sobota, 16 marca 2013

Jak amen w pacierzu., czyli post tylko dla dorosłych:

Z niezbędnym, wstępnym zastrzeżeniem:

Wybór Papieża jest dla mnie wewnętrzną sprawą Kościoła Rzymskokatolickiego nie podlegającą osądom postronnych.

Z drugiej strony jest on również pierwszoplanową postacią sceny politycznej współczesnego świata nie tylko w wymiarze duchowym, ale świeckim też, czego świadomość niewątpliwie w ten wybór jest wpisana i nie wiem, czy akurat namaszczenie arcybiskupa Buenos Aires Jorge Mario Bergoglio, reprezentanta episkopatu Argentyny jednoznacznie uwikłanego w mroczną historię osądzonych przez argentyńskie sądy zbrodni junty coś tu może zmienić nawet jeśli nowo wybrany Ojciec Święty przyjął imię św. Franciszka, który wbrew potocznym wyobrażeniom nie był na pewno postacią jednowymiarową w oddaniu Bogu i Jego Kościołowi (...)...

"...15 maja 1976 r., gdy terror wojskowych szalał, biskupi wydali oświadczenie: "Dzieją się rzeczy, które są gorsze niż błąd, są grzechem. To zabójstwa i porwania, niezależnie od tego, która strona się ich dopuszcza (...) Trzeba przypomnieć, że łatwo zbłądzić, oczekując z dobrą wolą, by organy bezpieczeństwa państwa postępowały z chemiczną czystością, jakby to był czas pokoju, podczas gdy przecież krew leje się codziennie (...). Trzeba zaakceptować drastyczne cięcia, jakich wymaga sytuacja, wyrzec się pewnej porcji wolności dla dobra wspólnego. Byłoby zbłądzeniem wprowadzać marksistowskie rozwiązania pod przykrywką rzekomych zasad ewangelicznych"...


 źrodło: "Gazeta Wyborcza pl"

"...Po latach w książce "Kościół i dyktatura" wydanej w 1986 r. Mignone pisał: "Publicznie zaprotestowało tylko czterech biskupów spośród 80. Enrique Angelelli, biskup Rioja, zapłacił za to śmiercią, zabity w pozorowanym wypadku drogowym w sierpniu 1976. Protestowali też Jaime de Nevares, biskup Neuquén, Miguel Hesayne, biskup Viedmy i Jorge Novak, biskup Quilmes. Najbardziej wrażliwi jak bp Zaspe z Santa Fe oraz biskupi Devoto, Marengo, Kemerer czy Ponce de Leon wysłuchiwali skarg rodzin ofiar i próbowali je pocieszać. Niektórzy próbowali sprawdzać i interweniować. Ale większość zadowoliła się wyjaśnieniami wojskowych, usprawiedliwiała ich postępowanie i nie dawała wiary ofiarom"... (źródło j.w.)

I tak, jak jestem skłonny uznać powodowany pragmatyzmem działania wojskowych w tamtej sytuacji za w wyjątkowych sytuacjach dopuszczalne w nadrzędnym interesie państwa, tak jednoznacznie opowiedzenie się po stronie zbrodniarzy przez ziemskich namiestników Jezusa Chrystusa wydaje się zdecydowanie chybione z nieuniknionymi tego konsekwencjami w przyszłości dla Kościoła, czego jesteśmy właśnie dziś świadkami...

źródło: "wPolityce pl"

...dlatego zachowanie Ewy Wójciak w pierwszym odbiorze zniesmacza każdego, kto miał pecha z nim się zapoznać, ale czy podlega osądzeniu ?

Przez Pana Boga - kimkolwiek On jest - na pewno, ale czy przez sąd powszechny, to nie jestem już tego taki pewien, bowiem Jorge Mario Bergoglio przyjmując świadomie na swoje barki brzmię przewodzenia Watykanowi stał się również depozytariuszem wszystkich jego doczesnych grzechów, które podlegają osądowi ludzi, a nie Boga.

Co piszę ku rozwadze i nieustającej przestrodze miłościwie nam panujących nad Wisłą neo elit z bożej łaski:

Zbrodnia nie jedno ma imię, ale zawsze, wcześniej, czy później przychodzi za nią zapłacić wszystkim po równo.

Jak amen w pacierzu.

********

I w uzupełnieniu w poprawnej politycznie formule "I cannot comment":


“The Vatican rejected accusations on Friday that the newly appointed Pope Francis had failed to stand up for two Jesuit priests who served under him when they were kidnapped by the military in 1976, during the so-called Dirty War in his home country of Argentina.

One of the priests, Franz Jalics, also known in Argentina as Francisco Jalics, now lives and works in Germany. The German branch of the Jesuit order posted a statement from Father Jalics about the events surrounding his kidnapping online on Friday. He declined to comment in the statement on the newly appointed pontiff’s role, if any, in the case…

źródło: "The New York Times"

“…After five days of interrogation the officer who led the questioning dismissed us with the words, “Fathers, you were not guilty. I will ensure that you can return to the poor district.” In spite of this pledge, we were then inexplicably held in custody, blindfolded and bound, for five months. I cannot comment on the role of Fr. Bergoglio in these events…”