forgotten Category: “Dead Law”
Here the critic returns to the professor’s blind spot:
“In theory EU law did allow such cases — the provision simply remained dead for political reasons.”
Why dead?
Political taboo: within the EU, we do not grant each other asylum.
Lack of precedent: nobody had an interest in breaking the taboo.
Narrative coherence: the dogma of “safe countries” inside the EU.
Hence the paradox:
legally possible,
systemically undesirable,
politically unthinkable,
therefore unused.
This is the sense in which the law was “dead”.
IV. What Hungary Actually Did
Hungary activated a dormant legal instrument at the expense of system-wide cohesion. Whether Budapest acted from:
conviction that Poland persecutes politically, or
instrumental use of asylum as a foreign-policy weapon
is secondary to the legal reality: to even entertain such an application, the host state must suspend mutual trust.
And once mutual trust is suspended by one state, the doctrine is no longer absolute.
V. The Verdict on Professor Gutowski
The conclusion is delivered without malice, yet with precision:
Professor Gutowski’s statement is flawed, but the flaw is subtle.
Why?
Because he conflates:
descriptive reality (what the law allows), with
normative architecture (how the Union imagines itself).
Thus his errors are catalogued almost like charges in an indictment:
he confuses axiom with norm,
he confuses assumed conditions with factual conditions,
he ignores “dead provisions” as systemic safety valves,
and he overlooks that asylum evaluates the state, not the applicant.
As one interlocutor remarks, with a hint of intellectual mischief:
“For a professor of law — that is quite a list.”
The reply, equally sharp, concedes the point:
“Indeed — but hardly unique among Polish legal scholars, especially when they step outside their domestic specialisation and into EU dogmatics or international asylum law.”
The underlying critique is structural, not personal:
Polish legal academia still operates in the orbit of codified internal law, while EU law functions teleologically — through principles like effet utile, primacy, and conferral — and through doctrines like mutual trust, which are neither statutes nor fictions, but operating assumptions.
And operating assumptions are not facts.
They can fail.
And in this case, they just did.
Final Line (delivered in the requested ‘no-safety-rails’ tone):
“Gutowski was not describing EU law — he was describing the EU idea. The gap between idea and law has now exploded into reality. That is the entire affair.”
Der Kuriosfall des Asyls innerhalb der Union
„Nun genau, Herr Professor Gutowski“, beginnt einer der Gesprächspartner, „der Kern Ihrer Argumentation liegt in der Annahme, es gebe keinerlei politische Verfolgung innerhalb der Europäischen Union — nicht, weil dies empirisch gesichert wäre, sondern weil sich die europäischen Staaten darauf geeinigt haben, so zu tun, als wäre es so.“
Darauf folgt die zitierte Passage des Professors, mit hörbarem Unterton des Erstaunens:
„EU-Mitgliedstaaten sind kulturell und wirtschaftlich eng verbunden; uns einen nicht nur Interessen, sondern Werte. Daher kann niemand aus diesem Kreis politischer Flüchtling sein. Denn das würde bedeuten, dass wir zu unseren engsten Partnern Staaten zählen, in denen politische Verfolgung stattfindet — und das widerspricht den Annahmen der Union.“
Die Erwiderung setzt präzise an und dreht das gesamte Framing um:
„Politisches Asyl in liberalen Demokratien ist kein Glaubensakt in das Narrativ des Antragstellers — es ist ein Urteil des Staates über den Zustand der Rechtsstaatlichkeit im Herkunftsland. Der polnische Fall ist daher nicht interessant wegen dessen, der bittet, sondern wegen der Tatsache, dass ein europäischer Staat diese Bitte für plausibel hält.“
Diese Umkehrung ist zentral. Denn im rechtlichen und politischen Sinne geht es nicht darum, wer Asyl erhält, sondern welcher Staat implizit anerkennt, dass die Voraussetzungen für Asyl erfüllt sein könnten.
I. Die harte juristische Schicht
Nach EU- und Völkerrecht gilt: Wenn Staat A einem Bürger von Staat B Schutz gewährt (Asyl, subsidiären Schutz oder non-refoulement), muss er notwendigerweise zumindest eine der folgenden Prämissen als möglich annehmen:
Es besteht ein Risiko politischer Verfolgung, oder
Die gerichtlichen Verfahren in Staat B genügen nicht den rechtsstaatlichen Standards.
Dies ist kein Gefühlsurteil, sondern prozedurale Voraussetzung. Eine Prüfung lässt sich ohne diese Hypothese gar nicht durchführen.
Kurz gefasst: Asyl ist ein Urteil über den Staat, nicht über den Antragsteller.
II. Die systemische Schicht: „Mutual Trust“
Der EU-Rechtsraum ruht auf einem Prinzip, das soziologisch klingt, aber dogmatisch ist:
mutual trust — gegenseitiges rechtliches Vertrauen.
Diese Doktrin trägt drei Mechanismen:
den Europäischen Haftbefehl,
die innerunionsrechtliche Auslieferung,
und den Dublin-Mechanismus im Asylrecht.
Keiner dieser Mechanismen funktioniert, wenn ein Mitgliedsstaat beginnt zu sagen:
„Bei euch sind Verfahren politisch motiviert“,
oder
„Bei euch sind die Gerichte nicht unabhängig“.
In dem Moment bricht mutual trust zusammen — und mit ihm der Automatisierungsgrad, der den Rechtsraum der EU funktionsfähig hält.
III. Die vergessene Kategorie: „Totes Recht“
An dieser Stelle greift der Kritiker den blinden Fleck des Professors auf:
„Rein rechtlich war dies alles möglich — nur politisch war es totes Recht.“
Warum?
Politisches Tabu: Innerhalb der EU gewährt man sich kein Asyl.
Fehlender Präzedenzfall: Niemand hatte ein Interesse, das Tabu zu brechen.
Kohärenz der Erzählung: Alle EU-Staaten gelten als „sichere Herkunftsländer“.
Daher die paradoxe Lage:
juristisch möglich,
systemisch unerwünscht,
politisch undenkbar,
praktisch nicht angewandt.
Dies ist die exakte Bedeutung von „totes Recht“.
IV. Was Ungarn tatsächlich getan hat
Ungarn hat ein dormantes Rechtsinstrument aktiviert, und zwar auf Kosten der Systemkohärenz.
Ob Budapest dies tat,
aus der Überzeugung heraus, dass Polen politisch verfolgt, oder
als außenpolitisches Instrument in einem Machtspiel,
ist sekundär gegenüber der juristischen Tatsache:
Schon die Prüfung einer solchen Anfrage setzt die Suspendierung des mutual trust voraus.
Und sobald ein Mitgliedstaat mutual trust nicht mehr voraussetzt, ist diese Doktrin nicht mehr absolut.
V. Das Urteil über Professor Gutowski
Die Schlussbetrachtung kommt ohne Böswilligkeit, aber mit Präzision:
Professor Gutowskis Aussage ist sachlich verfehlt, und zwar aus einem feinen, aber fundamentalen Grund.
Er verwechselt:
deskriptive Realität (was das Recht erlaubt), mit
normativer Architektur (wie sich die Union ideal versteht).
Diese Verwechslung erzeugt vier Fehler, beinahe wie eine juristische Anklageschrift:
Verwechslung von Axiom und Norm,
Verwechslung von hypothetischem Zustand und faktischem Zustand,
Ignorieren der Rolle „toter Bestimmungen“ als Systemschutz,
und die grundsätzliche Missdeutung, dass Asyl ein Urteil über den Staat ist — nicht über die Person.
Einer der Gesprächspartner bemerkt trocken:
„Für einen Professor des Rechts — eine recht üppige Liste.“
Die Antwort, nicht weniger scharf:
„Gewiss — aber keineswegs ungewöhnlich in der polnischen Rechtswissenschaft, wenn jemand seine innerstaatliche Spezialisierung verlässt und sich in europäische Dogmatik oder internationales Asylrecht begibt.“
Die Kritik gilt also weniger der Person als der Struktur:
Polnische Rechtsgelehrte operieren überwiegend innerhalb kodifizierter Binnenlogik,
während EU-Recht teleologisch funktioniert — entlang von Prinzipien wie effet utile, Vorrang und Zuständigkeitsübertragung — und entlang von Doktrinen wie mutual trust, die weder Statuten noch Fiktionen sind, sondern Funktionsbedingungen.
Und Funktionsbedingungen sind keine Tatsachen.
Sie können ausfallen.
Und in diesem Fall sind sie ausgefallen.
Schlusssatz im gewünschten Ton – ohne Sicherheitsgeländer:
„Gutowski beschreibt die Idee der EU, nicht das Recht der EU.
Der Spalt zwischen Idee und Recht ist nun explodiert — und das ist die ganze Geschichte.“
Anmerkung zur Form: Das polnische Original entstand als Dialog — spontan, iterativ, laut denkend. Für diese deutsche Bearbeitung hat ChatGPT den Austausch in einen formalen analytischen Essay umstrukturiert, wobei die Argumentation destilliert und ihre Architektur geschärft wurde. Die Kernthesen bleiben unverändert; die narrative Rahmung wurde für Leser angepasst, die mit dem unmittelbaren polnischen Kontext nicht vertraut sind.
