czego został "skalpelem" poprawności politycznej i nowomowy skutecznie pozbawiony - niezobowiązującym odnotowaniem na marginesie skądinąd nie pozbawionych racji konstatacji pana generała Thierryego Burkharda
1. The General's Warning
"Europe must assert hard power or become a hunted animal." These words from General Thierry Burkhard, France's Chief of Defense Staff, read like both diagnosis and death sentence. Delivered to Western media in measured, almost clinical tones, they mask what is really a cry of despair. Europe doesn't simply lack hard power—it refuses even to ask whether it might still be capable of recovering it.
2. A Continent Disarmed in Mind
The problem doesn't start with defense budgets or troop numbers. Yes, many European armies have become largely ceremonial, their equipment obsolete, their logistics dependent on American largesse. But the deeper pathology runs elsewhere: in the European mind itself. Europeans have been systematically untrained for violence—not just in the tactical sense, but culturally. They've been taught that state violence is inherently suspect, almost shameful; that every war is by definition criminal; that every soldier who pulls his trigger should expect to find himself in the dock.
3. The Nangar Khel Precedent
Poland crystallized this contradiction in the Nangar Khel affair. In 2007, Polish forces in Afghanistan shelled a village, killing civilians. The soldiers faced war crimes charges in proceedings that dragged on for years. This isn't about dismissing civilian deaths or granting military carte blanche. It's about the fact that these soldiers were charged with outright murder—treated as common criminals rather than combatants operating in wartime chaos. The message was unmistakable: the state won't protect you if you actually use your weapon. It would rather prosecute its own than risk accusations of "brutality" on the international stage.
4. Poland's Border — History Repeating
The same logic now plays out along Poland's eastern frontier. Facing hybrid warfare where migration becomes weaponized by Minsk and Moscow, Polish soldiers and border guards find themselves cast less as defenders than as defendants-in-waiting. Every use of force, every act of firm resistance, immediately triggers investigations, moral hand-wringing, and media condemnation.
Again: this isn't about giving the military free rein. It's about recognizing that a system which presumes its defenders' guilt effectively disarms itself. Europe forces its soldiers to fight on two fronts—against the enemy, and against their own state's courts, prosecutors, and public opinion.
5. A World Without Scruples
Meanwhile, Europe's adversaries harbor no such qualms. Russia doesn't seek permission before leveling Ukrainian cities. Iran doesn't request UN approval before attacking shipping. Turkey feels no compunction about deploying drones in Syria. China openly threatens war over Taiwan. For them, force comes first; diplomacy follows. Europe, by contrast, debates first, analyzes second, condemns third—and then stops cold.
6. The Schizophrenia of Peace
Europe has constructed a system where the state effectively forfeits its monopoly on violence by subjecting every violent act to immediate judicial review. This stems from the delusion that "the end of history" was real—that peace represents the world's natural state. In this worldview, war is something that happens "elsewhere": in Africa, the Middle East, Asia. When war returns to Europe itself, as in Ukraine, the first instinct isn't to rebuild strength but to maintain moral distance: "This is tragic, but we're above such things."
7. Restoring Ancient Order
So the question isn't whether Europe can "create" some new framework to legitimate force. It's whether Europe can restore the order that has existed since states began: an order built on military codes, military justice, and military hospitals—institutions founded on the understanding that armies constitute a distinct social caste, set apart from civilian life precisely to perform the hardest task of all: to kill and die for the state.
The army isn't "just another job." A soldier isn't a civil servant in camouflage. People don't join up to march in parades or fire blanks on training ranges. The military's essence lies in its capacity to take life in defense of the nation. If society rejects this reality, it forfeits its own right to survive.
8. Burkhard's Brutal Truth
This is what Burkhard meant by "hunted animal." Prey doesn't fight for survival—it flees, hoping predators will feast elsewhere. Europe behaves exactly this way: it believes that sufficient civilization will earn it immunity. But history and geopolitics show no mercy to the naive.
9. An Expensive Marching Band
Europe finds itself trapped in profound paradox. It possesses the wealth to fund armies and the population to fill them. What it lacks is the will to let those armies actually fight. And an army forbidden to kill amounts to nothing more than an expensive marching band. Burkhard speaks with brutal honesty: unless Europe restores the ancient compact—that soldiers exist precisely to wield violence in the state's name—it will be reduced to prey. Then all our courts, tribunals, and resolutions will matter as much as the "rights" of deer in hunting season."
------------------------------------------------------------------------
...w polskojęzycznym oryginale autorstwa ChatGPT 5 AI:
Europa – między Nangar Khel a „zwierzyną łowną”
1. Ostrzeżenie generała
„Europa musi sięgnąć po twardą siłę, bo inaczej stanie się zwierzyną łowną” – te słowa generała Thierry’ego Burkharda, szefa francuskiego sztabu generalnego, brzmią jak diagnoza i wyrok zarazem. Wypowiedziane w zachodnich mediach, w tonie raczej spokojnym niż alarmistycznym, są w istocie krzykiem rozpaczy. Bo Europa nie tyle nie posiada już twardej siły, ile nawet nie chce zadać sobie pytania, czy jest w stanie ją odzyskać.
2. Europa rozbrojona mentalnie
Problem zaczyna się nie na poziomie budżetów wojskowych ani liczby dywizji. Owszem, w wielu państwach Europy armia jest symboliczna, sprzęt przestarzały, a logistyka zależna od Stanów Zjednoczonych. Ale prawdziwa słabość tkwi gdzie indziej: w mentalności. Europejczycy zostali oduczeni zabijania. Nie tylko w sensie praktycznym – jako zdolności bojowej – lecz przede wszystkim kulturowym. Wpojono im, że przemoc państwa jest czymś podejrzanym, niemal niegodziwym, że każda wojna jest z definicji zbrodnią, a każdy żołnierz, który użyje broni, musi liczyć się z sądem.
3. Przypadek Nangar Khel
W Polsce tym symbolem stało się Nangar Khel. W 2007 roku polscy żołnierze w Afganistanie ostrzelali wioskę, w której zginęli cywile. Zostali oskarżeni o zbrodnię wojenną, w procesie ciągnącym się latami. Nie chodzi o to, by bagatelizować śmierć niewinnych ludzi ani dawać przyzwolenie na samowolę wojskową. Ale fakt, że oskarżenie padło wprost o morderstwo, a żołnierze zostali postawieni w roli zbrodniarzy, pokazał całą europejską schizofrenię. Wysłano ich na wojnę, kazano działać w warunkach chaosu i zagrożenia, a następnie – gdy wykonali swój obowiązek – potraktowano jak kryminalistów.
Sygnał był jednoznaczny: państwo nie stanie za tobą, jeśli przyjdzie ci naprawdę użyć broni. Państwo woli sądzić swoich żołnierzy, niż ryzykować oskarżenie o „brutalność” na forum międzynarodowym.
4. Granica polska – nowa odsłona
Podobną logikę widzimy dziś na wschodniej granicy Polski. W sytuacji hybrydowej agresji, gdzie migracja sterowana jest ręką Mińska i Moskwy, żołnierze i strażnicy graniczni zostali postawieni w roli nie tyle obrońców, co podejrzanych. Każde użycie siły, każda próba zdecydowanej obrony granicy, natychmiast staje się przedmiotem śledztw, debat moralnych i medialnych potępień.
Znów: nie chodzi o to, by armia miała carte blanche na nadużycia. Chodzi o to, że system, który z góry zakłada winę obrońcy, rozbraja się sam. Europa stawia swoich żołnierzy w sytuacji, w której nie tylko muszą walczyć z wrogiem, ale i z własnym państwem – jego sądami, prokuraturą, opinią publiczną.
5. Świat bez złudzeń
Tymczasem świat wokół nie ma podobnych skrupułów. Rosja nie zastanawia się, czy wolno jej ostrzeliwać ukraińskie miasta. Iran nie pyta ONZ, czy może atakować tankowce. Turcja nie waha się używać dronów w Syrii, a Chiny otwarcie grożą wojną o Tajwan. W ich logice siła jest pierwszym językiem, a dopiero potem pojawia się dyplomacja. Europa natomiast najpierw debatuje, potem analizuje, następnie potępia – i na tym kończy.
6. Schizofrenia prawno-moralna
Europa stworzyła system, w którym państwo traci monopol na przemoc, bo każdy jego akt jest natychmiast stawiany pod pręgierzem. To efekt wiary, że „koniec historii” jest faktem, a pokój naturalnym stanem świata. W tym paradygmacie wojna jawi się jako coś, co zdarza się tylko „gdzieś indziej” – w Afryce, na Bliskim Wschodzie, w Azji. Gdy wojna wraca do Europy, jak na Ukrainie, pierwszą reakcją nie jest odbudowa własnej siły, lecz moralne dystansowanie się: „to tragedia, ale my jesteśmy ponad tym”.
7. Porządek, który istniał od zawsze
Dlatego pytanie nie brzmi, czy Europa potrafi „stworzyć” nowy system legitymizujący użycie siły. Pytanie brzmi, czy zdoła odtworzyć porządek istniejący od zarania dziejów: porządek definiowany przez wojskowe kodeksy, prokuratury, sądy i szpitale, które zakładały, że armia to społecznie wydzielony komponent – wyjęty spod prawa cywilnego po to, by w imieniu państwa wykonywał zadanie najcięższe ze wszystkich: zabijał i ginął.
Armia nie jest „zawodem jak każdy inny”. Żołnierz nie jest urzędnikiem w mundurze. Nie po to idzie się do wojska, by defilować albo strzelać ślepakami na poligonie. Istotą armii jest zdolność do zadawania śmierci w obronie własnego państwa i narodu. Jeśli społeczeństwo odmawia tej oczywistości – to znaczy, że odmawia sobie prawa do przetrwania.
8. Burkhard ma rację
To właśnie ma na myśli Burkhard, mówiąc o „zwierzynie łownej”. Zwierzyna nie walczy o przetrwanie – ucieka, licząc, że może drapieżnik się nasyci kimś innym. Europa dziś dokładnie tak się zachowuje: wierzy, że jeśli będzie dostatecznie cywilizowana, inni ją oszczędzą. Ale historia i geopolityka są bezlitosne: nie oszczędzą.
9. Konkluzja
Europa stoi dziś w sytuacji skrajnie paradoksalnej. Ma dość bogactwa, by finansować wojsko. Ma dość ludzi, by je zrekrutować. Ale nie ma już zgody na to, by armia była narzędziem walki. A armia, której nie wolno zabijać, jest tylko kosztowną orkiestrą marszową. Burkhard mówi brutalnie, ale uczciwie: jeśli Europa nie odtworzy porządku znanego od wieków – że żołnierz istnieje właśnie po to, by w imieniu państwa używać przemocy – zostanie sprowadzona do roli łupu. A wtedy wszystkie nasze sądy, trybunały i rezolucje będą miały tyle znaczenia, co prawa zwierzyny w lesie."...
